Powiedzieli nasi mędrcy (Talmud, traktat Chagiga 13:1): „Powiedział rabbi Ami: Nie wolno przekazywać słów Tory bałwochwalcom, jak powiedziano: «Nie uczynił tak dla żadnego narodu, i praw Jego nie znają»”[1]. (Powiedziano) w traktacie Sanhedryn (59:1): „Powiedział rabbi Jochanan: Bałwochwalca, który zajmuje się Torą, jest winien śmierci, jak powiedziano: «Torę nakazał nam Mosze jako dziedzictwo»[2]. Nam jako dziedzictwo, a nie im”.
Gemara pyta: „Rabbi Meir mówił: Skąd wiadomo, że nawet jeśli bałwochwalca zajmuje się Torą, to staje się jak arcykapłan? Jak powiedziano: «Bo uczynił ich człowiekiem i żył w nich»[3]? Nie powiedziano «kapłani, lewici i Israel», lecz powiedziano «człowiek». Z tego uczymy się, że nawet bałwochwalca, zajmując się Torą, staje się jak arcykapłan”.
W odniesieniu do duchowej pracy należy to rozumieć zgodnie z zasadą, że w duchowej pracy całą Torę rozpatrujemy w jednym człowieku. Tak mówi Księga Zohar, że każdy człowiek to mały samodzielny świat. To znaczy, że zawiera on w sobie siedemdziesiąt narodów świata. Jeśli tak, to co nazywa się „Israel” i co nazywa się „bałwochwalca” w jednym człowieku?
Jeszcze jedno pytanie co do wykładni rabbi Meira, który przytacza dowód z powiedzianego: „Bo uczynił ich człowiekiem i żył w nich”. Podczas gdy rabbi Szymon mówi: „Człowiekiem (adam) nazywa się Israel”[4]. I przytacza dowód z powiedzianego: „Wy nazywacie się adam, a nie narody świata”[5]. Jeśli tak, to jak rabbi Meir przytacza jako dowód źródło ze słowem adam, mówiąc o bałwochwalcy? A w komentarzach Tosafot do traktatu Sanhedryn chce się wyjaśnić, że istnieje różnica między słowami adam a ha-adam (z literą hej na początku).
Raszi wyjaśnia, że nie ma trudności w zrozumieniu powiedzianego przez rabbi Szymona „człowiek oznacza Israel”. Ze słów rabbi Szymona nie wynika, że „człowiek” oznacza wyłącznie Israel. Należy również zrozumieć wielką różnicę między rabbi Jochananem i rabbi Meirem w tym, że rabbi Jochanan mówi: „Bałwochwalca, który zajmuje się Torą, jest winien śmierci”. A rabbi Meir porównuje go nie tylko do Israel, lecz do arcykapłana. Czy to możliwe, żeby był wyższy niż zwykły Israel?
Księga Zohar mówi (str. 103, komentarz Sulam, p. 298): „Rabbi Elazar zapytał swego ojca, rabbi Szymona: Napisano: «Nie uczynił tak dla żadnego narodu». Ale należy zapytać: jeśli napisano «Głosi swoje słowo Jakubowi», to dlaczego napisano «Prawa swoje i sądy swoje Israelowi»? Przecież to powtórzenie tego samego. Bo Tora to ukryte wyższe pismo, samo Imię Jego (Stwórcy), dlatego cała Tora jest ukryta i objawiona, zawiera tajemnicę i prosty sens, który nazywany jest «Imię Jego»”.
Dlatego Israel znajduje się na dwóch stopniach: ukrytym i objawionym. Jak się uczyliśmy, są trzy stopnie połączone ze sobą: Stwórca; Tora; Israel. Jak powiedziano: „Głosi swoje słowo Jakubowi, prawa swoje i sądy swoje Israelowi”[6]. To dwa stopnie. Jeden objawiony – to stopień Jakuba, drugi ukryty – to stopień Israela. Co oznacza to, co napisano? Odpowiada: „Każdemu, kto jest obrzezany i zapisany w świętym imieniu, dają z rzeczy objawionych Tory. O tym powiedziano: «Głosi swoje słowo Jakubowi». A «Prawa swoje i sądy swoje Israelowi» – to wyższy stopień, dlatego «Prawa swoje i sądy swoje Israelowi» – to tajemnice Tory. I prawa Tory, i ukryte znaczenia Tory, których nie wolno ujawniać nikomu poza tymi, którzy znajdują się na odpowiednio wyższym stopniu. Tak samo wobec Israela nie objawia się Tory, poza tymi spośród nich, którzy są na wyższym stopniu, a wobec narodów-bałwochwalców tym bardziej (nie objawia się)”.
W punkcie 303[7] powiedziano: „Widzisz pierwszą rzecz w Torze, którą dają niemowlętom – alfabet. To rzecz, której mieszkańcy świata nie mogą przekazać swoim synom i uczynić pożądaną”. Żeby zrozumieć powiedziane, należy najpierw wiedzieć, co oznacza „Israel” w duchowej pracy i co oznaczają „bałwochwalcy” w duchowej pracy.
Mędrcy wyjaśniają to, co powiedziano w Talmudzie (Szabat 105, 72): „Nie będziesz miał innego boga, nie będziesz oddawał czci obcemu bogu”. Czym jest obcy bóg w ciele człowieka? Powiedziane – to zły początek. Stąd wynika, że bałwochwalcy nazywani są „zły początek”, czyli jeśli mówimy o jednej osobie, to bałwochwalstwo, nazywane „bóg inny albo bóg obcy”, dzieje się wewnątrz człowieka. Zgodnie z tym, należy rozróżniać w samym człowieku właściwość bałwochwalców – zły początek, i właściwość Israela – dobry początek.
Należy zrozumieć, dlaczego ten początek, który kusi człowieka, by się rozkoszował, by czuł nasłodzenie z życia, nazywa się „złem”. Czyż nie mówi on człowiekowi: „Słuchaj mnie, to będziesz cieszyć się życiem”? Jeśli tak, to dlaczego nazywa się „zły początek”? A także – „bóg inny”? I jaki jest związek między bałwochwalstwem a złym początkiem? I dlaczego nazywa się to „duchowym”, gdy mu się służy i oddaje mu cześć, jak ma to miejsce w bałwochwalstwie?
Wiemy, że są dwa królowania na świecie:
- Król Królów;
- stary i głupi król – chodzi o zły początek.
I to także nazywa się „dwa panowania”:
- panowanie Stwórcy;
- panowanie człowieka.
Powiedzieli mędrcy: „Kiedy rodzi się człowiek, to rodzi się od razu ze złym początkiem, jak powiedziano: «U wejścia grzech leży»”[8]. Wyjaśnia się w Księdze Zohar: „Zaraz gdy wychodzi z łona, natychmiast przychodzi do niego zły początek”. Należy to wyjaśnić w znaczeniu duchowej pracy: natychmiast, gdy rodzi się człowiek, natychmiast zło początek zawładnie jego sercem i duszą.
Wiadomo, że zły początek to pragnienie otrzymywania w człowieku, jak powiedziano w Zohar Hakdama[9]. I człowiek od urodzenia nie ma innego celu, jak tylko służyć pragnieniu otrzymywania. To znaczy, że wszystkie jego zmysły są przeznaczone do służenia staremu i głupiemu królowi. On także oddaje mu pokłon. To znaczy, że „oddawaniem pokłonu” nazywa się anulowanie swojego rozumu i wiedzy przed nim.
Oznacza to, że nawet jeśli czasem słyszy, że trzeba służyć Królowi Królów, a nawet czasami rozum i wiedza zobowiązują go do tego, że głównym celem, dla którego urodziliśmy się na świecie, nie jest służenie pragnieniu otrzymywania, to i tak odrzuca tę wiedzę i mówi: „Chociaż zdrowy rozsądek podpowiada mi, że nie należy pracować i służyć całe życie pragnieniu otrzymywania, a należy służyć Stwórcy, i tak idę ponad wiedzą”. To oznacza, że ciało mówi mu: „Porzuć wszystko, co otrzymałeś z książek i od nauczycieli, że trzeba służyć Stwórcy, teraz nie przeciwstawiaj się pragnieniu otrzymywania, lecz służ mu całym sercem i duszą”. Tak człowiek oddaje pokłon pragnieniu otrzymywania, ponieważ tłumi swoje poznanie. To nazywa się „oddaje pokłon”. I to nazywa się, że człowiek „służy innemu bogu”, który nie ma udziału w świętości. Nazywa się on również „obcym bogiem”, któremu obca jest świętość. A człowiek, który mu służy, nazywa się „obcym” lub „bałwochwalcą”. I to jest inny bóg w ciele człowieka. To znaczy, że „obcy bóg” nie jest czymś zewnętrznym, kiedy człowiek służy czemuś poza swoim ciałem. Uważa się, że właśnie to nazywa się bałwochwalstwem. Wręcz przeciwnie, to, że służy i obsługuje swoje ciało, nazywane „pragnieniem otrzymywania”, które znajduje się w ciele człowieka, to nazywa się „bałwochwalstwem”. Taki człowiek nazywa się „obcy” lub „bałwochwalca”.
Przyczyna tego tkwi w tym, że nie ma on żadnego związku ze świętością. Ponieważ świętym nazywany jest Stwórca, jak powiedziano: „Świętymi bądźcie, bo święty jestem Ja, Stwórca”[10]. Co oznacza: „bądźcie powściągliwi”. Ponieważ Stwórca to Dający, więc aby osiągnąć zlanie się ze Stwórcą, nazywane „podobieństwem formy”, człowiek również powinien być dającym. I to nazywa się „świętość”.
Stąd wynika, że ten, kto służy i obsługuje swoje pragnienie otrzymywania i chce mu służyć jedynie sercem i duszą, i we wszystkim, co robi, nawet w działaniu oddawania, nie liczy się z aktem oddania, lecz tylko z tym, jakie nasłodzenie odniesie z tego jego pragnienie otrzymywania, i w żadnym wypadku nie traci go z oczu, i kieruje się tylko swoją wiarą w to, że właśnie jemu trzeba służyć, nawet jeśli wiedza przekonuje go, że nie należy mu służyć, i tak nie ma sił zdradzić swojego boga, któremu służy od pierwszego dnia życia. Dlatego to nazywa się „wiarą”, ponieważ służy swojemu pragnieniu otrzymywania ponad wiedzą. I żaden rozum na świecie nie może przerwać ani oddzielić go od zlania się, w którym trwa od chwili narodzin. I to nazywa się „obcy” lub „obcokrajowiec”.
A „Israel” nazywa się to, co przeciwne „obcemu bogu”, to znaczy „jaszar-El” – „prosto do Stwórcy”. To oznacza, że cały jego zamiar jest skierowany prosto ku Stwórcy. To znaczy, wszystko, co myśli i do czego dąży, to osiągnąć zlanie się ze Stwórcą. I nie chce słuchać głosu pragnienia otrzymywania. I mówi, że imię nadane pragnieniu otrzymywania, „zły początek”, jest słuszne, ponieważ ono przynosi tylko zło. A mianowicie, im bardziej stara się napełnić pragnienie, żeby mu nie przeszkadzało w pracy, w której chce służyć Stwórcy, tym bardziej wychodzi na odwrót. To znaczy, że człowiek stara się za każdym razem dawać mu (pragnieniu) wszystko, czego ono żąda. I daje mu, bo myśli, że wtedy ono nie będzie mu przeszkadzać. Ale wychodzi zupełnie odwrotnie: pragnący otrzymywania otrzymuje dodatkowe siły dzięki temu, że zaspokaja się jego potrzeby, czyli staje się jeszcze bardziej zły.
I teraz widzi, jak bardzo mieli rację mędrcy, mówiąc (Bereszit Raba 25:8): „Nie czyń dobra złu, a zło cię nie dosięgnie”, co oznacza: nie czyń dobra złemu człowiekowi. Tak też i u nas, jeśli uczymy, że wszystko znajduje się w jednym człowieku, to oznacza, że nie wolno czynić dobra pragnieniu otrzymywania – złemu początkowi. Ponieważ każde dobro, które człowiek mu uczyni, da mu siły, by potem zaszkodzić człowiekowi. I ono nazywa się „odpłacające złem za dobro”. To jest podobne do dwóch kropli wody, czyli na ile człowiek mu służy, na tyle (zły początek) ma siłę, by czynić mu zło.
W tym człowiek powinien zawsze pamiętać, jakie zło przynoszący pragnienie czyni mu. Dlatego człowiek powinien zawsze pamiętać o celu stworzenia świata – nasłodzić stworzenia. I wierzyć w to, że Stwórca ma możliwość dawać dobro i nasłodzenie ponad miarę, jak powiedziano (Prorocy, Melachim 3:10): „I wystawcie Mnie na próbę w tym, powiedział Pan Zastępów, czy nie otworzę wam okien niebios i nie wyleję na was błogosławieństwa ponad miarę”.
Przyczyna, dla której człowiek nie odczuwa dobra i nasłodzenia, które Stwórca pragnie dać, leży, jak wiadomo, w różnicy właściwości między Stwórcą, który jest dającym, a otrzymującym. To stanowi przyczynę wstydu w chwili otrzymywania dobra i nasłodzenia. I aby nie było „chleba wstydu”, dokonano naprawy, zwanej „skróceniem”, by nie otrzymywać (dla siebie), lecz tylko dla nasłodzenia Stwórcy. I to nazywa się „podobieństwem właściwości”, jak powiedzieli mędrcy: „Jak On miłosierny, tak i ty bądź miłosierny”[11].
Sens w tym, że tak jak Stwórca jest dającym i nie ma w Nim nic z otrzymywania – bo od kogo miałby otrzymać? – tak też człowiek powinien starać się osiągnąć ten stopień, by nie pragnął niczego dla siebie, a wszystkie jego myśli i pragnienia były tylko o nasłodzeniu Stwórcy. I wtedy otrzyma kli godne przyjęcia wyższego światła. To jest ogólna definicja dobra i nasłodzenia, które Stwórca pragnie dać stworzeniom. Ogólnie światło dzieli się na pięć części, nazywanych „NaRaNHaJ”. Czasem nazywa się to „NaRaN”, lub po prostu „wyższe światło” pod nazwą „dusza”. A otrzymujący duszę nazywa się „ciałem”. Ale nie są to nazwy stałe, lecz wszystko określa się zgodnie z konkretnym znaczeniem.
Z powiedzianego wynika: kto przeszkadza otrzymaniu przez nas dobra i nasłodzenia? Tylko pragnienie otrzymywania przeszkadza i nie pozwala nam wyjść spod jego władzy, zwanej „otrzymywaniem dla otrzymywania”. Na to było skrócenie, by naprawić kli otrzymywania, aby było dla oddawania, i wtedy będzie podobne do dającego. Tu jest podobieństwo właściwości, nazywane „zlanie się”. I wtedy dzięki zlanie się ze Stwórcą człowiek nazywa się „żyjący”, bo zjednoczony jest z „Źródłem życia”. A przez to, że jest w nim otrzymujący, oddziela się od „Źródła życia”. Dlatego powiedzieli mędrcy: „Grzesznicy za życia uważani są za martwych”[12].
W związku z tym jasne jest, kto przeszkadza nam w otrzymaniu życia, to tylko otrzymujący w nas. To określa się według powyższego rachunku. Tak więc wszystkie cierpienia i zło, których doświadczamy, on wywołuje. Rzecz jasna, że imię „zły początek” w pełni mu odpowiada, bo to on powoduje całe nasze zło.
Wyobraźmy sobie chorego człowieka, który chce żyć. Aby uratować jego życie, istnieje tylko jedno lekarstwo, które może przywrócić mu życie, w przeciwnym razie na pewno umrze. I jest jeden człowiek, który przeszkadza mu przyjąć to lekarstwo. Oczywiście taki człowiek nazywa się złym człowiekiem. Tak samo jest u nas, kiedy człowiek zaczyna rozumieć, że tylko dzięki pragnieniu oddawania może zasłużyć na życie duchowe, w którym jest prawdziwe dobro i nasłodzenie, a to pragnienie otrzymywania przeszkadza mu w jego przyjęciu – to jak mamy na nie patrzeć? Oczywiście, trzeba je postrzegać jako anioła śmierci. To znaczy, że to ono właśnie sprawia, że nie zasługujemy na życie.
I kiedy człowiek uświadamia sobie, że nasz otrzymujący – to nasze zło, wówczas chce stać się „Israel”, to znaczy nie chce więcej oddawać pokłonu bożkom, czyli złemu początkowi, który znajduje się w ciele człowieka. I chce powrócić z odpowiedzią za to, że cały czas oddawał pokłon bożkom. I pragnie stać się sługą Stwórcy.
W takim stanie, kiedy człowiek chce wyjść spod władzy złego początku, co powinien zrobić? Odpowiedź na to dają mędrcy (Talmud, traktat Kiduszin, 30:2): „Tak powiedział Stwórca Israelowi: Synowie Moi, Ja stworzyłem zły początek i Ja stworzyłem Torę jako przyprawę dla niego. Jeśli zajmujecie się Torą, nie będziecie mu oddani, jak powiedziano: «Jeśli będziesz czynić dobro, to zostanie ci przebaczone». A jeśli nie zajmujecie się Torą, to będziecie mu oddani, jak powiedziano: «U wejścia grzech leży»”. To oznacza, że tylko w ręce tego, kto zajmuje się Torą, znajduje się sgula (szczególna siła), by wyjść spod władzy złego początku i wejść w świętość.
Z powiedzianego wynika, że ten, kto zajmuje się Torą jako duchową pracą, powinien rozumieć cel duchowej pracy. Czyli jaka przyczyna pobudza go do zajmowania się Torą. Bo w Torze istnieją dwie przeciwności, jak powiedzieli mędrcy (Talmud, traktat Joma, 72:2): „Powiedział rabbi Jehoszua ben Lewi: «Napisano: oto Tora Mojżesza. Zasłużył – staje się dla niego balsamem życia. Nie zasłużył – staje się dla niego trucizną śmierci». Dlatego, kiedy człowiek zajmuje się Torą, trzeba uważać, by Tora nie doprowadziła go do śmierci”.
Ale trudno zrozumieć, jak to możliwe, że odległość między „zasłużył” a „nie zasłużył” jest tak wielka, że powiedziano: jeśli nie zasłużył, to zajmuje się Torą, a ona staje się dla niego trucizną śmierci. Czy nie wystarczyłoby, żeby nie otrzymał nagrody? Dlaczego miałby być gorszy od tego, kto w ogóle nie zajmował się Torą? Czyli człowiek, który nie zajmował się Torą, nie ma trucizny śmierci, a ten, kto zajmował się Torą, osiągnął w swojej pracy śmierć. Jak to możliwe?
To pytanie wyjaśnia się w Przedmowie do Talmudu Dziesięciu Sfirot (p. 39): „Te ich słowa wymagają wyjaśnienia: trzeba zrozumieć, jak i w czym Tora staje się dla człowieka trucizną śmierci? Mało tego, że trudzi się daremnie i na próżno, i nie ma z tego żadnego pożytku z trosk i wysiłków, to jeszcze sama Tora i praca zamieniają się dla niego w śmiertelną truciznę. I to jest bardzo dziwne”.
A w Talmudzie Dziesięciu Sfirot, w p. 101, powiedziano: „Dlatego powiedziano, że Stwórca ukrywa się w Torze. Bo poprzez cierpienia i udręki, jakie pojawiają się w okresie ukrycia liku, człowiek, który łamie i umniejsza Torę i przykazania, różni się od człowieka, który pomnożył wysiłki w Torze i dobrych czynach. Pierwszy z nich jest bardziej przygotowany do tego, by usprawiedliwić swego Władcę, to znaczy uznać, że te cierpienia przyszły do niego z powodu przekroczeń i umniejszenia Tory z jego strony”.
Tak też i u nas: kiedy cel jest wyraźnie widoczny, czyli że po stronie Wyższego objawia się pragnienie nasłodzić stworzenia, to aby nie było wstydu, potrzebujemy kli oddawania. A ponieważ jesteśmy urodzeni z pragnieniem otrzymywania, które uważane jest za „obcego boga”, i pracujemy dla niego nawet ponad wiedzą, to on zniewala nas, i nie mamy siły, by wyjść spod jego władzy. Ale wierzymy mędrcom, którzy mówią: „Powiedział Stwórca: «Ja stworzyłem zły początek i Ja stworzyłem Torę jako przyprawę dla niego»”.
To właśnie jest przyczyna, która pobudza człowieka do zajmowania się Torą. Wtedy Tora daje mu życie. Czyli dzięki Torze wychodzi spod władzy złego początku i staje się sługą Stwórcy. Czyli cały jego zamiar będzie polegał na tym, by dawać nasłodzenie Stwórcy i zasłużyć na zlanie się ze Stwórcą, zlanie się ze źródłem życia. I tylko w takim stanie, kiedy człowiek uczy się w tym celu, Tora nazywa się „balsamem życia”, ponieważ za jej pomocą zasługuje na życie.
Ale jeśli nie zajmuje się Torą w tym celu, wtedy, korzystając z jego Tory, pragnienie otrzymywania umacnia się i otrzymuje większą siłę, by trzymać człowieka pod swoją władzą. Ponieważ otrzymujący podpowiada mu, że nie jest podobny do innych ludzi, bo, dzięki Bogu, jest człowiekiem obdarzonym Torą i pełniącym dobroczynność, i oczywiście Stwórca powinien postępować z nim nie tak, jak z prostymi ludźmi, a Stwórca powinien wiedzieć, kim on jest. A jeśli pracuje ze skromnością, to z pewnością ma roszczenia wobec Stwórcy. A jeśli, nie daj Boże, cierpi z jakiegoś powodu, to mówi do Stwórcy: „Oto Tora, a oto nagroda”. Dlatego stale odczuwa oburzenie, nazywane „wątpliwością wobec Szchiny”, wobec Stwórcy. I przez to oddziela się od „Źródła życia”.
Innymi słowy, zamiast dążyć do anulowania siebie przed Stwórcą i wszystkimi działaniami służyć Stwórcy, ci, którzy pracują dla otrzymującego, chcą, aby Stwórca służył im, i aby we wszystkim, czego brakuje ich otrzymującemu, Stwórca to uzupełnił. Wynika z tego, że popełniają czyn odwrotny do tego, który wykonują ci, którzy pragną zasłużyć na życie poprzez zajmowanie się Torą.
Z powiedzianego zrozumiemy to, o co pytaliśmy. Dlaczego rabbi Ami mówi: „Nie wolno przekazywać słów Tory bałwochwalcom”. Jeśli chodzi o duchową pracę, czyli o jednego człowieka, który znajduje się w stanie bałwochwalcy, to powód jest taki, że nie wolno go uczyć, ponieważ to nie przyniesie pożytku. Ponieważ w duchowej pracy trzeba studiować Torę po to, aby wyjść spod władzy złego początku. A jeśli on nie chce wydostać się na wolność z niewoli złego początku, który go zniewolił – to po co mu Tora? Wynika z tego, że jeśli zostanie mu przekazana Tora, będzie to bezcelowe. W takim przypadku szkoda wysiłku włożonego w naukę. Przy tym rabbi Jochanan uzupełnia rabbi Amiego i mówi, że oprócz tego, że to bezużyteczne, to jeszcze mu zaszkodzi. I on zaciąga odpowiedzialność swoją duszą jak bałwochwalca, czyli ten, kto uczy się Tory nie po to, by wyjść spod władzy złego początku, lecz by pozostać pod jego panowaniem i służyć mu sercem i duszą – to nazywa się „bałwochwalstwo”.
I to jest to, co napisano: „obcy bóg w ciele człowieka”, on przyjmuje truciznę śmierci. Dlatego mówi rabbi Jochanan: „Bałwochwalca, który zajmuje się Torą, jest winien śmierci”. To oznacza, że zaciąga on odpowiedzialność swoją duszą, że Tora stanie się dla niego trucizną śmierci. Ale jak mówi rabbi Meir: skąd wiadomo, że nawet bałwochwalca, który zajmuje się Torą, jest winien śmierci, jeśli staje się jak arcykapłan, jak powiedziano: „bo uczynił ich człowiekiem i żył w nich”?
I zapytaliśmy o to:
- Dlaczego mówi, że staje się jak arcykapłan? Czy zwykły kapłan to nie byłaby wystarczająca zasługa? A różnica wobec słów rabbi Jochanana, który mówi, że jest winien śmierci, jest tak ogromna – co to oznacza?
- Komentatorzy pytają o dowód, który przytacza rabbi Meir, że napisano ha-adam (z literą „hej”), ponieważ rabbi Szymon mówi, że ha-adam oznacza wyłącznie Israel, a nie bałwochwalców.
Należy wyjaśnić, że rabbi Szymon mówi: „bałwochwalca, który zajmuje się Torą” – chodzi o to, co wyjaśniono wyżej, że rabbi Meir ma na myśli człowieka, który doszedł do uświadomienia sobie, że jest bałwochwalcą. Widzi, że od dnia narodzin aż do tego dnia oddawał pokłon bożkom, obcemu bogu, czyli złemu początkowi w ciele człowieka. I widzi, że jest zniewolony i znajduje się pod jego władzą, i nie jest w stanie się mu sprzeciwić. I nawet jeśli często rozumem i wiedzą pojmuje, że nie ma sensu mu służyć, a przeciwnie, zły początek powinien służyć świętości, to mimo to podporządkowuje się swojemu poznaniu i służy mu (złemu początkowi), jakby rozumiał, że warto mu służyć.
I kiedy człowiek dochodzi do takiego uświadomienia, kiedy widzi, że nie istnieje żadna siła na świecie, która mogłaby mu pomóc, i widzi, że jest beznadziejny i odrzucony od życia na zawsze, że musi ratować się przed śmiercią, ponieważ „grzesznicy za życia uważani są za martwych”, w takim stanie wierzy słowom mędrców, którzy mówili: „Tak powiedział Stwórca: «Synowie Moi, Ja stworzyłem zły początek i Ja stworzyłem Torę jako przyprawę dla niego. Jeśli zajmujecie się Torą, nie będziecie mu oddani»”.
O takim bałwochwalcy mówi rabbi Meir, że jest jak arcykapłan. I przytacza dowód z tego, co powiedziano: „bo uczynił ich człowiekiem i żył w nich”. Wyjaśnia, że jeśli człowiek przystępuje do nauki Tory z powodu „i żył w nich”, czyli że przyczyną jego zajmowania się Torą jest chęć zasłużenia na stan „życia”, a nie pozostawania w stanie „grzesznika”, który oddaje pokłon bożkom lub obcemu bogu w ciele człowieka, a całe jego zamierzenie jest, by zasłużyć na życie, i to jest to, co napisano „I uczynił ich człowiekiem i żył w nich”, mówi o nim. Że jeśli będzie zajmować się Torą, będzie jak arcykapłan. Nie tylko kapłan, ale taki, który zasłużył na miarę hesed (miłosierdzie), nazywa się „kapłanem, który zasłużył na kli oddawania”. I również zasłużył na stan gadlut (wielkości), dlatego nazywa się arcykapłanem.
Z powyższego wynika pytanie dotyczące języka: to, że rabbi Meir mówi „nawet bałwochwalca”. Jak wyjaśniliśmy, rzeczywiście, taki bałwochwalca jest godzien być arcykapłanem. Można wyjaśnić, że słowo „nawet” wskazuje na to, że nawet człowiek znajdujący się w tak niskim stanie, w którym widzi, że oddaje pokłon bożkom, czyli widzi, że obecnie nie ma żadnych celów w życiu poza służeniem złemu początkowi, jest objęty tym stwierdzeniem. Oznacza to, że wszystkie jego myśli i pragnienia skierowane były jedynie ku otrzymującemu i nie miał kontaktu z drogą prawdy, by móc wierzyć w Stwórcę wiarą ponad wiedzę, lecz tylko w zakresie, na jaki pozwalało mu poznanie otrzymującego, który uświadamiał mu, że jedynie jeśli będzie mu służył, otrzyma siły do zajmowania się Torą i przykazaniami.
Rabbi Meir zwraca się do takiego człowieka: „Nie żałuj tego niskiego stanu. Powinieneś wierzyć w to, że nawet w czasie takiego upadku Stwórca może ci pomóc wyjść z wygnania, w którym przebywałeś nieustannie pod jego (złego początku) władzą. Sens tego stanu jest inny”. Takie też będzie rozumienie powiedzianego, które zgadza się nawet z ogólnie przyjętą opinią. W rzeczywistości dopiero teraz pojawia się potrzeba Tory. Dopiero teraz masz prawdziwe kli, czyli prawdziwą potrzebę, by Stwórca ci pomógł, ponieważ zbliżyłeś się do punktu prawdy. Jak powiedzieli mędrcy: „Zły początek człowieka powstaje przeciw niemu każdego dnia, i gdyby nie pomoc Stwórcy, nie byłby w stanie go pokonać”. I teraz on widzi prawdę, że rzeczywiście potrzebuje Stwórcy.
Z powiedzianego możemy wyjaśnić słowa Księgi Zohar, gdzie – jak widzimy, mówiąc prostym językiem – istnieją trzy stany:
- stan bałwochwalcy,
- stan Jaakowa,
- stan Israela.
Różnica między nimi polega na tym, że bałwochwalcom zabronione jest studiowanie nawet prostego sensu Tory. Wynika to z powiedzianego: „Nie uczynił On tego żadnemu narodowi”. A jeśli istnieje ogólne zezwolenie na studiowanie prostego sensu, to tylko z części jawnych. Wynika to z powiedzianego: „Głosi swoje słowo Jaakowowi” – to niższy stopień. A gdy znajduje się na wyższym stopniu, można studiować tajemny sens Tory. To wynika z powiedzianego: „Swoje ustawy i prawa – Israelowi”.
W Księdze Zohar w rozdziale Jitro (s. 69, komentarz Sulam, s. 265) powiedziano: „Tak powiedz domowi Jaakowa, miejscu stosownemu do ich stopnia, i oznajmij synom Israela”. Ponieważ Jaakow i Israel to dwa stopnie. Jaakow to stopień WaK, a Israel to stopień GaR. Israel nazywa się „ogólna doskonałość”, co oznacza: „objawienie mądrości i mówienie w duchu mądrości”.
W Księdze Zohar (rozdział Jitro, p. 260) powiedziano: „Tak powiedz domowi Jaakowa, czyli nekewot (żeńska część kli). I oznajmij synom Israela, czyli zacharim (męska część kli)”. W Księdze Zohar w rozdziale Jitro (p. 261) powiedziano: „Tak powiedz domowi Jaakowa – wypowiedzią (amira), czyli ze strony din (sądu). I oznajmij synom Israela, czyli zacharim, i ogłosił im przymierze swoje, ponieważ przekaz to rachamim (miłosierdzie) dla synów Israela, zacharim, pochodzących ze strony rachamim. Dlatego ogłoszono im przekaz”.
Należy zrozumieć znaczenie powiedzianego w Księdze Zohar, że Jaakow i Israel to dwa stopnie:
- Jaakow jest na dole, gdy studiowany jest z nim prosty sens,
- Israel – to wyższy stopień, gdy studiowany jest z nim tajemny sens Tory.
W Księdze Zohar w rozdziale Jitro (p. 260) powiedziano: „Jaakow – to poziom nekewot, Israel – zacharim”. A w punkcie 261: „Jaakow – ze strony sądu, dlatego powiedziano: «wypowiedź» (amira). A Israel – to rachamim, bo przekaz – to rachamim”. W punkcie 255: „Jaakow – to poziom WaK, a Israel – to stopień GaR. O tym powiedziano: «I powiedz synom Israela», co oznacza: objawienie mądrości i mówienie w duchu mądrości, ponieważ przekaz – to aluzja do mądrości”.
Najpierw wyjaśnijmy to, co wyjaśnia Księga Zohar, czym jest poziom Jaakowa:
- poziom WaK,
- nekewot,
- din (sąd),
- poziom jawny, będący najniższym stopniem, poziom prostego sensu.
Oto porządek pracy, od którego człowiek powinien zacząć, aby osiągnąć cel: wiedzieć, w jakim stanie znajduje się w pracy dla Stwórcy i jaki cel powinien osiągnąć. Czyli jakiej doskonałości powinien człowiek dojść.
Pierwszy stan człowieka, gdy wie, że oddaje pokłon bożkom, nazywa się „bałwochwalcą”, i to jest zły początek w ciele człowieka, nazywane „obcy bóg” lub „inny bóg”. Żeby było jasne, w jakim stanie rzeczywiście się znajduje, to właśnie jest stan bałwochwalcy. Ale człowiek musi włożyć wielki wysiłek, żeby zobaczyć prawdę, ponieważ nie można pojąć prawdy inaczej jak tylko za pomocą Tory i pracy. Jak powiedzieli mędrcy: „Od lo liszma dochodzi się do liszma”. A w stanie lo liszma, gdy człowiek wkłada wysiłki w Torę i pracę, wówczas zgodnie z naturą człowiek patrzy na innych ludzi w swoim otoczeniu. I widzi, że nie ma ludzi jemu podobnych, którzy poświęcaliby tyle godzin na pracę dla Stwórcy. I wtedy czuje się wyżej od innych ludzi. To prowadzi do tego, że zapomina o celu, czyli o tym, że najważniejsze to dojść do liszma, z powodu tego, że ludzie z otoczenia wprowadzają go w poczucie doskonałości. I ta doskonałość jest przyczyną, że nie może poczuć, że brakuje mu głównego celu – osiągnięcia liszma. Zwłaszcza jeśli inni darzą go szacunkiem dlatego, że jest „pracownikiem Stwórcy”, rzecz jasna, wszyscy ci, którzy go szanują, wnoszą swoje sądy, a on wierzy temu, co o nim myślą: że jest człowiekiem pełnym zasług, bez żadnego braku. Jeśli tak, to jak może powiedzieć o sobie, że znajduje się w stanie „bałwochwalcy” i że jeszcze nie został „obrzezany”? Wynika z tego, że jego zlanie się z masami, to znaczy to, że nie są oddzieleni od jego Tory i pracy, wywołuje w nim poczucie doskonałości. To na języku pracy nazywa się, że istnieje domieszka klipot (achiza le-chiconijm).
W czym traci z powodu tej domieszki? Odpowiedź: ta domieszka jest przyczyną, że nie może zobaczyć swojego prawdziwego stanu, że nadal znajduje się we właściwości bałwochwalcy, aby podjąć próbę wyjścia spod władzy zła.
Drugi stan człowieka – gdy obrzezuje siebie. „Obrzezanie” oznacza odcięcie arli (napletka). Arla to trzy nieczyste klipot: ruach seara (wichura), anan gadol (wielka chmura), esz mitlakaachat (rozpalony ogień), z których pochodzi pragnienie otrzymywania.
Ale człowiek nie jest w stanie sam odciąć tej klipy. O tym powiedział mój mistrz, ojciec i nauczyciel (Baal Sulam), że Stwórca musi pomóc, aby człowiek odciął arlę. I to jak napisano: „I zawarłeś z nim przymierze”. Znaczenie słów „z nim” oznacza, że Stwórca mu pomógł, ale człowiek musi zacząć.
Ale skoro mówimy, że człowiek nie może sam się obrzezać, to co znaczy, że powinien zacząć, skoro mówimy, że nie może zakończyć? Jeśli tak, to jego praca wygląda na daremną. Ale rzecz w tym, że, jak wiadomo, „nie ma światła bez kli”. A kli nazywa się chisaron (brak, potrzeba). Ponieważ tam, gdzie nie ma chisaronu, nie może być napełnienia.
Zgodnie z tym będzie wyjaśnienie stwierdzenia: „człowiek powinien zacząć” – chodzi o chisaron. Ale to nie oznacza, że człowiek powinien zacząć od napełnienia. A gdy mówimy „początek”, to oznacza, że powinien dać potrzebę i brak. I to nazywa się „i zawarłeś z Nim”, czyli że Stwórca pomaga. I to również nazywa się prawą linią, co oznacza „Aba daje biel”, jak wyjaśnia się w Talmudzie Dziesięciu Sfirot[13]. Oznacza to, że wyższe światło – światło Hochma, nazywane jest „Aba”; gdy świeci, wówczas objawia się prawda, że arla, pragnienie otrzymywania, jest złem. I dopiero wtedy człowiek dochodzi do świadomości, że należy zrezygnować z miłości do siebie. To właśnie jest pomoc, którą człowiek otrzymuje od Stwórcy, że dochodzi do rozpoznania zła. To oznacza, że zanim człowiek dojdzie do wniosku, że nie powinien używać kli otrzymującego, nie może korzystać z kli oddawania. Ponieważ jedno zaprzecza drugiemu. Dlatego człowiek musi najpierw obrzezać siebie, a dopiero potem może przyjąć na siebie pragnienie oddawania.
W ten sposób usunięcie arli, nazywane „mila” (obrzezanie), dokonuje się dzięki pomocy z góry. Czyli właśnie w czasie, gdy świeci wyższe światło, człowiek widzi swoją niskość, że nie może niczego otrzymać z powodu różnicy właściwości. I to nazywa się w światach, że „Aba daje biel”.
A po tym, jak dochodzi do rozpoznania zła, następuje drugie naprawienie, czyli zaczyna działać w celu oddawania. I do tego również potrzebna jest pomoc z góry, co nazywa się „Ima daje czerwień”[14]. W Talmudzie Dziesięciu Sfirot (Baal Sulam) wyjaśnia się, że chodzi o pragnienie oddawania. Wynika z tego, że zarówno siła anulowania pragnienia otrzymywania, jak i siła dająca możliwość działania z intencją oddawania, pochodzą z góry. To znaczy, pomoc przychodzi z góry.
Jednocześnie pojawia się pytanie: co daje niższy, skoro mówi się, że niższy powinien zacząć? Od czego powinien zacząć, aby potem Stwórca dał mu konieczną pomoc?
Z powiedzianego wynika, że niższy nie może dać Stwórcy niczego poza potrzebą, aby Stwórca miał miejsce, które mógłby napełnić. To znaczy, na człowieku spoczywa obowiązek, jeśli chce być sługą Stwórcy, a nie bałwochwalcą, by odczuł swoją niskość. I zgodnie z miarą tego odczucia, stopniowo pojawia się w nim ból z powodu tego, że jest tak pogrążony w miłości do siebie, zupełnie jak zwierzę, i że nie ma żadnego związku z poziomem człowieka.
Ale czasami bywa tak, że człowiek wchodzi w taki stan, w którym może zobaczyć swoją niskość. I nie niepokoi go to, że pogrążony jest w miłości do siebie, nie czuje, że jest tak nisko, by potrzebować Stwórcy, który wyprowadzi go z tej niskości. Wtedy człowiek powinien powiedzieć sobie: „Nie obchodzi mnie to, że jestem jak zwierzę, że działam tylko jak zwierzę, i wszystkie moje troski w tym stanie są tylko o to, by Stwórca dał mi więcej smaku w materialnych rozkoszach, a poza tym nie czuję żadnego chisaronu (braku)”. I w takim stanie człowiek powinien powiedzieć sobie, że teraz znajduje się w stanie nieświadomości.
I jeśli nie ma w nim zdolności, by modlić się do Stwórcy, aby mu pomógł, to ma tylko jedną radę – przyłączyć się do ludzi, o których myśli, że mają odczucie takiej potrzeby. Gdy oni, znajdując się w swojej niskości, proszą Stwórcę, by wyprowadził ich z nieszczęścia do dobra, z ciemności do światła, ci, którzy jeszcze nie poznali zbawienia Stwórcy, który ich zbliżył. Wtedy on powinien powiedzieć: „Oczywiście, że jeszcze kli ich braku, nazywane «trzeba wyjść z tego wygnania», nie uformowało się w pełni w stu procentach. Ale z pewnością przeszli już dużą część drogi ku odczuciu prawdziwej potrzeby”. I z ich pomocą także on może przejąć ich odczucie, by również poczuł ból z powodu tego, że znajduje się w niskości. Ale niemożliwe jest otrzymanie wpływu od społeczeństwa, jeśli się do niego nie przylgnie, czyli jeśli go nie ceni. I w takiej mierze może otrzymać od nich wpływ bez pracy, jedynie przez przylgnięcie do społeczeństwa.
W ten sposób, w drugim stanie, czyli gdy jest już obrzezany, jak powiedziano wyżej, przechodzi on przez dwa etapy:
- usunięcie zła, to znaczy anulowanie kli otrzymywania;
- osiągnięcie kli oddawania.
To nazywa się, że teraz otrzymuje stopień WaK, co uważa się za połowę stopnia. Ponieważ za pełny stopień uważa się taki stan, w którym może on używać także kelim otrzymywania z intencją oddawania.
A ponieważ po tym, jak dokonał obrzezania, osiągnął jedynie kelim oddawania, które działają z intencją oddawania, dlatego uważa się to jedynie za stopień WaK. I to nazywa się „stopień Jaakowa”. Nazywa się to również „właściwością nekewa” (żeńską właściwością), to znaczy: „wyczerpały się jego siły jak u nekewa”[15], co oznacza, że nie ma on siły przezwyciężyć kelim otrzymywania i ukierunkować ich na oddawanie, a jedynie działa w kelim oddawania, i nie więcej.
Ten stopień nazywany jest również właściwością din (sądu), to znaczy, że nadal działa tutaj właściwość sądu (ograniczenia) nad kelim otrzymywania, co zakazuje ich użycia, ponieważ nie może ich jeszcze ukierunkować na oddawanie. Nazywa się to również „stopniem objawionym”, by wiedzieć, że istnieje jeszcze stopień ukryty przed nim. Nazywa się też „stopniem niższym”, by wiedzieć, że istnieje stopień wyższy. I ta wiedza jest nam potrzebna, byśmy wiedzieli, że jest jeszcze nad czym pracować, czyli aby osiągnąć wyższy stopień. Ten stopień nazywany jest także „prostym”, ponieważ teraz, po dokonaniu obrzezania, nazywa się „po prostu podążającym do Stwórcy”. Czyli przed obrzezaniem oddawał pokłon bożkom. A teraz znajduje się po prostu w stanie „podążającego do Stwórcy”.
Nazywa się to teraz stanem „Jaakow”. I to jest tak, jak napisano: „Tak powiedz domowi Jaakowa”, czyli wypowiedź lekkim językiem, ponieważ stopień Jaakowa uważa się za taki, w którym działa się w kelim oddawania, które są czystymi kelim. Dlatego przysługuje im nazwa „wypowiedź” (amira), co oznacza łagodny język.
Natomiast inaczej ma się sprawa z właściwością „Israel”. Księga Zohar wyjaśnia, że Israel nazywa się:
- stopniem GaR, pełną doskonałością,
- zacharim (męskimi właściwościami),
- rachamim (miłosierdziem),
- stopniem ukrytym i wyższym, odnoszącym się do tajemnic Tory.
I wyjaśnijmy je po kolei:
1) Pierwsze – stopień GaR[16]. W każdym stopniu jest dziesięć sfirot, które dzielą się na rosz i guf. Rosz nazywa się GaR, to znaczy Keter, Hochma, Bina. A guf nazywa się ZaT[17]. I to są dwie połówki stopnia. Dlatego stopień niższy nazywany jest WaK, a stopień wyższy – GaR. Wiadomo, że kiedy mówi się o stopniu WaK, to nazywa się to „połową stopnia”. I to jest znak, że GaR jest nieobecne. Dlatego, kiedy mówi się „stopień GaR”, oznacza to, że jest tutaj pełen stopień, ponieważ istnieje zasada: jeśli są razem dwa stopnie, mówi się o wyższym. A on zawiera również ten niższy. Dlatego Księga Zohar nazywa właściwość Israel doskonałością całości.
2) Stopień zacharim. Na każdym stopniu są dwa rodzaje kelim:
- czyste – to kelim oddawania,
- grube – to kelim otrzymywania.
Można z nich korzystać tylko wtedy, gdy przekaże się im intencję dla oddawania. Ale ponieważ działanie dla oddawania jest sprzeczne z naturą i wymaga wielu sił, by pokonać naturę, to jeśli może on przezwyciężyć tylko (na poziomie) czystych kelim, to nazywa się to właściwością „nekewa”, jak powiedziano, że „wyczerpały się jego siły jak u nekewy”. Ale jeśli może przezwyciężyć również kelim otrzymywania, to nazywa się „gewer”, „zachar” (mężczyzna) posiadający siłę. A ponieważ Israel, który nazywa się właściwością GaR, doskonałością całości, używa również kelim otrzymywania, dlatego nazywa się ich „zacharim” (liczba mnoga od „zachar”).
3) Stopień rachamim. Oznacza to, że nad kelim otrzymywania dokonano cimcum i din (ograniczenia, sądu), co zakazuje ich użycia, z wyjątkiem sytuacji, w której można nadać im intencję dla oddawania. I dlatego w czasie, gdy człowiek nie może nadać intencji oddawania kelim otrzymywania, pozostają one pod cimcumem i sądem, co zakazuje ich użycia. Dlatego nekewa nazywana jest „din”.
W czasie gdy zachar, który potrafi przezwyciężyć i używać także kelim otrzymywania z intencją oddawania, oraz właściwość sądu została z nich zdjęta, i używa kelim w celu oddawania, wtedy to nazywa się rachamim.
Z powyższego wynika, że zacharim nazywani są rachamim, a nie din, jak powiedziano w Księdze Zohar (p. 261): „Tak powiedz domowi Jaakowa”, czyli wypowiedź ze strony sądu. „I oznajmij synom Israela” – przekaz to rachamim.
Co do powiedzianego „tak powiedz domowi Jaakowa”, Raszi wyjaśnia: „W imieniu prawa – tym kobietom, powiedz im łagodnym językiem, a synom Israela, zacharim, słowami twardymi jak ścięgna”. Należy wyjaśnić, co oznacza: „kobietom (powiedz) łagodnym językiem” – jak mówiono wcześniej, że we właściwości nekewot nie ma szczególnej siły przezwyciężenia, poza czystymi kelim, to nazywa się „łagodny”. To znaczy „łagodny”, czyli taki, którego przezwyciężenie w kelim oddawania nie jest tak trudne.
Natomiast kelim otrzymywania bardzo trudno przezwyciężyć. Dlatego zacharim, czyli ludzie należący do właściwości zacharim, którzy mają siłę przezwyciężania, otrzymują porządek pracy z rzeczami twardymi jak ścięgna. Chodzi o kelim otrzymywania.
To, co pisze Księga Zohar, że zacharim to rachamim, a nie mówi „twardzi jak ścięgna” – twardym nazywa się din, a nie rachamim. Dlatego z jednej strony mówi się, że zacharim nazywają się „twardzi jak ścięgna”, a z drugiej, że są rachamim. Należy to wyjaśnić. Zacharim mają siłę przezwyciężania także kelim otrzymywania, które trudno przezwyciężyć. I kiedy przezwyciężają kelim otrzymywania, to nazywa się, że „władza sądu” (midat ha-din) dominuje nad nimi. Wynika z tego, że teraz nad tym miejscem panuje właściwość rachamim, a nie din. Podczas gdy nad nekewot, które nie mają siły przezwyciężenia kelim otrzymywania, panuje w każdym razie właściwość din i nie wolno ich używać.
4) Stopień ukryty i wyższy, nazywany „tajemnice Tory”. Ukryty nazywa się dlatego, że nawet człowiek, który dokonał obrzezania i zasłużył na prosty sens, czyli być prostym Żydem, kiedy osiągnął stan, w którym nie oddaje pokłonu bożkom, lecz jest sługą Stwórcy, nadal jest przed nim zakryte światło Hochma, które objawia się w kelim otrzymywania.
Natomiast ten, kto zasłużył na wyższy stopień – to zachar, który ma siłę przezwyciężenia także kelim otrzymywania, u niego w tych kelim objawia się światło Hochma, nazywane „tajemnice Tory”. Dlatego Księga Zohar mówi (p. 265): „Oznajmij synom Israela”, co oznacza – objaw światła Hochma i mówienie w duchu Hochma (mądrości), ponieważ „przekaz” wskazuje na Hochma, jak napisano: „I ogłosił wam swoje przymierze”.
Z powyższego wynika: to, co powiedziano, że „nie wolno uczyć Tory bałwochwalców”, w duchowej pracy należy wyjaśnić tak, że niemożliwe jest nauczyć Tory bałwochwalców. Jak powiedział mój mistrz, ojciec i nauczyciel (Baal Sulam), że gdy mówi się o kwestiach duchowej pracy – tam, gdzie napisano „nie wolno”, oznacza to „niemożliwe”. Tylko po tym, jak dokonał obrzezania, istnieją dwa stopnie – wyższy i niższy, czyli prosty sens i tajemnica.
[1] Pisma, Tehilim, 147:20.
[2] Tora, Dwarim, 33:4.
[3] Zohar, rozdział Wajikra, 18:5.
[4] Zohar z komentarzem Sulam, rozdział Bereszit, 1:121.
[5] Talmud, traktat Bawa Mecija, 114:2.
[6] Pisma, Tehilim, 147:19.
[7] Zohar, rozdział Wajikra.
[8] Tora, Bereszit, 4:7.
[9] Zohar Hakdama, p.9.
[10] Talmud, traktat Kedoszim, 19:2.
[11] Rambam, „Alachot Deot”, 1:11.
[12] Talmud, traktat Brachot, 18:2.
[13] Nauka o dziesięciu sfirot, cz. 11, p. 6, s. 1013.
[14] Nauka o dziesięciu sfirot, cz. 11, s. 1088.
[15] Talmud, traktat Brachot, 32:1.
[16] Skrót od hebr. „gimel riszonot” – trzy pierwsze (sfirot).
[17] Skrót od hebr. „zajn tachtonot” – siedem niższych (sfirot).