Raszi objaśnia to, co powiedziano w Piśmie: „Kiedy wyruszysz na wojnę przeciwko swoim wrogom” – mówi się tu o wojnie o panowanie. Następnie powiedziano: „I wyda ich Stwórca, Bóg twój, w twoje ręce, i pojmiesz ich jako jeńców, i zobaczysz wśród jeńców kobietę piękną wyglądem, i zapragniesz jej, i weźmiesz ją sobie za żonę, i wprowadzisz ją do swojego domu, i ogoli ona swoją głowę i obetnie swoje paznokcie”.

Trzeba zrozumieć to wszystko, co to oznacza w duchowej pracy. Ponieważ Tora jest wieczna, należy zrozumieć powiedziane:

  1. Czym jest wojna o panowanie?
  2. Jaki ma dla nas sens to, że powiedziano: „i wyda ich Stwórca, Bóg twój, w twoje ręce”; oczywiście każdy podążający do Stwórcy wierzy, że w każdej wojnie zwycięstwo jest możliwe tylko dzięki pomocy Stwórcy;
  3. Co oznacza w duchowej pracy „kobieta piękna wyglądem”?
  4. Na czym polegają naprawy i co wskazuje nam w duchowej pracy: „ogoli ona swoją głowę i obetnie swoje paznokcie”?

Aby zrozumieć wszystko powyższe w duchowej pracy, najpierw trzeba wiedzieć, czym w ogóle jest praca. Czyli co nazywa się „pracą”, kiedy idziemy drogą Stwórcy? Jakiej nagrody mamy nadzieję dostąpić za tę pracę? Wiadomo, że nikt nie jest zdolny pracować bez nagrody, ponieważ nasz korzeń znajduje się w stanie spoczynku. Dlatego nie jesteśmy zdolni wkładać wysiłku inaczej niż za nagrodę, którą jest nasłodzenie odczuwane po wysiłku.

I ponieważ bez nasłodzenia nie da się istnieć, a także z powodu tego, że nasz korzeń to źródło nasłodzenia, prowadzi to do tego, że potrzebujemy nasłodzenia. Istnieje jeszcze jeden powód, dla którego nie jesteśmy zdolni istnieć bez nasłodzenia, ponieważ Stwórca stworzył stworzenia z tego powodu, że Jego pragnieniem jest nasłodzić stworzenia, dlatego samo przez się zakorzenione jest w stworzeniach pragnienie i dążenie do otrzymywania dobra i nasłodzenia.

A zatem, ponieważ w naszym korzeniu nie ma przejawu wysiłku, to jeśli mamy zrobić coś, czego nie ma w naszym korzeniu, trudno nam to uczynić. Jednak mimo wszystko wykonujemy pracę, ponieważ bez nasłodzenia nie da się istnieć, i dlatego rezygnujemy z odpoczynku i wkładamy wysiłek, aby poprzez niego osiągnąć dobro i nasłodzenie.

Wiadomo, że istnieją dwa rodzaje światła:

  1. Światło zwane „celem stworzenia”. To to, co człowiek powinien otrzymać jako dobro i nasłodzenie, które Stwórca chciał dać stworzeniom, i z tego powodu stworzył w stworzeniach pragnienie i tęsknotę do otrzymywania nasłodzenia. I aby objawić doskonałość swoich działań, uczynił ukrycie i skrócenie, i w ten sposób naprawił stan wstydu przy otrzymywaniu nasłodzenia, który powstaje z powodu różnicy formy między dającym a otrzymującym.
  2. Światło naprawy stworzenia. To znaczy, naprawa polega na tym, by niższy otrzymywał światła w imię oddawania, aby istniało podobieństwo formy, zwane „zjednoczeniem ze Stwórcą”. I wtedy znika stan wstydu. Wynika z tego, że to światło nazywa się „światłem chasadim”, ponieważ człowiek chce uczynić „hesed” (dobroć) Stwórcy, czyli oddawać Stwórcy.

Z drugiej strony, światło celu stworzenia nazywa się „światłem Hochma” albo „światłem życia”, i jest to światło, którym Stwórca chce nasłodzić stworzenia.

Z powyższego wynika, że ponieważ powstał din (sąd, ograniczenie), że nie wolno używać kli zwanego „pragnieniem otrzymywania dla siebie”, a zarazem Stwórca stworzył to pragnienie w stworzeniach, to pośrednio na stworzenia wpływa właściwość wstydu. I aby to naprawić, człowiek musi anulować to kli, dane mu z natury, i to nazywa się „pracą”, ponieważ to jest przeciwne naturze. Ponieważ natura jest taka, że powinniśmy otrzymywać nasłodzenie i nie rezygnować z nasłodzenia. A kiedy człowiek nie otrzymuje nasłodzenia, to jest wysiłek, ponieważ to jest wbrew naturze.

A dlaczego wykonuje tę pracę? Ponieważ chce być w zjednoczeniu, zwanym „podobieństwem formy”. Ale w tej pracy, kiedy anuluje nasłodzenie i nie przyjmuje go, to przez to jeszcze nie powstaje podobieństwo formy. To znaczy, to, że nie chce otrzymywać żadnego nasłodzenia, jeszcze nie oznacza, że osiągnął stopień podobieństwa formy, ponieważ Stwórca jest dający, i także człowiek, jeśli chce osiągnąć stopień podobieństwa formy, to musi być dającym. To znaczy, osiągnąć pragnienie oddawać innym, jak Stwórca, który jest dającym.

Również należy powiedzieć, że mimo iż już pracuje w miłości do bliźniego, pracuje w oddawaniu, to jeszcze nie osiąga podobieństwa formy, jeśli nie ma u niego stanu, w którym wykonuje czyny oddawania i nie otrzymuje niczego w zamian. Powodem tego jest to, że Stwórca ma nasłodzenie z tego, że daje stworzeniom, ponieważ Jego pragnieniem jest nasłodzić stworzenia, jak powiedzieli mędrcy (Zohar, rozdział Waera, p. 399): „Powiedział rabbi Jehuda: nie było takiej radości przed Stwórcą od dnia stworzenia świata”.

Dlatego, jeśli człowiek pracuje w oddawaniu i nie odczuwa nasłodzenia, to oczywiście nie ma w nim radości. Dlatego, jeśli człowiek stara się pracować w oddawaniu, ale nie odczuwa nasłodzenia z tego, że pracuje w oddawaniu, to póki co brakuje mu podobieństwa formy, ponieważ Stwórca, kiedy oddaje, doświadcza nasłodzenia. Stąd wynika, że człowiek, jeśli chce zasłużyć na zjednoczenie, musi spełnić trzy warunki:

  1. nie używać pragnienia otrzymywania dla siebie;
  2. pracować w czynach oddawania;
  3. odczuwać nasłodzenie, kiedy oddaje.

Ale należy zrozumieć, jak człowiek może nasłodzić się z tego, że oddaje wszystko Stwórcy na siłę? Można powiedzieć, że ciało nie zgadza się, by pracował dla Stwórcy. Tymczasem wszystko, co robi, poprzedził rachunkiem: czy rzeczywiście Stwórca nasłodzi się z czynów, które (człowiek) teraz dla Niego wykona – przecież to przeciw naturze. I można zrozumieć, że robi to na siłę, zmuszając się i ujarzmiając, by wykonać rzeczy, z których Stwórca będzie miał nasłodzenie. Ale w tym, co się robi ba siłę, nie ma nasłodzenia.

Na to jest przykład, jak człowiek idzie do szpitala, i tam przeprowadza się na nim operację. Oczywiście robi to na siłę – sam idzie do szpitala, nikt go nie zmusza. I również płaci niemałą sumę lekarzowi-chirurgowi. Ale to także nazywa się „na siłę”, ponieważ nie czerpie z tego przyjemności, lecz przez to, że idzie na operację, choć wiąże się to z cierpieniem i niebezpieczeństwem, to mimo to wie, że dzięki temu może uratować swoje życie. Ale oczywiście wolałby być zdrowy i nie iść na operację.

A zatem, chociaż samo działanie, które wykonuje, nie przynosi mu zadowolenia, to mimo wszystko, to, że wie, iż uratuje mu to życie, daje mu nasłodzenie. I dlatego poddaje się operacji. W ten sposób wykonuje działanie, z którego nie ma nasłodzenia, a przeciwnie – odczuwa cierpienie. A jednak, ponieważ patrzy na nagrodę, na to, że zachowa życie, to daje mu to siły, by robić rzeczy niezgodne z wolą. Tak samo w świecie materialnym człowiek pracuje i wkłada wysiłek, mimo że praca nie jest zgodna z jego wolą, ponieważ chce odpoczynku. A jednak, gdy patrzy na nagrodę, ma siły, by pracować z własnej woli, i to nie nazywa się „pracą przez przymus”, ponieważ nie mówi: „Rezygnuję z pracy, i niech dadzą mi nagrodę za darmo”. Przeciwnie, z powodu wstydu zgadza się na pracę, ale tylko pod warunkiem, że otrzyma nagrodę. W przeciwieństwie do chorego idącego na operację, który z pewnością byłby bardziej zadowolony, gdyby nie musiał podejmować tego działania.

Stąd widzimy, że należy rozróżniać trzy rodzaje pracy człowieka w świecie materialnym:

1. Praca, w której człowiek wkłada wysiłek, aby otrzymać nagrodę, i wtedy ta praca jest zgodna z jego wolą. Czyli nie mówi, że rezygnuje z pracy i chce tylko nagrody. Dzieje się tak, ponieważ człowiek wstydzi się jeść chleb z łaski.

2. Człowiek pracuje, aby otrzymać nagrodę, ale praca nie jest zgodna z jego wolą. Czyli byłby bardziej zadowolony, gdyby nie musiał się nią zajmować, jak to było w przykładzie człowieka, który poddaje się operacji w szpitalu. Mimo to wykonuje tę pracę z własnej woli, nikt go nie zmusza, i robi to z uwagi na nagrodę albo karę, czyli że ratuje sobie życie. To nazywa się: jeśli tego nie zrobi, to karą będzie śmierć.

3. Wykonuje pracę dla bliźniego. Czyli nie chce żadnej nagrody, lecz działa wyłącznie dla dobra bliźniego. Na przykład: zatrudnia się w jakimś miejscu, a wynagrodzenie rozdaje na jałmużnę. I tu powstaje pytanie: skąd bierze paliwo do tej pracy, by pracować bez żadnej nagrody? Prosty sens jest taki: ponieważ istnieje pojęcie szacunku, a on znajduje się w otoczeniu (ludzi), którzy szanują tych, którzy pracują dla bliźniego, to właśnie ta przyczyna daje mu siły do pracy.

Jak powiedziano w księdze Dar Tory (artykuł Pokój, s. 93): „Jednak kiedy cała praca na rzecz bliźniego wykonywana jest tylko dla społeczeństwa, to chwiejna podstawa: bo kto i co zmusi jednostkę, by wysilała się dla społeczeństwa?”. Ale pracować dla społeczeństwa dla zaszczytu – do tego nie każdy człowiek jest zdolny, bo to już drugi stopień oczyszczenia. Jak wiadomo, są cztery poziomy natury człowieka, zwane: nieżywy, roślinny, zwierzęcy, człowiek.

I jak powiedziano we Wprowadzeniu do Księgi Zohar (p. 20): „I znajdujemy, że otrzymując z pierwszego poziomu miarę niezbędną do istnienia, i z drugiego poziomu cielesnych nasłodzeń przekraczających miarę konieczną do istnienia człowiek otrzymuje i karmi się z niższych w stosunku do niego poziomów: nieożywionego, roślinnego, zwierzęcego. Ale z trzeciego poziomu, który przedstawia pragnienia społeczne, takie jak zaszczyty i władza, otrzymuje i napełnia się od równych sobie. A z czwartego poziomu – pragnienia do nauk, otrzymuje nasłodzenie i napełnia się z wyższego w stosunku do niego, to znaczy z istoty mądrości i rozumu, które stanowią pojęcia duchowe”.

Ponieważ człowiek nie jest zdolny pracować bez nagrody. I nawet dla zaszczytu nie każdy człowiek jest zdolny pracować, dlatego tacy ludzie uważani są za wyższy stopień niż zwykły lud. Ale czasami zdarza się, że człowiek może pracować dla bliźniego z zazdrości. Czyli rezygnuje nawet z zaszczytu. To oznacza, że normalnie nie jest zdolny pracować i wkładać wysiłku, ale jeżeli widzi, że jeśli nie będzie pracować i wkładać wysiłku, to nie zyska zaszczytu, to zyskuje siły. Czyli pracuje z zazdrości, widząc ludzi pracujących dla zaszczytu. Gdy widzi, że ich szanują, a na niego nikt nie patrzy, to właśnie te cierpienia, że inny ma zaszczyt, a on nie, sprawiają mu ból. I z powodu tych cierpień staje się możliwe, że człowiek zacznie pracować dla bliźniego.

Ale kiedy zaczynamy pracę duchową, czyli w zachowywaniu Tory i przykazań, to napotykamy wiele trudności. Główny powód tkwi w tym, że w duchowym istnieje kwestia wiary. To znaczy, człowiek musi wierzyć w nagrodę i karę. A tam, gdzie wymaga się wiary, ciało nie wyraża zgody. Ponieważ pragnienie otrzymywania dla siebie odczuwa nasłodzenie, jeśli widzi korzyść z jakiejś rzeczy. Jeśli zaś mówi mu się, żeby uwierzyło, wtedy praca staje się ciężka. I to zgodnie z zasadą: „Nie poddaje się w wątpliwość czegoś niewątpliwego”. To oznacza, że jeśli pojawia się wysiłek, to widzi, że bez wątpliwości musi zrezygnować ze spokoju, a nagroda jest dla niego wątpliwa.

Dlatego także trudno jest pracować w liszma, ponieważ najpierw należy przyjąć na siebie wiarę ponad wiedzę i uwierzyć w nagrodę i karę. A po tym, jak przyjął na siebie wiarę w królestwo niebios (Malchut szamaim) ogólnie, przychodzi czas pracy w szczególe. To znaczy, należy rozróżnić między wiarą częściową a wiarą doskonałą, jak powiedziano w Przedmowie do Talmudu dziesięciu sfirot (p. 14): „To podobne do człowieka, który ufa swojemu przyjacielowi i pożycza mu pieniądze. Możliwe, że wierzy mu tylko na jeden grosz, a jeśli tamten poprosi dwa grosze, to odmówi. A może uwierzy mu na sto groszy, ale nie więcej. Może też uwierzyć mu do tego stopnia, że pożyczy mu połowę swojego majątku, ale nie cały. Możliwe i takie, że bez cienia lęku powierzy mu cały majątek. Ten ostatni przypadek uznaje się za pełną wiarę, podczas gdy wcześniejsze przypadki uważa się za wiarę niepełną, częściową – w mniejszym lub większym stopniu”.

Na tym polega różnica między pracą duchową a pracą materialną, ponieważ cała nagroda w duchowej opiera się na wierze. A ponieważ podstawą duchowej pracy, judaizmu, jest wiara, to powstaje u nas wiele rozróżnień.

Częściowa wiara, poza tym, że uruchamia trochę wiedzy, czyli nagroda opiera się na wiedzy, i może to mieć miejsce wtedy, gdy pracuje w lo liszma, gdy daje mu się pieniądze lub zaszczyt. W pieniądze i zaszczyt nie musi wierzyć – on widzi, że może otrzymać pieniądze albo zaszczyt, albo uniknąć hańby. To pobudza go do pracy i wysiłku. Albo daje mu się zaszczyt i pieniądze wprost. Dlatego tutaj nie ma kwestii wiary.

Wynika z tego, że również w lo liszma istnieją dwa rozróżnienia:

1. Gdy wykonywana przez niego praca jest wbrew jego woli, jak w przykładzie z człowiekiem poddającym się operacji. Czyli ten, kto pracuje z powodu przymusu, jego praca jest przeciw jego woli, ponieważ wolałby, gdyby nie musiał pracować. Dotyczy to tylko tych, którzy pracują i przestrzegają Tory i przykazań pod groźbą kary. Czyli pracuje u pobożnego pracodawcy. A ten mówi mu: „Jeśli nie będziesz przestrzegać Tory i przykazań – zwolnię cię”, a wtedy utraci środki do życia. Wynika z tego, że musi przestrzegać Tory i przykazań pod groźbą kary. Dlatego czeka na dzień, kiedy będzie mógł uwolnić się od przestrzegania Tory i przykazań.

Podobnie ten, kto przestrzega, by uniknąć hańby. Na przykład: zwykle uczył się jednej karty Talmudu dziennie. Ale w odniesieniu do przykazania nauki Tory, obecnie znajduje się w stanie, w którym jego wiara jest słaba i nie ma sił pójść na lekcję Talmudu. Ale z powodu wstydu przed przyjaciółmi, którzy będą go gardzić, a nie szanować, z tego powodu idzie uczyć się Tory. Wynika z tego, że ta praca jest wbrew jego woli, czyli wolałby, żeby nie istniał ten powód, który zmusza go do wysiłku.

2. Lo liszma, kiedy uczy się, by otrzymać nagrodę: zaszczyt, pieniądze itp. I ta praca jest zgodna z jego wolą. Czyli nie mówi, że byłoby dobrze, gdyby nie musiał pracować. Tego nie może powiedzieć, ponieważ człowiek nie chce tracić korzyści.

Ponadto istnieje stadium, które nazywa się liszma, czyli że człowiek pracuje z powodu wiary, a nie dlatego, że ludzie zmuszają go do pracy. A wiara w Stwórcę jest przyczyną, dla której przestrzega Tory i przykazań. I to nazywa się „pracuje dla nieba”, a nie dla stworzeń (ludzi). I to bardzo ważny stopień. Dlatego wszystko wykonuje w skromności, i nie ma nikogo na świecie, kto znałby miarę jego pracy i ile sił wkłada w pracę Stwórcy, a tylko Stwórca to wie.

Jednak ten stopień, który jest całkowicie dla nieba, jeszcze nie nazywa się „doskonałą pracą”. Ponieważ doskonałość pracy polega na tym, by osiągnąć zjednoczenie ze Stwórcą, zwane „podobieństwem właściwości”. Jak powiedzieli mędrcy: „Jak On miłosierny – tak i ty bądź miłosierny”. To znaczy, człowiek nie powinien pracować w celu otrzymania nagrody. On chce całkowicie anulować swoje panowanie i chce, by istniało tylko jedno panowanie na świecie, a mianowicie, by panowanie Stwórcy było na świecie, a jego własne panowanie by zostało anulowane.

Z powyższego wynika, że w wojnie o panowanie, którą toczy człowiek, istnieje kilka rodzajów:

  1. Wojna-przykazanie, gdy prowadzi wojnę ze złym początkiem, by zapanować nad złym początkiem, i żeby nie przeszkadzał mu w przestrzeganiu przykazań. Albo jest to wojna o to, by miał siły przezwyciężyć zły początek, by nie popełniać grzechów. To nazywa się „wojna-przykazanie”, gdy cała jego walka dotyczy wypełniania Tory i przykazań.
  2. Wojna o panowanie, gdy człowiek walczy ze złym początkiem o prawo panowania. To znaczy, zły początek twierdzi, że istnieją dwa panowania: 1. Stwórcy; 2. człowieka. I wyjaśnia to tak, że taki jest cel stworzenia, czyli by otrzymujący otrzymali od Stwórcy dobro i nasłodzenie. Wynika z tego, że panowanie stworzeń powinno pozostać. I dlaczego chcesz anulować panowanie stworzeń? A człowiek twierdzi odwrotnie.

I w tej pracy, walce o panowanie, człowiek nie ma żadnych sił, by pokonać władzę ciała i przejść pod władzę Stwórcy. I o tym powiedziano: „Temu, kto przychodzi się oczyścić, pomagają”. A ponieważ anulowanie własnego panowania jest przeciwne naturze człowieka, jak już powiedziano, ciało twierdzi: „Czyż Stwórca nie stworzył świata, by nasłodzić stworzenia? Dlatego wpisał w naturę człowieka pragnienie otrzymywania wszystkiego do własnego panowania”. I o tym powiedziano: „Gdy wyjdziesz na wojnę przeciwko swoim wrogom, i wyda ich Wszechmogący Stwórca twój w twoje ręce” (Tora, Dewarim 21:10). I zapytano: co to nam mówi?

Czyż nie wiadomo, że wszystkie wojny narodu Israela miały miejsce tylko dzięki pomocy Stwórcy? I zgodnie z tym staje się jasne, że nie jesteśmy w stanie wygrać wojny o panowanie. Należy wiedzieć, że to ratuje nas od rozpaczy. Przecież człowiek po tym, jak włożył siły, by zdobyć to panowanie i wejść w świętość, widzi, że przeciwnie: stał się jeszcze gorszy niż przed rozpoczęciem tej wojny. Czyli kiedy zajmował się wypełnianiem przykazań, jak już powiedziano, widział, jak robi postępy w pracy. Ponieważ każdego dnia widział, że dodaje do przykazań i dobrych czynów. Natomiast w wojnie o panowanie cofa się, jak mu się wydaje. I to właśnie wyjaśnia nam powiedziane, że właśnie kiedy uświadomiłeś sobie, że nie jesteś w stanie wygrać tej wojny, to nie uciekaj z pola walki, bo właśnie teraz jest ten moment, kiedy człowiek może wznieść modlitwę z głębi serca, ponieważ widzi, że sam nic nie może zrobić.

Wynika z tego, że to, co zyskał dzięki tej pracy, którą teraz włożył, to potrzeba pomocy Stwórcy. A ponieważ teraz ma kli, zwane potrzebą, to rzeczywiście jest ten czas, kiedy światło może przyjść i wejść do tego kli. I o tym powiedziano: „i wyda ich Wszechmogący Stwórca twój w twoje ręce”, co oznacza, że tylko Stwórca może ci pomóc wygrać wojnę o panowanie.

Wynika z tego, że to rozpoznanie jest tak ważne, że człowiekowi trudno w nie uwierzyć i popada w rozpacz. Ale jeśli człowiek wierzy, że właśnie teraz jest ten moment, kiedy Stwórca ma mu pomóc, to oczywiście nie ucieknie z walki, pójdzie drogą prawdy i będzie mógł wygrać tę wojnę o panowanie, wyjść spod władzy klipot i wejść w świętość.

Powiedzianym można wyjaśnić słowa mędrców (traktat Sanhedryn 97): „Trzy rzeczy przychodzą, niepostrzeżenie (mimo wiedzy człowieka): Masziach, znalezisko i skorpion”. A „mimo wiedzy” oznacza, że kierując się wiedzą, człowiek za każdym razem wpada w rozpacz i już według swojego poznania zrezygnował z tego – już wiele razy zamierzał wydobyć panowanie spod władzy klipot i przekazać je świętości, ale ta wojna o panowanie nie jest dla niego. I widzi, że nie jest do tego zdolny.

A przyczyna tego jest bardzo prosta: włożył już wiele sił i wydaje mu się, że idzie do tyłu, a nie do przodu. I za każdym razem przezwycięża to ponad rozumem, i nic mu nie pomaga. Dlatego powiedziano, że człowiek musi wiedzieć, że nie powinien patrzeć na to, co widzi, ale powiedzieć, że „Masziach” oznacza, że wybawi go z wygnania, w którym przebywamy wśród narodów. Oznacza to panowanie, gdy znajduje się pod władzą siedemdziesięciu narodów. A Masziach wyzwoli go i wyprowadzi spod władzy klipot, które nazywają się „siedemdziesiąt narodów świata”, odpowiadających siedmiu właściwościom świętości, zwanym także HaGaT NeHIM, i każda sfira składa się z dziesięciu – razem siedemdziesiąt. I naprzeciwko nich jest siedem klipot. I każda składa się z dziesięciu, to właśnie siedemdziesiąt narodów. Właściwość Israel znajduje się pod ich władzą, a Masziach nas wyzwoli. I wszystko, co dotyczy ogółu, odnosi się też do jednostki, i każdy musi zasłużyć na osobiste wybawienie.

I powiedzianym można wyjaśnić słowa: „Syn Dawida (Masziach) nie przyjdzie, dopóki nie skończy się ostatni grosz w kieszeni” (traktat Sanhedryn 97:1). I trzeba zrozumieć, co oznacza „dopóki nie skończy się ostatni grosz w kieszeni” w duchowej pracy. Pieniądze, jak wiadomo, oznaczają to, za pomocą czego można kupić coś dobrego, co człowiekowi jest potrzebne. I pieniądze – to zapłata za wysiłki. Czyli człowiek wkłada wysiłek w pracę i w zamian otrzymuje pieniądze, a za nie nabywa to, czego potrzebuje.

Zgodnie z tym można wyjaśnić, że to, co było w jego mocy – człowiek już zrobił, i wszelki wysiłek, jaki mógł włożyć, już włożył, i nie ma już nic więcej do dodania. To właśnie oznacza: „Syn Dawida (Masziach) nie przyjdzie…”, czyli wybawienie, kiedy wyzwala się spod władzy klipot i wchodzi pod władzę świętości, nie nastąpi wcześniej, zanim człowiek nie włoży wszystkich swoich sił i nie zostanie mu już żadna siła. To oznacza, że już całkowicie nie ma pieniędzy, czyli że nie ma już za co „kupić świętości”.

I wtedy nadchodzi czas, kiedy z Góry zlitują się nad nim i pozwolą mu wejść w świętość, co oznacza „syn Dawida”, czyli wybawienie. I wtedy spełni się: „i wyda ich Wszechmogący Stwórca twój w twoje ręce”, i wtedy nadejdzie wybawienie z góry. I o tym powiedziano: „i pojmiesz ich jako jeńców” (Tora, Dewarim 21:11). Kiedy człowiek pokona ciało, które było pod władzą sitra achra, złego początku, i teraz człowiek sam panuje.

A teraz wyjaśnijmy trzecie pytanie, które zadaliśmy: „Co oznacza «kobieta piękna wyglądem» w duchowej pracy?”. Jak powiedziano: „I ujrzysz wśród jeńców kobietę piękną wyglądem i zapragniesz jej, i weźmiesz ją sobie za żonę” (Tora, Dewarim 21:11). W traktacie Awot, część 6, powiedziano: „Rabbi Meir mówił: każdy, kto uczy się Tory liszma – zasługuje na wiele, i zostają mu objawione tajemnice Tory”.

Wiadomo, że Tora nazywa się „żoną”, jak powiedziano (traktat Kiduszin 30b): „Naucz go (syna) rzemiosła” – to znane nam od Chizkijahu, który powiedział: „Połącz życie z kobietą, którą umiłowałeś. Niech będzie twoją matką i żoną. Tak jak jesteś zobowiązany poślubić (syna) kobiecie, tak jesteś zobowiązany nauczyć go rzemiosła. Matka – to Tora. Jak jesteś zobowiązany nauczyć go Tory, tak samo nauczyć go rzemiosła”. I wyjaśniają, że żona – to Tora.

Dusze wychodzą z Malchut, która nazywa się „Rachel” – to oznacza „świat jawny”. To znaczy, że Hochma, która się w niej objawia, nazywa się „piękna”, jak powiedziano: „Rachel była piękna postacią i piękna wyglądem” (Tora, Bereszit 29:17). I mój mistrz, ojciec i nauczyciel (Baal Sulam), powiedział, że tam, gdzie powiedziano „piękna” – chodzi o Hochmę, a Hochma oznacza piękno, jak powiedziano: „piękna w oczach”; oczy oznaczają Hochmę, jak powiedziano: „oczy świadczą”, ponieważ one świadczą o mądrości. To oznacza, że Tora nazywa się „kobieta piękna wyglądem”. I tak samo dusze, wychodzące z Malchut, świata jawnego (alma de-itgalia), nazywane są „kobieta piękna wyglądem”.

Tym samym można wyjaśnić: „I ujrzysz wśród jeńców kobietę piękną wyglądem” oznacza, że „po tym, jak Wszechmogący Stwórca twój wyda w twoje ręce” panowanie, które było pod władzą klipot, wtedy, gdy będziesz zajmował się Torą, będzie to liszma. I wtedy zasłużysz na tajemnice Tory. To znaczy, że Tora – to dusze Israela, jak powiedziano w Zoharze: „Tora, Stwórca i Israel – jedno”. I ujrzysz w niewoli duszę Tory, i zapragniesz jej. Czyli wtedy zaczyna się praca ekranów. To oznacza, że wtedy człowiek zaczyna pracę z pragnieniem otrzymywania w duchowym. Wiadomo, że na każdym wyższym stopniu należy rozpocząć pracę od nowa, by otrzymywać w imię oddawania. I chociaż już zasłużył, by uczyć się liszma, to kiedy wznosi się na wyższy stopień, konieczne są nowe naprawy, by zdobył go nie ze względu na pragnienie zwane pragnieniem otrzymywania, ale musi przeprowadzić naprawy, zwane w języku kabały „ekrany” (masachim). Jak uczymy, istnieje pięć poziomów ekranów, jak powiedziano we Wprowadzeniu do nauki kabały (Pticha), p. 17 – i te naprawy, mówi Tora, to: „i ogoli ona swoją głowę i obetnie paznokcie swoje” (Tora, Dewarim 21:13).

A teraz wyjaśnijmy czwarte pytanie, które zadaliśmy: „Co oznacza: i ogoli ona swoją głowę i obetnie swoje paznokcie w duchowej pracy?” Wiadomo, że włosy to właściwość sądów (dinim), jak powiedziano w Zoharze (rozdział Naso, s. 23, komentarz Sulam, p. 78): „Powiedział rabbi Jehuda: «Włosy na głowie kobiety, które zostały odkryte, prowadzą do ujawnienia innych włosów, które jej szkodzą. I to są siły sitra achra, utrzymujące się we włosach. Dlatego kobieta ma obowiązek, by nawet ściany jej domu nie widziały ani jednego włosa z jej głowy, a tym bardziej osoby z zewnątrz. I zobacz, ile szkody przynoszą włosy kobiety – na górze i na dole».”

Dlaczego włosy szkodzą na górze i na dole? Trzeba zrozumieć, czym są włosy w duchowym. Uczyliśmy, że „Na początku zamysłem Stwórcy było stworzyć świat w atrybucie sądu (din). Lecz później Stwórca zobaczył, że świat nie może istnieć, i połączył atrybuty otrzymywania i oddawania”. Wiadomo, że din oznacza kli otrzymujące, czyli nad nimi był sąd, że zakazane jest ich używać, jeśli nie da się do nich przyłączyć zamiaru w imię oddawania. A to bardzo trudne – przejść z jednej skrajności w drugą, czyli z pragnienia otrzymywania uczynić wszystko w imię oddawania. Dlatego dodał do niego właściwość miłosierdzia, co oznacza Binę, i dzięki temu objawiła się możliwość cudownego środka Tory i przykazań, aby przekształcić je (pragnienie otrzymywania) w pragnienie oddawania. Jak powiedziano we Wprowadzeniu do nauki kabały, p. 58: „Lecz potem Stwórca «zobaczył», że świat nie może istnieć, i połączył atrybuty otrzymywania i oddawania”. To znaczy, jak powiedziano wyżej, w takim stanie człowiek nie miał żadnej możliwości wydostać się z tej czwartej bhiny (stadium), by przyzwyczaić się do działań w imię oddawania, aby przez to świat osiągnął potrzebną naprawę. Dlatego połączył właściwość miłosierdzia z właściwością sądu, aby przez to połączenie powstało stadium dalet – miara sądu zawierająca iskry oddawania. W ten sposób powstaje połączenie z ciałem człowieka, pochodzącym z czwartego stadium, aby mógł wykonywać dobre uczynki, by przynieść nasłodzenie Stwórcy. I dzięki temu w świecie zostanie wypełniona naprawa zamierzona od samego początku jego stworzenia.

Z powyższego zrozumiemy znaczenie włosów, ponieważ włosy to kli otrzymujące, wychodzące z właściwości sądu i odnoszące się do światów przed naprawą, gdzie jeszcze nie nazywały się searot (włosy). Ale tam doprowadziły do rozbicia tych kelim, które otrzymały światła. I dlatego ustanowiono naprawę, by nie używać tych kelim. Dlatego gdy światła z tymi kelim przychodzą do świata naprawy – światła znikają. I te kelim otrzymały tam nazwę searot (włosy), od słowa seara (burza), ponieważ tym kelim brakowało światła, które wcześniej było w nich. Jak powiedziano w Talmudzie dziesięciu sfirot, cz. 13, s. 1476, odp. 112: „I nazywają się searot (włosy) w języku autora, ponieważ be-seara (w burzy) będzie oddane, co oznacza burzę. I nazywane są tak z powodu surowości sądów, które są w nich, ponieważ pochodzą z Malchut cimcum alef”. Czyli Malchut cimcum alef oznacza właściwość sądu i nie jest używana w świecie Naprawy.

W ten sposób można wyjaśnić powiedziane o naprawach kobiety, pięknej wyglądem: „i ogoli ona swoją głowę” oznacza: nie używać kelim otrzymujących, zwanych właściwością sądu, kiedy światło świeciło w wielkim stanie, co oznacza „i ogoli swoją głowę”, czyli włosy, kelim wychodzące z właściwości sądu. A należy używać kelim naprawionych przez właściwość miłosierdzia, co oznacza niższy stopień. Dlatego łatwiej będzie mu stworzyć intencję w imię oddawania względem tajemnic Tory, zwanych neszama. Ale jeśli otrzyma tak, jak jest, to wynika z tego, że otrzyma nasłodzenie światła neszama z powodu tego, że jej zapragnął (dla siebie), a nie z powodu pragnienia oddawać. Ponieważ nie będzie miał sił uczynić zamiaru na kelim z właściwości sądu i otrzymać światło w imię oddawania. I o tym powiedzieli mędrcy: „Lecz potem Stwórca zobaczył, że świat nie może istnieć, i połączył pragnienia otrzymywania i oddawania”.

Podobnie można wyjaśnić drugą naprawę, jak powiedziano: „i obetnie swoje paznokcie”. Tłumaczenie Onkelosa wyjaśnia „i obetnie swoje paznokcie” jako: „odrośnie jej paznokieć”. A Jonatan ben Uziel tłumaczy, że „odrośnięcie paznokcia” w duchowej pracy oznacza, że jej gadlut (wielki stan) zacznie się od paznokci, a nie od ciała palców.

Aby zrozumieć znaczenie palców, trzeba wiedzieć to, co powiedziano w Księdze Zohar (rozdział Bereszit, cz. 1, t. 2, s. 120, komentarz Sulam, p. 129, artykuł „Świecące światła i ogniste światła”): „Palce człowieka są ukrytymi właściwościami stopni i są wyższymi właściwościami. I istnieją w nich panim (strona przednia) i achoraim (strona tylna).” Na tej podstawie zrozumiemy słowa mędrców (Talmud, traktat Taanit 31): „W przyszłości Stwórca będzie tańczył z prawymi, będzie siedział pośród nich w Ogrodzie Eden, i każdy będzie wskazywać palcem: «Oto nasz Bóg». Bo palce oznaczają mochin de-Hochma, a mochin de-Hochma oznacza widzenie i światło oczu, jak wiadomo. Dlatego powiedziano, by wskazywać palcem, a tylna część palców to ich zewnętrzna strona. I to jest aluzja do paznokci palców. Dlatego człowiek ma prawo patrzeć na paznokcie przy wyjściu szabatu, bo wtedy świecą one z tego samego ognia, i świecą tym światłem, które ma panować w dni powszednie. I to oznacza słowa: „Ujrzysz Mnie z tyłu, lecz oblicza Mego nie będzie ci dane zobaczyć”, czyli by człowiek nie patrzył na wewnętrzną część palców, gdy błogosławi przy wyjściu szabatu. Stwórca stworzył „świecące światła”, które definiują się jako wewnętrzne panim, o czym powiedziano: „A oblicze Moje nie będzie widoczne”.

Wynika z tego, że pojęcie „paznokcie” w pracy duchowej wskazuje na to, że światło, zwane świecące światła, możemy przyjąć jako widzenie, czyli światło Hochma, jedynie z tyłu, ze strony zwanej achoraim, czyli przez paznokcie, co oznacza stan mały (katnut), a nie stroną przednią, stanem wielkim (gadlut). Zakaz polega na tym, że na wyższym stopniu, na którym jest większe światło, występuje również silniejsze pragnienie. A ponieważ to większe nasłodzenie, to i trudniej je pokonać. I o tym powiedziano: „i zapragniesz jej”.

Dlatego dusza, którą osiąga po podboju panowania ciała, zwanego „miłością własną”, kiedy całe jego pragnienie skierowane jest wyłącznie na to, by sprawiać nasłodzenie Stwórcy, nawet wtedy obecne jest pojęcie stopni przy przyjmowaniu światła, aby miał możliwość robić wszystko w imię oddawania. Jak wiadomo, są cztery ogólne stopnie:

  1. Otrzymywanie dla otrzymywania oznacza naturalne narodzenie człowieka. I nie jest on w stanie pojąć, jak można robić coś bez osobistej korzyści.
  2. Oddawanie, ale pod warunkiem otrzymywania czegoś w zamian – i to nazywa się lo liszma.
  3. Oddawanie dla oddawania – to nazywa się liszma.
  4. Gdy już może otrzymywać nasłodzenie, a jego intencja jest w imię oddawania.

Wynika z tego, że po zwycięstwie w wojnie o panowanie, to (stan) nazywa się trzeci stopień – liszma. Jak powiedział rabbi Meir: „Kto uczy się Tory liszma, ten zasługuje na wiele i zostają mu objawione tajemnice Tory.” I wtedy musi osiągnąć czwarty stopień, kiedy otrzymuje nasłodzenie światła neszama, co oznacza „kobietę piękną wyglądem, i zapragnął jej”. Tajemnice Tory obłaczają się w kli otrzymujące, a liszma – to kli oddające. Wynika z tego, że to światło obłacza się w kelim przyjmujące nasłodzenie, a nie w kelim oddające, które są kelim dającymi, a nie otrzymującymi.

Wtedy zaczyna się porządek napraw, dzięki którym będzie miał możliwość otrzymywania w imię oddawania.

O tym powiedziano: „i ujrzysz wśród jeńców”, gdzie kwestia widzenia oznacza objawienie światła neszama, jak powiedziano wyżej. I o tym mowa w słowach: „i obetnie swoje paznokcie”, jak wyjaśnia tłumaczenie: „odrośnie jej paznokieć”, co oznacza, że jej gadlut (wielki stan) pochodzi od achoraim, nazywanych katnut (mały stan), to właściwość paznokci, jak powiedziano wyżej słowami Księgi Zohar.

Z powyższego zrozumiemy słowa mędrców (traktat Brachot 63): „Słowa Tory spełniają się w tym, kto zabija siebie dla niej”. I pojawia się pytanie: jeśli on „zabija siebie dla niej”, to kto wykonuje Torę i przykazania? Czyż nie powiedziano: „wśród umarłych – wolny” (Pisma, Psalmy 88:6)? I powiedzieli mędrcy: „Ponieważ człowiek umarł – stał się wolny od przykazań” (Talmud Jerozolimski, traktat Kilaim 9:3).

I należy to wyjaśnić: „zabija siebie dla niej” oznacza, że człowiek powinien anulować swoją władzę, kiedy mówi, że „dla siebie”, to panowanie powinien anulować i przenieść pod panowanie Stwórcy. Czyli powiedzieć, że nie ma żadnej innej władzy na świecie poza Stwórcą, co oznacza anulowanie panowań.

I wtedy przychodzi czas, gdy Tora urzeczywistnia się w nim. Czyli wszystko, co Tora obiecała człowiekowi, jeśli będzie przestrzegał Tory, że wszystkie te rzeczy nie będą mogły się w nim urzeczywistnić, dopóki nie pojawi się u niego możliwość otrzymywania w imię oddawania. A możliwość ta pojawia się dopiero wtedy, gdy człowiek anuluje swoją władzę, co oznacza miłość własną. I wtedy staje się sługą Stwórcy, czyli znajduje się na stopniu „to, co nabył niewolnik – nabył jego pan”. Oznacza to, że niewolnik nie ma niczego, gdzie mógłby przyjąć dobro i nasłodzenie obiecane przez Torę. A wszystko, czyli całe dobro i nasłodzenie, które otrzymuje – oddaje Stwórcy. I człowiek nie ma innej władzy na świecie. I to oznacza: „Tora spełnia się tylko u tego, kto zabija siebie dla Niej”.

Natomiast opinia ludzi z ulicy (światowa) jest odwrotna do opinii Tory. I wszystko, co on widzi, że warto otrzymać – wszystko to chce, by nazywało się jego imieniem, żeby było w jego posiadaniu, żeby on panował nad wszystkim. Czyli chce wyrwać spod władzy Stwórcy i zabrać dla siebie. Tym samym rozumiemy, czym jest wojna o panowanie.