Powiedzieli nasi mędrcy: „Trzem przebacza się grzechy: gerowi (prozelicie), temu, kto obejmuje wysokie stanowisko, i temu, kto bierze kobietę za żonę. Tym tłumaczy się, że kobieta nazywa się „Machalat” (rdzeń „mem-chet-lamed” oznacza „przebaczać”), ponieważ przebacza mu się jego grzechy. A jednocześnie w rozdziale Waiszlach nazywa się „Bosmat, córka Iszmaela”. Tak wyjaśnia Raszi.

Powiedziane wymaga wyjaśnienia. Mędrcy uczą, że oblubieńcowi w dniu ślubu przebacza się jego grzechy, ponieważ Esaw wziął za żonę córkę Iszmaela imieniem Bosmat. To dowodzi, że oblubieńcowi w dniu ślubu przebaczają się jego grzechy.

Wynika z tego, że korzeń tego znajduje się u Esawa–grzesznika, który wziął za żonę córkę Iszmaela–grzesznika. I to jest trudne do zrozumienia. Przecież kim jest grzesznik? Ten, który mówi, że nie istnieją żadne grzechy, i że może robić wszystko, na co ma ochotę, ponieważ grzesznik w nic nie wierzy. I taki grzesznik mówi, że nigdy nie zgrzeszył. Skoro tak, to po co mu przebaczenie grzechów? A człowiekowi daje się rzecz, której on nie pragnie. Lecz przecież nie ma światła bez kli, nie ma napełnienia bez braku.

Jeszcze trudniej zrozumieć, na czym naprawdę polega to, że jemu należy się przebaczenie grzechów. Rozumując logicznie, jeśli ktoś zrobił coś wielkiego do tego stopnia, że nie potrafimy tego należycie ocenić, to zrozumiałe, że należy mu się wielka nagroda, aż do przebaczenia grzechów. Ale co wielkiego zrobił przez to, że wziął kobietę za żonę? Widzimy też, że odmawianie modlitwy Tachanun to ważna rzecz. Zawiera trzynaście atrybutów miłosierdzia i padnięcie na twarz. A jeśli na modlitwie obecny jest oblubieniec, to Tachanun się nie odmawia. I należy zrozumieć, na czym polega ważność tego, że wziął kobietę za żonę, i że przez całe siedem dni „siedmiu błogosławieństw” (oblubieńca i oblubienicy) jego obecność znosi tak ważną modlitwę, tylko dlatego, że wziął kobietę za żonę i teraz nazywa się oblubienicą.

Istnieje wiele wyjaśnień dosłownego sensu. Trzeba to wyjaśnić w znaczeniu duchowej pracy – czego powinno to nas nauczyć. Esawem–grzesznikiem nazywa się ten (stan), kiedy człowiek już doszedł do uświadomienia sobie, że zło na świecie, które przeszkadza wszystkim stworzeniom dojść do dobra i nasłodzenia, dla którego świat został stworzony, i dlatego właśnie nazywa się „zło”, stało się dla niego właściwością Esawa, od słowa „działanie” (wspólne korzenie słów „Esaw” i „działanie” – ajn-szin). Kiedy zło zostaje przez niego całkowicie rozpoznane, że to pragnienie otrzymywania dla siebie. Wtedy działa zasada „strzeż się zła”. Czyli zanim człowiek uświadomi sobie, że pragnienie otrzymywać nazywa się „zło”, nie jest możliwe, aby się przed nim uchronić i nie słuchać jego głosu.

A potem zaczyna się stadium „czyń dobro”. „Czyń dobro” oznacza przyjąć jarzmo niebiańskiej Malchut, lecz człowiek nie może sam zasłużyć na kobietę, która boi się Stwórcy, a powinien człowiek zostać tym obdarzony z góry, jak powiedziano: „Temu, kto przychodzi się oczyścić – pomagają”. I mówi Księga Zohar, że dają mu duszę. I to jest pomoc, którą człowiek otrzymuje. Wynika z tego, że dusza rodzi się z tego, że Stwórca słyszy jego głos, kiedy (człowiek) przychodzi się oczyścić. I ta dusza nazywa się córką, która narodziła się od Iszmaela („Iszma-El” – dosłownie „Stwórca usłyszy”), który słyszy jego modlitwę po tym, jak człowiek doszedł do uświadomienia sobie zła, nazywanego „Esaw”.

Jak powiedziano: „I poszedł Esaw do Iszmaela i wziął Machalat, córkę Iszmaela”. To oznacza: „i poszedł” na wyższy stopień po tym, jak doszedł do uświadomienia sobie zła, nazywanego „Esaw”, do Iszmaela. Czyli znajduje się w stadium „czyń dobro”, kiedy modli się do Stwórcy, aby usłyszał jego głos i dał mu duszę, jak mówi Księga Zohar. O tym powiedziano: „i wziął Machalat”, czyli osiągnął właściwość przebaczenia grzechów, dzięki czemu zasłużył na córkę, która narodziła się z tego, że Stwórca usłyszał jego modlitwę. I to nazywa się „córką Iszmaela”.

I dzieje się to w następującej kolejności. Stara się zobaczyć prawdę – na ile rozumie, że pragnienie otrzymywać dla siebie przynosi mu zło. Wtedy może postanowić raz na zawsze, żeby go nie używać. I to nazywa się „Esaw”. Następnie zasługuje na ślub z kobietą, poprzez przebaczenie grzechów, i wtedy istnieje możliwość, aby na to zasłużyć. Kobietą nazywa się duszę, którą otrzymuje z góry. Można to zrozumieć z tego, co powiedziano w Przedmowie do Talmudu dziesięciu sfirot (p. 53–55): „Wtedy Stwórca mu pomaga, i człowiek zasługuje na osiągnięcie jawnego sterowania, to znaczy na otwarcie liku. I wtedy zasługuje na doskonały powrót, oznaczający, że powraca i zlewa się ze Stwórcą całym sercem i duszą, jak to samo z siebie wynika z osiągnięcia jawnego sterowania. I samo przez się jest zrozumiałe, że ten, kto zasługuje na to jawne sterowanie, jest pewny siebie, że już więcej nie zgrzeszy, jak pewny jest człowiek, że nie odetnie sobie członków i nie przysporzy sobie straszliwych cierpień. A także jest pewny siebie, że nie porzuci żadnego przykazania, nie wykonawszy go natychmiast, jak tylko będzie w jego mocy, jak pewny jest człowiek, że nie porzuci żadnego nasłodzenia tego świata ani dużego zysku, który sam do niego przychodzi”.

I ta odpowiedź oznacza, że przebacza mu się jego grzechy.

I zgodnie z zasadą, że wszystkie przykazania odpowiadają korzeniowi i gałęzi, czyli każdemu przykazaniu w świecie materialnym odpowiada korzeń w świecie duchowym, można powiedzieć, że z tego wynika, że również w świecie materialnym, kiedy człowiek bierze kobietę za żonę, przebacza mu się jego grzechy, jako symbol duchowego.

I stąd możemy wyjaśnić słowa mędrców: „jak tańczą przed oblubienicą”. I nie powiedziano: „jak tańczą przed oblubieńcem”. Jednocześnie o uczcie oblubieńca powiedziano: „Każdy, kto cieszy się na uczcie oblubieńca i nie rozwesela go” (traktat Brachot, s. 6) „łamie pięć głosów: głos radości i głos wesela, głos oblubieńca i głos oblubienicy, głos wypowiadających pochwałę”. I nie powiedziano, że należy rozweselać oblubienicę. I nie powiedziano, że istnieje uczta oblubienicy, tylko uczta oblubieńca. Widzimy, że na weselu Jakowa Lawan urządził ucztę, jak powiedziano: „I zebrał Lawan wszystkich mężów tamtego miejsca i wyprawił ucztę”, czyli uczta była po stronie oblubienicy, kiedy ojciec oblubienicy wyprawił ucztę, a nie Jakow, który był oblubieńcem.

Jak wyjaśnił mój mistrz, ojciec i nauczyciel (Baal Sulam), oblubieńcem nazywa się Torę, a oblubienicą nazywa się wiarę – to wyjaśnia postawione przez nas pytanie. Ponieważ w wierze, dopóki człowiek nie zasłuży na stałą wiarę, ma wzloty i upadki. Ponieważ człowiek urodził się z kli otrzymywania, i to kli zmusza człowieka do zajmowania się tymi rzeczami, w których rozum pokazuje korzyść, czyli żeby z tego było dobrze pragnieniu otrzymywania dla siebie; w przeciwnym razie człowiek nie jest zdolny działać. A ponieważ wiara znajduje się ponad wiedzę, czyli że wiedza jej nie akceptuje – tu są wzloty i upadki, i to nazywa się tańcem. Jak widzimy, kiedy się tańczy, podnosi się nogi i opuszcza je z powrotem, i tak cały czas. To wskazuje nam, że pojęcie „nogi” pochodzi od słowa „zwiadowcy” (wspólny korzeń: resz-gimel-lamed). Ponieważ gdy człowiek powinien przyjąć na siebie jarzmo niebiańskiej Malchut i pracować z nim tylko liszma, natychmiast wtrąca się rozum człowieka i namawia go, aby się nie spieszył, ale najpierw zobaczył korzyść, czy naprawdę opłaca się pracować dla Stwórcy, aby nie otrzymać nagrody. Dlatego, gdy podnosi się nogi, czyli idzie się ponad wiedzę i rozumem, co nazywa się „podnosi nogi z ziemi”. Ale nie zawsze człowiek ma siły, by przezwyciężyć i iść ponad wiedzę. To oznacza, że znów opiera się nogami o ziemię. O tym powiedziano: „jak tańczą przed oblubienicą” (traktat Ketubot, rozdz. 16, s. 2). „Przed oblubienicą” oznacza: w czasie wzniesienia, zwanego stroną liku, powinien mówić o oblubienicy. A mianowicie, jakie wychwalenie znalazł w wierze, to znaczy, co w niej zobaczył, dla jakiego celu można powiedzieć, że właśnie dla tego przyjął na siebie jarzmo wiary.

W szkole Szamaja (Bejt Szamaj) mówią: „oblubienica taka, jaka jest”. Czyli na ile czuje jej ważność, na tyle przyjmuje na siebie wiarę, co oznacza, że nie musi znajdować w niej żadnego wychwalenia. A nawet jeśli nie czuje w niej żadnej ważności, to przyjmuje (wiarę) na siebie. Na ile możemy uwierzyć, że to jest całe nasze wychwalenie, jeśli potrafimy przyjąć na siebie tę pracę. Wierzymy, że taka jest wola Stwórcy i człowiek nie powinien szukać żadnych zalet, jedynie po prostu wierzyć i przyjąć to na siebie z wysiłkiem, „jak byk pod jarzmem i osioł pod ciężarem”.

W szkole Hilela (Bejt Hilel) mówią: „oblubienica urodziwa i bogobojna”. To znaczy, że człowiek powinien powiedzieć o tym, co widzi: „oczy mają, a nie widzą”, a o tym, co słyszy, powiedzieć: „uszy mają, a nie słyszą”. Czyli widzenie niekoniecznie odbywa się oczami, a istnieje widzenie w myśli. To oznacza, że rozum ukazuje mu obrazy przeciwne wierze, i słyszy wiele razy, jak rozum przekonuje go, że praca na rzecz niebios nie jest dla niego, i temu wszystkiemu powinien się przeciwstawiać i powiedzieć sobie: „oczy mają, a nie widzą”. A mianowicie to, co rozum mówi mu i przekonuje – nie jest prawdą. I to nazywa się: „oczy mają, a nie widzą prawdy, i uszy mają, a nie słyszą prawdy”. Dlatego te jego myśli o tym, co pragnienie otrzymywać dla siebie mówi mu, nie są prawdą. I niech powie sobie, że rzeczywiście „oblubienica jest urodziwa i bogobojna”, ale teraz nie jest godzien, by widzieć prawdę.

A prawda jest taka, że całe dobro i nasłodzenie, które pragnienie otrzymywać może otrzymać do swoich kli, to nic więcej jak subtelne świecenie w porównaniu do światła, które obłacza się w kli oddawania. I to nazywa się „oblubienica urodziwa”. Ale nie zawsze człowiek jest zdolny przezwyciężyć swój rozum i wiedzę. Dlatego w wierze jest taniec, o czym powiedzieli mędrcy: „jak tańczą przed oblubienicą”. Czyli co należy powiedzieć o obliczu oblubienicy, a obliczem nazywa się, jak powiedziano: „mądrość człowieka rozświetla jego oblicze”. Wtedy powinien powiedzieć, jakie wychwalenie jest w oblubienicy, która nazywa się „wiarą”. I na tym polega różnica między Bejt Szamaj a Bejt Hilel: albo powiedzieć „oblubienica taka, jaka jest”, albo powiedzieć „oblubienica urodziwa i bogobojna”.

A równocześnie w odniesieniu do oblubieńca Stwórca nazywa się „Tora”, a Tora nazywana jest „darem” – i tam nie ma tańców, ponieważ kiedy człowiek otrzymuje dary, to nie ma podstaw, by powiedzieć, że znajduje się w upadku, to znaczy, że nie chce otrzymać darów. Tylko w miejscu wysiłku, gdy człowiek musi przezwyciężyć rozum, można powiedzieć, że raz potrafi przezwyciężyć, a innym razem nie. Ale gdy otrzymuje dary, nie mówi się, że nie ma potrzeby przyjmować darów. Dlatego nie powiedziano „jak tańczą przed oblubieńcem”, lecz powiedziano „jak tańczą przed oblubienicą”.

Jednocześnie o uczcie jest napisane: „każdy, kto się cieszy”, i nie jest powiedziane: „każdy, kto się cieszy na uczcie oblubienicy”. To oznacza, jak już powiedziano, że oblubieniec nazywa się „Tora”, a Tora nazywana jest „darem”, jak powiedzieli mędrcy (traktat Eruwin, 54): „Dar Nachliel” (dosł. „rzeka Stwórcy”), jak powiedziano: „Co oznacza napisane: «Z pustyni dar, dar Nachliel, od Nachliel do wyżyn, a z wyżyn do doliny»”? Powiedział mu: „Jeśli człowiek uczyni siebie jak pustynię, którą każdy depcze, Tora zostaje mu dana w darze. I ponieważ dana jest w darze, to jego dziedzictwem jest Stwórca, jak powiedziano: «dar rzeki Stwórcy»” (słowa „dziedzictwo” i „rzeka” mają wspólny korzeń nun-chet-lamed).

Wiadomo, że Stwórca ma wiele imion. To odpowiada temu, jak objawia się niższym. Czyli zależy od miary Jego oddawania niższym. Innymi słowy, na ile niżsi są godni, na tyle On daje im światło. Ponieważ u niższych jest wiele różnic, jak powiedziano: „Jak ich twarze nie są podobne jedna do drugiej, tak ich poglądy nie są podobne jedne do drugich”. I jak uczymy, na ścieżce duchowej pracy w człowieku zachodzą zmiany stanów. W związku z tym światło Stwórcy w dużym stopniu się zmienia, a Stwórca nie ma żadnego imienia, ponieważ „żadna myśl nie pojmie Go”, lecz jak powiedziano: „z Twoich dzieł poznaję Ciebie”, czyli jakiego światła On udziela, takim imieniem się Go nazywa.

Jednocześnie Tora nazywa Stwórcę imieniem „oblubieniec”. W czasie, gdy daje właściwość wiary, nazywa się imieniem „oblubienica”. A cel stworzenia zawiera się w Jego pragnieniu nasłodzić stworzenia, kiedy cały świat nasładza się Jego pragnieniem nasładzenia. Czyli również klipot On ożywia, inaczej nie miałyby prawa istnieć w świecie. Jak mówi Księga Zohar, mają one jedynie subtelne świecenie, podczas gdy w Torze i przykazaniach obłóczone są dobro i nasłodzenie, w postaci „cała Tora – to święte imiona Stwórcy”, a Jego imię – „Dobry, czyniący dobro”.

Dlatego Stwórca nazywa się „oblubieniec”, bo daje niższym. A stworzenia nasładzają się tym, czym On pozwala im się nasładzać. I również to, czym nasładza się cały świat – wszystkie nasłodzenia nazywane są „ucztą”. Wynika z tego, że cały świat nasładza się ucztą Króla. Ale istnieją różnice wśród niższych, a mianowicie są niżsi, którzy wierzą, że ta uczta została dana przez Króla, a są tacy, którzy nie wierzą, że ta uczta została dana przez Stwórcę, nazywanego „Król”. I zgodnie z miarą Jego oddawania nazywa się On „oblubieniec”. O tym powiedzieli mędrcy: „Każdy, kto cieszy się na uczcie oblubieńca i nie rozwesela go – łamie pięć głosów”. Czyli nawet jeśli wierzą, że to uczta oblubieńca i dziękują mu za to, że mogą się nasładzać – jest jeszcze wyższy stopień, mianowicie, że powinni rozweselić Króla za to, że się nasładzają.

Z powiedzianego wynika: jeśli Stwórca nazywa się „oblubieniec”, to dlaczego mówi się, że należy rozweselić Stwórcę? Wiadomo, że radość pojawia się w wyniku tego, że człowiek zdobywa coś nowego, do czego dążył i co otrzymał – to wywołuje u człowieka radość. Ale czy można powiedzieć, że Stwórcy czegoś brakuje i jeśli to otrzyma, to będzie się radował?

Księga Zohar (rozdział Bereszit, s. 146) mówi: „Nie było większej radości u Stwórcy od dnia stworzenia świata niż ta, która będzie u Niego w przyszłości z prawymi”. Trzeba zrozumieć, do czego odnosi się to powiedziane, że Stwórca doświadcza radości. Jak się uczymy, celem stworzenia jest nasłodzić stworzenia, a z tego wynika, że niżsi otrzymują dobro i nasłodzenie, które On dla nich przygotował, i z tego On ma radość. Jak wiadomo z przypowieści o królu, który ma pałac pełen wszelkiego dobra, lecz nie ma w nim gości. W związku z tym uczta odnosi się do Stwórcy, który jest oblubieńcem, właściwością Tory, darem, Nachliel (rzeką Stwórcy). I kiedy stworzenia otrzymują dobro i nasłodzenie, nazywane „ucztą”, powinny otrzymywać wszystko dla oddawania, a nie dla siebie. O tym powiedzieli mędrcy: „cieszy się na uczcie oblubieńca i nie rozwesela go”, czyli otrzymuje dla siebie – „łamie pięć głosów”. Pięć głosów wskazuje na doskonałość stopnia, który powinien się objawić stworzeniom. Czyli Jego pragnienie nasłodzenia stworzeń objawia się w pięciu poziomach, zwanych pięcioma częściami duszy: nefesz, ruach, neszama, chaja, jechida.

Dlatego powiedzieli mędrcy: „nasładza się na uczcie oblubieńca i nie rozwesela go”, czyli ma zamiar nasładzać się na uczcie nie z powodu tego, że chce sprawić radość Stwórcy tym, że cel stworzenia dochodzi do końca swojego naprawienia, lecz dla własnej korzyści. Wtedy z jego powodu pięć głosów, to znaczy stopień NaRaNHaJ, który powinien się objawić, oddala się od niego. Ponieważ na kli otrzymywania dla siebie było dokonane skrócenie, i światło nie przyciąga się do tego miejsca, i to miejsce wymaga naprawy, a mianowicie na rzecz oddawania. Lecz on nie patrzy na to, dlatego jest przyczyną, która przeszkadza światłu przyjść do stworzeń.

Z powiedzianego wynika, że mędrcy nalegają i ostrzegają nas, że powinniśmy przygotować się do wielkiej pracy i wysiłku:

  1. wierzyć, że każde nasłodzenie, które otrzymujemy w świecie, nazywa się ucztą Króla; lecz trzeba w to wierzyć, dlatego mędrcy ustanowili na każde nasłodzenie osobne błogosławieństwo: błogosławieństwo na modlitwę, błogosławieństwo na Torę i na materialne nasłodzenia;
  2. wszystkie nasłodzenia otrzymywane na uczcie Króla należy starać się przyjmować dla oddawania, a nie dla osobistej korzyści.

Jeśli zaś Stwórca działa na stworzenia jako „oblubienica”, co jest właściwością wiary, to nie nazywa się to „ucztą” i tam są wzloty i upadki, dlatego tam jest „taniec”.