Zagadnienie gałęzi i korzenia: Ziemia Israela jest gałęzią sfiry Malchut. Malchut nazywana jest „kli”, które zostało wyemanowane przez Emanującego do przyjmowania dobra – światła, którym Emanujący chciał nasłodzić stworzenia.
Porządek był następujący: najpierw kli otrzymywało w celu otrzymywania. Następnie dokonano naprawy: nie wolno otrzymywać do tego kli, chyba że można nadać temu intencję obdarzania. Wtedy obfitość spływa do tego kli.
Naprawy tej dokonano po to, aby obfitości przychodzącej do stworzeń nie towarzyszył żaden brak zwany „chlebem wstydu” (nehama de-kisufa).
Mogą więc otrzymywać obfitość bez ograniczeń, ponieważ nie odczuwają wstydu przy jej otrzymywaniu: całe dobro i przyjemność przyjmują z intencją dobra Stwórcy. Będą zatem stale przyciągać coraz większą obfitość, ponieważ nie mogą powiedzieć, że obdarzyli Stwórcę już wystarczająco i nie muszą dalej Go obdarzać. Zawsze będą więc mieli powód, by przyciągać obfitość.
Natomiast jeśli przyjmują obfitość dla siebie, z miłości własnej, muszą być ograniczone z powodu wstydu. Musiałyby powiedzieć, że wystarcza im dobro i przyjemność, które już im dał.
Dlatego dokonano naprawy zwanej „skróceniem” (cimcum): nie przyjmować światła do kli Malchut, chyba że można je przyjąć w celu obdarzania.
Z korzenia Malchut rozciąga się w dół, jako materialna gałąź, ziemia będąca gałęzią wyższej Malchut. Ziemia ta nazywa się „Ziemią Świętą”. Dlatego tutaj, w Ziemi Świętej, istnieją szczególne naprawy – przykazania zależne od ziemi, takie jak terumot i dziesięciny[1], w odróżnieniu od innych krajów. Istnieją także odrębne duchowe korzenie dla Zajordanii, Syrii, Babilonii i pozostałych krajów (zob. TES, część 16, p. 71–75).
Dlatego, według zasady gałęzi i korzenia, miejsce Świątyni jest właśnie w Ziemi Świętej, czyli w Ziemi Israela, po jej uświęceniu. Zanim naród Israela wszedł do tej ziemi, była ona ziemią siedmiu narodów, odpowiadających przeciwieństwu siedmiu świętych sfirot.
Były one przeciwieństwem świętości i wywodziły się z Malchut, w której nie było jeszcze naprawy ekranu, czyli intencji obdarzania. Dlatego najpierw przyszły tam narody świata: taki był bowiem porządek w duchowości:
- pojawia się pragnienie otrzymywania;
- następuje naprawa, aby służyło obdarzaniu.
Dlatego do Ziemi Świętej:
- najpierw miały przyjść narody świata, należące do Malchut przed jej naprawą ekranem, aby wszystko służyło obdarzaniu;
- następnie Israel miał przyjść i je podbić.
Z Malchut rozciąga się więc zarówno „Ziemia Święta”, jak i „pragnienie otrzymywania w człowieku”. Dlatego:
- najpierw w ziemi były narody świata;
- później przyszedł naród Israela.
Podobnie w sercu człowieka:
- 1. najpierw pojawia się zły początek;
- później pojawia się dobry początek.
Wszystko rozciąga się z wyższych korzeni.
Istnieje jednak różnica między sercem człowieka, wywodzącym się z Malchut, a Ziemią Israela, która także wywodzi się z Malchut. Należy rozróżniać to, co wewnętrzne, i to, co zewnętrzne: w zewnętrzności konieczne jest właśnie miejsce gałęzi odpowiadającej korzeniowi, natomiast w wewnętrzności takie miejsce nie jest konieczne.
Dlatego, aby zasłużyć na królestwo Niebios, czyli Ziemię Israela, wcale nie trzeba fizycznie przebywać na terytorium Israela. Jak wiadomo, wielu największych żydowskich mędrców dostąpiło przebywania Szchiny i najwyższych osiągnięć duchowych, przebywając poza Ziemią Israela.
Podobnie mieszkańcy Ziemi Israela mogą być zupełnymi grzesznikami. Ziemia Israela, zwana „Ziemią Świętą”, nie sprawia sama przez się, że przestrzegają Tory i przykazań. W sprawach wewnętrzności zewnętrzność do niczego ich nie zobowiązuje: wewnętrzność jest pracą serca i nie wiąże się z zewnętrznym miejscem.
Jednocześnie istnieje także aspekt zewnętrzny. Prawo stanowi, że nie wolno odmawiać Kadiszu bez minjanu dziesięciu mężczyzn. Nie sprawdza się wówczas, czy tych dziesięciu jest bogobojnych i nieskazitelnych. Kiedy zbierze się dziesięciu zwykłych ludzi, mogą odmawiać Kadisz, Barechu, czytać zwój Tory itd. Natomiast dziewięciu wybitnych uczonych i sprawiedliwych nie może odmawiać Kadiszu ani Barechu, ponieważ jawna halacha kieruje się zewnętrznością, a nie miarą wewnętrzności.
W Przedmowie do księgi Zohar, p. 65, powiedziano, że nie wolno spierać się z dawnymi mędrcami w kwestiach „jawnej” Tory. Ponieważ we wszystkim, co dotyczy praktycznego wykonywania przykazań, wcześniejsze pokolenia osiągnęły większą doskonałość niż późniejsze.
Poziom praktycznego wykonania wynika z świętych kelim sfirot, które są zewnętrzne względem światła, które się w nich znajduje. Światło zaś stanowi wewnętrzną część duchowego systemu. Tajemnice Tory i smaki przykazań pochodzą ze świateł sfirot. Znana jest odwrotna zależność między kelim a światłami. Stąd wynika, że jawna część Tory, czyli jej praktyczna strona, odnosi się do zewnętrznej strony duchowego systemu.
Dlatego w praktyce istnieją przykazania, które można wykonywać tylko na terytorium Ziemi Israela. Na przykład, Świątynię można budować tylko w Ziemi Israela. Ale z punktu widzenia strony wewnętrznej, czyli gdy mowa o sercu człowieka, człowiek nie jest zobowiązany przebywać na terytorium ziemi Israela, chociaż materialną gałęzią Malchut jest właśnie Ziemia Israela.
Istnieją jednak zjednoczenia[2], które – jeśli chce się ich dokonać także w aspekcie zewnętrznym – trzeba z pewnością dokonać właśnie w zewnętrznej ziemi.
Znajdujemy na przykład zjednoczenie oznaczone skrótem ASZAN (עש״נ), utworzonym z pierwszych liter słów „świat – rok – dusza”[3]. Wymaga ono właśnie tych trzech warunków:
- A (ע) – pod względem świata: dokładnie miejsca Świętego Świętych;
- SZ (ש) – pod względem czasu: dokładnie dnia Jom Kipur; to aspekt roku;
- N (נ) – pod względem duszy: dokonania właśnie przez Kohena Gadola, arcykapłana.
Zatem wewnętrznie, gdy mówimy o sercu człowieka, tam właśnie zaczyna się służba Stwórcy: praca nad wyjściem z miłości do siebie, zwanej „ziemią narodów”, i wprowadzeniem w jej miejsce „narodu Israela”, tak aby całe dążenie człowieka było miłością do Stwórcy. Wtedy można mówić o „dniu” i „nocy”.
I wtedy można mówić o duchowym pojęciu „dzień” i „noc”: „dzień” – to wewnętrzny stan człowieka, gdy ma dobry nastrój i nie potrzebuje żadnej naprawy – jakby świeciło słońce i człowiek nie musi nic robić, żeby ono nadal świeciło. Musi tylko uważać, by nie stwarzać przeszkód, przez które słońce nie dotrze tam, gdzie potrzebuje jego światła – na przykład nie wchodzić do domu bez okien.
„Noc” natomiast to stan, w którym człowiek musi coś zrobić, aby mieć światło. Na przykład w świecie materialnym człowiek zapala lampę albo świeczkę. Bez napraw, nawet jeśli nie stwarza żadnych przeszkód, nic mu nie zaświeci bez wysiłku zwanego „naprawami”. Na wszystko patrzy wtedy jak przez czarne okulary – wszystko jest dla niego ciemne.
Wtedy jest czas, by człowiek przyjrzał się swemu obecnemu stanowi: jak daleko jest od duchowości, jak pogrążony w miłości własnej i jak nie ma szans wyjść z tego własnymi siłami. To czas, by zobaczyć swój prawdziwy stan – że z natury nie jest zdolny niczego uczynić, jak powiedzieli mędrcy: „Gdyby Stwórca mu nie pomagał, nie zdołałby go pokonać”.
Trzeba jednak wiedzieć, że noc stworzył Stwórca. Z pewnością stworzył ją ze względu na cel, którym jest obdarzenie stworzeń dobrem. Każdy więc pyta: „Dlaczego stworzył ciemność, czyli noc? Zgodnie z celem stworzenia powinien był przecież stworzyć tylko dzień, bez nocy”. A werset mówi: „I był wieczór, i był poranek – dzień jeden” (Tora, Bereszit, 1:5). Właśnie dzięki obojgu, nocy i dniowi, powstaje dzień jeden.
Jak powiedziano, noc, która nie świeci bez napraw, została stworzona z góry zamierzonym celem: aby dokonać napraw tego, co odsłania człowiekowi. Z odczucia ciemności kształtują się potrzebne kelim – tak, aby powstała potrzeba pomocy Stwórcy. Inaczej nie ma potrzeby Jego wybawienia, czyli potrzeby Tory, o której powiedziano: „Światło w niej przywraca do dobra”.
Dlatego przyszły naprawy zwane „Torą i przykazaniami”. Torą jest to, co odsłania się nam w części zwanej „jawną”: prawa, opowiadania o ojcach i podobne rzeczy. Wszystko to nazywa się „Torą”. Jest to część „jawnej Tory”, która uczy nas wypełniania przykazań i sposobu ich wypełniania, a także opowiada dzieje ojców.
Trzeba jednak wiedzieć, że Tora ma także część ukrytą – tę Torę, która jest przed nami ukryta. Cała Tora jest imionami Stwórcy, czyli objawieniem Boskości, zwanym „tajemnicami Tory”. Człowiek zaczyna je osiągać dopiero po dostąpieniu Tory liszma.
Jak mówi Rabbi Meir (Miszna, Awot, 6:1): „Każdy, kto zajmuje się Torą liszma, dostępuje wielu rzeczy; odsłaniają mu tajemnice Tory i staje się jak coraz obfitsze źródło”. Zatem jawna część Tory ma dzięki swej szczególnej mocy doprowadzić nas do liszma: do zdolności nadawania każdej myśli, wypowiedzi i czynowi intencji obdarzania.
Następnie, po dostąpieniu liszma, zaczyna się zajmowanie ukrytą Torą i smakami przykazań, przez których wykonywanie człowiek przyciąga wyższą obfitość w dół. Mówiliśmy już o tym, że 613 przykazań nazywa się zarówno „613 radami”, jak i „613 nakazami”.
W Przedmowie Zohar (komentarz Wizje drabiny, p. 1, ustęp Ogólne objaśnienie czternastu przykazań) napisano: „Przykazania Tory nazywa się w języku Zoharu «nakazami» (pikudin), ale także «613 radami». Różnica między nimi polega na tym, że każda rzecz ma przód i tył. Przygotowanie do rzeczy nazywa się «tyłem», a osiągnięcie jej – «przodem». Z perspektywy tego przodu przykazań, kiedy nazywają się one «nakazami», Rabbi Szimon objaśnia wspomnianych czternaście przykazań”.
Widzimy zatem, że część ukrytą nazywa się „przodem”. Tego przodu dostępuje się po dostąpieniu liszma.
[1] Przyp. tłum. Terumot to wydzielane dary z plonów, przeznaczone dla kohenów; maaserot to dziesięciny. Autor wymienia je jako przykłady przykazań zależnych od ziemi.
[2] Przyp. tłum. W oryginale występuje jichudim (יחודים, zjednoczenia). Nie należy mylić tego zapisu z jechidim (יחידים, jednostki, pojedyncze osoby); różnica liter zmienia tu podmiot całego zdania.
[3] Przyp. tłum. Skrót עש״נ tworzą litery ajin (ע) słowa olam (עולם, świat), szin (ש) słowa szana (שנה, rok) i nun (נ) słowa nefesz (נפש, dusza). W tym przykładzie autor przypisuje im odpowiednio miejsce, czas i osobę wykonującą zjednoczenie.