Zawsze trzeba rozróżniać pomiędzy Torą a pracą. Torą nazywa się stopień, który jakby jest ukryty sam w sobie, i wtedy nie można mówić ze strony człowieka, jakby w ogóle nie istniał on na świecie, a mówi się tylko ze strony Tory, która cała składa się z imion Stwórcy. I wtedy człowiek powinien zwrócić uwagę na wagę Tory, to znaczy – od Kogo mówimy.
To oznacza, że zawsze musimy pamiętać, że mówimy tylko od Stwórcy: jak On dał nam porządek postępowania, jak Jego właściwości, przekazywane przez wyższe światło, wywierają wpływ na dusze, i jak one otrzymują te właściwości, imiona, i wspierają ich istnienie, to znaczy, by nie było u nich upadku w wyniku objawienia tych świętych imion, jak powiedziano: „Kto wstąpi na górę Stwórcy i kto stanie na Jego świętym miejscu?”
Ale w czasie, gdy człowiek próbuje poczuć, od Kogo mówi, to znaczy, że mówi od Stwórcy, uświadamia sobie, że tak naprawdę nie mamy najmniejszego pojęcia, że wszystko, o czym mówimy, pochodzi od Stwórcy i że istnieje z tym połączenie; i powinniśmy tylko wierzyć, że cała Tora składa się z imion Stwórcy, i że On przyodziewa się w różne zakazy i przykazania, które człowiek powinien wykonywać względem Stwórcy lub względem innych ludzi; albo też Stwórca może przyodziewać się w różne opowieści opisane w Torze, lub w język kabały i święte imiona. I wtedy musimy koniecznie pamiętać, że wewnętrzna część, która przyodziewa się we wszystkie te odzienia, odnosi się wyłącznie do Stwórcy, jak powiedziano, że „cała Tora – to imiona Stwórcy”.
Dlatego, kiedy zajmujemy się Torą, musimy uczyć się tak, jak uczą się masy. To znaczy: musimy pamiętać, o Kim mówimy, i uczyć się w bojaźni i lęku. W takiej formie możemy przyciągnąć na siebie światło z Tory, poczujemy, że w tym jest całe nasze życie. Wskutek nauki z takim zamiarem człowiek może znajdować się w radości z tego, że przebywa w zjednoczeniu ze Źródłem życia. Człowiek zaczyna odczuwać, że pragnienie Stwórcy to nasłodzić Swoje stworzenia, że to pragnienie jest przyczyną stworzenia wszystkich światów. I to nasłodzenie powinniśmy przyciągnąć na siebie z Tory.I to nazywa się, że wznosimy pochwałę tylko Torze, i w ogóle nie myślimy o sobie samych.
Dlatego znajdujemy, że podczas studiowania Tory człowiek powinien znajdować się w stanie doskonałości, zgodnie z zasadą: „Tam, gdzie są myśli człowieka – tam on się znajduje”. I z tego stanu człowiek powinien czerpać siłę życiową na cały dzień, ponieważ „czas – Torze, i czas – modlitwie”, to znaczy, stan „Tory” jest oddzielony od stanu „modlitwy”, jedno jest ukryte przed drugim.
A „czas pracy” to zupełnie inne pojęcie, ponieważ tam mówi się z perspektywy człowieka, Tora natomiast mówi nam tylko z perspektywy Stwórcy, dlatego też nazywa się „Jego Torą”. Praca natomiast dotyczy właśnie człowieka, ponieważ człowiek jest zobowiązany do trudu, jak powiedziano: „człowiek rodzi się, aby ciężko pracować…”. I znajdujemy, że człowiek to stworzenie odczuwające brak (nasłodzenia), stworzone z „nicości”, i nazywa się „pragnieniem otrzymywania”, które powinniśmy napełnić (nasłodzeniem pochodzącym od Stwórcy), ponieważ to właśnie jest celem stworzenia.
I wskutek prawa upodobnienia się we właściwościach do Stwórcy zostało ustanowione skrócenie na to pragnienie, a my powinniśmy naprawić to skrócenie na pragnienie otrzymywania wszystkiego dla Stwórcy, i tylko wtedy będziemy mogli dojść do celu, którym jest pragnienie Stwórcy nasłodzić Swoje stworzenia. I aby przejść to skrócenie, zostało nam dane narzędzie zwane Torą i przykazaniami, jak powiedziano: „Stworzyłem egoizm i Ja stworzyłem Torę do jego naprawy”.
I tutaj, w sprawie dotyczącej pracy, zawsze należy badać, czy człowiek posuwa się ku celowi naprawy, czy nie, czy ma już w sobie początki altruistycznego pragnienia, czy otrzymał już coś z narzędzia zwanego Tora i przykazania w postaci oczyszczenia swoich myśli i pragnień. Z tego wynika, że w pracy zawsze powinna być obecna samokontrola.
Jednocześnie nie podważa się tego, co napisano w Torze – uczy się Jej takiej, jaka jest; trzeba jedynie prosić o radę, jak wznieść wagę Tory, która jest rzeczywistością zwaną „imiona Stwórcy”.
I znajdujemy, że kiedy uczymy się z Tory jakichś praw, lub po prostu opowieści o jakichś wydarzeniach, albo drogi pracy – to wszystko jeszcze nie nazywa się Torą, choć pochodzi z Niej. Sama Tora nie ma żadnego związku ze stworzeniami, lecz tylko ze Stwórcą.
Innymi słowy, Torą nazywa się objawienie obecności Stwórcy. To stanowi wewnętrzną część Tory. A wszystko, co objawia się jako zewnętrzne działanie, czyli prawa, zakazy, drogi pracy i po prostu opowieści historyczne – to wszystko nazywa się „odzieniami Tory”. A tylko imiona Stwórcy, Jego objawienie człowiekowi, nazywane są wewnętrzną częścią Tory.
Po tym wszystkim pojawia się pytanie: jeśli Tora sama w sobie odnosi się tylko do Stwórcy, to przypomina to stopień zwany „drusz” (żądanie, „żądaj – a otrzymasz nagrodę”).
Ale co człowiek może wynieść z tego, że uczy się Tory, jeśli nie ma z Nią żadnego połączenia? I o tym powiedzieli mędrcy w traktacie Kiduszin (s. 40): „Pomnażaj żądanie, które przychodzi w wyniku działania, ponieważ człowiek potrzebuje tylko działania, jak powiedziano: «…stworzył Stwórca do działania», dlatego najważniejsze nie jest żądanie, lecz działanie”. I z tego wynika, że „pomnażaj żądanie, które przychodzi w wyniku działania” oznacza, że światło znajdujące się w Torze, które jest Jej wewnętrzną częścią, świeci człowiekowi, aby pojawiły się w nim siły do czynienia dobrych uczynków. I to nazywa się ukrytą siłą Tory, dzięki której u człowieka pojawiają się siły do działania, jak powiedziano w Torze: „stworzył Stwórca, aby czynić”.
I to właśnie, o czym powiedzieli mędrcy: „Czas – Torze i czas – modlitwie”, to znaczy, każde z tych stanów jest ukryte względem siebie, ponieważ podczas zajmowania się Torą człowiek powinien myśleć tylko o Jej wadze, a nie o Niej samej.
Natomiast podczas modlitwy człowiek powinien przede wszystkim wyjaśnić sobie, czego mu brakuje, aby mógł prosić o odpowiedź, ponieważ człowiek nie jest w stanie uświadomić sobie, czego mu brakuje, zanim nie zacznie tego w sobie szukać. W świecie materialnym wiadomo, czego nie masz, ponieważ odczucie braku czegoś rodzi się w nas z pragnienia otrzymywania, a tylko jego odczuwamy, ono jest nam objawione. W duchowości natomiast wszystko zbudowane jest na altruistycznym pragnieniu oddawania – ono stanowi fundament stworzenia świata duchowego, ponieważ Malchut, zwana „pragnieniem otrzymywania”, dążyła do upodobnienia się do Stwórcy, czyli do nabycia pragnienia oddawania. I to jako konsekwencja trwa w stworzeniach, które przeszły już „rozbicie kli” i „grzech Adama”, i człowiek nie jest w stanie tak po prostu odczuć potrzeby posiadania pragnienia oddawania. Musi on włożyć ogromny wysiłek, aby poczuć w sobie brak tego pragnienia.
I w mierze odczucia wagi brakującego mu pragnienia oddawania, w tej mierze człowiek może modlić się do Stwórcy, aby pomógł mu i dał mu kli, czyli pragnienie. I żeby wszystkie jego troski sprowadzały się do tego, że nie ma jeszcze tej siły, zwanej „pragnieniem oddawania”. Ale w tej mierze, w jakiej jeszcze jest oddalony od tego pragnienia, w tej samej mierze powinien żałować tego i prosić o miłosierdzie u Stwórcy, aby zlitował się nad nim i dał mu to altruistyczne pragnienie.
Co więcej, człowiek powinien prosić Stwórcę, aby dał mu odczuć brak pragnienia oddawania, że to właśnie jest jedynym, co zatrzymuje go w drodze do świata duchowego, ponieważ odczucie tego jako brak nie przychodzi samo z siebie. I dlatego znajdujemy, że Stwórca musi dać człowiekowi zarówno kli – pragnienie, jak i jego napełnienie – światło.
Wychodząc z tego, zrozumiemy, co znaczy „Z tyłu i z przodu ogarniasz mnie”. „Z tyłu” – to pragnienie człowieka, „z przodu” – to światło Stwórcy, które napełnia to pragnienie. Tak więc znajdujemy, że zarówno kli, jak i światło – wszystko pochodzi od Stwórcy.
I jak powiedziano przez mędrców w Talmudzie, w traktacie Kiduszin: „Doskonałe lekarstwo – jeśli stanie się dla ciebie Tora eliksirem życia”, tak Stwórca powiedział Israelowi: „Stworzyłem zły początek – egoizm, Ja też stworzyłem Torę do jego naprawy. Jeśli będziecie zajmować się Torą, nie zostaniecie oddani w jego ręce”. Światło znajdujące się w Torze, które jest jej wewnętrzną częścią, ono właśnie przywraca do Źródła – do Stwórcy. Ale musimy skierować swoje intencje na przyjęcie tego światła podczas nauki, jak powiedziano u Rabiego Jehudy Aszlaga w „Przedmowie do Talmudu Dziesięciu Sfirot”, punkt 17.