W Piśmie powiedziano: „I będzie: za to, że będziecie słuchać – zachowa Stwórca, Wszechmogący twój, dla ciebie przymierze, o którym przysiągł ojcom twoim, i umiłuje cię, i pobłogosławi cię” (Tora, Dewarim 7:12–13). A Raszi wyjaśnia: „I będzie: za to, że (ekew) będziecie słuchać” – jeśli „lekkich przykazań”, które człowiek depcze swoimi piętami (ekew), „będziecie słuchać” – „zachowa On dla ciebie Swoją obietnicę”. Koniec cytatu.
I należy zrozumieć, co to znaczy: jeśli lekkich przykazań, które człowiek depcze swoimi piętami, będziecie słuchać, Stwórca może dać to, co obiecał praojcom. A jeśli nie będą przestrzegane lekkie przykazania, to Stwórca nie może dać tego, co obiecał? I nie można powiedzieć, że chodzi tu o to, iż nawet lekkie przykazania trzeba przestrzegać, przecież należałoby wtedy powiedzieć po prostu, że jeśli zabraknie choćby jednego z sześciuset trzynastu przykazań, to nie otrzymacie tego, co On obiecał praojcom. Ale ze słów „lekkie przykazania” wynika, że właśnie dlatego, że są lekkie, Stwórca nie może dać dobra i nasłodzenia. W takim razie należy zrozumieć: dlaczego właśnie lekkie przykazania są przyczyną tego, że jakoby powstrzymują obdarzenie stworzeń dobrem i nasłodzeniem?
Powiedzieli nasi mędrcy (Pirkei Awot, rozdz. 2, miszna 1): „I strzeż się lekkiego przykazania tak, jak surowego, bo nie wiesz, jaka jest zapłata za przykazania”. I to także trzeba zrozumieć: co nazywa się „lekkim przykazaniem”, a co „surowym”? I również powód, dla którego należy się strzec lekkiego przykazania tak, jak surowego, to również trzeba zrozumieć. Bo tu wychodzi, że musimy się strzec lekkiego przykazania jak surowego jedynie dlatego, że nie znamy zapłaty za przykazania. A gdybyśmy znali nagrodę, to można by się już strzec mniej lub bardziej? Czy można tak powiedzieć?
Aby zrozumieć to, co powiedziano wyżej, trzeba najpierw wiedzieć, czym są sześćset trzynaście przykazań, które zostały nam dane do wypełniania i komu one zostały dane?
Powiedzieli nasi mędrcy (Pirkei Awot, rozdz. 6, miszna 13): „Rabbi Chananija ben Akaszja mówi: «Stwórca chciał obdarzyć zasługą (oczyszczeniem) Israel, dlatego dał im Torę i przykazania»”.
A w artykule Wprowadzenie do nauki kabały (p. 1) Baal Sulam wyjaśnia, co znaczy „obdarzyć Israel”, że pochodzi to od słowa „oczyszczenie”, czyli że dzięki Torze i przykazaniom dochodzimy do oczyszczenia. I wyjaśnia tam, dlaczego musimy się oczyszczać. Mówi, że z natury rodzimy się z pragnieniem otrzymywania dla własnej korzyści, a to oddziela nas od Stwórcy, bo w duchowym różnica właściwości prowadzi do oddalenia i rozdzielenia. A żeby było u nas podobieństwo właściwości, zwane „siłą oddawania”, a to jest przeciwne naszej naturze, i dlatego tak ciężko jest pracować dla oddawania. Z tego powodu zostały nam dane Tora i przykazania, za pomocą których możemy otrzymać siłę przezwyciężenia i stać się zdolnymi do pracy dla oddawania.
I z powyższego można wyjaśnić słowa: „chciał Stwórca oczyścić Israel”, czyli aby dzięki oczyszczeniu stali się zdolni do otrzymywania dobra i nasłodzenia, które On pragnął im dać, ale nie mieli jeszcze kelim odpowiednich do tego napełnienia. Wynika z tego, że Tora i przykazania zostały dane nam jako przygotowanie, aby dzięki temu, że oczyścimy siebie, mogliśmy przyjąć dobro i nasłodzenie.
Stąd wynika, że przestrzeganie Tory i przykazań jest dla naszego dobra, czyli że dzięki nim możemy otrzymać dobro i nasłodzenie. Zgodnie z tym wychodzi, że kiedy człowiek może otrzymać dobro i nasłodzenie? Właśnie wtedy, gdy potrafi pracować bez zapłaty. Innymi słowy, tylko wtedy, gdy nie myśli o własnej korzyści i wszystkie działania, które wykonuje, są jedynie dla dobra Stwórcy – tylko wtedy jest zdolny otrzymać dobro. Bo już istnieje u niego podobieństwo właściwości, i wtedy uznaje się, że ma kelim, w których napełnienie może się utrzymać i nie ulec zepsuciu i to są kelim oczyszczone z miłości do siebie. Bo są naprawione w pragnieniu oddawania. Dlatego są zgodne z napełnieniem, które pochodzi wyłącznie z Jego pragnienia oddawania. I w takich kelim napełnienie może przebywać.
Na pierwszy rzut oka wygląda to tak, że ten, kto pragnie otrzymać dobro i nasłodzenie, cieszyć się tym światem i mieć szczęśliwe życie – co musi robić? Zdobyć kelim oddawania, aby potem móc otrzymać dobro i nasłodzenie. Ale według tego można powiedzieć, że zajmuje się oddawaniem po to, by potem dojść do otrzymywania, a to podobne jest do oddawania dla otrzymywania, co nazywa się lo liszma.
Odpowiedź: w rzeczywistości człowiek powinien dążyć do zlania się ze Stwórcą, czyli dojść do stanu, w którym w swoich organach poczuje, że całe nasłodzenie, które pragnie otrzymać, jest zgodne z prawdą. A prawda polega na tym, że człowiek musi dojść do stanu, w którym będzie mógł z pełnym przekonaniem powiedzieć: „Błogosławiony nasz Stwórca, który stworzył nas dla Swojej chwały!”, czyli człowiek dziękuje Stwórcy za to, że stworzył go dla Swojej chwały, że powiększył swoją chwałę w świecie, tak aby wszyscy w świecie ujrzeli Jego wielkość.
To tak, jak powiedziano (Midrasz Raba, Bereszit): „W chwili, gdy Stwórca zapragnął zbudować świat, aniołowie powiedzieli przed Nim: „Czymże jest człowiek, że o nim pamiętasz, i syn człowieczy, że o nim wspominasz?” (Pisma, Psalmy, 8:5) – po co Ci ten problem?”. Do czego można to porównać? Do króla, który miał pałac pełen wszelkiego dobra, lecz nie miał gości. Jakie to nasłodzenie dla króla, choćby był pełen? Natychmiast powiedzieli oni przed Nim: „Czyń to, co podoba się Tobie!”.
I trzeba zrozumieć, czego uczy nas ten spór, który miał miejsce między Stwórcą a aniołami. Jakby Stwórca potrzebował, aby oni zgodzili się na zbudowanie człowieka. I należy wyjaśnić, że spór z aniołami uczy nas, na czym polega cel zbudowania człowieka, to znaczy, w jakim celu został stworzony człowiek. I powiedział im Stwórca: „W czym jest wasze pytanie: «Czym jest człowiek, że o nim pamiętasz?»”. Czyli aniołowie zapytali: co może otrzymać człowiek z tego, że stworzyłeś świat w celu nasłodznić swoje stworzenia, zakładając w nim pragnienie otrzymywania dobra i nasłodzenia? Przecież będzie on różnił się od Ciebie właściwościami i nie ma (w nim) żadnego zlania i połączenia z Tobą, i jakże więc będzie on zdolny otrzymać dobro i nasłodzenie? Na to Stwórca odpowiada, że człowiek będzie pracować ze względu na oddawanie, a nie ze względu na otrzymywanie, jak sądzicie wy. Jednak oni powiedzą: „Oto król stworzył pałac pełen wszelkiego dobra. I jakież jest nasłodzenie dla wykonującego dzieło, jeśli nie ma on gości?”. Zgodnie z tą przypowieścią człowiek otrzyma dobro i nasłodzenie, czyli ze swojej korzyści człowiek rezygnuje i nie chce otrzymać niczego, a pragnie być w właściwości oddawania ze względu na oddawanie. Jednak ponieważ nie ma nasłodzenia dla króla, który stworzył pałac pełen dóbr, dlatego oni chcą otrzymać dobro i nasłodzenie.
I stąd zrozumiemy odpowiedź na pytanie: pozornie wydaje się, że fakt, iż człowiek pracuje po to, aby osiągnąć kelim oddawania, oznacza, że dzięki nim będzie mógł otrzymać dobro i nasłodzenie? I wygląda na to, jakby oddawał dla otrzymywania, co nazywa się lo liszma. Ale odpowiedź brzmi: po tym, jak człowiek doszedł do poziomu liszma, czyli nie ma już w nim potrzeby otrzymywać dobra i nasłodzenia dla siebie samego, ponieważ już zasłużył na właściwość liszma, właśnie wtedy wchodzi w życie przypowieść, którą Stwórca podał w odpowiedzi aniołom, że jest to podobne do króla, który ma pałac pełen wszelkich dóbr, ale nie ma gości. Jaką przyjemność ma król z tego, że stworzył pałac pełen wszelkich dóbr?
Z takim zamiarem człowiek może otrzymywać dobro i nasłodzenie. I to nazywa się, że otrzymuje dobro i nasłodzenie dla oddawania. Bo po to, by Stwórca miał przyjemność z tego, że stworzył pałac pełen bogactw i miał gości, człowiek stara się być jednym z tych gości, którzy otrzymują dobro i nasłodzenie, ponieważ to sprawia przyjemność Stwórcy.
I to nazywa się, że powinniśmy mówić: „Błogosławiony On, nasz Wszechmogący, który stworzył nas dla Swojej chwały”. Innymi słowy to, że otrzymujemy od Niego dobro i nasłodzenie, odbywa się z intencją, byśmy mogli ogłosić wszystkim chwałę Stwórcy, zawartą w tym, że przyjmujemy cel stworzenia – Jego pragnienie, by nasłodzić stworzenia, co nazywa się „ujawnieniem Boskości Stwórcy Jego stworzeniom”. I to jest właśnie przyczyna, dla której człowiek chce otrzymywać dobro i nasłodzenie.
Z tego wynika, że w intencji niższego nie zawiera się otrzymywanie zapłaty za swoją pracę. A wszystko, czego pragnie i o co prosi Stwórcę, to by pomógł mu, aby mógł sprawić przyjemność Stwórcy. I całe ciało sprzeciwia się tej decyzji, by człowiek nie robił niczego dla siebie, lecz wszystko tylko po to, by sprawić przyjemność Stwórcy. Ale on trwa przy tym i prosi Stwórcę, by mu pomógł, by mógł pokonać swoje ciało i miał siłę przezwyciężyć miłość własną.
I z powyższego można wyjaśnić słowa mędrców: „I strzeż się lekkiego przykazania jak surowego, bo nie znasz zapłaty za przykazania”. I pytaliśmy: czy z tego wynika, że patrzymy na zapłatę? Wszak oni powiedzieli: „Bądźcie jak słudzy, którzy służą swojemu Panu nie dla zapłaty” (Pirkei Awot, rozdz. 1, miszna 3). W takim razie, co oznacza: „nie znasz zapłaty za przykazania”?
Trzeba to wyjaśnić tak. Skoro celem stworzeń jest dojście do zlania się ze Stwórcą, czyli by wszystkie ich działania miały na celu sprawienie przyjemności Stwórcy, dlatego powiedziano: „nie znasz”, czyli nie chcesz znać zapłaty za przykazania, ponieważ pracujesz bez zapłaty. W takim razie czym się różni lekkie przykazanie od surowego? Przecież w każdym przypadku nie chcesz pracować dla zapłaty, lecz bezinteresownie.
Ale człowiek nie może wiedzieć, czy rzeczywiście pracuje dla oddawania. Dlatego mędrcy dają nam możliwość sprawdzenia, czy człowiek potrafi strzec się lekkiego przykazania tak samo jak surowego, i mówi do siebie: „Wszak nie pracuję dla zapłaty, a wszystkie moje działania są dla oddania Stwórcy, i dlatego nawet drobną rzecz traktuję z taką samą ostrożnością jak wielką”.
Wyjaśnijmy to przykładem. Człowiek wie na sto procent, że kiedy rozmawia w synagodze, nie popełnia występku. Wszak z pewnością nie ośmieliłby się grzeszyć publicznie tak, by wszyscy widzieli, ile wykroczeń popełnia w ciągu godziny. Ale w rzeczywistości rozmowa w synagodze podczas modlitwy rzeczywiście uznawana jest za występek. Jednak człowiek nie uważa tego za występek, i to właśnie nazywa się, że „człowiek depcze je piętami”, bo nie odczuwa, że to na tyle wielkie wykroczenie, by naprawdę warto było się go wystrzegać.
Mimo to, jeśli człowiek powie sobie: „Co za różnica, czy to wykroczenie jest małe czy duże? Gdybym pracował dla zapłaty, wtedy musiałbym rozróżniać pomiędzy lekkim przykazaniem a surowym. Ale ja nie pracuję dla zapłaty, pracuję tylko po to, by służyć Królowi. W takim razie, co za różnica, które przykazanie wykonuję – lekkie czy surowe? Przeciwnie, chcę strzec się lekkiego przykazania jak surowego, żeby mieć pewność, że działam tylko dla Wyższego. I dzięki temu wiem, czy patrzę na zapłatę, czy na służbę dla Króla”. I jeśli człowiek potrafi włożyć tyle samo wysiłku w lekkie przykazanie, co w surowe, wtedy ma pewność, że jego działania są w porządku. A jeśli widzi, że nie potrafi, to znak, że jego intencją jest zapłata, a nie działania mające sprawić przyjemność Stwórcy, gdyż wszystko jest „dla własnej korzyści”.
A przykład z rozmową podczas modlitwy nie oznacza, że to przykazanie jest lekkie czy surowe, a został podany tylko jako ilustracja, bo ludzie mają zwyczaj go lekceważyć. A co jest przykazaniem surowym, a co lekkim, to już osobista sprawa każdego. Bo każdy sam decyduje, co uważa za surowe, a co za lekkie.
I z tego zrozumiemy, co pytaliśmy: jak to możliwe, że Stwórca nie może dać tego, co obiecał praojcom, jak powiedziano: „I będzie: za to, że będziecie słuchać… zachowa Stwórca przymierze i pobłogosławi cię” z powodu tego, że nie będą przestrzegać lekkich przykazań, które człowiek depcze piętami?
Odpowiedź: ponieważ aby otrzymać dobro i nasłodzenie, które On obiecał praojcom, potrzebne są odpowiednie do tego światła kelim, czyli kelim oddawania. Dlatego jeśli mamy kelim oddawania, to Stwórca może dać nam dobro i nasłodzenie. Ale jeśli stworzenia mają tylko kelim otrzymywania dla siebie, to niemożliwe, by światło Stwórcy mogło tam przebywać – z powodu różnicy form, jak wiadomo.
Jak powiedziano: „I będzie: za to, że będziecie słuchać…”, czyli jeśli będziecie przestrzegać nawet lekkich przykazań, które człowiek depcze piętami, tak jakby były najcięższymi. A to możliwe jest tylko wtedy, gdy człowiek nie patrzy na zapłatę. Dlatego nie ma dla niego znaczenia, czy przykazanie jest lekkie, czy surowe, gdyż służy swojemu Panu nie dla nagrody, lecz tylko dla oddania. A więc – jaka mu różnica, co robi dla Króla? Najważniejsze, że sprawia Mu przyjemność. I dlatego właśnie po lekkich przykazaniach poznaje się, że człowiek działa dla Wyższego.
I stąd wynika wyjaśnienie, że warunek w wersecie „za to, że będziecie słuchać” nie oznacza, że tylko jeśli będziecie przestrzegać przykazań, które depczecie piętami, Stwórca da dobro i nasłodzenie. Lecz oznacza, że Stwórca dał nam znak związany z przestrzeganiem Tory i przykazań. Jak powiedziano: wiadomo, że dzięki Torze i przykazaniom możemy zdobyć kelim oddawania, do których można przyjąć napełnienie. A Pismo uczy nas, że jeśli przestrzegamy lekkich przykazań, które ludzie lekceważą – to znak, że idziemy drogą zdobywania kelim oddawania.
Natomiast o tym, kto wybiera sobie, które przykazanie wypełnić, powiedziano: „Co wybiera? To, za co może więcej zarobić – to wybiera”. A to pokazuje, że nie ma zamiaru przez Torę i przykazania osiągnąć kelim oddawania. On zajmuje się Torą i przykazaniami nie dla Stwórcy (lo liszma), lecz dla zapłaty. Dlatego patrzy na każde przykazanie pod kątem tego, gdzie zapłata będzie większa.
Na przykład widzimy, że mędrcy powiedzieli: „Ważne jest obrzezanie – równe wszystkim przykazaniom Tory razem” (traktat Nedarim 3:9), „Ważniejsza jest dobroczynność niż jałmużna” (traktat Sukka 49:2) – i wiele innych podobnych przykładów w słowach mędrców. Wynika z tego, że jeśli człowiek mówi: „Chcę zrobić to, by sprawić przyjemność Stwórcy” i nie ma żadnych kalkulacji związanych z zapłatą, to jest miejsce, w które Stwórca może wlać wszystkie błogosławieństwa, bo to jest miejsce zwane kelim oddawania. I to nazywa się, jak powiedziano: „Na każdym miejscu, gdzie wspomnę Moje Imię – przyjdę do ciebie i pobłogosławię cię” (Tora, Szemot 20:21). A pytanie: przecież powinno być napisane: „gdzie ty wspomnisz”? Ale wyjaśnienie jest takie, jak powiedziano wyżej: jeśli Stwórca może powiedzieć, że to miejsce – Jego, bo człowiek oddał je Stwórcy i anulował własną władzę, dlatego Stwórca może „wspomnieć”, czyli powiedzieć, że to miejsce należy do Niego.