Powiedziano w Księdze Zohar (parsza Beszalach, s. 18, komentarz Sulam, p. 68): „I powiedział Mosze do narodu: «Nie bójcie się, stójcie i patrzcie, jak Bóg zbawi was dzisiaj!»”. Rzekł rabbi Szymon: „Udział Israel jest pełen szczęścia, bo taki przywódca jak Mosze jest wśród nich”. Napisano: „I wspomniał dawne dni – naród Jego Mosze”. „I wspomniał dawne dni” – to o Stwórcy. „Naród Jego Mosze” – bo Mosze był równoważny całemu narodowi Israela. Stąd uczymy: przewodnik narodu – on sam jest całym narodem. A jeśli przewodnik narodu zasłużył (na łaskę w oczach Stwórcy), to cały naród – to sprawiedliwi. A jeśli nie zasłużył – cały naród nie zasługuje i karany jest z jego powodu.
I należy to zrozumieć od strony pracy, czyli rozpatrując wszystko jako jedno ciało, a mianowicie: zarówno Mosze, jak i naród Israel znajdują się w jednym ciele.
Trzeba także zrozumieć, dlaczego jeśli Mosze, czyli przywódca narodu, nie zasłużył, to cały naród karany jest za niego? Przecież powiedziano, że jeśli przywódca narodu to sprawiedliwy, to i cały naród – sprawiedliwi. Ale dlaczego naród ma być ukarany za niego? Co takiego uczynili, w czym są winni, że ich przywódca jest zły?
Wiadomo, że w Księdze Zohar Mosze nazwany jest „wiernym przewodnikiem”. Baal Sulam wyjaśniał, że Mosze obdarzał cały naród Israela wiarą. I powiedział (Baal Sulam), że człowiek posiada wszystkie możliwości i siły, by urzeczywistnić Torę i przykazania w całej ich doskonałości, lecz brakuje mu tylko wiary. I na ile człowiek posiada wiarę, na tyle zdolny jest poświęcać siły w pracy (na rzecz Stwórcy).
Napisano w „Przedmowie do Talmudu dziesięciu sfirot” (p. 14): „Wyjaśniono już wypowiedź mędrców: «Ten, dla którego Tora jest jego zajęciem» – z jego zajmowania się Torą widać miarę jego wiary, ponieważ «jego zajęcie» (emunato) to te same litery, co «jego wiara» (umanuto). Podobnie jak człowiek, który wierzy przyjacielowi i pożycza mu pieniądze. Możliwe, że jego zaufanie wystarcza tylko na jednego szekla, a jeśli poprosi się o dwa – już odmówi. A może potrafi powierzyć przyjacielowi cały swój majątek, bez cienia obawy. I taka wiara uważana jest za pełną, doskonałą wiarę. W poprzednich przypadkach określa się ją tylko jako niepełną, cząstkową wiarę. Stąd widzimy, że człowiekowi nie brak sił, a jedynie wiary. I tylko ona daje siły do (duchowej) pracy”.
I właśnie tak należy wyjaśnić to, co powiedział rabbi Szymon: „Udział Israela jest pełen szczęścia, bo taki przywódca jak Mosze jest wśród nich”. To znaczy, że w narodzie Israela żyje wiara, zwana: „Mosze – wierny przewodnik”. Przecież jeśli mają wiarę, to mają już siły do zajmowania się Torą i przykazaniami. To znaczy, że jest w każdym człowieku wiara w Stwórcę, i to właśnie nazywa się „Mosze – wierny przewodnik”. I wtedy cały lud będzie sprawiedliwymi, czyli wszystkie „organy” człowieka, to znaczy wszystkie jego myśli i pragnienia, nazywane jego „organami”, i to nazywa się „narodem”.
I to wyjaśnia powiedziane: „I wspomniał dawne dni” – to Stwórca. „Mosze – Jego naród” – bo Mosze był równoważny całemu narodowi Israela. I uczymy stąd, że „przywódca narodu – to i cały naród”, ponieważ wiara, która jest w człowieku, to właśnie cały człowiek. Czyli jeśli jest w nim właściwość Mosze, zwana wiarą, to cały „naród” już jest sprawiedliwymi. I o tym powiedziano: „Jeśli zasłużył – cały naród to sprawiedliwi”, bo „zasłużyć” oznacza, że jego przewodnik to wiara, zwana Mosze.
I o tym powiedziano: „Jeśli nie zasłużył, to i cały naród nie zasługuje i jest karany z jego powodu”. I zapytaliśmy: wiadomo, że jeśli jest sprawiedliwy, to ochrania całe pokolenie, a jeśli nie ma takiego sprawiedliwego, to można powiedzieć, że nie ma nikogo, kto ocaliłby to pokolenie? Ale dlaczego mają oni być karani z jego powodu, jeśli sprawiedliwy nie zasłużył, to w czym winne jest całe pokolenie?
Do tego odnosi się zasada, jak powiedział Baal Sulam: cała trudność w pracy na rzecz Stwórcy to jedynie brak wiary. Przecież gdy człowiek zasługuje na doskonałą wiarę, wtedy pragnie całkowicie anulować siebie wobec Stwórcy, jak świeca wobec pochodni. I od razu wszystkie „organy” – myśli i pragnienia człowieka, podporządkowują się temu, co nakazuje im czynić siła jego wiary. I o tym powiedziano: „Jeśli zasłużył, to i wszystkie jego «organy» są sprawiedliwe”, ponieważ z wiary w Stwórcę wypływają myśli i pragnienia sprawiedliwych.
Stąd oczywiste, że jeśli przywódca narodu „nie zasłużył”, czyli nie posiada czystej, doskonałej wiary, a tylko częściową wiarę (jak wyjaśniono w „Przedmowie do Talmudu dziesięciu sfirot”, p. 14): „to oczywiście cały naród nie zasługuje”. Czyli wszystkie jego „organy” czynią działania typowe dla kogoś, kto nie posiada doskonałej wiary. I są karane z jego powodu, czyli same nie są winne, a ich myśli i pragnienia nie odpowiadają stanowi tego, kto posiada wiarę.
Tak więc, gdyby ich przywódca miał doskonałą wiarę, to „organy” byłyby mu posłuszne i byłyby myślami i pragnieniami sprawiedliwych. I dlatego cierpią z jego powodu, czyli z powodu tego, że nie ma on doskonałej wiary. Dlatego właśnie z tego przywódcy rodzą się takie myśli.
Dlatego gdy człowiek chce iść prawdziwą drogą, to nie powinien mówić, że jego cechy są gorsze niż innych, że ma mniej rozumu niż inni. Innymi słowy, nie powinien zwalniać się z pracy z powodu swej słabości lub braku talentu. Ponieważ cała trudność tu polega tylko na braku wiary. I dlatego człowiek zobowiązany jest poświęcić całą swą pracę i podejmować działania, aby zasłużyć na wiarę w Stwórcę, bo tylko ona daje wszystko.
Dlatego, kiedy człowiek uczy się Tory albo zajmuje się przykazaniami lub modlitwą, powinien skupić myśl na tym, że za wszystkie swoje dobre czyny pragnie, aby Stwórca dał mu jako nagrodę doskonałą wiarę. I o tym napisano w modlitwie rabiego Elimelecha („Modlitwa poprzedzająca modlitwę”): „Zaszczep swoją wiarę w nasze serce na wieki, nieprzerwanie, i niech Twoja wiara będzie związana z naszym sercem jak niezachwiana podstawa”. I o tym powiedziano: „Przywódca narodu – to i cały naród”.
A żeby dojść do doskonałej wiary, powiedziano: „Przychodzącemu oczyścić się – pomagają”. A sens, jak wiadomo, polega na tym, że do osiągnięcia wiary konieczna jest pomoc Stwórcy. Ale istnieje zasada: nie ma światła bez kli. Czyli nie można dać napełnienia tam, gdzie nie ma braku, zwanego potrzebą, czyli kli. O tym właśnie powiedziano: nie ma światła bez kli.
Aby jednak dojść do potrzeby wiary, człowiek powinien wyobrazić sobie, jaką korzyść może otrzymać dzięki wierze i co traci z powodu tego, że ma jedynie częściową wiarę, i nic więcej. Przede wszystkim powinien nakreślić sobie cel stworzenia, czyli po co Stwórca stworzył stworzenie. A następnie powinien uwierzyć w to, co powiedzieli mędrcy: „Celem stworzenia jest nasłodzić stworzonego przez Niego”.
I kiedy człowiek zaczyna patrzeć na stworzenie swoimi oczami, czyli sprawdzać, w jakim obrazie widzi Dobrego i czyniącego dobro, to co widzi? Coś zupełnie przeciwnego. Widział, że cały świat cierpi i trudno znaleźć człowieka, który mógłby powiedzieć, że widzi i odczuwa, iż Jego sterowanie odpowiada definicji „Dobry i czyniący dobro”.
I w takim stanie, gdy widzi ponury świat, lecz pragnie wierzyć w Stwórcę – w to, że On postępuje ze światem poprzez indywidualne sterowanie jako Dobry i czyniący dobro, to pozostaje na tym punkcie, a wszelkie obce myśli przenikają do jego umysłu. I wtedy musi pokonać to, przyjmując wiarę ponad wiedzę, że wyższe sterowanie jest dobre i czyniące dobro. I wtedy otrzymuje potrzebę, by Stwórca dał mu siłę wiary, aby miał siłę iść ponad wiedzę i usprawiedliwić wyższe sterowanie.
I wtedy może zrozumieć, czym jest „Szchina w prochu”, ponieważ widzi wtedy, jak zamiast czynić coś dla Stwórcy, a nie dla własnej korzyści, to natychmiast przychodzi ciało z zarzutem: „Po co ci ta praca?”, i nie chce dać człowiekowi sił do pracy. I to nazywa się „Szchina w prochu”, czyli że we wszystkim, co pragnie uczynić dla Szchiny, odczuwa smak prochu i nie ma sił, by przezwyciężyć te myśli i pragnienia.
I wtedy człowiek dochodzi do uświadomienia sobie, że by mieć siłę do pracy, nie brak mu niczego poza tym, by Stwórca dał mu siłę wiary, jak wspomniano wyżej (w modlitwie rabiego Elimelecha), należy modlić się: „Wprowadź swoją wiarę w nasze serce na zawsze, nieprzerwanie”, ponieważ w tym stanie dochodzi do zrozumienia: „Jeśli Stwórca pomaga mu (człowiekowi), to nie przezwycięży go (zły początek)”.
Zgodnie z powyższym należy wyjaśnić to, co powiedzieli nasi mędrcy (traktat Brachot 6, 72): „Każdy, kto ma bojaźń Niebios, jego słowa są słyszane”, jak powiedziano: „Na koniec wszystko będzie usłyszane – bój się Stwórcy”. I samo to jest trudne do zrozumienia: przecież byli prorocy i sprawiedliwi i wielcy ludzie, dlaczego więc ich słowa nie zostały wysłuchane, a naród Israela nadal trwał w poprzednim stanie i nie chciał słuchać ich napomnień? I z punktu widzenia prostego rozumienia tekstu oczywiście jest na to wiele odpowiedzi. Ale w planie wewnętrznej pracy, gdy cała Tora studiowana jest jako jedno ciało, trzeba wyjaśnić to powiedzenie tak: ten, kto pragnie, by jego ciało, czyli wszystkie „organy”: myśli, pragnienia, działania były całkowicie duchowe, rada jest taka: by ciało poddało się wszystkiemu, czego człowiek od niego wymaga, trzeba osiągnąć doskonałą wiarę, zwaną bojaźnią Niebios.
A w kwestii bojaźni istnieje wiele poziomów, jak mówi Księga Zohar: „Bojaźń, która jest podstawą, polega na tym, by człowiek bał się swego Pana, bo On jest wielki i potężny, On jest podstawą i korzeniem wszystkich światów, a wszystko jest niczym przed Nim”. Z wyjaśnienia uczymy się, że istnieją trzy rodzaje bojaźni wobec Stwórcy i tylko jeden z nich uważany jest za prawdziwy:
1. Bojaźń przed Stwórcą i przestrzeganie Jego przykazań, by żyły jego dzieci i by uniknąć kary – cielesnej lub majątkowej. Czyli strach przed karą w tym świecie.
2. Obawa przed karami gehinom (piekła). I żaden z tych rodzajów nie jest prawdziwą bojaźnią, bo człowiek boi się nie dlatego, że jest to przykazanie Stwórcy, lecz z powodu własnej korzyści. A więc korzeniem jest osobista korzyść, a bojaźń to gałąź i skutek tej korzyści.
3. „Bojaźń, która jest podstawą”, czyli boi się Stwórcy, ponieważ On jest wielki, i On wszystkim steruje. On jest wielki, bo On jest korzeniem, z którego zstępują wszystkie światy.
Z powyższego wynika, że podstawą bojaźni wobec Stwórcy jest wiara w Jego wielkość, bo wielkość i znaczenie Stwórcy to przyczyna zobowiązująca do wypełniania Tory i przykazań, a nie własna korzyść. Jak powiedziano tamże: „Aby umieścił swoje serce i pragnienia w jednym miejscu, zwanym bojaźnią, by przylgnął do Jego bojaźni z pragnieniem i tęsknotą, godnymi i odpowiednimi względem rozkazu Króla”.
I gdy człowiek zasługuje na taką wiarę, w której odczuwa w swoim sercu wielkość Stwórcy, wtedy ciało i wszystkie „organy”, to znaczy pragnienia, myśli i działania są niczym wobec Króla, jak świeca wobec pochodni.