Rabbi Jehuda powiedział w imieniu Rawa: „Zawsze niech człowiek sprzeda dach (belki) swojego domu, aby kupić buty dla swoich nóg” (traktat Szabat). Trzeba zrozumieć: czym są „belki swojego domu” i na czym polega waga obuwia, że warto dla niego sprzedać belki swojego domu.

Wyjaśnijmy to z punktu widzenia duchowej pracy. Belki swojego domu oznaczają „przypadek”, czyli to, co przydarza się człowiekowi w jego „domu”. Pod słowem „człowiek” rozumiemy z jednej strony jego wiedzę, rozum, z drugiej – jego odczucia, czyli to, co człowiek czuje w sercu: czy jest mu dobrze, czy źle. Te przypadki, które spotykają człowieka, budzą w nim pytania codziennego życia. Te pytania dotyczą relacji między człowiekiem a Stwórcą oraz między człowiekiem a innymi ludźmi.

Człowiek ma pretensje do Stwórcy – dlaczego nie zaspokaja wszystkich jego potrzeb; to znaczy, że człowiek myśli, iż Stwórca powinien napełnić to, czego – jego zdaniem – mu brakuje. Czasami człowiek uważa, że jego stan jest bardzo zły w porównaniu z innymi – myśli, że inni znajdują się na wyższym poziomie niż on.

Wychodzi na to, że znajduje się w pozycji „zwiadowców” (meraglim), którzy wypowiadali się o wyższym zarządzaniu, ponieważ nie odczuwa dobra i nasłodzenia w swoim życiu, i trudno mu powiedzieć: „Tylko dobroć i łaska towarzyszyć mi będą przez wszystkie dni mego życia” (Tehilim, 23), i wynika, że znajduje się w pozycji „zwiadowców”.

Na ten temat mędrcy powiedzieli (traktat Brachot, 54), że człowiek powinien błogosławić na złe tak samo jak na dobre. Ponieważ droga ta opiera się na wierze ponad rozum – to znaczy nie należy polegać na tym, do czego rozum nas skłania, aby mówić, myśleć i działać, lecz należy wierzyć w wyższe sterowanie, które może czynić tylko dobro. Tylko ten, kto „usprawiedliwia” wyższe sterowanie – to znaczy widzi za dobrem i złem jedynie dobro – dostępuje zrozumienia i odczucia dobra oraz nasłodzenia.

Baal Sulam opowiedział przypowieść o człowieku, który ma pretensje do Stwórcy, że nie spełnia jego próśb. To podobne do sytuacji, gdy człowiek idzie ulicą z małym dzieckiem, a dziecko głośno płacze, i wszyscy przechodnie, którzy patrzą na ojca, myślą: „Jakiż on okrutny! Może spokojnie słuchać płaczu dziecka i nie zwraca na nie uwagi”. Wynika z tego, że przechodnie odczuwają żal do płaczącego dziecka, ale nie ojciec. W końcu przechodnie nie wytrzymali i zapytali ojca dziecka: „Gdzie twoje miłosierdzie?” Na co człowiek odpowiedział: „A co mam zrobić, jeśli mój ukochany syn, którego strzegę jak źrenicy oka, prosi mnie o szpilkę, żeby podrapać sobie oko? Czy dlatego, że nie spełniam jego prośby, można mnie nazwać okrutnym? Przecież jeśli zlituję się i dam mu szpilkę – wykłuje sobie oko i stanie się ślepy”.

Dlatego musimy wierzyć, że wszystko, co Stwórca nam czyni – jest dla naszego dobra. Niemniej jednak – powinniśmy Go prosić, aby usunął cierpienia, które nas dotknęły. Ale musimy rozumieć, że modlitwa – to jedno, a odpowiedź na modlitwę – to drugie. To znaczy – zrobiliśmy to, co do nas należało: poprosiliśmy Stwórcę, ale On – jak w przypowieści – uczyni to, co naprawdę jest dla nas dobre.

To samo dotyczy relacji między człowiekiem a jego przyjacielem. Powyżej mówiliśmy, że „człowiek sprzeda belki swojego domu i kupi buty dla swoich nóg”. Chodzi tu o wszystkie przypadki relacji między człowiekiem a jego przyjaciółmi. Powiedzmy, że człowiek wkłada wiele wysiłku dla swoich przyjaciół i nie widzi z ich strony żadnej reakcji, wydaje mu się, że nie postępują tak, jak powinni. Wydaje mu się, że jego przyjaciele postępują względem siebie nie tak, jak powinno być w grupie, ale jak zwykli ludzie.

Takiemu człowiekowi zaczyna się wydawać, że tylko on kocha swoich przyjaciół, a inni nic ku temu nie robią. I to nazywa się „zwiadowca” – to znaczy on śledzi swoich przyjaciół, patrzy, jak wypełniają przykazanie „kochaj bliźniego”. Wydaje mu się, że nawet mówią niewłaściwie.

Chodzi o to, że u człowieka miłość do przyjaciela opiera się na miłości do siebie. Dlatego cały czas sprawdza: co zyskał na miłości do drugiego?

A powinno być odwrotnie: potrzebna mi jest miłość do bliźniego – dlatego zależy mi na grupie, która została stworzona po to, bym zobaczył, jak każdy z nas wkłada wysiłki dla przyjaciela – i patrząc na to, moje maleńkie zalążki miłości do bliźniego będą powoli rosły, i z czasem będę w stanie czynić dla innych o wiele więcej, niż to w mojej mocy. Teraz jednak widzę, że nic nie zyskałem, ponieważ widzę, że nikt nie robi tego właściwie – dlatego lepiej będzie, jeśli nie będę z nimi i nie przejmę ich właściwości.

Odpowiedź może być tylko taka: ktoś nieprzypadkowo zebrał w jedną grupę właśnie tych ludzi, którzy nadają się do tego celu – to znaczy w każdym z nich jest jakaś iskra miłości do bliźniego, ale ta iskra sama nie może rozpalić płomienia miłości – dlatego ci ludzie zgodzili się zjednoczyć, aby zlać się w jeden wielki płomień.

Pewnego razu Baal Sulam zapytał: czym jest zawarcie przymierza między dwoma przyjaciółmi? W Torze powiedziano: „I wziął Awraham małe i duże bydło i dał Abimelechowi – i zawarli obaj przymierze” (Tora, rozdział Wajera). Przecież jeśli dwoje ludzi kocha się nawzajem – to oczywiste, że czynią sobie dobro.

Jeśli zaś nie ma między nimi miłości, lub z jakiegoś powodu ich miłość osłabła – to na pewno nie czynią sobie nawzajem dobra. To czym więc może im pomóc przymierze? I sam Baal Sulam odpowiedział, że przymierze, które teraz zawierają, nie jest na czas, gdy obaj się kochają – bo wtedy przymierze w zasadzie nie jest potrzebne – lecz na przyszłość. Ponieważ może się zdarzyć, że za jakiś czas nie będą już czuć wobec siebie miłości jak teraz – i wtedy właśnie przyda się zawarte przymierze.

Jeśli chodzi o grupę – choć teraz nie czujemy miłości tak, jak w chwili jej stworzenia – to mimo to każdy powinien przezwyciężyć swoje własne zdanie i działać lemaala mi ha-daat (ponad wiedzę), i wtedy wszystko się naprawi, i każdy zacznie widzieć w przyjaciołach tylko dobro.

Teraz rozumiemy, co powiedzieli mędrcy: „Zawsze niech człowiek sprzeda belki swojego domu i kupi buty dla swoich nóg”. Słowo minalaw (jego obuwie) jest pokrewne słowu neilat (zamykanie). Człowiek śledzi swoich przyjaciół[1]. To znaczy, że chodzi o wszystkie przypadki w jego relacjach z przyjaciółmi – wszystko to, co „zwiadowcy” mówili złego o jego przyjaciołach – wszystko to on „sprzedaje”, czyli całkowicie odrzuca.

To znaczy, że wyjdzie z tych sytuacji, do których zaprowadziły go jego „nogi” (reglaw) i nabędzie „buty” (minalaw) dla swoich nóg. Innymi słowy – „zamknie” swoje nogi – sprawi, że „zwiadowcy” nie będą się już wtrącać do jego relacji z przyjaciółmi. I wszystkie swoje pretensje oraz pytania – „zamknie”, i wtedy wszystko powróci na swoje miejsce i zapanuje pokój.


[1]Śledzenie – „rigul” od słowa „raglaim” – nogi.