W Księdze Zohar w rozdziale Pinchas (s. 63) i w komentarzu Sulam (s. 180) powiedziano: „Obraduj duszę sługi Twego, bo do Ciebie, Wszechmogący, wznoszę duszę swoją”. Trzy razy Dawid stawał się sługą w tym psalmie – odpowiednio do trzech razów, ustanowionych przez autorów Miszny dla człowieka, który powinien być na modlitwie. W pierwszym błogosławieństwie powinien być jak sługa, oddający chwałę swojemu Panu. Podobny do sługi, proszącego o dar u pana. W ostatnich błogosławieństwach podobny do sługi, który dziękuje swojemu panu za dar, który otrzymał od niego, i powraca do siebie”.
Należy zrozumieć, dlaczego modlitwę człowieka porównują do sługi, otrzymującego dar od pana, a nie jako jałmużnę, albo w innej formie. Czego to nas uczy w duchowej pracy?
Wiadomo, że od strony Stwórcy do nas bezpośrednio wychodzą dwie rzeczy:
- światło;
- kli, otrzymujące światło.
Uczyliśmy się, że celem stworzenia jest pragnienie nasłodzić stworzenia. Stąd wynika, że Stwórca ze swojej strony bez pobudzenia niższych chce nasłodzić stworzenia, i dopóki jeszcze nie zostały zbudowane formy w świecie, od których On otrzymałby pobudzenie, przy tym uważa się, że światło wychodzi od Stwórcy bez udziału ze strony stworzeń.
Stwórca stworzył kli, nazywane „pragnieniem i dążeniem do otrzymywania rozkoszy i nasłodzenia”, jako istniejące z niczego. To oznacza, że widzimy: „Z Twoich działań poznaję Ciebie”, czyli mówimy tylko o tym, co widzimy w naturze stworzenia. I widzimy, że niemożliwe jest nasłodzić się czymkolwiek, czym by to nie było, inaczej jak tylko poprzez silne pragnienie tej rzeczy. Z tego uczyliśmy się, że światło stworzyło to kli, nazywane „pragnieniem otrzymywania”, w czterech stadiach, czyli cztery etapy, w których pragnienie otrzymywania nabywa końcową formę silnego pragnienia. I kiedy światło stworzyło kli, ono otrzymało dobro i nasłodzenie, które (Stwórca) pragnął dać.
Ale następnie narodziła się nowa rzecz, którą odnosimy do stworzenia, a nie do Stwórcy. Czyli pojęcie oddawania odnosimy do Stwórcy – dającego, ponieważ Jego pragnieniem jest nasłodzić stworzenia, dać stworzeniom wszelkie dobro i nic od nich nie otrzymywać. Ale następnie została stworzona nowa rzecz, jak powiedziano w Talmudzie dziesięciu sfirot (cz. 1), że pierwsze otrzymujące (pragnienie), nazywane „Malchut świata Nieskończoności”, zapragnęło mieć upiększenie, nazywane „upiększeniem w kropce pragnienia”, aby miało podobieństwo właściwości, nazywane „zlanie się”. I z tego powodu zostało dokonane skrócenie. Czyli od tego momentu z pragnienia otrzymywania zniknęło światło. I Malchut stworzyła nowe kli, nazywane „pragnieniem oddawania”. Czyli żeby otrzymywać nasłodzenie i rozkosz nie według miary silnego pragnienia do światła, lecz według miary pragnienia oddawania (w kli). Czyli Malchut dokonała obliczenia, jaki procent światła może otrzymać z zamiarem oddawania. A tej części, którą mogłaby otrzymać z zamiarem dla otrzymywania – nie będzie przyjmować. Wynika z tego, że to kli, które daje niższy, odnosimy do niższego. Ponieważ kelim wyższego, które wyższy stwarza, aby niższy miał możliwość nasłodzić się światłem, to tylko pragnienie otrzymywania. I to kli nigdy nie zostanie anulowane, ponieważ to, co stworzył Stwórca, powinno istnieć zawsze. A niższy może tylko dopełnić kli Stwórcy. Jak powiedziano: „To, co stworzył Wszechmogący – do działania”. Czyli Stwórca stworzył kli, nazywane „pragnieniem otrzymywania nasłodzenia”. A człowiek powinien dopełnić je naprawą, nazywaną „zamiarem dla oddawania”, jak powiedziano, że Malchut świata Nieskończoności upiększyła siebie w kropce pragnienia, czyli upiększyła siebie tym, że nadała pragnieniu otrzymywania zamiar dla oddawania.
Tam, w Malchut świata Nieskończoności, był tylko korzeń, i stamtąd przeszło to do niższych, że już nie można otrzymywać dla otrzymywania, zgodnie z zasadą: „pragnienie wyższego staje się obowiązującym prawem dla niższego”. Stąd powstała i narodziła się „sitra achra” (klipa) – przeciwieństwo świętości. Jeśli w świętości istnieje tylko pragnienie oddawania, to ci, którzy chcą otrzymywać dla otrzymywania, stają się oddaleni i oddzieleni od źródła życia. Dlatego powiedziano w Księdze Zohar: „Grzesznicy za życia nazywani są martwymi”. Jak powiedziano: „Dobroczynność narodów – to grzech”, mówi się o grzesznikach: „Wszelkie dobro, które czynią – czynią na zło”.
Z powyższego wynika, że prostą drogą Stwórca daje nam dwie rzeczy:
- dobro i nasłodzenie;
- silne pragnienie do nasłodzeń.
Ale nieprostą drogą wychodzi od Stwórcy odczucie skrępowania, nazywane „wstydem”. To oznacza, że pragnieniem Stwórcy jest, aby niższy otrzymywał nasłodzenie, a nie cierpienie. Ale nieprostą drogą – to oznacza, że wyższy, dający, nie chce, aby niższy czuł wstyd podczas otrzymywania nasłodzenia.
Dlatego została przeprowadzona naprawa poprzez skrócenie, i z powodu skrócenia światło nie przychodzi do kelim, stworzonych przez Stwórcę, a tylko do tego kli, w którym stworzenie dokonało naprawy zamiarem dla oddawania. A jeśli człowiek nie ma takiego kli, to pozostaje w ciemności bez światła, i imię „Dobrego, czyniącego dobro” jest przed nim ukryte, ponieważ nie ma kelim odpowiednich do przyjęcia światła, nazywanych „podobieństwo właściwości”.
Wynika z tego, że nowość, dokonana po skróceniu, polega na tym, że brakuje tylko zamiaru dla oddawania. Ale dwie rzeczy, które były przed skróceniem, nie zmieniły się: jak w pierwszym stadium – pragnienie Stwórcy, aby nasłodzić, nie dokonano żadnych zmian w żadnym wypadku, i po skróceniu On również pragnie dawać dobro i nasłodzenie, tak i drugie stadium – pragnienie otrzymywania, również pozostało bez zmian. A jak uczymy, że w duchowym nie ma zmian, a tylko dopełnienia. Wynika z tego, że po skróceniu nie można otrzymać wyższego światła, jeśli nie dopełnimy pragnienia otrzymywania zamiarem dla oddawania. I to cała nasza praca w Torze i przykazaniach – aby zasłużyć na kelim oddawania. O tym powiedzieli mędrcy (traktat Kiduszin, 30): „Stworzyłem zły początek, stworzyłem Torę jako przyprawę”.
Jak wiadomo, pragnienie otrzymywania nazywane jest „złym początkiem”, ponieważ powoduje oddalenie od Stwórcy, jako że różni się od Niego formą. Zamiarem Stwórcy jest oddawanie, podczas gdy zły początek (pragnie) tylko otrzymywać. I z tego powodu całe dobro i nasłodzenie zamysłu stworzenia są przed nim ukryte.
Ale jak można uzyskać te kelim, skoro to jest wbrew naszej naturze? Odpowiedź: w tym celu dane są nam Tora i przykazania, i za ich pomocą możemy zdobyć te kelim. Ale dlaczego nie wszyscy zasługują poprzez Torę i przykazania na kelim oddawania? Powód jest taki, że, jak wiadomo, nie ma światła bez kli. Wynika z tego, że jeśli człowiek nie wie na sto procent, że brakuje mu tylko tych kelim, to jeszcze nie ma prawdziwych kelim, czyli nie ma potrzeby tych kelim. Okazuje się, że światło znajduje się w Torze i przykazaniach, w których jest siła, by pomóc człowiekowi zdobyć te kelim, ale nie ma u niego prawdziwej potrzeby, aby dano mu te kelim.
Jeśli spojrzeć głębiej, czyli jeśli przeprowadzić gruntowną analizę tych, którzy przestrzegają Torę i przykazania, czy chcą oni, aby dano im kelim oddawania zamiast pragnienia otrzymywania, to przytłaczająca większość z nich powie, że rezygnują z tego i chcą przestrzegać Tory i przykazań dla otrzymywania. Wynika z tego, że nie mają potrzeby kelim oddawania. Jak więc można powiedzieć, że za ich gorliwość w Torze i przykazaniach zostanie im dana jako nagroda rzecz, której nie potrzebują? Przeciwnie, boją się stracić kli otrzymywania, nazywane „miłością do siebie”.
I to właśnie mówi Rambam (na końcu traktatu Hilchot Teszuwa): „Powiedzieli mędrcy: człowiek powinien zawsze zajmować się Torą nawet lo liszma, ponieważ z lo liszma przychodzi się do liszma. I dlatego, gdy uczą dzieci, kobiety i prostych ludzi, to uczą ich pracować w bojaźni, aby otrzymać nagrodę, dopóki nie rozmnoży się ich wiedza i nie posiądą większej mądrości. (Wtedy) odkrywają im ten sekret stopniowo, przyzwyczajają ich do pracy nad przyjemnością, aż zrozumieją i zaczną pracować w miłości”.
Z powyższego wynika, że człowiek powinien dążyć do osiągnięcia kelim oddawania. Równocześnie widzi, że pragnienie otrzymywania nie zgadza się na to i nie pozwala mu modlić się o to, aby Stwórca dał mu te kelim. O to człowiek również powinien modlić się do Stwórcy, aby dał mu pragnienie, aby zrozumiał potrzebę tych kelim, i prosi Stwórcę o siły, by pokonać pragnienie ciała, które chce pozostać właśnie z kelim otrzymywania. Co więcej, gdy tylko ono widzi, że z tego może wyrosnąć pragnienie, z którego człowiek będzie chciał potem zdobyć kelim oddawania, natychmiast to wyczuwa i od razu zaczyna się opierać.
Ale niełatwo człowiekowi zobaczyć, że nie może pracować dla oddawania. Człowiek myśli, że teraz nie ma jeszcze pragnienia oddawania, ale gdy zechce pracować dla oddawania, to wybór będzie należał do niego, czyli będzie miał możliwość pracować dla oddawania. Ta wiedza, kiedy o niej myśli, uspokaja go, żeby nie modlił się o to, że nie pracuje w oddawaniu, ponieważ (wydaje mu się), że kiedy tylko zechce, to będzie mógł. I dlatego się tym nie przejmuje. Ale prawda jest taka, że to nie leży w mocy człowieka, ponieważ jest to wbrew naturze człowieka. O tym powiedzieli mędrcy: „Zły początek człowieka powstaje przeciw niemu każdego dnia, i gdyby nie pomoc Stwórcy, to nie mógłby sam (sobie z nim poradzić)”. Ale żeby otrzymać pomoc, człowiek powinien zobaczyć i postarać się, aby miał potrzebę pomocy Stwórcy. Dlatego powiedziano: „Przychodzącemu, by się oczyścić – pomaga Stwórca”.
I pytaliśmy: dlaczego człowiek powinien rozpocząć pracę, i dopiero potem Stwórca daje mu pomoc? Dlaczego Stwórca od razu nie daje mu tej siły, czyli nawet jeśli człowiek nie prosił o pomoc, niech Stwórca od razu mu pomoże na początku duchowej pracy? Ale jak już powiedziano: „nie ma światła bez kli”, dlatego człowiek powinien zacząć. I kiedy człowiek widzi, że nie może, wtedy ma potrzebę, by Stwórca mu pomógł. Dlatego właśnie, gdy człowiek zaczyna pracę i widzi, że nie może w tym stanie, wtedy otrzymuje kli, do którego Stwórca daje mu siłę, nazywaną „pragnieniem oddawania”.
Jednak zazwyczaj, kiedy człowiek przystępuje do pracy nad oddawaniem i widzi, że jest mu ciężko, i widzi, że jego zdaniem już wiele razy prosił Stwórcę, aby mu pomógł, i nie otrzymał żadnej pomocy, wtedy człowiek ucieka od walki i mówi, że ta praca nie jest dla niego. Ale w rzeczywistości właśnie w tym momencie, kiedy dochodzi do wniosku, że to dla niego zbyt trudne i że tylko Stwórca może pomóc, wtedy powinien ufać Stwórcy, że Stwórca mu pomoże. Ale jeszcze nie jest gotowe kli, czyli potrzeba pomocy Stwórcy, i za każdym razem, gdy prosi o pomoc, chociaż jeszcze nie odczuwa pomocy Stwórcy, to powinien wierzyć ponad wiedzę, że Stwórca pomaga. Ale człowiekowi jeszcze nie jest dane (tego) zobaczyć po to, aby ujawniła się prawdziwa potrzeba tego.
Z powyższego należy wyjaśnić to, co jest napisane: „Bo wierne są drogi Stwórcy, sprawiedliwi pójdą nimi, a grzesznicy potkną się na nich”. To oznacza, że właśnie w tym punkcie, jeśli człowiek dochodzi do wniosku, że nie leży w ludzkiej mocy osiągnąć kelim oddawania, ponieważ widzi, że żaden organ w ciele człowieka nie zgadza się na to, czyli że dotarł do punktu prawdy. I powinien zwrócić się do Stwórcy z prawdziwą modlitwą, aby On mu pomógł, i oczywiście przyjąłby pomoc od Stwórcy. A Stwórca siedzi i czeka, aż człowiek da Mu kli, czyli potrzebę tego. I właśnie tutaj człowiek ucieka z tego stanu, chociaż właśnie tutaj znajduje się miejsce, z którego może przyjść do niego pomoc. A on ucieka od walki i nazywa się „niegodziwcem”. Podczas gdy sprawiedliwy nie rozpacza, i właśnie teraz zasługuje na kelim oddawania. Wynika z tego, że w tym samym miejscu, gdzie „sprawiedliwi pójdą”, czyli wznoszą się na stopień – „grzesznicy potkną się”: właśnie w tym miejscu, gdzie powinni byli otrzymać pomoc, potykają się i uciekają od walki.
Z wszystkiego powiedzianego wynika, że człowiek powinien prosić o dar od Stwórcy, czyli aby człowiekowi dał On w darze kelim oddawania, tak jak dał mu kli, nazywane „pragnieniem otrzymywania”. To oznacza, że Stwórca dał kli i dał światło, czyli zarówno pragnienie i dążenie do otrzymywania nasłodzeń, jak i samo nasłodzenie. I tylko dopełnienie do kli, pragnienie oddawania, odnosimy do stworzeń, jak powiedziano: „To, co stworzył Wszechmogący – do działania”. Przy czym „to, co stworzył” oznacza pragnienie otrzymywania, nazywane „stworzył”, co jest pojęciem istniejącego z niczego, nazywanym „stworzenie”.
Ale w rzeczywistości także i to kli, nazywane „dopełnieniem”, i ono powinno zostać dane przez Stwórcę. A to, że mówimy, iż to odnosi się do stworzeń, ma się rozumieć, że człowiek powinien prosić Stwórcę, aby dał mu to kli, nazywane „zamiarem dla oddawania”. Czyli tylko potrzeba (chisaron) w tym, że brakuje mu pragnienia oddawania – niższy powinien postarać się, aby ją mieć. Jednocześnie pragnienie otrzymywania – o nim nie mówi się, że pochodzi z pobudzenia niższych, ponieważ jeśli jeszcze nie ma pragnienia otrzymywania w świecie, to kto poprosi, aby dano mu pragnienie otrzymywania nasłodzeń? Wszak nie można powiedzieć, że zanim urodził się człowiek, to chciał czegoś. Dlatego mówi się, że pragnienie otrzymywania w całości odnosi się do Stwórcy.
I dopiero po tym, jak rodzi się pragnienie otrzymywania nasłodzeń, wtedy przychodzi czas, że człowiek czuje, iż to pragnienie otrzymywania bez dopełnień, w takiej formie, w jakiej istnieje z natury, jest złem. Ponieważ w to pragnienie nie może otrzymać prawdziwych nasłodzeń, a jedynie słabe świecenie, które Stwórca dał klipot, aby się nie anulowały. I kiedy człowiek dochodzi do takiej wiedzy, wtedy otrzymuje potrzebę, by uzyskać możliwość zamierzać dla oddawania. I dopóki nie będzie miał takiej potrzeby, to niemożliwe jest, by dano mu kli, jak powiedziano: „nie ma światła bez kli”. A kli nazywa się „potrzeba w chisaronie”, a chisaron ujawnia się tylko pod warunkiem, że doświadcza cierpienia i bólu z powodu tego, że potrzebuje rzeczy, której nie ma.
Zwykły chisaron to taki, w którym człowiek widzi, że nie ma rzeczy, której jak rozumie mu brakuje. Ale jeśli wie, że może żyć bez niej, to (o takim człowieku) nie można powiedzieć, że ma prawdziwy chisaron. A prawdziwym chisaronem nazywa się to, że jeśli wie, że bez tego, czego mu brakuje, jak to odczuwa, nie może dalej żyć. To nazywa się „prawdziwa potrzeba”.
Również w pracy duchowej często zdarza się, że człowiek wie, rozumie i czuje, że brakuje mu pragnienia oddawania. I prosi Stwórcę, aby dał mu zdolność pokonania ciała, nazywanego „pragnieniem otrzymywania”. I sam wie, że już wiele razy prosił Stwórcę, lecz Stwórca nie chciał go wysłuchać. I to, że widzi, iż jeszcze nie otrzymał siły od Stwórcy, odpycha go, i nie ma już w sobie sił, by jeszcze raz prosić Stwórcę o to, aby dał mu to, czego pragnie, ponieważ widzi, że Stwórca go nie słyszy, i dlatego nie ma w nim już miejsca, by mógł modlić się do Stwórcy. Jednak w rzeczywistości trzeba powiedzieć, że człowiek wciąż nie ma jeszcze prawdziwej potrzeby, by Stwórca mu pomógł. Ponieważ potrzeba, którą ma człowiek, kiedy widzi, że nie ma możliwości zamierzać dla oddawania, to jeszcze nie nazywa się prawdziwą potrzebą. A jak zostało powiedziane, prawdziwą potrzebą nazywa się to, że widzi, iż jeśli nie będzie miał tego, czego mu brakuje, to nie ma dla niego prawa do istnienia w świecie. To nazywa się „prawdziwy chisaron”.
Dlatego, kiedy człowiek dochodzi do uświadomienia sobie, że jeśli nie osiągnie pragnienia oddawania, to oddziela się od świętości i nie ma żadnej nadziei, by kiedykolwiek zasłużyć na duchowość, nazywaną „zlanie się ze Stwórcą”, a przez cały czas, kiedy jest pogrążony w miłości do siebie, nie ma dla niego szans wejść do świętości i pozostanie w klipot, i odczuwa ból z tego powodu, i mówi: „Jeśli tak, to lepsza mi śmierć niż życie” – to nazywa się prawdziwą potrzebą. I wtedy, kiedy człowiek modli się, aby Stwórca dał mu kelim oddawania, to nazywa się prawdziwa potrzeba. I tylko to możemy odnieść do niższych, czyli chisaron w tym, że brakuje kelim oddawania. To nazywa się „kli”, czyli „potrzeba”.
Napełnienie tego, pragnienie oddawania, odnosi się do Stwórcy. Czyli tak jak Stwórca daje pierwsze kli – „pragnienie otrzymywania”, tak też daje kli, nazywane „pragnieniem oddawania”. I cała różnica między pierwszym kli, nazywanym „pragnieniem otrzymywania”, a kli, nazywanym „pragnieniem oddawania”, polega na tym, że pierwsze kli było bez pobudzenia niższego, jak już powiedziano: „zanim się urodził – kto poprosi?” Ale potem, kiedy narodziło się pragnienie otrzymywania, wtedy (człowiek) zaczął odczuwać, co to pragnienie otrzymywania mu czyni. I w miarę zrozumienia konieczności kelim oddawania, człowiek budzi się do odczuwania potrzeby. I tylko potrzeba kelim oddawania odnosi się do stworzeń.
Z powyższego zrozumiemy to, co wypowiadamy i prosimy: „I skarbem bezinteresownego daru racz mnie obdarzyć”. Na pierwszy rzut oka trudno to zrozumieć, przecież powinniśmy pracować dla Stwórcy nie dla otrzymania nagrody, a tym bardziej nie prosić o bezinteresowny dar. To dlaczego napisano (w modlitwie „Jehi racon” przed czytaniem Psalmów): „I skarbem bezinteresownego daru racz mnie obdarzyć”?
To oznacza: „daj nam bezinteresowny dar”, racz nam dać. Czyli daj nam w darze kli oddawania, tak jak dałeś nam kli pragnienia otrzymywania. Prosimy Ciebie, ponieważ odczuwamy potrzebę kli oddawania. A czym jest kli oddawania? Abyśmy mogli pracować bez zapłaty i nagrody, i cała nasza praca była tylko dla oddawania. Czyli jeśli w pierwszym kli, nazywanym „pragnienie otrzymywania”, człowiek nie mógł pracować inaczej jak tylko za nagrodę, to to kli, nazywane „kli oddawania”, to nowe stworzenie – to, czego nie było w stworzeniu.
I teraz daj nam kli, czyli pragnienie ze swoich skarbów. A czym jest pragnienie oddawania? Istniało ono jeszcze zanim (Stwórca) stworzył pragnienie otrzymywania, ponieważ pragnienie oddawania jest przyczyną pragnienia otrzymywania. Pragnienie oddawania nazywa się „istniejące z istniejącego”. Podczas gdy pragnienie otrzymywania nazywa się „istniejące z niczego”, ponieważ, jak wiadomo, pragnienie otrzymywania nie odnosi się do Stwórcy, „bo któż by otrzymał?” Dlatego prosimy: „skarb bezinteresownego daru”, czyli ze swoich skarbów, gdzie Ty masz pragnienie oddawania, obdarz nas tym pragnieniem, daj nam, abyśmy i my mogli pracować za darmo, bez otrzymywania nagrody.
Stąd zrozumiemy to, o co pytaliśmy: „Jak możemy prosić, aby Stwórca dał nam bezinteresowny dar?” Znaczenie jest takie: prosimy Stwórcę, aby dał nam, byśmy mogli pracować dla Niego za darmo. Czyli kli oddawania, które człowiek otrzymuje, to kli nazywa się „bezinteresowny dar”. A zatem, o jaki dar człowiek powinien prosić Stwórcę, aby mu dał? I pytaliśmy: jak w ogóle można prosić o dar? Wiadomo, że prosi się o jałmużnę, ale o dar – kto prosi o dary? Zazwyczaj na świecie przyjęte jest, że temu, kogo się kocha, daje się dary.
Odpowiedź. Ponieważ człowiek chce kochać Stwórcę, a pragnienie otrzymywania przeszkadza, dlatego człowiek prosi o ten dar, nazywany „kli oddawania”, i za pomocą tego daru, otrzymanego od Stwórcy, człowiek zasługuje na miłość do Stwórcy, a nie miłość do siebie. Dlatego to nazywa się „dar”, i o to właśnie człowiek powinien prosić.
I to jest to, o co pytaliśmy: „Jaki dar człowiek powinien prosić u Stwórcy?” I o to można prosić, i na tej prośbie oparta jest nasza praca w Torze i przykazaniach, i dzięki ich wypełnianiu otrzymujemy potrzebę tej prośby i rozumiemy, że „to całe nasze życie przez wszystkie nasze dni”. Potrzeba w tym, że brakuje nam zlania się ze Stwórcą, nazywanego „podobieństwem właściwości” – dzięki temu możemy być złączeni ze Źródłem życia. A w przeciwieństwie do tego powiedziano: „Grzesznicy za życia nazywani są martwymi” – wskutek oddzielenia pomiędzy nimi.
A w prośbie o dar najważniejsza jest potrzeba tej rzeczy. I poprzez Torę i przykazania zdobywa się potrzebę. I dzięki potrzebie jest miejsce na prośbę o ten dar, i to nazywa się, aby dał nam kli, nazywane „pragnieniem oddawania Stwórcy”. O tym powiedziano (Talmud, traktat Chagiga, 7): „Jak Ja za darmo – tak i wy za darmo”. Czyli człowiek powinien starać się pracować dla oddawania i nic nie otrzymywać w zamian. I tamże, w Gemarze, podane jest jedno wyjaśnienie, ale wspomniane jest również, że to nazywa się „zlanie się”.
Z powyższego można wyjaśnić to, co wypowiadamy w błogosławieństwie po jedzeniu, że nawet w szabat, kiedy zakazane jest mówić o sprawach świeckich, prosimy Stwórcę: „I nie pozwól nam, Stwórco, nasz Wszechmogący, być zależnymi od darów (ludzi z) ciała i krwi”. Taką modlitwę należałoby odmawiać w dni powszednie, kiedy prosi się o dostatek, ale nie w szabat. Należy to wyjaśnić tak, że to, co prosimy w szabat: „I nie pozwól nam, Stwórco, nasz Wszechmogący, być zależnymi od darów (ludzi z) ciała i krwi” – chodzi o kelim ludzi z ciała i krwi, a „ciało i krew” oznacza kelim otrzymywania. I proszą Stwórcę, aby pomógł im, aby nie musieli używać swoich kelim, lecz (żeby używali) kelim Stwórcy, czyli kelim oddawania.
I o te kelim prosimy Stwórcę, i to są kelim bezinteresownego daru.