W Księdze Zohar (rozdział Mecora, s. 2, komentarz Sulam, p. 4) powiedziano: „Ta chezi[1] – przyjdź i zobacz. Tym złym językiem, którym wąż zwrócił się do kobiety, doprowadził on kobietę i człowieka do tego, że zostali skazani na śmierć – oni i cały świat. O złym języku powiedziano: „Język ich – ostry miecz”[2]. I dlatego: „Lękajcie się miecza”[3], czyli złego języka. „Ponieważ gniew karze grzechy mieczem”. Co znaczy: „Ponieważ gniew karze grzechy mieczem”? To miecz Stwórcy, jak się uczyliśmy, że Stwórca ma miecz, którym sądzi grzeszników. Jak powiedziano: „Miecz Stwórcy pełen krwi”[4]. „Mój miecz będzie pożerał ciało”[5] – to Malchut ze strony sądu w niej. I dlatego: „Lękajcie się miecza, ponieważ gniew karze grzechy mieczem, abyście poznali, że istnieje sąd”[6]. Powiedziano: „że istnieje sąd” – co oznacza: abyście wiedzieli, że tak jest osądzone. Bo dla każdego, kto ma miecz zamiast języka, czyli dla tego, kto mówi złym językiem, przygotowany jest wszystko niszczący miecz, to znaczy Malchut ze strony sądu. Jak powiedziano: „Niech będzie to prawo o trędowatym”[7], czyli Malchut, nazywana „ta”[8], sądzi trędowatego za to, że mówił złym językiem. Bo z powodu grzechu złego języka pojawiają się wrzody.

I należy zrozumieć: przecież Zohar mówi, że dla każdego, kto ma miecz zamiast języka, to znaczy (dla tego), kto mówi złym językiem, przygotowany jest wszystko niszczący miecz – Malchut ze strony jej sądu. I zrozum to z tego, co napisano o wężu, który mówił złym językiem, zwracając się do kobiety. Ale tam on mówił złym językiem przeciwko Stwórcy. Dlaczego więc ma to być dowodem na to, że w odniesieniu do bliźniego również jest to tak surowe, że prowadzi do śmierci, jak wyjaśnia werset: „Język ich – miecz ostry”[9] – o złym języku w stosunku do bliźniego? To znaczy, że wielkość i ciężar grzechu złego języka przeciwko bliźniemu będą równe złemu językowi przeciwko Stwórcy. Czy to możliwe, żeby ten, kto mówi złym językiem o bliźnim, był podobny do tego, kto mówi złym językiem o Stwórcy? Gdy mówi się złym językiem o Stwórcy, (jeszcze) można zrozumieć, że to prowadzi do śmierci, ponieważ mówiąc złym językiem o Stwórcy, człowiek oddziela się od Niego. I dlatego, jako że jest oddzielony od źródła życia, uważany jest za martwego. Ale dlaczego złe mówienie o bliźnim również prowadzi do śmierci?

Księga Zohar mówi, że z powodu grzechu złego języka pojawiają się wrzody. A nasi mędrcy (traktat Arachin, 15:2) powiedzieli: „Na zachodzie (czyli w Ziemi Israela) mówią: trzeci język zabija potrójnie – mówiącego, słuchającego i obmawianego”. A Raszi wyjaśnia: „Trzeci język” – to język plotek, będący trzecim pomiędzy ludźmi w celu ujawnienia tajemnicy”[10]. Tamże: „Powiedział rabbi Jochanan w imieniu rabbi Josiego ben Zimry: „Każdy, kto mówi złym językiem, jakby zaprzeczał Istocie”. I powiedział raw Chisida: „Powiedział Mar Ukwa: „Każdy, kto mówi złym językiem – powiedział Stwórca – Ja i on nie możemy przebywać w jednym świecie”[11].

I poza tym, należy zrozumieć, dlaczego zakaz złego języka jest tak surowy, że „jakby zaprzeczał Istocie”, albo, jak powiedział Mar Ukwa, że Stwórca mówi: „Ja i on nie możemy przebywać w jednym świecie”. Innymi słowy, jeśli rozważymy to na przykładzie, gdy Reuwen opowiedział Szymonowi plotkę o Lewim, że zrobił coś złego – już „nie może Stwórca przebywać w świecie” z powodu złego języka, ponieważ Reuwen opowiedział złe rzeczy o Lewim. Podczas gdy jeśli Reuwen popełniłby inne przestępstwa, Stwórca mógłby z nim przebywać w świecie. Wynika z tego, że to tak poważna sprawa. W takim razie należy zrozumieć, czym jest zły język, jeśli jest aż tak zły.

I wyjaśnijmy to w odniesieniu do duchowej pracy. W książce Dar Tory (Baal Sulam) wyjaśnia stopień ważności przykazania „Kochaj bliźniego jak siebie samego”. „Rabbi Akiwa mówi: To wielka ogólna zasada Tory”[12]. To stwierdzenie naszych mędrców wymaga wyjaśnienia, ponieważ słowo „ogólna” wskazuje na sumę elementów, które zbierając się razem, tworzą to ogólne. Wynika z tego, że kiedy mówi o przykazaniu „Kochaj bliźniego jak siebie samego”, że to „wielka ogólna zasada Tory”, musimy zrozumieć, że pozostałe sześćset dwanaście przykazań Tory, ze wszystkimi jej wersetami, to nie więcej i nie mniej niż suma elementów, które wchodzą w to jedno przykazanie „kochaj bliźniego jak siebie samego” i są przez nie warunkowane. I to bardzo dziwne, bo może to być prawdziwe w odniesieniu do przykazań dotyczących bliźniego, ale jakże może to jedno przykazanie zawierać i obejmować wszystkie przykazania odnoszące się do Stwórcy? Przecież to właśnie one stanowią fundament Tory, jej główną i zasadniczą część[13].

I poza tym, tam powiedziano „o tym gerze, który przyszedł do Hillela” (traktat Szabat, 31:1) i powiedział mu: „Naucz mnie całej Tory, dopóki stoję na jednej nodze”. A on mu powiedział: „Wszystko, czego nienawidzisz sam, nie czyń drugiemu” (czyli tłumaczenie „Kochaj bliźniego jak siebie samego”). „A reszta – to komentarz, idź i ucz się”. A zatem mamy przed sobą jasne postanowienie, że żadne z sześciuset dwunastu przykazań ani żaden z wersetów Tory nie jest ważniejszy od tego jednego przykazania: „Kochaj bliźniego jak siebie samego”. Przecież powiedział jasno: „A reszta – to komentarz, idź i ucz się”. To znaczy, cała pozostała Tora to komentarz do tego jednego przykazania, ale nie da się zakończyć wypełnienia „Kochaj bliźniego jak siebie samego” bez nich[14].

I należy zrozumieć, dlaczego, gdy ten ger zwrócił się do niego w języku świętym (czyli po hebrajsku): „Naucz mnie całej Tory, dopóki stoję na jednej nodze”, jak powiedziano, a Hillel odpowiedział mu nie w języku świętym, lecz w języku targumu[15] (czyli po aramejsku), mówiąc mu: „Wszystko, czego sam nienawidzisz, nie czyń drugiemu”. I poza tym należy zrozumieć, dlaczego w Torze powiedziano: „Kochaj bliźniego jak siebie samego”, co jest przykazaniem pozytywnym, a Hillel przedstawił je w formie zakazu, gdyż powiedział mu: „Wszystko, czego sam nienawidzisz, nie czyń drugiemu” – a to jest zakaz.

W książce Dar Tory (Baal Sulam) wyjaśnia znaczenie i wagę zasady „Kochaj bliźniego jak siebie samego” w tym sensie, że celem stworzenia jest „przynieść dobro Swoim stworzeniom”. I (konieczne jest), aby przy przyjmowaniu dobra i nasłodzenia stworzenia nie odczuwały żadnego braku. Bowiem istnieje zasada, że „każda gałąź dąży do upodobnienia się do swego korzenia”, a naszym korzeniem jest Stwórca, który stworzył wszystkie stworzenia, i u Niego w żadnym wypadku nie ma żadnego braku, by potrzebował cokolwiek otrzymywać. Dlatego również stworzenia, gdy otrzymują coś od kogoś, odczuwają wstyd wobec dających. Dlatego, aby w chwili, gdy stworzenia będą otrzymywać od Stwórcy dobro i nasłodzenie, w tym darze nie było elementu wstydu, w wyższych światach zostało ustanowione skrócenie. I to doprowadziło u nas do zniknięcia i ukrycia wyższego napełnienia tak, że nie odczuwamy dobra ukrytego przez Stwórcę w Torze i przykazaniach, które nam dał.

I dana nam została możliwość wiary, że nasłodzenia materialne są dostępne dla naszego spojrzenia, by poczuć jej (Tory) wielkość i dobro. A cały świat, to znaczy wszystkie stworzenia znajdujące się w tym świecie, z poświęceniem gonią za nasłodzeniami, by je osiągnąć. Lecz mimo to, zawarty jest w nich jedynie najcieńszy świat, to znaczy małe świecenie z tego, co można osiągnąć, wypełniając Torę i przykazania, jak powiedziano w Księdze Zohar, że świętość ożywia klipot, to znaczy, gdyby świętość nie dawała klipot siły życiowej, nie mogłyby istnieć. I to trwa, ponieważ klipot muszą istnieć, bowiem ostatecznie wszystko zostanie naprawione i wszystko wejdzie w świętość. I to dane jest stworzeniom, aby to naprawiły, ponieważ dla nich istnieje pojęcie czasu i dwa przeciwstawne obiekty mogą istnieć w jednym, mimo że się wzajemnie wykluczają.

I jak powiedziano (Zohar Hakdama), że skoro istnieją dwa systemy – świętość i nieczyste światy ABEA, przeciwstawiające się sobie, jakże świętość może je naprawić? Człowiek, który został stworzony w tym świecie, gdzie istnieje pojęcie czasu, dlatego one (te dwa systemy) istnieją w jednym człowieku, jednak nie jednocześnie. I wtedy już istnieje możliwość, aby świętość naprawiła nieczystość, i do trzynastego roku życia człowiek pojmuje pragnienie otrzymywania, odnoszące się do systemu nieczystych światów, a potem za pomocą zajmowania się Torą zaczyna pojmować świętą duszę, czyli w tym czasie otrzymuje pożywienie z systemu świętych światów.

Jednak całe napełnienie, które mają klipot dzięki temu, że otrzymują od świętości, to nie więcej niż „cienkie świecenie”, które spadło z powodu rozbicia kelim i z powodu grzechu Drzewa Poznania, z których powstały nieczyste światy ABEA. Jednak powinniśmy wierzyć i wyobrazić sobie obraz, i obserwować, jak wszystkie stworzenia z całych sił gonią za najcieńszym światłem, i nikt z nich nie powie, że wystarczy mu to, co otrzymał, lecz każdy cały czas dąży do dodania do tego, co ma. Jak powiedzieli nasi mędrcy: „Ten, kto ma sto, pragnie dwustu”[16]. A przyczyną tego jest to, że w nich nie ma doskonałości, bo w nich od początku nie ma doskonałości.

Inaczej jest w duchowym, ponieważ w każdy duchowy obiekt obłacza się wyższe światło. Dlatego, jeśli człowiek otrzymuje jakieś świecenie duchowości, nie może odróżnić wysokiego stopnia od niskiego, bo w duchowym nawet stopień nefesz de-nefesz, będący pewną częścią świętości, jak cała duchowość w ogóle, jest doskonałością. Tak też i w jego części jest doskonałość z tej racji, że kategorie „wielki” i „mały” w wyższym świetle zależą od wielkości otrzymującego, czyli zależy to od tego, na ile otrzymujący jest zdolny pojąć wielkość i wagę światła, lecz w samej istocie światła nie ma żadnej zmiany, jak powiedziano: „Ja, AWAJa, nie zmieniłem się”[17] (jak to wyjaśnia się w Wprowadzeniu do nauki Kabały, p. 63).

Stąd powstaje pytanie: dlaczego za małym światłem, które świeci w materialnych nasłodzeniach, goni cały świat, a dla duchowych nasłodzeń, w których zawarte jest główne dobro i nasłodzenie – nie widzimy tych, którzy chcieliby wkładać tak wielki wysiłek, jak wkładają w materialne? A rzecz w tym, jak powiedziano wyżej, że na materialne nasłodzenia, znajdujące się w nieczystych światach ABEA, nie było skrócenia i ukrycia. I zostało to zrobione celowo, ponieważ inaczej świat nie mógłby istnieć. Przecież bez nasłodzenia nie da się żyć.

I poza tym, wynika to z celu stworzenia: „nieść dobro Swoim stworzeniom”. Ponieważ bez nasłodzenia świat nie może istnieć. Wynika z tego, że właśnie w nich (czyli w materialnych nasłodzeniach) powinny były się objawić nasłodzenia. Natomiast dodatek, to znaczy przyjmowanie dobra i nasłodzenia większego, niż jest potrzebne do podtrzymania życia ciała, co właściwie stanowi prawdziwe nasłodzenie, i na to jest „skrócenie i ukrycie”, aby (stworzenia) nie mogły widzieć światła życia, obłóczonego w Torze i przykazaniach, zanim człowiek nie przyzwyczai się pracować w imię oddawania, co nazywa się „upodobnieniem według formy”.

Gdyby światło, obłóczone w Torze i przykazaniach, objawiło się natychmiast, nie byłoby żadnej wolności wyboru. Czyli tam, gdzie objawia się światło, nasłodzenie, które człowiek odczuwa przy wypełnianiu Tory i przykazań, byłoby „w otrzymywaniu dla siebie”. I człowiek nie mógłby powiedzieć, że wypełnia Torę i przykazania z powodu „przykazania Stwórcy”, lecz musiałby je wypełniać z powodu nasłodzenia, które w nich odczuwa. A człowiek potrafi sobie uświadomić, że kiedy odczuwa jakiekolwiek nasłodzenie w jakimś grzechu, to nasłodzenie to tylko cienkie światło w porównaniu z prawdziwym smakiem, zawartym w Torze i przykazaniach. I jak trudno człowiekowi przezwyciężyć swoją żądzę, która im większa, tym trudniej oprzeć się pokusie!

Wynika z tego, że gdyby wielkość nasłodzenia w Torze i przykazaniach była jawna, człowiek nie mógłby powiedzieć: „Wypełniam to przykazanie z powodu pragnienia Stwórcy”. Czyli że poprzez to, że wypełnia przykazania Stwórcy, chce sprawić Mu nasłodzenie, ponieważ i bez polecenia Stwórcy wypełniałby Torę i przykazania z powodu „miłości własnej”, a nie dlatego, że chce oddawać Stwórcy. I dlatego na Torę i przykazania zostało nałożone „skrócenie i ukrycie”. I dlatego cały świat goni za materialnymi nasłodzeniami. A do nasłodzeń zawartych w Torze i przykazaniach nie ma siły niczego zrobić, bo to nasłodzenie, z podanej wyżej przyczyny, nie jest jawnie objawione.

I z powiedzianego wynika, że „wiara” oznacza, iż powinniśmy przyjąć na siebie wagę Tory i przykazań, i w ogóle wierzyć w Stwórcę, że On steruje stworzeniami. Czyli że człowiek nie może powiedzieć, że nie wypełnia Tory i przykazań z powodu tego, że nie odczuwa sterowania Stwórcy, jak On daje dobro Swoim stworzeniom, ponieważ także w to musi wierzyć, nawet jeśli tego nie czuje. Bo jeśli ma odczucie, że sterowanie Stwórcy przebiega w właściwości „Dobry i Czyniący dobro”, to nie ma tu już miejsca na wiarę. Ale po co więc Stwórca sprawił, że służymy Mu w właściwości wiary? Przecież lepiej byłoby, gdyby człowiek mógł pracować w właściwości wiedzy!

Odpowiedź, jak powiedział mój pan, ojciec i nauczyciel, (jest następująca): o pragnieniu Stwórcy, abyśmy służyli Mu w właściwości wiary, człowiek nie powinien myśleć, że to dlatego, iż On nie może mu zaświecić właściwością wiedzy, lecz Stwórca wie, że właściwość wiary to bardziej skuteczna dla człowieka droga do celu, który nazywa się „zlanie się ze Stwórcą”, a to jest upodobnienie według formy. Ponieważ dzięki temu człowiek będzie miał siły przyjąć dobro i jednocześnie nie będzie u niego „chleba wstydu”, to znaczy właściwości wstydu. Ponieważ całe dobro i nasłodzenie, które chce otrzymać od Stwórcy, to tylko wtedy, jeśli wie, że z tego Stwórca będzie miał nasłodzenie, i dlatego chce otrzymać od Niego to dobro i nasłodzenie.

I stąd widzimy, że główna praca, którą powinniśmy wykonać, aby dojść do celu, dla którego został stworzony świat, czyli „nieść dobro Swoim stworzeniom”, polega na tym, by przygotować siebie do przyjęcia kli oddających. Co stanowi naprawę, aby dar Króla był w doskonałości, by podczas otrzymywania nasłodzeń nie odczuwać żadnego wstydu. A to jest całe zło, które oddala nas od tego dobra, które mamy otrzymać.

I dane nam zostało szczególne narzędzie w postaci Tory i przykazań, byśmy mogli dojść do tych kelim. To, jak powiedzieli nasi mędrcy (traktat Kiduszin, 30:2), że Stwórca mówi: „Stworzyłem zły początek i stworzyłem Torę jako przyprawę do niego”. Czyli dzięki niej człowiek unicestwi w sobie wszystkie iskry miłości własnej i zasłuży na to, że całym jego pragnieniem będzie tylko sprawianie nasłodzenia swojemu Stwórcy.

A w książce Dar Tory (p. 13) Baal Sulam mówi: „I choć w Torze istnieją dwie części: przykazania wobec Stwórcy i przykazania wobec drugiego człowieka, to obie one mają na celu jedno – doprowadzić stworzenie do ostatecznego celu, czyli do zlania się ze Stwórcą. Co więcej, nawet strona praktyczna obu tych części jest w rzeczywistości taka sama, bowiem w odniesieniu do zajmowania się Torą i przykazaniami liszma (ze względu na Niego), nawet w praktycznym aspekcie Tory człowiek nie odczuwa w tych dwóch częściach Tory żadnej różnicy. Ponieważ dopóki nie osiągnie w tym doskonałości, każde działanie wobec bliźniego, czy to wobec Stwórcy, czy wobec innych ludzi, koniecznie będzie odczuwał jako puste i bezsensowne. A skoro tak, to istnieje pogląd, że ta część Tory, która określa stosunek do drugiego człowieka, jest bardziej zdolna doprowadzić człowieka do upragnionego celu, ponieważ praca w przykazaniach wobec Stwórcy jest stała i określona, i nikt nie stawia zarzutów, i człowiek łatwo się do niej przyzwyczaja, a wszystko, co wykonywane jest z przyzwyczajenia, jak wiadomo, nie jest w stanie przynieść człowiekowi korzyści. Podczas gdy część przykazań wobec drugiego człowieka nie jest ani stała, ani określona, i przeciwnicy (zarzuty) otaczają człowieka, gdziekolwiek spojrzy, dlatego działanie tych przykazań jest bardziej niezawodne, a cel – bliższy”[18].

I stąd rozumiemy, dlaczego rabbi Akiwa powiedział o słowach: „Kochaj bliźniego jak siebie samego”, że „to wielka zasada Tory”. Ponieważ głównym celem jest zasłużenie na „zlanie się ze Stwórcą”, co nazywa się kli oddającymi i stanowi upodobnienie według formy. I dlatego dane zostało specjalne narzędzie w postaci Tory i przykazań, za pomocą których możemy wyjść z miłości własnej i dojść do miłości bliźniego, a pierwszy etap to miłość do drugiego człowieka, a potem możemy dojść do miłości do Stwórcy.

A teraz możemy zrozumieć to, o co zapytaliśmy wyżej: dlaczego, gdy ten ger przyszedł do Hillela i powiedział: „Naucz mnie całej Tory, dopóki stoję na jednej nodze”, to Hillel odpowiedział mu nie w języku świętym (czyli nie po hebrajsku), jak ten poprosił („lamdeni kol ha-Tora al regel achat”), lecz w języku targumu (tłumaczenia, czyli po aramejsku): „Wszystko, czego nienawidzisz sam, nie czyń drugiemu” (tłumaczenie wyrażenia „Kochaj bliźniego jak siebie samego”). I poza tym trzeba zrozumieć: przecież w Torze powiedziano, że „Kochaj bliźniego” to przykazanie pozytywne, a on odpowiedział gerowi w formie zakazu, bo powiedział mu: „Wszystko, czego nienawidzisz sam, nie czyń drugiemu”.

I jak wyjaśnia to Baal Sulam, znaczenie przykazania „Kochaj bliźniego jak siebie samego”, wyjaśniając słowa rabbi Akiwy: „Kochaj bliźniego jak siebie samego – to wielka zasada Tory”, właśnie w mocy tego przykazania zawarta jest największa zdolność doprowadzenia do „kochaj Stwórcę”. I dlatego, gdy ten ger przyszedł do Hillela i poprosił go: „Naucz mnie całej Tory, dopóki stoję na jednej nodze” – Hillel chciał przekazać mu zasadę „Kochaj bliźniego jak siebie samego”, jak to powiedziano w Torze, lecz chciał mu również wyjaśnić, czym jest poważny grzech zwany złym językiem (zakaz którego) jest jeszcze poważniejszy niż przykazanie „kochaj bliźniego”. Bo przykazanie „kochaj bliźniego” daje człowiekowi siły przezwyciężenia, by wyjść z miłości własnej, aby wychodząc z miłości własnej, mógł dojść do miłości do Stwórcy, jak powiedziano wyżej.

Wynika z tego, że jeśli człowiek nie zajmuje się przykazaniem „Kochaj bliźniego jak siebie samego”, lecz pozostaje w stanie „siedź i nic nie rób”[19] i nie posunął się naprzód w wychodzeniu spod władzy egoistycznej miłości, ale też się nie cofnął, czyli chociaż nie dał bliźniemu miłości, jednak i nie odsunął się wstecz, (to znaczy) nie uczynił żadnego działania, które prowadziłoby do nienawiści wobec bliźniego. Natomiast jeśli złorzeczy przyjacielowi, to tym działaniem on „idzie wstecz”. Czyli mało tego, że nie zajmował się miłością do bliźniego, on jeszcze uczynił działanie odwrotne – zajął się sprawami prowadzącymi do „nienawiści wobec bliźniego”, przez to, że złorzeczył swojemu przyjacielowi. Przecież w świecie przyjęte jest, że na tego, kogo się kocha, nie złorzeczy się, bo to prowadzi do rozdzielenia serc. Dlatego o kimś, kogo się kocha, nie pragnie się mówić źle, aby istniejąca między nimi miłość nie została uszkodzona, ponieważ złe mówienie prowadzi do nienawiści.

Zgodnie z tym wynika, że ciężar grzechu złego języka polega na tym, że miłość do bliźniego prowadzi do miłości do Stwórcy, a nienawiść do bliźniego prowadzi do nienawiści do Stwórcy. A czy może być na świecie coś gorszego niż to, co prowadzi do nienawiści do Stwórcy? Natomiast gdy człowiek popełnia inne grzechy i nie potrafi przezwyciężyć swojego pragnienia otrzymywania, ponieważ jest pogrążony w egoistycznej miłości do siebie, to przez to jeszcze nie staje się „nienawidzącym Stwórcy”. Dlatego o innych grzechach powiedziano: „Ja jestem Stwórcą, przebywającym z nimi w ich nieczystości”[20]. Tymczasem popełniając grzech złego języka, on przez to działanie staje się „nienawidzącym Stwórcy” i to działanie jest bezpośrednio przeciwne miłości do bliźniego.

I stąd zrozumiemy wypowiedź rabbi Jochanana w imieniu rabbi Josiego ben Zimry: „Każdy, kto mówi złym językiem – jakby zaprzeczał głównemu”[21]. Jak to możliwe, żeby złe mówienie doprowadziło człowieka do tego, by nie daj Bóg zaprzeczał głównemu? Jednak, jak powiedziano wyżej, ponieważ to prowadzi do tego, że dochodzi on do nienawiści wobec Stwórcy, wynika z tego, że zaprzecza głównemu celowi stworzenia, że ono niesie dobro. I bez wątpienia widzimy, że ten, kto czyni drugiemu dobro, raz za razem dodając mu dobra i nasłodzenia – z pewnością go kocha. A ten, kto mówi złym językiem, doprowadza człowieka do tego, by znienawidził Stwórcę. Wynika z tego, że ten człowiek zaprzecza głównemu celowi stworzenia, że ono niesie dobro.

I z powiedzianego zrozumiemy również to, o co pytaliśmy odnośnie słów rawa Chisidy w imieniu Mar Ukwy: „Każdy, kto mówi złym językiem, powiedział Stwórca, Ja i on nie możemy przebywać w jednym świecie”. Jak to możliwe, żeby złe mówienie doprowadziło do tego, że Stwórca nie może przebywać z nim w tym samym świecie?

I z powiedzianego wynika, że ten, kto mówi złym językiem, jak zostało wyjaśnione, staje się nienawidzącym Stwórcy. I tak jak w świecie materialnym człowiek może znajdować się w jednym domu z wieloma ludźmi i dla niego nie ma znaczenia, czy są oni dobrzy czy źli, jednak kiedy widzi, że wśród nich jest jego wróg, to natychmiast ucieka stamtąd, ponieważ nie może przebywać z wrogiem w jednym pomieszczeniu. Tak samo mówimy, że ten, kto znienawidził Stwórcę – Stwórca nie może przebywać z nim w tym samym świecie.

I nie ulega wątpliwości, że jeśli ktoś ukradł coś swojemu przyjacielowi, również doprowadził do nienawiści między przyjaciółmi, ponieważ gdy okradziony dowie się, że jego przyjaciel to złodziej, to zobaczy, że ten go nienawidzi. Albo załóżmy, że nigdy się nie dowie, kto go okradł, jednak sam złodziej, zamiast zajmować się miłością do bliźniego, zajmuje się teraz działaniem przeciwnym, czyli zajmuje się nienawiścią do ludzi, przez co pogrąża się jeszcze bardziej w miłości własnej. Ale mędrcy nie powiedzieli, że kradzież to taki sam ciężki grzech jak zły język. Tak samo i rabunek, także okazuje się, że nie jest to taki ciężki grzech jak zły język. I trzeba odpowiedzieć, że ten, kto kradnie lub rabuje, czyni to nie z nienawiści do człowieka, lecz powodem jest miłość do pieniędzy lub cennych rzeczy i dlatego kradnie lub rabuje, a nie, nie daj Bóg, z nienawiści. Podczas gdy złe mówienie wypływa nie z miłości do czegoś, ale wyłącznie z nienawiści.

I to, jak powiedział Rejsz Lakisz (traktat Arachin, 15:2): „Powiedział Rejsz Lakisz: «Dlaczego powiedziano: Jeśli użądli wąż bez syku, nie ma przewagi u władającego językiem?”[22] W odległej przyszłości[23] wszystkie zwierzęta zbierają się i idą do węża, i mówią mu: «Lew rozszarpuje i zjada, wilk zagryza i zjada. A ty, w czym jest twoje nasłodzenie?». On im mówi: «A w czym jest przewaga u władającego językiem?». I wyjaśnia Raszi: «Lew rozszarpuje i zjada» – innymi słowy, każdy, kto szkodzi stworzeniom, ma z tego nasłodzenie. Lew rozszarpuje i zjada, czyli zjada żywą ofiarę. A gdy wilk zagryza, najpierw zabija ofiarę, a potem ją zjada i ma z tego nasłodzenie. Ale ty, jakie nasłodzenie masz, gdy kąsasz człowieka? Odpowiada wąż: «A w czym jest przewaga u tego, kto włada językiem?». Człowiek, który wypuszcza zły język (czyli mówi złym językiem) – jakie ma z tego nasłodzenie? Tak samo i ja nie mam żadnego nasłodzenia z ukąszenia, gdy kąsam”.

I stąd widzimy, że istnieje różnica, czy szkodzi się stworzeniom dlatego, że ma się z tego nasłodzenie, czyli na podobieństwo lwa lub wilka, którzy nie pragną szkodzić z nienawiści do stworzeń, lecz z powodu apetytu, czyli otrzymują nasłodzenie od stworzeń. Wynika z tego, że jedynym powodem, który skłania ich do szkodzenia stworzeniom, jest apetyt. Natomiast ze złego języka człowiek nic nie otrzymuje w zamian, a mimo to jest to działanie wywołujące nienawiść między stworzeniami. I tak jak, zgodnie z zasadą „Kochaj bliźniego jak siebie samego”, z miłości do stworzeń dochodzi się do miłości do Stwórcy, tak z nienawiści do stworzeń można dojść do nienawiści do Stwórcy.

I coś podobnego znajdujemy w innym miejscu (traktat Berachot, 17:1): „Początkiem mądrości jest bojaźń przed Stwórcą, dobry rozum u wszystkich wykonujących je (przykazania)”[24] – powiedziano nie „wykonujących”, lecz „wykonujących je”, u wykonujących liszma, a nie u wykonujących lo liszma. A wykonujący lo liszma – lepiej, by się nie urodził. A w Tosafot[25] zadano pytanie: „Ale przecież rabi Jehuda powiedział w imieniu rawa: «Zawsze powinien człowiek zajmować się Torą i przykazaniami nawet lo liszma, ponieważ przez lo liszma dochodzi się do liszma»”. Należy odpowiedzieć, że tu chodzi o to, że on się uczy, aby prowokować przyjaciół, a tam chodzi o to, że uczy się, by go szanowano[26].

I należy zrozumieć wyjaśnienie Tosafot, kiedy mówi się, że trzeba rozróżnić lo liszma z zamiarem prowokowania i lo liszma z zamiarem, by go szanowano, czyli by go nazywano „rabi” itd. I należy to rozumieć zgodnie z zasadą sformułowaną przez rabiego Akiwę: „Kochaj bliźniego jak siebie samego – to wielka zasada Tory”. I jak wyjaśnia to Baal Sulam w księdze Dar Tory, że to dlatego, że dzięki temu przykazaniu człowiek nabywa miłość do bliźniego, a stąd potem dochodzi do miłości do Stwórcy.

Zgodnie z tym wynika, że człowiek powinien starać się wyjść z miłości własnej, i wtedy będzie miał możliwość zajmować się Torą i przykazaniami liszma, to znaczy w imię oddawania, a nie dla własnej korzyści. I to, dzięki wykonywaniu Tory i przykazań. Wynika z tego, zgodnie z powyższym, że dopóki człowiek nie wyszedł z miłości własnej, nie jest zdolny zajmować się liszma. Jednak mimo to, że zajmuje się jeszcze miłością własną, w Torze i przykazaniach jest siła, która pozwala wyjść z miłości własnej, a potem dojść z tego do miłości do Stwórcy, i wtedy będzie czynił wszystko dla Nieba.

I to, czyli dojście do liszma, jest możliwe tylko wtedy, gdy zajmuje się Torą i przykazaniami z powodu chęci bycia szanowanym, to znaczy, że uczy się, chociaż jeszcze nie ma możliwości pracować na rzecz bliźniego, ponieważ jeszcze nie zdobył właściwości miłości do bliźniego. Dlatego zajmowanie się Torą i przykazaniami pomoże mu dojść do właściwości miłości do bliźniego. Natomiast gdy uczy się w celu prowokowania, co jest działaniem przeciwnym do miłości do bliźniego, czyli że zajmuje się teraz wykonywaniem Tory i przykazań dla nienawiści do bliźniego, co nazywa się „w celu prowokacji” – jak mogą w jednym przedmiocie przejawiać się dwie przeciwności? Czyli mówi się, że Tora pomaga dojść do miłości bliźniego, jeśli człowiek wykonuje działania z oddawaniem, mimo że jego intencją jest otrzymywanie, to Tora pomaga mu skierować jego intencję, to znaczy, oprócz tego, doprowadzić go do pragnienia oddawania. Natomiast tutaj zajmuje się czymś dokładnie przeciwnym, to znaczy nienawiścią do bliźniego, i jak to może doprowadzić go do miłości do bliźniego?

I to jest tak, jak powiedzieliśmy o różnicy między złodziejem, rabusiem a tym, kto mówi złym językiem. Że złodziej i rabuś kochają srebro, złoto i inne wartościowe rzeczy, lecz nie mają nic osobistego wobec samego człowieka. To znaczy, że złodziej i rabuś nie mają żadnej myśli ani rachunku względem samego człowieka, a wszystkie ich myśli dotyczą tego, gdzie można zdobyć więcej pieniędzy i jak zrobić to najłatwiej, oraz żeby policji było trudniej dowiedzieć się, że to on jest złodziejem lub rabusiem. Jednak o samym człowieku nigdy nie powstają w jego umyśle żadne myśli, by rozważać cokolwiek w odniesieniu do niego.

Natomiast w przypadku złego języka, u człowiek nie ma żadnego rachunku względem samego działania, to znaczy względem tego, że opowiada plotki, lecz cały rachunek dotyczy tego, jak poniżyć towarzysza w oczach innych ludzi. Wynika z tego, że cały jego rachunek to tylko nienawiść, bo istnieje zasada, że o kimś, kogo się kocha, nie mówi się źle. Dlatego właśnie zły język prowadzi do nienawiści wobec bliźniego, a stąd prowadzi to do nienawiści wobec Stwórcy. I dlatego grzech złego języka jest tak ciężki, że praktycznie prowadzi do zniszczenia świata.

A teraz wyjaśnijmy miarę złego języka, jak (wypowiedziane) i ile (tego) nazywa się już złym językiem. Jedno powiedzenie lub jedno zdanie wypowiedziane o innym już nazywa się złym językiem. Tę miarę znajdujemy w odpowiedzi Hillela, który powiedział tamtemu gerowi: „Wszystko, czego nienawidzisz sam, nie czyń drugiemu”. To oznacza, że każde słowa, które chcesz wypowiedzieć o innym – spójrz i pomyśl: jeśli te słowa byłyby powiedziane o tobie, nienawidziłbyś ich, to znaczy, nie odczułbyś z nich żadnego nasłodzenia. (A więc) „nie czyń drugiemu”. Wynika z tego, że kiedy człowiek chce powiedzieć coś o innym, natychmiast powinien dokonać rachunku: że jeśli byłoby to powiedziane o nim, i on sam nienawidziłby tych słów – „nie czyń drugiemu”. I to jest to, co Hillel powiedział tamtemu gerowi. To znaczy, że stąd możemy nauczyć się miary złego języka, przy której już obowiązuje zakaz wypowiadania.

I stąd zrozumiemy, dlaczego Hillel odpowiedział gerowi w języku targumu (czyli aramejskim), a nie w języku świętym, tak jak powiedział mu ger: lamdeni kol ha-Tora kula, ksze ani omed al regel achat („naucz mnie całej Tory, dopóki stoję na jednej nodze”). Przecież on odpowiedział mu w języku targumu, to znaczy powiedział mu: „Wszystko, czego nienawidzisz sam, nie czyń drugiemu”, co jest tłumaczeniem wersetu: „Kochaj bliźniego jak siebie samego”.

Ale najpierw musimy zrozumieć, na co wskazuje język targumu. Wielki Ari mówi (Talmud Dziesięciu Sfirot, cz. 15, s. 1765) w odniesieniu do słów: „I zesłał Stwórca głęboki sen”[27] – gematria „targum”[28], co oznacza „achoraim”. Czyli język święty nazywa się panim (strona twarzy), a targum nazywa się achoraim (tył). I panim nazywa się „świecące” lub „doskonałe”, a achor nazywa się „nieświecące” i „niedoskonałe”. I w języku świętym, który nazywa się panim, powiedziano: „Kochaj bliźniego jak siebie samego”, co jest doskonałością, ponieważ dzięki miłości do bliźniego człowiek dochodzi do miłości do Stwórcy, a to jest doskonałość celu, bo człowiek powinien dojść do zlania się, jak powiedziano: „I złącz się z Nim”[29]. Natomiast co do tłumaczenia wyrażenia „Kochaj bliźniego jak siebie samego”, które przedstawił mu Hillel: „To, czego nienawidzisz sam, nie czyń drugiemu” – należy powiedzieć, że chodzi tu o zły język, i dlatego jest to „przykazanie zakazujące”, ponieważ zły język jest zakazany, ponieważ prowadzi do nienawiści, a stąd, nie daj Bóg, można dojść do nienawiści wobec Stwórcy, jak powiedziano wyżej. Jednak to jeszcze nie nazywa się doskonałością, ponieważ od samego faktu, że nie mówi się złym językiem, jeszcze nie dochodzi się do miłości do bliźniego, a dopiero miłość do bliźniego prowadzi człowieka do doskonałości, nazywanej „zlanie się ze Stwórcą”.

Z tego powodu zły język jest cięższym grzechem, jak powiedziano wyżej, ponieważ mało tego, że człowiek nie zajmuje się miłością do bliźniego, to wykonuje działanie odwrotne, czyli zajmuje się nienawiścią wobec stworzeń. I dlatego, kiedy ludzi (klal) się wychowuje, od czego zaczyna się pracę, uczy się ich przede wszystkim, by nie psuli i nie szkodzili innym, i to nazywa się „przykazaniem zakazującym”, ponieważ inaczej szkodzisz ludziom, czyniąc rzeczy wyrządzające krzywdę. I Hillel przytoczył temu gerowi, który przyszedł do niego, tylko tłumaczenie „kochaj bliźniego”, ponieważ:

  1. większa szkoda powstaje, gdy mówi się złym językiem, bo to prowadzi do nienawiści, a ta jest przeciwieństwem miłości do bliźniego;
  2. to łatwiej wykonać, ponieważ dotyczy tylko zasady „siedź i nic nie rób”, podczas gdy „kochaj bliźniego” należy do kategorii „wstań i działaj”[30], czyli człowiek musi wykonać działania, aby urzeczywistnić miłość do przyjaciół.

Jednak potem istnieją wyjątki od ogólnej masy, i są to jednostki, z których każda pragnie indywidualnie być pracownikiem Stwórcy. Człowiekowi mówi się, że „kochaj bliźniego”, czyli zasada sformułowana przez rabiego Akiwę, jak powiedziano wyżej, że „miłość do bliźniego doprowadzi go do miłości do Stwórcy” – to właśnie jest główny cel. To znaczy, by człowiek uzyskał kli oddające, do których będzie mógł otrzymać dobro i nasłodzenie, co jest celem stworzenia: „nieść dobro Swoim stworzeniom”.

I stąd wynikają dwie metody wychowania:

  1. Gdy głównym w wychowaniu jest „nie oddawać się złemu językowi”, ponieważ to najcięższy grzech, jak powiedziano wyżej.
  2. Gdy głównym w wychowaniu jest „kochaj bliźniego”, ponieważ to prowadzi człowieka do miłości bliźniego, a z miłości do bliźniego dojdzie on do miłości do Stwórcy, a z miłości do Stwórcy będzie mógł następnie otrzymać cel stworzenia, to znaczy „nieść dobro Swoim stworzeniom”, ponieważ będzie miał już kli do otrzymania wyższego dobra, ponieważ będzie miał już kli oddające i osiągnie to dzięki miłości do bliźniego. I wtedy nie ma miejsca dla złego języka.

A odnośnie do złego języka Księga Zohar mówi: „Tym złym językiem, którym wąż zwrócił się do kobiety, doprowadził on kobietę i człowieka do tego, że zostali skazani na śmierć oni i cały świat”[31]. I powiedziano tam, że „dla każdego, kto ma miecz zamiast języka, czyli dla tego, kto mówi złym językiem, przygotowany jest wszystko niszczący miecz”[32]. A Zohar kończy, że powiedziano: „Niech to będzie prawo o trędowatym”, ponieważ z powodu grzechu złego języka pojawiają się wrzody. Wynika z tego, że zaczyna się od śmierci, a kończy wrzodami, co oznacza, że pojawiają się tylko wrzody, lecz nie śmierć. I z pewnością istnieją wyjaśnienia w sensie prostym.

A w sensie duchowej pracy należy wyjaśnić, że wrzody i śmierć to jedno i to samo, ponieważ główna praca polega na dojściu do zlania się ze Stwórcą, zlania się ze źródłem życia, dzięki czemu będziemy mieli kli odpowiednie do otrzymania dobra i nasłodzenia zawartego w zamyśle stworzenia: „nieść dobro Swoim stworzeniom”. A przez zły język człowiek zaczyna nienawidzić Stwórcy, i nie ma większego oddzielenia niż to, i przez to bez wątpienia staje się oddzielony od źródła życia.

Stąd wynika, że zamiast otrzymywać dobro i nasłodzenie od Stwórcy, on otrzymuje coś przeciwnego, czyli zamiast nasłodzenia (oneg) powstaje układ liter „wrzód” (nega – te same litery co oneg), co oznacza, że z powodu złego języka pojawiają się wrzody zamiast nasłodzeń. I to nazywa się: „Grzesznicy za życia swojego nazywani są martwymi”[33], ponieważ są oddzieleni od źródła życia. Wynika z tego, że śmierć i wrzody to jedno i to samo w odniesieniu do duchowej pracy. Czyli jeśli człowiek jest zjednoczony ze źródłem życia, otrzymuje od Niego dobro i nasłodzenie. A jeśli, nie daj Bóg, przeciwnie, to staje się oddzielony od Stwórcy i jest pełen wrzodów, zamiast tego, by być pełnym nasłodzenia.

I stąd możemy zrozumieć to, co powiedzieli mędrcy (traktat Arachin, 15:2): „Na Zachodzie (czyli w ziemi Israela) mówią: trzeci język zabija potrójnie – mówiącego, słuchającego i obmawianego”. Wiadomo, że mędrcy powiedzieli: „Tora, Israel i Stwórca są jednością”[34] – co oznacza, jak wyjaśniono w książce Płód mądrości (cz. 1, s. 65), że Israel nazywa się ten, kto pragnie zlać się ze Stwórcą. A to przychodzi dzięki sześciuset trzynastu przykazaniom Tory, i wtedy zasługuje on na właściwość Tory, która jest imionami Stwórcy, i wtedy wszystko staje się jednym. I stąd wynika, że ten, kto mówi złym językiem, zabija troje: mówiącego, słuchającego i obmawianego. I to w odniesieniu człowieka do drugiego. I tu należy rozróżnić trzy aspekty.

Jednak w odniesieniu do Stwórcy również istnieje zły język, jak powiedziano o tym, że „Tora, Israel i Stwórca są jednością”. Czyli kiedy człowiek patrzy w Torę i widzi wszystkie te dobre rzeczy, które Stwórca nam obiecał za wypełnianie Tory, na przykład, że powiedziano: „Bo to jest wasze życie”[35], a także: „One są pożądane bardziej niż złoto, złoto najczystsze; są słodsze niż miód płynący z plastrów”[36] i inne podobne wyrażenia. A jeśli człowiek nie zasłużył i nie czuje tego, to nazywa się, nie daj Bóg, że złorzeczy Stwórcy.

Wynika z tego, że tutaj należy rozróżnić trzy aspekty: złorzeczącego człowieka, Torę i Stwórcę.

Gdy człowiek patrzy w Torę, jeśli nie zasłużył, nie widzi dobra i nasłodzenia, które są obłoczone w świętej Torze. I przerywa naukę Tory z powodu, że mówi, iż nie znajduje w niej smaku. Wynika z tego, że mówi źle o Torze i o Stwórcy.

I tym samym, wynika z tego, że szkodzi on trzem aspektom: właściwości Tory, właściwości Israel i Stwórcy. Zamiast starać się, by człowiek doprowadził do jedności „Jednego”[37], jak powiedziano wyżej, czyli by wszystkie one świeciły, co oznacza, że właściwość Israel osiągnie jedność, i że cała Tora to imiona Stwórcy – przez zły język doprowadza do ich oddzielenia. I to dlatego, że człowiek powinien wierzyć ponad wiedzę, że to, co Tora nam obiecała, to prawda. Jednak nasz brak polega na tym, że wciąż nie jesteśmy zdolni otrzymać dobra i nasłodzenia, zwanego „ukrytym światłem” albo „smakami Tory i przykazań”, jak powiedziano w Księdze Zohar, że „cała Tora to imiona Stwórcy”[38].

I aby dojść do tego, potrzebne są kli oddające, aby między światłem a kli było podobieństwo formy. A osiągnąć kli oddające można dzięki miłości do bliźniego, jak powiedział rabbi Akiwa: „Kochaj bliźniego jak siebie samego – to wielka zasada Tory”. Bo dzięki temu dochodzi się do miłości do Stwórcy i miłości do Tory, ponieważ Tora nazywa się „prezent”, a prezenty daje się tym, których się kocha. A przeciwieństwem tego jest zły język, który prowadzi do nienawiści do stworzeń i do nienawiści do Stwórcy, jak powiedziano wyżej.

I stąd zrozumiemy to, co powiedzieli mędrcy odnośnie złego języka, że „zabija potrójnie – mówiącego, słuchającego i obmawianego”. I wyjaśnia Raszi, że „z powodu złości, gdy jedni prowokują drugich, zabijają się nawzajem”. To można zrozumieć w odniesieniu do drugiego człowieka, ale jak można to interpretować w odniesieniu do złego języka wobec Stwórcy?

I z powiedzianego wynika, że gdy człowiek patrzy w Torę i mówi Torze, że nie widzi i nie czuje dobra i nasłodzenia, o którym Stwórca powiedział, że daje je narodowi Israela – to on złorzeczy Stwórcy. I tu występują trzy aspekty: mówiący człowiek, słuchająca Tora i obmawiany Stwórca. I ponieważ gdy człowiek zajmuje się miłością do bliźniego, dochodzi do miłości do Stwórcy i do miłości do Tory, w tym stanie Stwórca daje mu życie, jak powiedziano: „Bo u Ciebie jest źródło życia”[39], i to od strony zlania się, jak powiedziano: „A wy, złączeni”[40], i wtedy zasługują oni na Torę życia. A przez zły język odcina się u niego życie od Stwórcy, które miał otrzymać. Czyli:

  1. ustaje u niego życie od Tory, ponieważ powinien był poczuć Torę życia;
  2. on sam teraz jest bez życia i to nazywa się „zabity został”;
  3. ustaje życie z trzech miejsc.

A dzięki miłości do bliźniego przekazywane jest życie z dwóch miejsc – i on otrzymuje życie.


[1] „Ta, chezi” – „Przyjdź i zobacz” (aram.).

[2] Pisma, Tehilim, 57:5.

[3] Pisma, Ijow, 19:29. „Bójcie się miecza, bo gniew karze winy mieczem – abyście poznali, że jest sąd”.

[4] Prorocy, Jeszajahu, 34:6.

[5] Tora, Dwarim, 32:42.

[6] Pisma, Ijow, 19:29.

[7] Tora, Wajikra, 14:2. „To będzie prawo o trędowatym: w dniu jego oczyszczenia przyprowadzą go do kohena”.

[8] W tym wersecie po hebrajsku występuje słowo „zot” (ta, r. żeński).

[9] Pisma, Tehilim, 57:5.

[10] Komentarz Rasziego do traktatu Arachin, 15:2.

[11] Tamże.

[12] Bereszit Raba, 24:7.

[13] Baal HaSulam, „Dar Tory”, p.1.

[14] Tamże, p.2.

[15] Targum – tłumaczenie Tory na język aramejski.

[16] Midrasz Raba do Kohelet, 1:32.

[17] Prorocy, Melachim Alef, 3:6.

[18] Baal HaSulam, „Darowanie Tory”, punkty 13–14.

[19] Talmudyczne pojęcie, wzywające do powstrzymania się od działania, które może prowadzić do wykroczenia.

[20] Sznej Luchot ha-Brit, traktat Psachim, komentarz 3 o Wielkim Szabacie przypadającym na paraszę Mecora.

[21] Traktat Arachin, 15:2.

[22] Pisma, Kohelet, 10:11.

[23] Czyli w Ostatecznym Naprawieniu (Gmar Tikun).

[24] Pisma, Tehilim, 111:10.

[25] Tosafot – dosł. „dodatki”. Komentarze do Talmudu sporządzone w XII–XIII w., stanowiące nieodłączną część wszystkich wydań Talmudu.

[26] Tosafot do traktatu Brachot, 17:1.

[27] Tora, Bereszit, 2:21. „I zesłał Stwórca, Wszechmogący, głęboki sen na człowieka; i kiedy zasnął, wziął jedno z jego żeber i zamknął to miejsce ciałem”.

[28] Gematria, czyli suma liczbowych wartości liter słowa „tardema” („drzemka”), jest równa wartości liczbowej liter słowa „targum”.

[29] Tora, Dwarim, 30:20.

[30] Pojęcie talmudyczne, wzywające do aktywnego działania.

[31] Księga Zohar, rozdział Mecora, s. 2, komentarz Sulam, punkt 4.

[32] Tamże, punkt 3.

[33] Traktat Brachot, 18:2.

[34] Księga Zohar z komentarzem Sulam, rozdział Acharej Mot, punkt 299.

[35] Tora, Dwarim, 32:47.

[36] Pisma, Tehilim, 19:11.

[37] W znaczeniu: „Tora, Israel i Stwórca są jednością”.

[38] Księga Zohar, Bereszit, część 1, komentarz Sulam, punkt 263.

[39] Pisma, Tehilim, 36:10. „Bo u Ciebie jest źródło życia, w Twoim świetle widzimy światło”.

[40] Tora, Dwarim, 4:4. „A wy, złączeni ze Stwórcą, waszym Wszechmogącym, żyjecie wszyscy dziś”.