Znajdujemy u naszych mędrców (Pirkej Awot, rozdział 5) takie słowa: „Ben ha-Ha mówi: «Według cierpienia – nagroda»”. I trzeba zrozumieć ten warunek, co dokładnie należy zrozumieć w powiedzianym: „według pracy i zapłata”. Jak napisano w wersecie „Kol ha-Mikdasz”: „Zapłata jego jest bardzo wielka według jego czynów”. W takim razie trzeba zrozumieć, co oznacza „według cierpienia będzie nagroda”? Przecież należałoby powiedzieć: „Według jego pracy będzie nagroda”. Cóż więc oznacza powiedziane: „według jego cierpienia – nagroda”?

I podobne temu znajdujemy w Księdze Zohar (rozdział Ki Tecé, s. 19, komentarz Sulam, p. 54): „Zgodnie z tym będzie wybawienie. Jeśli zasłużyli, to wyjdą w miłosierdziu, jak napisano: «Zanim przyszło do niej cierpienie, urodziła chłopca i wyszli w miłosierdziu». A jeśli nie uprzedzili miłosierdzia, to wyjdą w cierpieniu. I dobrze, jeśli uprzedzi cierpieniem i sądem, aby sprowadzić miłosierdzie. I dlatego orzekli mędrcy, autorzy Miszny: «Według wysiłku – nagroda», jak powiedziano wyżej”. Lecz również te słowa Księgi Zohar wymagają wyjaśnienia.

  1. Dlaczego, aby sprowadzić miłosierdzie, należy uprzedzić cierpieniem i sądem, jak napisano: „I dobrze, jeśli uprzedzi cierpieniem i sądem, aby sprowadzić miłosierdzie”?
  2. O tym, co powiedziano: „według wysiłku – nagroda”, oznacza: „według cierpienia będzie jego zapłata”. Przecież mędrcy powiedzieli (Pirkej Awot, część 1): „On powiedział: nie bądźcie jak słudzy służący rawowi, aby otrzymać zapłatę”. Jeśli tak, to jak można pracować dla nagrody? A oni sami powiedzieli: „według wysiłku – nagroda”. Czy więc zabronione jest pracować dla nagrody? A żeby to zrozumieć, trzeba najpierw dowiedzieć się, co oni nazywają „cierpieniem”, „wysiłkiem”, „sądem”. I o jakiej nagrodzie mówili: „według cierpienia będzie jego zapłata”.

Wiadomo, że „nie ma światła bez kli”, to znaczy niemożliwe jest nasycić potrzeby tam, gdzie nie ma braku. Tylko tam, gdzie istnieje potrzeba, można powiedzieć, że trzeba ją zaspokoić. Dlatego Stwórca stworzył brak, nazywany „pragnieniem i tęsknotą za nasłodzeniami”. I to właściwość nazywana „Malchut świata Nieskończoności”, stworzeniem. To znaczy, jak wiadomo, „i stworzył ciemność”, aby dać jej światło i nasłodzenie. I uczyliśmy, że ta właściwość nazywa się „Nieskończoność”, ponieważ to pragnienie otrzymywania w celu napełnienia swego pożądania do nasłodzenia nie stworzyło granicy (nasłodzeniu). To znaczy, że (Malchut) jeszcze nie powiedziała: „nie chcę używać tego kli”, lecz otrzymała dobro i nasłodzenie.

A potem to kli, które otrzymało światło, powiedziało: „Nie chcę być otrzymującym, lecz chcę być jak Stwórca, czyli także być oddającym”. Ale jak to możliwe? Jeżeli mówimy z punktu widzenia duchowego, że ono (kli) dąży do zjednoczenia ze Stwórcą, to jak może powiedzieć: „nie chcę otrzymywać”? Czyż to nie przeczy zamysłowi Stwórcy? Przecież zamiarem Stwórcy jest nasłodzić stworzenia Jego. I jak Malchut mogła powiedzieć: „Nie chcę, aby zamysł Stwórcy się urzeczywistnił”? Bo zamiar Stwórcy może się urzeczywistnić tylko wtedy, gdy niższy otrzymuje to, co On chce dać. A jeśli niższy nie otrzymuje, to nigdy zamysł Stwórcy się nie spełni.

I odpowiedź jest taka. Malchut powiedziała: „Tak, chcę otrzymywać, i nie chcę iść przeciw woli Stwórcy, który chce oddawać, jak powiedziano: «Jego wolą jest nasłodzić swoje stworzenia». Ale nie chcę otrzymywać w celu zaspokojenia własnego pragnienia. I nawet jeśli czuję silny brak i chcę napełnić swoje pragnienie wyższym światłem, w każdym razie właśnie z tego powodu nie chcę otrzymywać. Z tym zamiarem ono (światło) przyjdzie, czyli ze względu na pragnienie otrzymywania, które jest we mnie. I z niego właśnie (z tego pragnienia) chcę zrezygnować, aby ono pozostało w pustej przestrzeni, bez światła. A ponieważ Stwórca chce, aby niższy otrzymał dobro i nasłodzenie, dlatego właśnie otrzymam. Czyli otrzymam dlatego, że Stwórca chce dawać, bo Jego nasłodzenie polega na tym, że On jest dającym. Z tego powodu zamierzam otrzymać, i to nazywa się «otrzymuje w celu oddawania». Ponieważ przez to oddaję Stwórcy, i w ten sposób Jego wola, która nazywa się «pragnienie oddawać», się urzeczywistnia”.

A w języku kabały nazywa się to, że (Malchut) ustawia ekran na wyższe światło i nie otrzymuje go, dopóki nie dokona obliczenia na to światło: ile procent może otrzymać w celu oddawania, tyle otrzyma. A reszta, jeśli otrzyma, będzie ze względu na otrzymywanie (dla siebie), więc pozostanie pusta, bez światła.

I zgodnie z zasadą: „To, czego chce Wyższy, staje się obowiązującym prawem dla niższego”, wynika, że to, co powiedziała Malchut: „Nie chcę otrzymywać w celu otrzymywania”, co nazywa się skróceniem (cimcum), pociągnęło za sobą, że od niej i poniżej istnieje zakaz otrzymywania z intencją otrzymywania. A jeśli ktoś chce otrzymać, to oddziela się od Stwórcy, ponieważ On jest oddającym, a otrzymujący jest przeciwny Jemu w formie, a zmiana formy (właściwości) powoduje oddzielenie w duchowym. I tutaj powstaje miejsce dla klipot, które są oddzielone od źródła życia i nazywane są martwymi.

I stąd wyłoniły się później dwa systemy: kedusza (świętość) i klipa (nieczystość). I jak napisano o tym (Wprowadzenie do Księgi Zohar, p. 10): „Aby naprawić to oddzielenie, które powstało w kli dusz (kli neszamot), Stwórca stworzył wszystkie światy i podzielił je na dwa systemy: cztery światy ABEA czyste (kedusza) oraz, w stosunku do nich, cztery światy ABEA nieczyste (tuma). I odcisnął pragnienie oddawania w systemie ABEA świętości i usunął z nich pragnienie otrzymywania dla siebie, które przekazał do systemu ABEA nieczystości. I zstąpiły te światy w dół aż do rzeczywistości tego materialnego świata, to znaczy do miejsca, gdzie zaistnieją w nich rzeczywistość ciała i duszy, a także czas upadku i naprawy. Ponieważ ciało, które jest pragnieniem otrzymywania dla siebie, pochodzi z korzenia w zamyśle stworzenia, jak wspomniano wyżej, przechodzi przez system nieczystych światów i pozostaje w jego niewoli aż do trzynastego roku życia, i to jest czas upadku. A poprzez wypełnianie przykazań, począwszy od trzynastego roku życia, zaczyna ono oczyszczać pragnienie otrzymywania dla siebie, odciśnięte w nim, i stopniowo przekształca je w pragnienie oddawania. I tak kontynuuje dusza świętości (nefesz kedusza) ze swojego korzenia w zamyśle stworzenia. I przechodzi przez system czystych światów i obłacza się w ciało. I to jest czas naprawy”.

I ten wyżej wskazany porządek mówi, że do trzynastego roku życia człowiek znajduje się pod władzą nieczystości, czyli że człowiek zaspokaja wszystkie swoje potrzeby w pełni i nie ma nikogo, kto nie przeszedłby przez tę drogę czasu upadku, ponieważ ta droga jest naturalna. To znaczy, wszystko, co robi, robi w taki sposób, aby w żadnym wypadku nie zaszkodzić swojemu pragnieniu otrzymywania. Ale po upływie trzynastu lat, gdy człowiek zaczyna wypełniać Torę i przykazania z zamiarem wyjścia spod władzy nieczystości i chce pracować odwrotnie, aby siła Tory i przykazań, które wypełnia, dała mu możliwość anulowania pragnienia otrzymywania pochodzącego z systemu nieczystości, i taka praca przychodzi z trudem, ponieważ jest przeciwna naturze[1].

Człowiek rodzi się z pragnieniem otrzymywania dla siebie i nagle mówi swojemu ciału: „Posłuchaj, do tego momentu pracowałoś w myślach, w słowach i w czynach dla siebie. Ale od tego momentu i dalej, musisz pracować tylko dla Stwórcy, czyli wszystkie działania, które wykonujesz, muszą być z zamiarem przyniesienia nasłodzenia Stwórcy”. Kiedy ciało słyszy takie słowa, sprzeciwia się z całych sił – w rozumie i w sercu. I w miarę przezwyciężania przez człowieka, w tej samej mierze słyszy on najrozmaitsze zarzuty, podobne do tych „zwiadowców”, którzy opowiadali o ziemi Israel, jak pisze o tym Zohar (rozdział Szlach, s. 20, p. 69, komentarz Sulam, p. 69): „Weszli do Negew”. Gdy ludzie wchodzą do niej, do Negew, czyli do „leniwego serca”, podobnie jak ktoś, kto pracuje na darmo, w suchości, myśląc, że nie ma w tym żadnej nagrody, widzi, że traci szczęście tego świata przez to wszystko, sądząc, że wszystko przepada.

Również powiedziano tam (p. 63): „i wrócili z ziemi (Israela)”, czyli że zwrócili się ku złemu i zeszli z drogi prawdy, mówiąc: „Co z tego wyszło? Do dzisiaj nie widzieliśmy niczego dobrego w świecie. Wkładaliśmy wysiłki w Torę, a dom pusty. I siedzimy wśród biednych z ludu, i kto zasłuży na tamten świat, kto do niego wejdzie? Lepiej by było, gdybyśmy się tak nie starali. Piękny jest wyższy świat, ale kto może go dostąpić?”.

I z powiedzianego widzimy, że skarga „zwiadowców ziemi” przychodzi tylko po wysiłkach, kiedy już zaczęli pracować w imię oddawania, jak napisano w Księdze Zohar: „Do dzisiejszego dnia nie widzieliśmy niczego dobrego w świecie. Wkładaliśmy wysiłki w Torę”. I jeszcze powiedzieli: „Lepiej by było, gdybyśmy się tak nie starali”, co oznacza, że już włożyli wielki wysiłek, aby osiągnąć właściwość oddawania, która nazywa się „ziemia Israel”, ponieważ ziemia (erec) nazywa się pragnieniem (racon). Israel nazywa się „jaszar El” (prosto do Stwórcy), czyli gdy ich pragnienie jest takie, aby wszystko było skierowane prosto do Stwórcy, a nie do klipot, których władza to pragnienie otrzymywania dla siebie, jak powiedziano wyżej.

Lecz powiedziano: „Zwiadowcy ziemi mówili: «Dobry jest wyższy świat, ale kto może go dostąpić?»”. Widzimy, że zło, które jest w człowieku, przeszkadza mu postawić krok na drodze prawdy, to znaczy pracować jedynie w imię oddawania. Ono nie objawia się od razu, lecz wszystko rozwija się według zasady „jedno względem drugiego”. W miarę jak wzmacnia się zamiar w imię oddawania, w tej samej mierze wzmacnia się zamiar w imię otrzymywania. I dlatego człowiek myśli, że idzie do tyłu, a nie do przodu. Ale prawda jest taka, że naprawdę się rozwija. I może zobaczyć, że im bardziej stara się postępować w pracy według oddawania, tym większe pokusy przychodzą do niego ze strony pragnienia otrzymywania. To znaczy, zanim włożył wysiłki, by iść drogą oddawania, nie miał w sobie szczególnego pociągu do miłości własnej. A więc po tym, jak zajął się pracą w oddawaniu, widzi, że zamiast tego, by jego pragnienie oddawania stawało się silniejsze, a pragnienie otrzymywania słabsze, pyta: „Gdzie jest nagroda za moją pracę w oddawaniu, skoro pragnienie otrzymywania stało się silniejsze?”. Czyli ono podniosło się w nim na nowy poziom, stało się ważniejsze, a pragnienie oddawania osłabło, czyli opadło na niższy poziom po tym, jak zaczął pracować nad osiągnięciem kli (pragnienia) oddawania.

Wynika z tego, że dopiero gdy zajął się pracą w oddawaniu, przychodzą pretensje „zwiadowców ziemi”. To znaczy, zanim zaczął zajmować się pracą w oddawaniu i jego praca była jak u wszystkich, wiedział, że uczy się Tory i wypełnia przykazania, i nie miał żadnego cierpienia podczas swojej pracy w wypełnianiu Tory i przykazań. Jednak po tym, jak zaczął zajmować się pracą w oddawaniu, nawet podczas samej pracy odczuwa cierpienie i ból.

I w istocie, skarga „zwiadowców ziemi”, która przychodzi mu do głowy, jest taka, że widzi, że we wszystkim, co mówią, mają rację. I to prowadzi do tego, że „wątpi w podstawy”, czyli ma pretensje do tego, kto przywiódł go do pracy w oddawaniu. Czyż przedtem nie żył w świecie, gdzie wszystko było dobrze? I rzeczywiście czuł, że „szczęśliwy jesteś w tym świecie i dobrze ci będzie w przyszłym świecie”. A teraz realnie słyszy od swojego ciała skargę „zwiadowców ziemi”: „Daremnie się trudziliśmy, i kto może dostąpić wyższego świata?”. I wychodzi, że czuje się pozbawiony wszystkiego. Czyli teraz widzi prawdę, że zło, które jest w nim, panuje nad nim i nie może on zmienić jego mowy ani pójść wbrew pragnieniu i woli otrzymywania dla siebie. I w istocie czuje, że jest całkowicie oddzielony od świętości, i że znajduje się w społeczności umarłych, czyli w stanie „grzesznicy za życia nazywani są martwymi”, ponieważ są oddzieleni od źródła życia. I teraz czuje to całkowicie realnie.

A przecież zanim zajął się pracą w oddawaniu, mówił o sobie, że należy do społeczności pracowników Stwórcy, i cała motywacja, którą wcześniej miał w pracy, przynosiła mu cierpienie i ból z powodu tego, że widzi ludzi, którzy nie idą drogą Stwórcy. Ale o sobie myślał z pewnością, że mniej więcej można go nazwać „pracownikiem Stwórcy”. A teraz widzi, co przypadło mu w udziale od tego, że radzono mu iść drogami Stwórcy, jak powiedziano wyżej. Tylko cierpienie i ból z tego powodu, że nie ma tego świata. Czyli w tym świecie widzi, że nie jest w zgodzie ze Stwórcą, czuje, że chce pracować dla Stwórcy, a „dla siebie” nie daje mu z tego satysfakcji. I choć nie może wyjść z „dla siebie”, to i przyjemności nie doświadcza w pracy „dla siebie”. A teraz co do przyszłego świata – jak może mieć nadzieję i powiedzieć sobie, że będzie miał nagrodę w przyszłym świecie? Czyż nie widzi teraz prawdy, że nie ma w nim najmniejszego zamiaru pracować dla Stwórcy, aby mógł powiedzieć: „należy mi się nagroda za to, że pracowałem dla Stwórcy”?

I z powyższego widzimy, że właśnie wtedy, gdy człowiek zaczyna iść drogą oddawania, wtedy przychodzi do stanu bólu i cierpienia, i odczuwa wysiłki, które trzeba włożyć w pracę dla Stwórcy. Czyli te wysiłki zaczynają być odczuwane dopiero wtedy, gdy zaczyna pracować dla Stwórcy. Właśnie wtedy przychodzą do niego skargi „zwiadowców”, które bardzo trudno przezwyciężyć. I wielu takich, którzy uciekają z pola bitwy, ulegając skargom „zwiadowców”.

A ci, którzy nie chcą odejść, ci, którzy mówią: „nie mamy do kogo się zwrócić”, ci cierpią z powodu tego, że nie zawsze potrafią ich (skargi zwiadowców) przezwyciężyć. I znajdują się oni w stanie wzlotów i upadków. I za każdym razem, gdy przezwyciężają, widzą, że oddalili się od celu, który przejawia się dla nich w pragnieniu osiągnięcia zjednoczenia ze Stwórcą poprzez podobieństwo właściwości. A miara cierpienia, które muszą znosić, wynika, prawdę mówiąc, z tego, że człowiek nie jest w stanie własnymi siłami wyjść spod władzy otrzymywania dla siebie, ponieważ taka jest natura, z jaką Stwórca stworzył człowieka. I tylko sam Stwórca może ją zmienić. To znaczy, tak jak dał stworzeniom pragnienie otrzymywania, tak też może dać im później pragnienie oddawania. Lecz zgodnie z zasadą: „Nie ma światła bez kli, nie ma napełnienia bez potrzeby” – zgodnie z tym człowiek musi najpierw osiągnąć potrzebę. To znaczy, odczuć, że brakuje mu takiego kli, które nazywa się „pragnienie oddawać”. A co do odczucia, to nie może odczuć żadnej potrzeby, jeśli nie wie, co traci z powodu tego, że nie ma takiego kli, które nazywa się „pragnienie oddawać”. Dlatego na człowieka nałożony jest obowiązek dokonania samoanalizy – z jakiego powodu nie ma u niego pragnienia oddawać.

I w miarę odczuwania straty, w tej mierze odczuwa on cierpienie i ból. A gdy ma prawdziwą potrzebę, czyli może już modlić się do Stwórcy z głębi serca o to, że nie ma sił, by pracować dla Stwórcy, to teraz, gdy posiada już „kli”, to znaczy prawdziwą potrzebę, to właśnie ten moment, w którym jego modlitwa zostaje przyjęta. I otrzymuje pomoc z góry, jak powiedziano u mędrców: „Tego, kto przychodzi się oczyścić, wspomagają”.

I stąd staje się zrozumiałe to, o co pytaliśmy: „Co znaczy «według cierpienia – nagroda»?”. Sens jest taki, że zgodnie z potrzebą, którą posiada, czyli w takiej mierze, w jakiej odczuwa cierpienie z powodu tego, że nie może wyjść spod władzy zła, a „złem” nazywa się to, co on odczuwa jako zło, to znaczy widzi, jak wielkie zło sprawia mu pragnienie otrzymywania, wtedy naprawdę odczuwa źle. I to rodzi w nim potrzebę, by Stwórca mu pomógł. I otrzymuje „nagrodę”, czyli zapłatę za to cierpienie, które miał. I napisano: „według cierpienia”, czyli zgodnie z pełną miarą cierpienia, które odczuwa, według poziomu zrozumienia potrzeby – „nagroda”. Wtedy następuje moment, kiedy przychodzi wspomniana nagroda, ponieważ „nie ma światła bez kli”.

I samo przez się staje się zrozumiałe to, co powiedzieli mędrcy: „Nie bądź podobny do sług, którzy służą rawowi, by otrzymać zapłatę”. Czyli nie wolno pracować w celu otrzymania zapłaty. Tak jest, ponieważ otrzymując zapłatę, oddziela się od Stwórcy, który jest oddającym, a człowiek chce otrzymywać.

Odpowiedź jest taka: nagroda, o którą prosi za swoje wysiłki, jest taka, aby mógł przezwyciężyć pragnienie otrzymywania i mógł pracować w imię oddawania. Jeśli taka będzie nagroda – proszę bardzo! Taka nagroda doprowadzi go do zjednoczenia ze źródłem życia. To znaczy, nagroda, której oczekuje – to by dano mu siłę, by pracować bez nagrody, która odczuwana jest w kli otrzymywania, oddzielającego go. A nagroda przyjmowana w kli oddawania zbliża go do Stwórcy.

I z tego zrozumiemy to, o co pytaliśmy w odniesieniu do słów, które śpiewamy w pieśni szabatowej: „Nagroda jego wielka według jego czynów”. Trzeba zrozumieć, że można pracować dla nagrody, a jeśli nie, to po co napisano: „nagroda jego wielka”? „Nagroda jego wielka według jego czynów” – na czym polega tutaj nowa szczególność? Czy nie w tym, że za wszystko, co robi, otrzymuje nagrodę, jeśli wkłada więcej wysiłku w pracę? To dlaczego „nagroda jego wielka”? Byłoby zrozumiałe, gdyby powiedziano: „nagroda jego wielka nawet jeśli nie włożył wiele wysiłku – w każdym razie otrzymuje wielką nagrodę”.

Z powyższego można wywnioskować, że sens słów „jego czyny” nie odnosi się do pracy w materialnym. Ponieważ (w materialnym) człowiek otrzymuje zapłatę według wyprodukowanego towaru, ponieważ taka praca nazywa się „przymusem”, czyli za to, co pracownik wyprodukował, i według ilości produktu otrzymuje zapłatę.

Jednak tutaj wyrażenie „według jego czynów” oznacza: za to, że pracował i wkładał wysiłki, nie odczuwając żadnego przymusu w pracy. Przeciwnie, za każdym razem widzi coraz więcej negatywnego w swojej pracy, czyli za każdym razem widzi, że nie chce pracować dla Stwórcy. Jak więc może prosić o zapłatę, skoro powiedziano: „Wielka jest jego zapłata według jego czynów”, skoro nie widzi żadnego postępu? A przeciwnie, jakby za każdym razem cofał się, i mimo to nie ucieka z pola bitwy i nie przejawia niedbałości w pracy, lecz pracuje tak, jakby rzeczywiście robił postęp. Wynika z tego, że „według jego czynów” oznacza – zgodnie z tym, jak za każdym razem przezwycięża. I wielkość bólu (który odczuwa) i wysiłków, które wkłada w pracę, przyczynia się do tego, że może uzyskać kli i prawdziwą potrzebę, aby Stwórca mu pomógł. Okazuje się, że to nie jest podobne do pracy w materialnym, gdzie otrzymuje się zapłatę zgodnie z produktem, gdy jest na co spojrzeć, na rezultat pracy, którą wykonał. A tutaj, wszystko odwrotnie.

I jeszcze: dlaczego tutaj można otrzymać zapłatę? Jak powiedziano wyżej, ponieważ zapłata, o którą prosi, to nie ta zapłata, która oddzieli go od Stwórcy. A cała zapłata, którą ma nadzieję otrzymać, polega na tym, aby miał możliwość oddawać Stwórcy, tak aby przez tę zapłatę był złączony (zjednoczony) ze Stwórcą.

Jak napisano: „Dobrze, jeśli uprzedzi cierpieniem i sądem, aby sprowadzić miłosierdzie”. I pytanie brzmi: „Po co potrzebne są cierpienie i sąd, skoro chcą miłosierdzia?”. Sens jest taki, jak powiedziano wyżej – że cierpienie to kli (pragnienie) i potrzeba. Ponieważ nie ma światła bez kli. A czym jest światło? To miłosierdzie. To znaczy, jak powiedzieli mędrcy: „Jak miłosierny jest On, tak i ty bądź miłosierny”, czyli by (Stwórca) dał mu tę (właściwość).


[1] Michael Laitman: „Słyszałem od mojego nauczyciela Rabasza, błogosławiona jego pamięć, że liczbę trzynaście Baal HaSulam wprowadził, aby utrudnić pytanie”.