W Zoharze, rozdział Bereszit, napisano: „Niech zbiorą się wody pod niebiosami w jedno miejsce i niech ukaże się suchy ląd”. „Niech zbiorą się wody” – oznacza, że Tora nazywa się „wodami”. „W jedno miejsce” – oznacza Israel. Jak powiedziano: „Niech zbiorą się wody w jedno miejsce”; „wody” – oznacza Torę, a „jedno miejsce” – oznacza Israel, który otrzymuje Torę. A narody świata nie chciały otrzymać Tory, dlatego ziemia pozostała bezwodna i wysuszona. Tora – to świat, który w niej istnieje. A narody świata, które nie przyjęły Tory, pozostały bezwodne i wysuszone.
Należy zrozumieć słowa Zoharu, które wyjaśniają ogólną zasadę Israela i narodów świata. Ale jak to przebiega w człowieku, który łączy w sobie Israel i narody świata w jednym ciele? Wiadomo, że Zohar mówi: „Każdy człowiek – to mały świat sam w sobie”, który zawiera w sobie wszystkie siedemdziesiąt narodów i Israel.
W traktacie Pirkej Awot rabbi Jaakow powiedział: „Ten świat podobny jest do przedsionka w stosunku do świata przyszłego. Napraw się w przedsionku, by wejść do sali uczty”. Jasne jest, że nie można naprawić czegoś, w czym nie ma żadnego braku. Nauczyciele duchowej pracy uczą, by iść drogą doskonałości. To oznacza, że w społeczeństwie jest wielu pojedynczych ludzi i każdy różni się od drugiego, jak powiedziano: „Jak ich oblicza różnią się między sobą, tak i ich poglądy różnią się między sobą”.
I z tego powodu należy nauczać masy ludzi w taki sposób, aby to nauczanie było dla wszystkich i dla każdego. Innymi słowy, aby każdy trzymał się Tory i przykazań. I to odpowiada powiedzianemu przez mędrców: „I powiedział rabbi Ami: Z wypowiedzi rabbi Josego uczymy się: Nawet jeśli człowiek odmówił tylko modlitwy Szacharit i Arwit – spełnił przykazanie: «Niech nie oddala się ta księga Tory od twoich ust»”. I powiedział rabbi Jochanan w imieniu rabbi Szymona bar Jochaja: „Nawet jeśli człowiek przeczytał tylko modlitwy Kriat Szma, Szacharit i Arwit – tym wypełnił przykazanie «nie oddala się»”. I tego nie wolno mówić prostemu ludowi, ale Raw powiedział, że powiedzenie tego prostym ludziom uważa się za przykazanie.
Stąd widzimy, że istnieje wiele rodzajów przestrzegania Tory w społeczeństwie. I tak dzieje się dlatego, że jeden człowiek nie jest podobny do drugiego. Ale mimo to, nie wolno zmuszać człowieka do wypełniania przykazania „Niech nie oddala się ta księga Tory od twoich ust”, a każdy – zgodnie ze swoją zdolnością. A ponieważ cała masa ludzi jest uważana za jedno ciało, z tego wynika: ogólnie, że każdy jest związany ze społeczeństwem. Wynika z tego, że w społeczeństwie jest dużo Tory, co oznacza: dużo Tory przestudiowanej przez całe społeczeństwo jako całość. Zatem ten, kto przeczytał Kriat Szma, Szacharit i Arwit, według rabbi Szymona bar Jochaja, uważany jest za tego, który spełnił przykazanie „I rozmyślaj o niej dniem i nocą”.
I w tym zawarte jest nowe słowo rabbi Szymona bar Jochaja, o którym powiedziano: „Wielu czyniło jak rabbi Iszmael – i osiągnęli, a wielu czyniło jak Raszbi – i nie osiągnęli”. Rabbi Iszmael mówi: „I zbierał swój chleb” – o czym mówi Talmud, jak powiedziano: „Niech nie oddala się ta księga Tory od twoich ust”. I mówi Talmud, zgodnie z tym, co napisano: „I zbierał swój chleb, by iść drogą ziemi” – według słów rabbi Iszmaela. Raszbi mówi: „Człowiek orze w czasie orki, sieje w czasie siewu, żnie w czasie żniw, miele w czasie młócki, przesiewa w czasie wiatru. A Tora – co z nią będzie?”.
Należy zrozumieć, o czym mówi rabbi Jochanan w imieniu Raszbiego (w traktacie Makot, pkt 99): „Nawet jeśli człowiek przeczytał tylko modlitwy Kriat Szma, Szacharit i Arwit – tym spełnił przykazanie: «Niech nie oddala się ta księga Tory od twoich ust»”. Jest wyjaśnienie, że cała masa ludu nazywa się ogółem (społeczeństwem), a „jednostkami” nazywani są ci ludzie, którzy kierują się opinią Tory.
Pogląd ogółu polega na tym, że w świecie przyjęte jest, iż jeśli ktoś kupuje dom, to mówi się, że ten dom należy do takiego a takiego, to znaczy: ten dom nie należy do nikogo innego, tylko do tego „kogoś”. Jeśli kupuje nawet drobną rzecz, to samo: jeśli pytają się nawzajem, do kogo należy ta rzecz? Należy do takiego a takiego, on nabył ją poprzez wysiłek, który włożył dla tej rzeczy, by stała się jego własnością. I imieniem człowieka nazywa się rzecz.
Tak samo w pracy duchowej: gdy człowiek wkłada wysiłek i chce otrzymać zapłatę za swój wysiłek, to zapłata, którą chce otrzymać, nazywana jest jego imieniem. I on chce nabyć nagrodę tego świata i nagrodę przyszłego świata po to, by wszystko weszło do jego posiadania, i by on był właścicielem wszystkich tych rzeczy, które nabył poprzez swój wysiłek.
Tacy ludzie nazywani są ogółem, ponieważ ich pogląd, którego się trzymają, polega na tym, by nie robić niczego, co nie byłoby dla ich własnej korzyści, czyli robić wszystko, by posiadać rzeczy, które mogą zdobyć poprzez wysiłek. A jeśli nie widzą, że mogą zdobyć coś dla własnej korzyści, to nie mają sił, by pracować i wkładać wysiłek, jeśli nie widzą, że można tu uzyskać osobistą korzyść, która nazywa się miłością do siebie. I to nazywa się „ogół” składający się z ludzi pospolitych.
Przy tym „jednostki” nazywa się poglądem Tory. To oznacza, że wszyscy ci ludzie, którzy należą do jednostek, kierują się poglądem Tory. Czyli człowiek chce anulować siebie jako coś odrębnego, aby nie prowadzić zamkniętego w sobie istnienia, ponieważ nie chce wywyższenia własnego imienia. To znaczy, że nie chce niczego posiadać dlatego, że pragnie wyjść z miłości do siebie i nie troszczyć się o siebie w niczym, lecz tylko anulować się przed Stwórcą. I na tym polega cały jego cel – anulować siebie. I on chce, aby istniała tylko władza Jedynego – władza Stwórcy. Czyli nie chce, by były dwie władze, ale tylko władza Jedynego.
Kiedy odmawia się Kriat Szma, w momencie wypowiadania: „Słuchaj, Israelu, Stwórco, Wszechmogący, Stwórco Jeden!” – ich intencja skierowana jest na to, by na świecie istniała tylko jedna władza, a swoją własną władzę pragną anulować, aby nie było nic oprócz Jedynego Stwórcy. I to nazywa się „poglądem Tory”, jak mówili mędrcy (traktat Brachot, 63): „Słowa Tory mogą istnieć tylko w tym, kto gotów jest poświęcić się dla niej”, czyli poświęcić samego siebie, to znaczy miłość do siebie.
Stąd wynika, że pojęcia „jednostek” i „pogląd Tory” – to jedno i to samo. To znaczy, że należy dojść do stanu zlania, które również nazywa się podobieństwem właściwości i anulowaniem miłości do siebie, a cały jego cel to anulować się przed Stwórcą. A dopóki człowiek czuje, że zanurzony jest w miłości do siebie, mimo że dokładnie wypełnia Torę i przykazania, nie może widzieć siebie jako doskonałego w swojej pracy i powiedzieć, że jego praca jest doskonała. Ponieważ widzi, że wszystko, co robi, pragnie, by znajdowało się w jego posiadaniu, co nazywa się „poglądem ogółu”, i nie niepokoi go to, że ma dwie władze. Ale sercem nie przyjmuje, że istnieją dwie władze. Wtedy zdolny jest do prawdziwej modlitwy z głębi serca, aby Stwórca wybawił go spod władzy samego siebie i umieścił go pod władzą Stwórcy. Aby poczuł, że na świecie istnieje tylko jedna władza i wszystko podlega Stwórcy.
Dlatego istnieje osobne wychowanie dla mas i osobne wychowanie dla należących do jednostek.
Należy zrozumieć, dlaczego wychowuje się masy ludzi drogą doskonałości, to znaczy: wszystko, co robią – jest doskonałe. I nawet Raszbi, który był bardziej doskonały niż rabbi Iszmael, pyta: „Człowiek może orać w porze orki – a Tora? Co z nią będzie?”. Jednocześnie mówi: „Nawet jeśli człowiek odmówił tylko modlitwy Szacharit i Arwit – tym wypełnił przykazanie: «Niech nie oddali się ta księga Tory od twoich ust»”, jakby spełnił przykazanie: „I rozmyślaj o niej dniem i nocą”.
Jednocześnie masy ludzi powinny trzymać się Tory i przykazań. I widzimy w świecie zasadę, że człowiek nie może niczego robić, jeśli nie widzi skutku swoich działań. Masy mają właściwy sobie pogląd ogółu, i jeśli powie im się, że istnieje pogląd Tory, to nie zrozumieją nawet, o czym się do nich mówi. To podobne do człowieka mówiącego tylko po hebrajsku i jeśli ktoś zwróci się do niego po angielsku, to z pewnością nie zrozumie ani słowa. Tak też jest z poglądem ogółu, które rozumie tylko język miłości do siebie – z pewnością nie zrozumie innego języka, a mianowicie: języka oddawania.
Dlatego, aby masy mogły trzymać się Tory i przykazań, co jest konieczne dla ich dobra, istnieje w masie doskonałość uwarunkowana ilością. A jeśli powie im się, że nie ma doskonałości w ich pracy, z pewnością przestaną wypełniać Torę i przykazania. I nie ma tu żadnego kłamstwa w tym, że nie mówi się im prawdy. Ponieważ każde zwrócenie się do Tory i przykazań ma bardzo wielkie znaczenie, gdy grosz do grosza zbiera się w wielki kapitał, ponieważ Israel są poręczycielami jeden za drugiego. I cała praca pojedynczego człowieka łączy się z pracą każdego z masy ludzi. O tym mówił mój ojciec i nauczyciel (Baal Sulam), że istnieje siła w jakości i siła w ilości. Siłą jakości dysponuje lew, a siłą ilości – szarańcza, i obie mają siłę, którą trudno pokonać. A nam potrzebne jest społeczeństwo silne ilością. Dlatego mówi się, że kiedy się modlą, nawet nie rozumiejąc znaczenia słów, to ma wielkie znaczenie, ponieważ w świętych słowach istnieje wielka sgula (cudowna właściwość), która świeci człowiekowi z zewnątrz, chociaż on jej wewnętrznie nie odczuwa.
Ale nie mówi się tak człowiekowi, jeśli widzi słowa i trochę zna znaczenie słów i widzi, że ciało nie zgadza się z tym, co wypowiada. Wtedy mówi mu się, że to nie ma z tobą związku – nie zwracaj uwagi na obce myśli o tym, że ciało mówi ci, że się z tym nie zgadzasz. Tobie będzie wynagrodzone według zasługi. Gdy wypowiadasz słowa ułożone przez naszych mędrców, abyśmy je mówili w czasie modlitwy – nie zwracaj na to uwagi. Czyli nie powinieneś liczyć się z zarzutami ciała, że mówisz nieprawdę. Innymi słowy to, co wypowiadasz ustami, to całkowite kłamstwo. To znaczy, prosisz o coś, ale w rzeczywistości sam nie uważasz tej prośby za ważną. Na przykład mówisz: „Zwróć nas, Ojcze nasz, do Twojej Tory”, a nawet nie myślisz o tym, o co prosisz, ponieważ twoje potrzeby, to, w czym odczuwasz brak, to chwała, pieniądze i tym podobne.
Jeśli jednak ciało wysuwa prawdziwe roszczenia, wtedy mówi mu się, że nie powinieneś patrzeć na żądania ciała, ponieważ ono nie żąda, byś naprawdę powrócił do pokuty, lecz chce zbić cię z drogi, abyś się nie modlił, dlatego zwraca się do ciebie z „słusznymi” żądaniami. Ale to są obce myśli i w ogóle nie patrz na nie.
Powód, dla którego człowieka przyzwyczaja się do tego, by we wszystkim, co robi, dostrzegał doskonałość, polega na tym, że człowiek nie może wykonywać żadnego działania, jeśli nie widzi w nim postępu, według przykładu porządku rzeczy w świecie materialnym. Na przykład, gdy człowiek zaczyna uczyć się zawodu stolarza i widzi, że nie robi postępów, mówi mu się: to zajęcie nie jest dla ciebie, ucz się innego zawodu. A jeśli także w innym zawodzie nie potrafi zrobić postępu, mówi mu się: nie możesz dłużej się tym zajmować, bo nie robisz postępów w nauce. Znaczy to, że nie może być specjalistą, może być jedynie prostym robotnikiem.
Tak samo i tutaj, w pracy duchowej: jeśli chce się, by kontynuował pracę, a w duchowym wszystko, co się robi, uznaje się za doskonałość z punktu widzenia większości, to nie wolno wskazywać mu na jakikolwiek brak w jego pracy. Zamiast tego mówi mu się: „Wszystko, co robisz – jest doskonałe, bo grosz do grosza zbiera się na wielki kapitał i żadne działanie w duchowym nie znika bez śladu, i gdy nadejdzie czas końca naprawy, wtedy wszystkie działania się naprawią”. To w żadnym wypadku nie oznacza, że mówi się mu nieprawdę, ale dla niego wystarczy ta praca, ponieważ nie jest zdolny pracować na poziomie jednostki, gdzie człowieka uczy się postawy krytycznej, a mianowicie: czy naprawdę jest zdolny zrealizować to, o co prosi. Czyli czy jego usta i serce mówią to samo, kiedy prosi Stwórcę, czy też widzi, że jego ciało nie zgadza się z tym, o co prosi. I zawsze powinien widzieć swój prawdziwy stan.
Przyczynę tego, że istnieją dwa rodzaje nauczania, znajdujemy w źródłach (Traktat Ketubot, 17) w sporze między szkołą Szamaja a szkołą Hillela: „Jak tańczyć przed panną młodą?”. W szkole Szamaja mówią: „Panna młoda – taka, jaka jest”, czyli należy mówić jej prawdę wprost. A w szkole Hillela mówią: „Panna młoda jest wdzięczna i piękna”. Szkoła Szamaja mówi do szkoły Hillela: „Nawet jeśli jest chroma albo ślepa, mówi się jej: panna młoda jest wdzięczna i piękna?” (Raszi wyjaśnia: „Piękna – oznacza, że ciągnie się ku niej nić miłosierdzia”). A Tora mówi: „Oddal się od kłamstwa”. Szkoła Hillela odpowiada szkole Szamaja: „Według was, czy tego, kto zawarł nieudaną transakcję, należy chwalić za jego czyn, czy ganić za jego czyn?” – należy powiedzieć: „Chwalić za jego czyn”. I dlatego powiedzieli mędrcy: „Niech opinia człowieka będzie zgodna z opinią społeczeństwa, aby ludzie postępowali według wspólnego pragnienia”.
Ta sprawa wymaga wyjaśnienia. Załóżmy, że klient, który nie zna się na domach lub diamentach, bierze ze sobą człowieka, który jest profesjonalistą w tych dziedzinach. Jeśli klient chce kupić mieszkanie, które mu się podoba, lub diament, który mu się podoba, a człowiek, którego zabrał jako fachowca, widzi, że są one złe – czy może powiedzieć klientowi, że to zły interes? Oczywiście, że tak. Ale według interpretacji Rasziego: „Niech opinia człowieka będzie zgodna z opinią społeczeństwa, aby ludzie postępowali według wspólnego pragnienia” – jeśli widzi, że klient chce zawrzeć tę transakcję, niech powie mu, że to dobra transakcja.
Tutaj należy wskazać na różnicę. Gdy człowiek dokonuje złej transakcji, ale może ją jeszcze naprawić, czyli nie dokonać jej, wtedy koniecznie trzeba powiedzieć mu prawdę. A jeśli dokonuje złej transakcji i nie może już niczego naprawić, wtedy nie wolno mówić mu prawdy, bo co mu przyjdzie z tego, że pozna prawdę? Przyniesie mu to tylko dodatkowe cierpienie.
Trzeba powiedzieć, jak wyjaśnia Raszi: „Aby ludzie postępowali według wspólnego pragnienia”. Czyli pragnieniem każdego człowieka jest doznawać nasłodzenia. Wiadomo, że jeśli powie mu się prawdę, będzie cierpiał, więc nie wolno mówić mu prawdy, ponieważ to przeciwko jego pragnieniu, a człowiek pragnie nasłodzić się życiem, bo taki jest cel stworzenia. A jeśli powie mu się prawdę, to będzie cierpiał. Lecz jeśli jeszcze nie dokonał zakupu, wtedy niech powie mu się prawdę, i będzie z tego zadowolony, ponieważ teraz, gdy zna prawdę, nie dokona złej transakcji, lecz zawrze dobrą, jak doradza mu fachowiec, i zapłaci wymaganą cenę za dobrą transakcję.
Tak samo jest w pracy duchowej. Większość ludzi nie rozumie innego języka poza językiem miłości do siebie, i jeśli powiedzieć takiemu człowiekowi, że jego praca nie jest doskonała – jest to podobne do tego, co powiedzieli mędrcy o tym, kto zawiera złą transakcję, której nie da się już naprawić. I wtedy nie należy mówić mu, że to zła transakcja. Trzeba „chwalić go według jego czynów”. Jak wyjaśnia Raszi słowa mędrców: „Niech opinia człowieka będzie zgodna z opinią społeczeństwa”, to znaczy, aby ludzie postępowali zgodnie ze wspólnym pragnieniem. Czyli jeśli pragnieniem człowieka jest jedynie miłość do siebie, trzeba mu powiedzieć, że ta praca, którą wykonuje lo liszma (nie dla imienia Stwórcy), jest „wdzięczna i piękna”.
Ale jak można powiedzieć dwie przeciwstawne rzeczy jednocześnie: choć twoja praca jest lo liszma, to jednak jest doskonała i dobra? Wtedy człowiek sam zaczyna rozumieć, że nie jest zdolny pracować liszma (dla imienia Stwórcy). A ponieważ wszyscy inni również pracują tylko lo liszma, mówi: nie jestem gorszy od reszty. A to, co napisane jest wszędzie, że człowiek powinien pracować liszma, to dotyczy tylko wybranych jednostek pokolenia, a nie większości, ponieważ liszma to ciężka praca. Dlatego naucza się go zgodnie z jego pragnieniem.
Ale ludzie należący do „jednostek”, mający wewnętrzne pobudzenie, nie odczuwają zadowolenia z pracy tłumów. Mają pragnienie prawdy i nie są w stanie zaakceptować rzeczy sprzecznych z nią. Taki człowiek mówi do siebie: albo pracuję dla Stwórcy, albo pracuję dla siebie. Czyli nie zgadza się na kompromisy. Mówi: albo całkowicie dla Stwórcy i nie dla siebie, albo dla siebie i nie dla Stwórcy. Jak powiedzieli mędrcy (traktat Sukka, pkt 45): „Kto łączy imię Niebios z czymś innym, ten wykorzeniony jest ze świata”, czyli kto chce pracować i dla Stwórcy, i trochę dla siebie, ten wykorzeniany jest ze świata wiecznego.
Stąd wynika, że pragnieniem takiego człowieka jest ujrzeć prawdę. Dlatego przyucza się go do skrupulatnego badania swoich działań. A mianowicie, czy rzeczywiście jego usta i serce mówią to samo. Jeśli nie, powinien podjąć wysiłek, by wykształcić w sobie zamiar oddawania.
Ale dzieje się odwrotnie: ciało przekonuje go, że jest ponad naród i nie jest równy pozostałym ludziom. Oni należą do mas, a on należy do wybranych jednostek pokolenia, wznoszących się po szczeblach duchowego wywyższenia. I jeśli Stwórca nie odpowiada natychmiast na jego prośbę, człowiek zaraz się gniewa i mówi: „Gdy inni ludzie, należący do mas, proszą Cię o zaspokojenie potrzeb materialnych, czyli pragnień miłości do siebie, a Ty im nie odpowiadasz, mogę zrozumieć, że nie należy spełniać ich próśb. Ale kiedy ja proszę Cię o rzeczy duchowe, to przecież dla Twojego dobra! Czego chcę? Pracować dla Ciebie, służyć tylko Tobie, dla siebie nie żądam niczego, więc dlaczego mi nie pomagasz właśnie tu i teraz? Przecież od dawna proszę Cię, byś pozwolił mi pracować dla Ciebie, jedynie moje ciało mi na to nie pozwala, i proszę Cię o pomoc, więc dlaczego mi nie pomagasz?”.
Okazuje się, że jego roszczenia są sprawiedliwe. I należy zrozumieć, dlaczego rzeczywiście nie otrzymuje odpowiedzi. Przyczyna jest prosta, ponieważ obstaje przy swojej „słuszności”. I pojawia się pytanie: w czym ta jego słuszność? Uważa on, że w świecie przyjęte jest, iż jeśli ktoś chce zrobić dobro drugiemu, to ten, kto to dobro otrzymuje, powinien słuchać głosu dającego. A więc również tutaj, w pracy duchowej, kiedy on chce pracować dla Stwórcy, to Stwórca otrzymuje dobro, a człowiek daje. Dlatego gniewa się na Stwórcę, to dlaczego ten nie słyszy jego głosu?
Ale w pracy duchowej panuje porządek przeciwny temu, co myśli człowiek. To podobne do tego, co powiedzieli mędrcy w traktacie Kiduszin, w prawie poświęcenia kobiety mężowi. Napisano: „da jej do ręki” – mąż ma obowiązek dać jej srebro ślubne. Ale jeśli jest to człowiek ważny, wówczas ona daje srebro, a on mówi: „Oto poświęcasz się mnie”. Sens w tym, że oddać komuś ważnemu – oznacza otrzymać od niego. I jest to tak samo ważne, jakby to on dał.
Z powyższego wynika, że jeśli człowiek chce wszystko oddać Stwórcy, to uważa się, że to on otrzymuje. Czyli jeśli Stwórca przyjmie jego pracę, to będzie się to liczyło jako to, że człowiek otrzymał, a nie że dał – tak jak mu się wydaje.
W ten sposób, gdy człowiek chce coś dać Stwórcy, uważa się, że to Stwórca daje człowiekowi. Wtedy z góry patrzy się, czy warto dać człowiekowi nasłodzenie z tego, że Stwórca przyjmuje od niego. Dlatego modlitwa nie zostaje przyjęta natychmiast, jak sądzi człowiek, który uważa, że to on daje. Od dającego dar nie wymaga się żadnych warunków, przeciwnie, być może to otrzymujący powinien spełnić warunki, które postawi mu dający.
Dlatego, jak w przypadku ważnej osoby, dający staje się otrzymującym, a ważna osoba może postawić przed dającym warunki – inaczej nie przyjmie od niego. Tak też w pracy duchowej: Stwórca wymaga od człowieka, który chce dać Mu swoją pracę dla Niego, określonych rzeczy – w przeciwnym razie Stwórca nie zechce przyjąć od człowieka tego, co ten chce Mu dać. Właśnie dlatego człowiek musi wiele prosić Stwórcę, by On zechciał przyjąć od niego.
Dopiero wtedy, gdy Stwórca widzi, że człowiek jest już zdolny i godny tego, by Stwórca przyjął od niego to, co ten chce Mu dać, wtedy Stwórca pomaga, dając możliwość działania całkowicie w zamiarze oddawania. A zanim to nastąpi, nie otrzyma on pomocy w taki sposób, by mógł bezpośrednio zobaczyć, że Stwórca mu pomaga. Mimo to, on rzeczywiście otrzymuje pomoc, aż stanie się godnym działania w oddawaniu, i tutaj bez pomocy Stwórcy nic się nie wydarzy. Jednak człowiek nie jest zdolny tego bezpośrednio zobaczyć.
Z tego powodu człowiek, który chce, by Stwórca pomógł mu osiągnąć możliwość działania, jak powiedzieli mędrcy (traktat Awot 2:12): „Wszystkie twoje czyny będą w imię niebios”, musi najpierw poczuć wielkość Stwórcy, by cenił oddawanie Jemu, jak w przypadku ważnej osoby. Wtedy zrozumie, że to, co chce dać, uważa się za przyjęcie od Stwórcy. Ponieważ kiedy ważny człowiek coś od kogoś przyjmuje, oddawanie jemu uważane jest za otrzymywanie.
Dlatego człowiek powinien przede wszystkim cenić wielkość Stwórcy i szukać sposobów, by pojąć Jego wielkość. Oznacza to, że każde jego wypełnianie przykazań będzie z zamiarem poznania wielkości i ważności Stwórcy. O tym napisano w Zoharze: „Znany jest w bramach mąż jej”. Zohar mówi: „Każdy – na ile mierzy w swoim sercu”. I dopiero wtedy, zgodnie z ważnością i wielkością Stwórcy, zaczyna odczuwać, że pragnie ukierunkować wszystkie swoje działania, by były dla Stwórcy, ponieważ pragnie otrzymać nasłodzenie z tego, że Stwórca przyjmuje od niego to, co człowiek chce Mu dać. Jak w przypadku ważnej osoby.
A ponieważ otrzymywanie nasłodzenia jako właściwość jest w człowieku wrodzone, to gdy tylko człowiek poczuje ważność i wielkość Stwórcy, tak samo jak istnieje nasłodzenie z tego, że ważny człowiek coś od niego przyjmuje, tak i tutaj: w człowieku naturalnie budzi się pragnienie, by wszystko robić dla Stwórcy. Czyli wszystko, co ma, chce oddać Stwórcy z powodu nasłodzenia, jakie człowiek otrzymuje, kiedy oddaje Stwórcy.
Jednak nie nazywa się to „oddawanie dla otrzymywania”. Ponieważ „oddawanie dla otrzymywania” oznacza jak w handlu, że kupujący daje sprzedawcy pieniądze, i wygląda to tak, że kupujący oddaje sprzedawcy po to, by sprzedawca dał mu coś w zamian za jego oddanie.
Zatem tutaj są dwie rzeczy:
- Pieniądze, które daje kupujący.
- Sprzedawca daje mu w zamian jakąś rzecz.
Natomiast w pracy duchowej, kiedy mały daje wielkiemu coś i nie chce niczego w zamian, to już inne działanie. I w nim należy rozróżnić dwa przeciwstawne zamiary. Pierwszy: człowiek daje i dający zamierza otrzymać nasłodzenie z oddawania. Drugi: otrzymujący jest wielki i zamierza dać nasłodzenie dającemu. Z tego wynika, że dający nazywany jest otrzymującym, a otrzymujący – dającym.
Z powiedzianego wynika, że nasłodzenie, które człowiek odczuwa z tego, że daje Stwórcy, uwarunkowane jest ważnością. A mianowicie, dany nam został sposób naprawy poprzez podobieństwo właściwości, nazywane „zlanie”, jak powiedzieli mędrcy: „I złączysz się z Nim”. Należy powiedzieć, że sens tego to: „Jak On miłosierny”, czyli że On czerpie nasłodzenie z tego, że daje stworzeniom – „tak i ty miłosierny”, co oznacza, że człowiek czerpie nasłodzenie z tego, że daje Stwórcy. A zatem, gdy człowiek daje Stwórcy i nie odczuwa nasłodzenia, to znaczy, że istnieje brak w podobieństwie właściwości.
A mianowicie, jeśli odczuwa nasłodzenie z tego, że daje Stwórcy, wtedy można powiedzieć, że istnieje tu podobieństwo właściwości. Ale jak człowiek może osiągnąć taki poziom, by czerpać nasłodzenie z dawania Stwórcy? To możliwe tylko wtedy, gdy odczuwa wielkość i ważność Stwórcy. Wtedy pojawia się naturalne nasłodzenie, jak w przypadku ważnej osoby. W takiej sytuacji człowiek może czerpać nasłodzenie z oddawania, ponieważ to oddawanie prowadzi go do otrzymywania nasłodzenia. I zamiast otrzymywania – człowiek może działać.
Ale tutaj pojawia się pytanie: jak osiągnąć odczucie wielkości Stwórcy? O tym powiedział mój ojciec i nauczyciel, że istnieje pojęcie wiary ponad wiedzę. Czasami pojawia się wyobrażenie, w którym człowiek odczuwa kogoś wyróżniającego się spośród masy ludu swymi najważniejszymi na świecie właściwościami. A w swej mądrości jest on największym mędrcem na świecie. I to jest pierwszy etap.
Drugi etap – to gdy nie odczuwa jego wielkości i ważności, lecz wierzy wiarą ponad wiedzę, że ten człowiek posiada wszelkie możliwe zalety. I jeśli jego wiara jest silna w stu procentach, to jest to podobne do poznania poprzez wiedzę. A w wierze ponad wiedzę również należy rozróżniać dwa etapy:
- Nie ma on żadnego sposobu, jak pojąć jego ważność i wielkość, dlatego wierzy, że ten człowiek jest najważniejszy na świecie.
- Ma sposób, jak pojąć i odczuć ważność i wielkość tego człowieka, ale z szacunku do niego, aby nie było żadnej skazy, nie będzie badać prawdy. Podobnie jak człowiek, który pożycza coś od drugiego i obiecuje, że odda na czas. A ten, kto daje pożyczkę, zasięga opinii otoczenia, czy rzeczywiście można temu człowiekowi ufać. Czasami zdarza się, że pożyczkobiorca się o tym dowiaduje i jest tym dotknięty, ponieważ jest osobą ważną w społeczeństwie. Dlatego z szacunku wierzy wiarą ponad wiedzę, nawet jeśli ma inne możliwości.
Z tego wynika, że jeśli człowiek chce postępować, jak powiedziano: „z szacunku przed Stwórcą rzecz została zakryta”, to pragnie wierzyć w Stwórcę, nawet jeśli ma sposób, jak pojąć i poznać wielkość Stwórcy. I nie słucha wtedy swojego ciała, które mówi mu: „Po co masz iść wiarą ponad wiedzę, skoro masz sposób, by wszystko pojąć wewnątrz wiedzy?”. Na tym stopniu znajdują się ci, którzy już w pewnym stopniu zasłużyli na duchowe poznanie, gdy pomimo że mają sposób, by pojąć wielkość Stwórcy, chcą iść ponad wiedzę.
To samo dzieje się w pracy duchowej przy przygotowaniu do wejścia w prawdziwy duchowy świat. Kiedy przyjmuje na siebie wiarę w Stwórcę ponad wiedzę, musi zgodzić się na to, że właśnie tą drogą, wiary ponad wiedzę, chce iść; nawet gdyby dano mu poznanie, by widział wielkość Stwórcy w ramach wiedzy – wybiera wiarę ponad wiedzę. Ponieważ „z szacunku przed Stwórcą rzecz została zakryta”.
I to nazywa się, że chce iść ponad wiedzę. I właśnie wtedy zdolny jest otrzymać duchowy świat, gdy o nic nie troszczy się dla siebie, a wszystkie jego intencje skierowane są tylko na oddawanie Stwórcy. I dlatego nie ma już obawy, że jeśli zostanie mu dane jakieś świecenie, to wejdzie ono do kli otrzymywania. Ponieważ nieustannie stara się wyjść z miłości do siebie.
Mój ojciec i nauczyciel powiedział, że ponieważ pragnienie otrzymywania chce jedynie otrzymywać, a nie oddawać, to zamiast mówić mu: „pracuj ponad wiedzą”, nazywa się to: „oddawaj i nie otrzymuj”, ponieważ człowiek cierpi, gdy musi iść drogą wiary ponad wiedzę. Dowodzi się tego tym, że ciało zawsze troszczy się o otrzymanie dobra i nasłodzenia ze wszystkiego, co robi, a tam, gdzie człowiek musi pracować w wierze ponad wiedzę, ciało odczuwa brak satysfakcji. Dlatego, gdy uczy się człowieka iść drogą wiary ponad wiedzę, to zaczyna on pracować w oddawaniu. Wynika z tego, że gdy człowiek wybiera iść drogą ponad wiedzę, to utrzymuje go to na właściwej drodze prowadzącej do zlania ze Stwórcą.
Z tego należy zawsze pamiętać znaczenie pojęcia „ponad wiedzę”, gdy człowiek, zanim osiągnie właściwość ponad wiedzę, musi przedstawić sobie, czym jest „wewnątrz wiedzy”, to znaczy: co jego wiedza mówi mu o powodach, dla których warto pracować dla niebios. I człowiek powinien wyobrazić sobie, w jaki sposób i w jakim przypadku byłby gotów pracować dla oddawania.
Jednocześnie widzimy w codziennym życiu, że ktoś mały, robiąc coś dla kogoś wielkiego, odczuwa przyjemność i nasłodzenie. Widzimy, że są nawet ludzie, którzy płacą pieniądze za możliwość zrobienia czegoś dla kogoś wielkiego. A gdy człowiek zna i odczuwa wielkość ważnej osoby, wtedy nie musi wkładać wysiłku, by ciało chciało mu służyć, ponieważ Stwórca włożył w naturę człowieka nasłodzenie z pracy dla wielkiego, i on anuluje się przed nim jak świeca przed pochodnią właśnie wtedy, gdy ciało odczuwa wielkość i ważność wielkiego człowieka. Dlatego zawsze należy myśleć o tym, jak pojąć wielkość i ważność Stwórcy.
W tym miejscu należy wyjaśnić słowa Zoharu dotyczące frazy: „Niech zbiorą się wody w jedno miejsce i niech ukaże się suchy ląd”. Wcześniej wyjaśniliśmy, że istnieje „jednostkowe” i „ogólne”. A „ogólne” to „opinia ogółu”, nazywana miłością do siebie, czyli oni chcą otrzymać wszystko do swojego władania. To oznacza, że wierzą w Stwórcę, że On jest Władcą całego świata i wszystko nazywa się Jego imieniem, a mimo to, gdy zajmują się Torą i przykazaniami, chcą uzyskać korzyść u Stwórcy ze swojego zajmowania się Torą i przykazaniami. I to nazywa się „przenosić z jednego władania do innego”, czyli przenosić z władania Jedynego do władania wielu. To znaczy, że chcą, by istniały dwie władze: władza ludzi i władza Stwórcy.
Natomiast „jednostkowe” odnosi się do „opinii Tory”, co oznacza anulowanie władania, jak powiedzieli mędrcy (traktat Brachot, 63:72): „Tora istnieje w tym, kto poświęca się dla niej”. Jak powiedziano: „Oto Tora – niech umrze człowiek w namiocie”. Sens tego jest taki, że człowiek anuluje swoje „ja”, co oznacza „miłość do siebie”, i pragnie czynić wszystko dla niebios, aby na świecie było tylko jedno władanie: władanie Jedynego. Wtedy może zasłużyć na Torę, ponieważ znajduje się w podobieństwie właściwości, zwanym „zlanie”. I wtedy nazywa się imieniem „Israel”, ponieważ zasłużył, że każda jego myśl, mowa i czyn są „Israel” – „prosto do Stwórcy”, gdyż wszystkie jego dążenia są skierowane na osiągnięcie właściwości oddawania, zwanej podobieństwem właściwości, ponieważ anuluje się przed Stwórcą, co nazywa się „władanie Jedynego”, a nie „dwa władania”.
Czyli on również posiada pragnienie miłości do siebie.
Ale istnieje zasada, zgodnie z którą większość silnie wpływa na jednostkę, i ponieważ większość odczuwa pełnię w pracy duchowej, to pogląd większości przenosi się na jednostkę. I nawet jeśli jednostka nie chce iść drogą większości, to jednak ją osłabia, by nie czuła silnej potrzeby duchowej. I człowiek słabnie w swojej pracy. A mianowicie: ciało mówi mu: „Zgadza się, że nie jesteś doskonały w pracy dla Stwórcy, ale nie jest to aż tak straszne, byś musiał tego żałować i modlić się z głębi serca. Czyli niby jesteś zobowiązany mówić, że jeśli nie zasłużysz na poziom oddawania dla Stwórcy, to powiesz: «lepiej śmierć niż życie». Ale nie musisz tego mówić. Przecież widzisz, że większość idzie drogą ogółu. Oczywiście, lepiej by było, gdybyś mógł robić wszystko dla oddawania i o to masz prosić Stwórcę, by pomógł ci. Ale skoro jeszcze nie otrzymałeś pomocy od Stwórcy, a już tak się niepokoisz, że mówisz: «lepiej mi śmierć niż życie» – to już przesada. Popatrz na większość”.
I tak jednostka podporządkowuje się większości, co oznacza, że osłabia ją to w działaniach, które mogłaby podjąć, by uzyskać pomoc od Stwórcy, by dał jej siły umożliwiające czynienie wszystkiego dla oddawania, jak tego pragnie. I gdy człowiek zaczyna odczuwać doskonałość w pracy razem z większością, to nie może już zobaczyć prawdy. Ponieważ na każdą duchową potrzebę, którą odkrywa w sobie, natychmiast znajduje odpowiedź, która tak go usprawiedliwia, że już nie odczuwa, iż znajduje się pod władzą większości.
Dlatego, aby jasno widzieć przed sobą stan pracy i nie podlegać wpływowi większości, Zohar daje nam radę: człowiek powinien zebrać wszystko, co robi w Torze i przykazaniach, w jednym miejscu, aby to miejsce było władaniem Jedynego, i żeby nie było dwóch władza. Wtedy może powiedzieć: „Słuchaj, Israelu, Stwórco Wszechmogący, Stwórco Jeden”. I to jest pogląd Tory.
W przeciwnym razie, według poglądu ogółu, muszą istnieć dwie władze: pierwsza – władanie Stwórcy, druga – władanie człowieka. I gdy człowiek sprawdza siebie w pracy, widzi, że nie ma żadnego związku ze zlaniem ze Stwórcą, zwanym podobieństwem właściwości. I nieuchronnie oddziela się od źródła życia i staje się podobny do narodów świata, które nie chciały otrzymać Tory, a „Tora” należy rozumieć jako „pogląd Tory”. Zamiast tego chcą poglądu ogółu. Ale taki świat nie może istnieć. I właśnie przez to, że odczuwa bojaźń i sprawdza siebie – może zobaczyć swój prawdziwy stan na drodze Stwórcy i nie ograniczać się doskonałością większości, która chce umocnić pogląd ogółu.
O tym mówi Zohar: „Niech zbiorą się wody w jedno miejsce”. „Wody” – to Tora; „zbiorą się w jedno miejsce” – oznacza, że dwa władania istniejące w świecie staną się jednym władaniem i to nazywa się „pogląd Tory”. „A Tora to stworzenie świata, i w niej istnieje, a ci, którzy jej nie przyjęli, pozostali bezwodni i wysuszeni”.