Pismo mówi: „Powiedz, proszę, ludowi, aby każdy pożyczył od swego bliźniego i każda od swojej bliźniej przedmioty srebrne i przedmioty złote. I AWAJa sprawił, że lud znalazł przychylność w oczach Egipcjan” (Tora, Szemot, 11:2–3). Nasi mędrcy objaśniają (Talmud, Brachot, 9a–9b): „W szkole Rabbiego Janaja mówili: Na (נא), «proszę», jest wyrażeniem prośby. Święty, błogosławiony On, powiedział do Moszego: Proszę cię, idź i powiedz Israelowi: Proszę was, pożyczcie od Egipcjan przedmioty srebrne i przedmioty złote, aby ten sprawiedliwy nie powiedział: «Będą ich zniewalać i uciskać» – wypełnił wobec nich, a «potem wyjdą z wielkim majątkiem» – nie wypełnił wobec nich” (por. Tora, Bereszit, 15:13–14).

Jest pytanie: Jeżeli Stwórca chciał wypełnić obietnicę daną Awrahamowi, jak powiedziano „a potem wyjdą z wielkim majątkiem”, to czyż nie było w Jego mocy wzbogacić lud Israela bez pożyczania przedmiotów od Egipcjan? Bo na pierwszy rzut oka wygląda to nieuczciwie, ponieważ na pierwszy rzut oka wygląda, że od początku pożyczali pod fałszywym pretekstem, z zamiarem niezwrócenia. I również należy zrozumieć to, co powiedział Stwórca do Moszego, żeby namawiał lud Israel do wzięcia przedmiotów od Egipcjan, ponieważ słowo na (נא), „proszę” oznacza prośbę. A to, że Mosze namawiał lud oznacza, że Stwórca wiedział od samego początku, że będą się temu sprzeciwiać, i dlatego prosił Moszego, aby porozmawiał z ludem. Równocześnie trzeba też zrozumieć, co było przyczyną sprzeciwu Israelitów.

I trzeba również zrozumieć to, co powiedziano w Torze: „I AWAJa sprawił, że lud znalazł przychylność w oczach Egipcjan”. Jak można zrozumieć te przeciwieństwa? Z jednej strony Stwórca może wszystko, ale w zwykłym rozumieniu trudno nam zrozumieć to, co powiedziano w Torze (Tora, Szemot, 1:12): „Im bardziej uciskano Israel, tym bardziej się rozmnażał i rozrastał, i zbrzydli Egipcjanom synowie Israela”. Mędrcy uczą w Talmudzie (Sota, 11a): „…że byli w oczach Egipcjan jak ciernie[1]”. To znaczy, że skoro wcześniej nie mogli znieść ludu Israela, to teraz wszystko obróciło się w przeciwną stronę, czyli „lud Israela znalazł łaskę w oczach Egipcjan”.

W obietnicy Świętego, błogosławionego On, danej Awrahamowi: „a potem wyjdą z wielkim majątkiem”, należy też zrozumieć całą przytoczoną tam sprawę (Tora, Bereszit, 15:7–8, 13–14): „I powiedział do niego: Ja jestem AWAJa, który wyprowadził cię z Ur Kasdim, aby dać ci tę ziemię w posiadanie. A on powiedział: AWAJa Elohim[2], po czym poznam, że ją posiądę? I powiedział do Awrama: Wiedz z całą pewnością, że twoje potomstwo będzie przybyszem w ziemi, która nie należy do niego; będą ich zniewalać i uciskać przez czterysta lat, a potem wyjdą z wielkim majątkiem”.

Także tutaj należy zrozumieć, jaką odpowiedź otrzymał Awraham na pytanie: „Po czym poznam, że ją posiądę?”. Odpowiedź Świętego, błogosławionego On, brzmiała: „I powiedział do Awrama: Wiedz z całą pewnością, że twoje potomstwo będzie przybyszem w ziemi, która nie należy do niego, a potem wyjdą z wielkim majątkiem”. Pytanie dotyczyło zatem gwarancji dziedziczenia, a odpowiedzią było, że lud Israela będzie na wygnaniu. Czy wygnanie jest gwarancją odziedziczenia ziemi? Mój ojciec i nauczyciel, błogosławionej pamięci, wyjaśnił sens tego pytania: wiadomo, że nie ma światła bez kli, czyli nie można otrzymać napełnienia, jeśli nie ma braku. Brak nazywa się kli. Gdy Awraham zobaczył, co Święty, błogosławiony On, chce dać jego synom, powiedział: „Przecież nie widzę, by moi synowie mieli potrzebę tego dziedzictwa duchowej ziemi”. Powiedział bowiem: jeśli otrzymają niewielkie świecenie, już będzie im ono wystarczać, ponieważ najmniejszy stopień duchowy daje człowiekowi więcej przyjemności niż wszystkie przyjemności materialne istniejące w świecie. Gdy otrzymają niewielkie świecenie, będą więc mogli pomyśleć, że nie ma większych stopni niż ten, który osiągnęli. Nie będą zatem mieli potrzeby prosić o nic więcej. Dlatego Awram pytał Świętego, błogosławionego On: „Po czym poznam”, że będą mieli potrzebę tego dziedzictwa duchowej ziemi? Prosił więc Stwórcę, aby powiedział mu, jak może zaistnieć taka sytuacja, że będą mieli światło bez kli. Awram rozumiał, że światło daje Święty, błogosławiony On. Ale kelim, czyli pragnienie większych świateł niż te, które już otrzymali – kto da im zrozumieć, że muszą jeszcze dojść do większego wzniesienia niż to, co odczuwają teraz?

W świecie duchowym istnieje prawo, że każdy stan duchowy, który przychodzi do człowieka, odczuwany jest przez niego jako doskonały, czyli że nie istnieje stan wyższy niż ten, bo duchowe to odczucie doskonałości bez jakiegokolwiek poczucia braku, w przeciwnym razie nie nazywałoby się to duchowym. Tylko w naszym materialnym świecie może istnieć nasłodzenie, i jednocześnie odczuwamy, że istnieje jeszcze większe nasłodzenie. W świecie duchowym to niemożliwe. Wskutek tego Awraham miał wątpliwości: jak oni będą mogli chcieć prosić Stwórcę, by dał im stopień jeszcze wyższy, nazywany „dziedziczeniem ziemi”? I to, co odpowiedział mu Stwórca: „wiedz, że przechodniami będą potomkowie twoi w ziemi nie swojej…”, to odpowiedź dla Awrahama, że stąd, z egipskiego wygnania, będą chcieli prosić Stwórcę, aby dawał im za każdym razem coraz większe i większe siły.

A przyczyna tego jest taka, że kiedy człowiek zaczyna pracować dla Stwórcy, chce, żeby wszystkie jego działania były z intencją oddawania, i widzi, że nie leży to w jego mocy. I wtedy człowiek woła do Stwórcy, by mu pomógł. I o tym mówią mędrcy: „Przychodzącemu oczyścić się – pomagają”. I pyta Zohar: „Na czym polega ta pomoc?” – i odpowiada: „Świętą neszama”.

Ponieważ więc wszystko, co osiągali przezwyciężaniem siebie w pracy, pogrążało się w ziemi, jak powiedziano o budowaniu Pitom i Ramses, każdego dnia musieli zaczynać pracę od nowa. Wszystko, co zbudowali, wpadało w otchłań i zawsze widzieli siebie tak, jakby nigdy nie rozpoczęli pracy, gdyż nie pamiętali żadnej nauki Tory dotyczącej pracy. Zawsze, gdy dokonywali rozrachunku ze sobą, [pytali]: „Gdzie jest nasza praca? Włożyliśmy w nią siły – dokąd one poszły?”.

I jeszcze trudniej zrozumieć, jak mogła klipa faraona, pochłonąć całą ich pracę, którą wykonali, do tego stopnia, że teraz nie czują, że kiedykolwiek pracowali dla Stwórcy, że mieli cel osiągnąć doskonałość i wiedzieli, czego chcą, i nagle doszli do takiego stanu, że wszystko zapomnieli i nie pozostało im żadne wspomnienie o tej pracy?

Wszystko to było z góry zamierzone: Święty, błogosławiony On, przygotował w tym celu klipa, aby za każdym razem znajdowali się w stanie początku. Jak wiadomo, wszystkie początki są trudne. Musieli więc prosić Stwórcę o pomoc, jak powiedziano wyżej: „Temu, kto przychodzi się oczyścić, pomagają”. Zgodnie ze słowami Zoharu za każdym razem otrzymują „świętą neszama”, co uznaje się za siłę z góry. Raz po raz otrzymują dodatek neszama, co następnie zbiera się w wielką sumę. Jak wiadomo: „Nauczono nas: z niebios dają, lecz nie odbierają” (Talmud, Chulin, 60a). Każde świecenie, które otrzymują z góry, choćby na pewien czas się oddaliło, [pozostaje]. Ostatecznie, gdy człowiek dopełni miary wysiłku, którą ma ujawnić w myśl: „Wszystko, co jest w twojej ręce i w twojej mocy, uczyń”, otrzymuje za jednym razem wszystko, co wcześniej otrzymywał kolejno. Myślał, że wszystko trafia do klipot, a wtedy otrzymuje wszystko z powrotem.

Z powyższego wynika, że celem całego wygnania egipskiego było otrzymanie kelim i potrzeby wielkich świateł, nazywanych „dziedzictwem ziemi”. Co do tego Awraham zastanawiał się i mówił, że nie widzi, by jego synowie mieli potrzebę tych wielkich świateł. Ponieważ nie ma światła bez kli, nawet gdy chce się im dać, nie mają kelim, aby otrzymać. Dlatego przygotowano dla nich wygnanie egipskie: przez pytania i zarzuty Egipcjan za każdym razem mieli być opróżniani z tej odrobiny świętości, którą już nabyli, a [Egipcjanie] czerpali z nich podtrzymanie. Wskutek tego zawsze mieli potrzebę prosić Stwórcę, aby rozświetlił im drogę, by mogli iść naprzód. Widzieli zaś, że za każdym razem cofali się. To właśnie napisał święty Ari: w czasie wyjścia z Egiptu lud Israela znajdował się w czterdziestu dziewięciu bramach nieczystości, aż objawił się im Król królów i ich wybawił.

Na pierwszy rzut oka to sprzeczne z rozumem. Przecież wiadomo, że Mosze i Aharon przyszli do Egiptu i mówili narodowi Israel, że Stwórca chce ich wyprowadzić z Egiptu. I uczynili tam wszystkie cuda. I z tego, że widzieli „dziesięć plag”, które spadły na Egipcjan, z pewnością powinno to było przybliżyć naród Israela do świętości, a nie przekształcić się w działanie odwrotne, w wyniku którego spadali raz po raz coraz głębiej w bramy nieczystości, aż nadszedł czas, w którym mieli wyjść z Egiptu. Innymi słowy, miało to być przygotowanie do otrzymania światła wybawienia, ale w rezultacie widzimy, w jakim stanie znajdowali się w chwili otrzymania światła wybawienia – w czterdziestu dziewięciu bramach nieczystości, i jak mogło do tego dojść?

Jak wyjaśniał mój ojciec i nauczyciel, błogosławionej pamięci, celem wygnania egipskiego było osiągnięcie kelim Egipcjan, lecz tylko na pożyczkę, a potem zwrócenie ich z powrotem. Wyjaśnił bowiem, że słowa Świętego, błogosławionego On, do Awrahama: „twoje potomstwo będzie przybyszem w ziemi, która nie należy do niego”, były gwarancją dziedzictwa. To znaczy, że będą mieli potrzebę otrzymania obfitości od Świętego, błogosławionego On. Wyjście spod niewoli Egipcjan może nastąpić jedynie dzięki pomocy świętej neszama, jak powiedziano wyżej. Zatem za każdym razem będą potrzebowali pomocy Stwórcy, a wskutek tego będą za każdym razem potrzebowali przyciągać większe stopnie.

I z powyższego zrozumiemy, po co było egipskie wygnanie i pożyczanie kelim od Egipcjan. Kiedy Mosze i Aharon przyszli do synów Israel, jak powiedziano w Torze (Tora, Szemot, 4:29–31): „I poszli Mosze z Aharonem i zebrali wszystkich starszych z synów Israel, i opowiedział Aharon wszystkie słowa, które mówił AWAJa do Moszego, i uczynił znaki na oczach ludu, uwierzył lud i usłyszeli…”. I jak tylko przyszli Mosze i Aharon do synów Israela, to oni przyjęli wiarą ponad wiedzę wszystkie słowa, które mówił Stwórca do Moszego. I dlatego wszystkie te trudne pytania, które Egipcjanie zadawali synom Israela o ich wierze, nie były przez nich przyjmowane, ponieważ szli wiarą ponad wiedzę. Dlatego to, że przez cały czas byli na wygnaniu, nie mogło już teraz na nich oddziaływać.

To znaczy, że po tym, jak przyszli Mosze i Aharon do synów Israela, aby powiedzieć im, że Stwórca pragnie ich wyprowadzić z wygnania, ci natychmiast przyjęli to w siebie, tak że od tego momentu i dalej nie słuchali namawiania Egipcjan, mówiących w imieniu Faraona, że synowie Israela powinni pozostać pod ich władzą. Egipcjanie chcieli przekonać ich o słuszności swojej drogi, aby nie słuchali tego, co mówią Mosze i Aharon. Mówili też synom Israela: „Widzimy, że wołacie: «Pójdźmy, złóżmy ofiary naszemu Elohim». To znaczy, powinniście opuścić Egipt i iść za Moszem i Aharonem z zamkniętymi oczami. Czy to w ogóle możliwe? Podczas gdy my mówimy rzeczy rozsądne i nie macie nam nic do odpowiedzenia. A mimo to nadal jesteście uparci, mówiąc, że gotowi jesteście iść do końca za słowem Moszego i Aharona”.

I stąd widzimy, że po przyjściu Moszego i Aharona z dobrą wieścią o wybawieniu z niewoli, w której nie mogli służyć Stwórcy, synowie Israel ucieszyli się z tej wiadomości i nie potrzebowali żadnych wzniosłych [osiągnięć] taamim Tory i przykazań, a po prostu cieszyli się, że mogą wykonywać przykazania w działaniu, to całkowicie im wystarczało i z radością wypełniali wolę swego Stwórcy, jak powiedziano: „krzyczą: pójdźmy, złóżmy ofiary naszemu Elohim” (Tora, Szemot, 5:8).

I znajdujemy, że teraz, przy wyjściu z egipskiego wygnania z kelim, nie potrzebowali niczego, jak powiedziano: „i uwierzył lud i usłyszeli”, i nie mają teraz żadnego pragnienia odziedziczenia Ziemi Israela, którą Stwórca obiecał Awrahamowi, jak napisano: „wiedz…, a potem wyjdą z wielkim dobytkiem”. I jak powiedziano wyżej, wygnanie było gwarancją, że będą mieli potrzebę otrzymania dobra i przyjemności, zwanego „dziedziczeniem Ziemi”, którą Stwórca obiecał dać potomkom Awrahama. Ale na razie nie mają oni kelim do tego i zadowalają się małym.

I dlatego „rzekł AWAJa do Moszego: powiedzże, proszę, narodowi, aby pożyczyli każdy od swego sąsiada i każda od swojej sąsiadki przedmioty srebrne i przedmioty złote”. I jak wyjaśniał mój ojciec i nauczyciel, błogosławionej pamięci, to wypożyczenie przedmiotów od Egipcjan oznacza wzięcie sobie ich pragnień i tęsknot[3], czyli wszystkich zarzutów, które mieli wobec drogi ludu Israela. Egipcjanie zawsze mówili narodowi Israela, że każde działanie, które wykonujecie, powinno być zrozumiałe i świadome. A to, że podejmujecie przezwyciężenie siebie, aby wyjść z egoizmu i wszystko robić z zamiarem oddania Stwórcy, to nie jest właściwa droga, ponieważ Stwórca jest dobry i czyni dobro, i kiedy stwarzał świat, pragnął nasłodzić swoje stworzenia, abyśmy się cieszyli. A wy porzucacie tę właściwą drogę i wchodzicie na ścieżkę przeciwną do celu stworzenia. A wy, naród Israela, mówicie nam, że to właściwa droga – to znaczy, że nie powinniśmy chcieć niczego dla własnego nasłodzenia, a wszystko robić tylko po to, by sprawić swoimi działaniami nasłodzenie Stwórcy. I zawsze, kiedy naród Israela słyszał to złorzeczenie Egipcjan, oczerniających ich drogę oddawania, uciekali od nich, czyli od tych myśli, które mieszały myśli synów Israela i wpływały na ich poglądy.

Ponieważ Święty, błogosławiony On, wiedział, że nie zechcą słuchać pytań i zarzutów Egipcjan, którzy zadawali pytania „kto?” i „co?”, a nie mieli kelim, aby można im było dać wielki majątek – gdyż nie ma światła bez kli, czyli nie można dać człowiekowi czegoś, czego nie pragnie – gdyby zapytał synów Israela: „Co chcecie, żebym wam dał?”, z pewnością powiedzieliby: „Nie chcemy od Ciebie niczego. Przeciwnie, całym naszym dążeniem jest dawać Tobie, a nie żebyś Ty nam dawał”. Jak więc mogą otrzymać dobro i przyjemność, nazywane „wielkim majątkiem”? Znaczy to, że chce im dać nefesz, ruach, neszama, chaja, jechida, lecz nie mają takiej potrzeby. Dlatego Święty, błogosławiony On, chciał, aby wzięli kelim Egipcjan – ich pytania, zarzuty i wszystkie pragnienia. To są kelim Egipcjan. Mieli jednak wziąć je tylko na pożyczkę, nie przyjąć ich naprawdę [jako własne]. To znaczy, że mieli wziąć kelim Egipcjan jedynie po to, by odczuć potrzebę napełnienia tych braków, lecz nie po to, by kelim naprawdę u nich pozostały. Te kelim, czyli myśli i pragnienia, nie należą bowiem do ludu Israela, lecz są tylko czasową pożyczką, którą następnie należy zwrócić.

Oznacza to, że później, gdy otrzymali napełnienie odpowiadające tym pytaniom – bo właśnie dzięki nim można udzielić im napełnienia – wygląda to tak, jakby otrzymali światła należące do ich [egipskich] kelim, nazywanych „kelim otrzymywania w celu otrzymywania”. Natychmiast jednak odrzucili ich kelim. Posłużyli się światłami odpowiadającymi tym kelim, lecz wszystko otrzymali w celu sprawienia zadowolenia swojemu Stwórcy.

Podobnie mój ojciec i nauczyciel wyjaśniał sprawę Hamana i Mordechaja. Pytał: widzimy, że gdy Achaszwerosz chciał uczcić Mordechaja, jak napisano: „I powiedział król: Jaką cześć i godność okazano za to Mordechajowi?”, [następnie] „powiedział mu król: Co uczynić człowiekowi, którego król chce uczcić?”. „I powiedział Haman do króla: Niech przyniosą szatę królewską” (Pisma, Megilat Ester, 6:3, 6–8). Pytał więc: jak to możliwe, że król chce uczcić Mordechaja, a pyta Hamana: „Co uczynić człowiekowi, którego król chce uczcić?”. Wyjaśnił, że jest tu wskazówka dotycząca porządku udzielania obfitości niższym. Święty, błogosławiony On, z pewnością chce dać cześć i godność sprawiedliwemu – to właśnie sprawiedliwy Mordechaj. Gdyby jednak zapytał sprawiedliwego: „Co chcesz, żebym ci dał?”, sprawiedliwy powiedziałby, że nie chce niczego otrzymać, lecz przeciwnie, chce tylko dawać królowi. Dlatego trzeba było zapytać aspekt Hamana w nim, co według niego warto otrzymać. Następnie powiedział: „I uczyń tak Mordechajowi, jehudi” (Pisma, Megilat Ester, 6:10). To znaczy, aby otrzymał cześć i godność nie w kelim Hamana, nazywanych „otrzymywaniem w celu otrzymywania”, lecz w „otrzymywaniu w celu oddawania”.

I podobnie można wyjaśnić tutaj sprawę pożyczania kelim od Egipcjan, gdzie Stwórca powiedział Moszemu, aby prosił naród Israela, żeby pożyczyli od Egipcjan kelim. Dlaczego Stwórca musiał o to prosić i dlaczego naród Israela nie chciał pożyczyć tych kelim? Odpowiedź jest taka, że w chwili, gdy Mosze i Aharon przyszli do narodu Israela z poleceniem od Stwórcy, by wyprowadzić ich z wygnania, jak napisano: „I uwierzył lud, i usłyszał…” (wiarą ponad wiedzę), nie potrzebowali niczego więcej, to znaczy, że nie mieli żadnego pragnienia do wyższych stopni – wystarczało im to, że mogli wypełniać Torę i przykazania bez ingerencji Egipcjan. I to przypomina to, o czym mówiliśmy wyżej: Gdyby król zapytał sprawiedliwego Mordechaja, czego chce, aby król mu dał, to z pewnością odpowiedziałby, że nie chce niczego od króla, a przeciwnie – chce wszystko oddać Jemu. I dlatego król zapytał Hamana: Co uczynić człowiekowi, któremu król pragnie oddać cześć i szacunek. I Haman wiedział, co należy poprosić, odpowiadając: „Niech przyniosą królewskie szaty, które nosił król, i przyprowadzą konia, na którym jeździł król, i na którego głowę nałożono koronę królewską”. Dlatego król potrzebował kelim Hamana, ponieważ Haman zna się na tym, co należy otrzymać od króla.

Dlatego Stwórca musiał zwrócić się z prośbą do Moszego, aby prosił o przychylność u narodu Israela, by ci pożyczyli od Egipcjan kelim, to znaczy tymczasowo, by mieli pragnienie i dążenie do napełnienia tego, czego im brak, tego napełnienia, którego domagają się Egipcjanie. I Mosze musiał ich o to prosić, ponieważ narodowi Israela wystarczało to, co już mieli, i zawsze uciekali od myśli i pragnień Egipcjan. A teraz mówi się im, by słuchali pytań i żądań Egipcjan? Przecież Stwórca obiecał Awrahamowi, że „potem wyjdą z wielkim majątkiem”, i dlatego potrzebne było, aby pożyczyli kelim Egipcjan, a potem zwrócili im z powrotem, ponieważ nie mają nic wspólnego z ich pytaniami, i wzięli je tymczasowo, po to, aby mogli otrzymać światła, nazywane „dziedzictwem ziemi”, które Święty, błogosławiony On, obiecał Awrahamowi.

I z powyższego zrozumiemy teraz, o co pytano: Jak mogło się obrócić z jednej skrajności w drugą to, o czym napisano: „i odczuwali odrazę do synów Israela”, czyli byli w ich oczach jak ciernie. A potem: „i AWAJa sprawił, że lud znalazł przychylność w oczach Egipcjan”? To znaczy, w tym, że Egipcjanie widzieli, iż synowie Israela pragną słuchać ich pytań, i to pozwoliło im myśleć, że synowie Israela chcą iść ich drogą. „I AWAJa sprawił, że lud znalazł przychylność” – w tym, że nakazał im pożyczyć od Egipcjan ich kelim, ponieważ Egipcjanie tego właśnie chcieli.


[1] Przyp. tłum. Wykładnia łączy wa-jakucu (ויקוצו), „odczuwali odrazę”, z kocim (קוצים), „cierniami”, przez podobieństwo liter i brzmienia.

[2] Przyp. tłum. Zachowano nazwy przytoczone przez Rabasza. W tekście biblijnym w Bereszit 15:8 występuje Adonaj AWAJa. Odsyłacz w hebrajskim artykule wskazuje 15:6, natomiast przytoczone słowa pochodzą z 15:7–8, 13–14.

[3] Przyp. tłum. Kesef (כסף), „srebro”, zostaje w objaśnieniu powiązane z kisufim (כסופים), „tęsknotami, pragnieniami”. Dzięki temu określenie „srebrne przedmioty” przechodzi w wykładnię dotyczącą kelim, czyli pragnień.