W Zoharze (Wajikra, komentarz Sulam, pkt 251) napisano: „Nauczyliśmy się: napisano «I będzie: gdy zgrzeszy i zawini». Dlaczego najpierw mówi «gdy zgrzeszy», a na końcu «i zawini»? I odpowiada: tak się nauczyliśmy – «gdy zgrzeszy» odnosi się do tych przewinień, które nazywa się grzechem, jak napisano: «ze wszystkich grzechów człowieka». «I zawini» jest jak w słowach: «zadośćuczynienie zwracane AWAJa». «I zawini» znaczy «i naprawi». Czyli: «I będzie: gdy zgrzeszy» – jeśli naprawi swoje czyny, zwróci zrabowane, które zrabował. Rabbi Josi powiedział: wynika to ze słowa «i zwróci», które oznacza, że zwraca sam z siebie. Nie napisano bowiem we-jasziw, w znaczeniu rozkazu, lecz właśnie we-hesziw[1], czyli sam z siebie” (Tora, Wajikra, 5:23; Tora, Bamidbar, 5:6, 8).
Należy zrozumieć, co znaczy „gdy zgrzeszy” – spośród przewinień nazywanych grzechem, jak napisano: „ze wszystkich grzechów człowieka”. Czy istnieje przewinienie, którego nie nazywa się grzechem? Na to przytacza dowód: „ze wszystkich grzechów człowieka”. Następnie objaśnia werset o rabunku, który dotyczy właśnie relacji między człowiekiem a jego bliźnim. A co z przykazaniami między człowiekiem a Stwórcą?
Wyjaśnimy to według drogi pracy. Wiadomo, że zasadniczo wszystkie grzechy wynikają z pragnienia otrzymywania, zakorzenionego w stworzeniach z mocy zamysłu stworzenia: „obdarzać dobrem Jego stworzenia”. Następnie ustanowiono zakaz otrzymywania w celu otrzymywania – naprawę skrócenia, uczynioną po to, by nie było „chleba wstydu”. Wskutek tej naprawy, wraz z rozwojem światów, wyłoniły się klipot. Później, przez grzech Adama Riszona przy Drzewie Poznania, powstały dwa systemy, zgodnie z: „Jedno naprzeciw drugiego uczynił Elohim” (Pisma, Kohelet, 7:14): ABEA świętości, a naprzeciw nich ABEA nieczystości. Stąd biorą się wszystkie grzechy – z chęci otrzymywania wyłącznie w celu otrzymywania. Człowiek jest bowiem z natury stworzony z miłością do samego siebie: nie troszczy się o nic poza własną korzyścią. Jedynie przez „sgula Tory i przykazań” można go naprawić, aby działał w celu oddawania. Zanim otrzyma tę naprawę, zwaną „w celu oddawania”, chce wszystko pochłonąć w swoje władanie – wyprowadzić wszystko spod władzy Świętego, błogosławionego On, i wprowadzić pod władzę człowieka.
I to ukształtowało w naszym świecie trzy pojęcia:
- czyny zakazane i dozwolone;
- w rzeczach dozwolonych rozróżniamy również dwa aspekty: sprawy przykazania i sprawy pozostawione do wyboru;
- intencja: zarówno przy rzeczach zakazanych należy kierować się intencją oddawania i dlatego ich nie czynić, jak i przy rzeczach dozwolonych – należących do przykazań lub pozostawionych do wyboru – intencją powinno być oddawanie, nie własna korzyść. Przestrzega Tory i przykazań dlatego, że Stwórca je nakazał, wierząc, że Stwórca będzie miał zadowolenie z tego, iż wypełnia wszystko, co nam nakazał. Taka jest cała jego intencja: we wszystkim, co czyni, zarówno w przykazaniach „czyń”, „nie czyń”, jak i w sprawach pozostawionych do wyboru, stara się podczas działania kierować intencją dla Stwórcy.
Z powyższego wynika, że gdy człowiek przyjmuje przyjemność we własne władanie, jego grzech polega na wyprowadzeniu jej spod władzy Świętego, błogosławionego On, pod własną władzę. Wszystko powinno bowiem wejść pod władzę Świętego, błogosławionego On, a człowiek jest tylko „sługą Stwórcy” i nie ma własnej władzy. Wszystko pozostaje we władaniu jego pana; sługa nie ma niezależnej władzy. Gdy jednak przyjmuje przyjemności istniejące w świecie we własne władanie, wygląda to tak, jakby były dwie władze. Nazywa się to wyprowadzaniem spod władzy Świętego, błogosławionego On, do którego należy świat, i wprowadzaniem pod własną władzę.
W przenoszeniu spod władzy bliźniego pod własną władzę należy rozróżnić dwa sposoby:
- bliźni nie widzi, jak człowiek zabiera jego rzecz i przenosi ją we własne władanie. Taki człowiek nazywa się „złodziejem”: jeśli bliźni nie widzi, ma odwagę przywłaszczyć sobie jego własność. Gdy jednak widzi, że bliźni będzie patrzył i zobaczy, jak bierze rzeczy we własne władanie, nie ukradnie;
- ale zdarza się czasem, że człowiek bierze własność innego nawet wtedy, gdy ten się temu sprzeciwia i to nazywa się rabunkiem; on rabuje drugiego, mimo że ten widzi jego działania; i nie odczuwa wstydu, gdy tamten krzyczy, że to rabunek, i że nie pozwala mu brać; lecz człowiek nie ma siły pokonać swojego pragnienia przywłaszczenia cudzej własności i zmuszony jest do rabunku, nie krępując się, że ktoś go widzi.
A przyczyną tego jest to, że pragnienie otrzymywania (dla siebie) już rozrosło się do ogromnych rozmiarów. Mój ojciec i nauczyciel, błogosławionej pamięci, powiedział, że różnica między złodziejem a rabusiem polega na tym, że u rabusia pragnienie otrzymywania jest znacznie większe niż u złodzieja. Jeśli złodziej dowiaduje się, że właściciel go obserwuje, to wstyd daje mu siłę, by powstrzymać się i zrezygnować z kradzieży. U rabusia natomiast pragnienie otrzymywania jest tak ogromne, że nie istnieje żadna siła, która mogłaby mu przeszkodzić i go powstrzymać. W wyniku ogromnego pragnienia i dążenia do przywłaszczenia cudzej własności nie zwraca on uwagi na nic i realizuje swój zamiar.
Z powyższego teraz zrozumiemy, co tutaj oznacza „jeśli zgrzeszy…”. To znaczy, że chodzi o jedno z wykroczeń, zwanych grzechem, ponieważ powiedziano: „i ze wszystkich grzechów człowieka…”, gdzie „ze wszystkich”, co oznacza korzeń wszystkich przewinień, czyli egoizm, pragnienie otrzymywania dla siebie, od którego zaczynają się wszystkie działania w świecie i na nim się kończą. Innymi słowy, dana jest nam praca nad naprawą naszego egoizmu, aby [pragnienie otrzymywania] było w celu oddawania. A kiedy zakończy się naprawa, to będzie się to nazywało „gmar tikun” (koniec naprawy). Czyli wszystkie naprawy, których powinniśmy dokonać za pomocą Tory i przykazań, służą jedynie naprawie pragnienia otrzymywania, aby było w celu oddawania. I wtedy zasłużymy na zjednoczenie ze Stwórcą i tym samym osiągniemy cel stworzenia, który polega na pragnieniu Stwórcy, by dać dobro swoim stworzeniom.
Wynika z tego, że na końcu naprawy, czyli gdy wszystko jest naprawione i nie ma już nic do naprawienia, wszystko musi wejść do świętości – nawet umyślne występki. W przeciwnym razie brakowałoby części pragnienia otrzymywania, która pozostałaby na zewnątrz i jeszcze nie otrzymała naprawy. To jest wskazówka zawarta w słowach „ze wszystkich grzechów człowieka”: wszystko pochodzi z tego korzenia. Trzeba wiedzieć, że nie ma żadnego grzechu, który nie wywodziłby się z korzenia pragnienia otrzymywania, będącego, jak wiadomo, korzeniem wszystkich stworzeń. Dlatego nawet gdyby pozostał jeden grzech, skoro pochodzi z tego korzenia, również musi zostać naprawiony w celu oddawania. Inaczej brak ten byłby widoczny w korzeniu. Pierwsze skrócenie, nałożone na korzeń pragnienia otrzymywania, miało bowiem sprawić, byśmy wszystko, co zawiera zamysł stworzenia „obdarzać dobrem Jego stworzenia”, otrzymali w kelim naprawionych w celu oddawania.
Można to zrozumieć na następującym przykładzie: załóżmy, że pragnienie Stwórcy, by dać nasłodzenie stworzeniu, zostało obliczone na sto kilogramów błogości. Oczywiste jest, że trzeba przygotować kli, aby w nim była potrzeba na te sto kilogramów, inaczej nie będzie gdzie umieścić tych stu kilogramów nasłodzenia, ponieważ nie może być napełnienia bez potrzeby. Wynika z tego, że jeśli podczas napełniania tych kelim, czyli braków jakaś ich część pozostaje na zewnątrz, czyli część pragnień, odpowiadających tym stu kilogramom nasłodzenia, nie jest jeszcze gotowa na ich przyjęcie, wtedy i pragnienie Stwórcy, by dać nasłodzenie, nie zostaje zrealizowane w pełni z powodu nieprzydatności tych kelim.
Wynika z tego, że wszystkie kelim, które wyłoniły się przy stworzeniu, muszą wejść do świętości. W ten sposób można zrozumieć słowa Zoharu: „W przyszłości anioł śmierci stanie się świętym aniołem”. Jak powiedziano wyżej, całe zło pochodzi z pragnienia otrzymywania, stworzonego przez Świętego, błogosławionego On, który następnie nałożył na nie skrócenie, zwane „naprawą”. Całe sto kilogramów stworzonego pragnienia otrzymywania musi więc [zostać włączone do świętości] przez naprawę zwaną „otrzymywaniem w celu oddawania”. Aspekty, których nie można naprawić przed końcem naprawy, nazywają się „klipot, nieczystość i sitra achra”. Jednak na końcu naprawy wszystkie kelim muszą wejść do świętości z powodu opisanego wyżej. Inaczej pozostałby brak w obfitości, gdyż wszystkie kelim muszą otrzymać obfitość należącą do ich części.
Zgodnie z tym zrozumiemy słowa „ze wszystkich grzechów człowieka”: chodzi o korzeń grzechów, zwany pragnieniem otrzymywania. To właśnie znaczy „I będzie: gdy zgrzeszy i zawini”. Słowa „ze wszystkich grzechów człowieka” nie odnoszą się wyłącznie do grzechów między człowiekiem a jego bliźnim. Wprawdzie dalej objaśnia słowo „i zawini” przez „zadośćuczynienie zwracane AWAJa”: „i zawini” znaczy, że naprawi swoje czyny i „zwróci zrabowane, które zrabował”, co wskazywałoby właśnie na relację między człowiekiem a bliźnim.
Należy jednak wyjaśnić to tak, jak powiedziano wyżej: korzeniem wszystkich grzechów jest pragnienie otrzymywania w celu otrzymywania. Człowiek bierze to, co otrzymuje od Świętego, błogosławionego On, czyli z Jego władania, i wszystko wprowadza we własne władanie. Nazywa się to rabunkiem, ponieważ wyprowadza spod władzy Świętego, błogosławionego On, mimo że Tora woła i mówi, iż nie wolno przyjmować we własne władanie. W przeciwnym razie jest tak, jakby istniały dwie władze: władza Świętego, błogosławionego On, a człowiek wyprowadza przyjemności spod niej pod swoją władzę. Dlatego nie nazywa się złodziejem, lecz rabusiem. Choć Święty, błogosławiony On, widzi, co bierze, jego pragnienie otrzymywania jest tak silne, że nie ma siły go przezwyciężyć. Nazywa się więc rabusiem, a nie złodziejem.
Na czym polega jego naprawa? „Zwróci zrabowane, które zrabował” – dokona tszuwy i naprawi [siebie], tak aby wszystkie jego czyny weszły do świętości. To znaczy, przyciągnie pragnienie, dzięki któremu wszystkie jego czyny będą w celu oddawania.
Tak objaśnia „I będzie: gdy zgrzeszy i zawini”: „i zawini” znaczy, że naprawi. Rabbi Josi dodaje: wynika to ze słowa „i zwróci”, oznaczającego, że zwraca sam z siebie. Nie napisano we-jasziw, które oznaczałoby rozkaz, lecz właśnie we-hesziw – sam z siebie. Istnieje bowiem „tszuwa z bojaźni”, przy której „umyślne występki stają się nieumyślnymi”. Choć zwraca zrabowane, nie czyni tego jeszcze z własnej woli, lecz zwraca z powodu bojaźni. Nie jest to „sam z siebie”, z dobrej woli, tak aby można było powiedzieć, że cieszy go zwrot zrabowanego. Jest raczej tak, jakby nie miał wyboru.
Przez tszuwę z bojaźni grzech nie jest jeszcze naprawiony, ponieważ „umyślne występki stają się jedynie nieumyślnymi”. Pozostają więc kelim poza świętością, w których wyższa obfitość nie może się obłóczyć. Nie można zatem udzielić niższym Jego pragnienia „obdarzania dobrem swoich stworzeń”: [obfitość] nie ma miejsca, by się obłóczyć, jak powiedziano wyżej. Jest więc tak, jakby istniał brak w celu.
Dlatego dano nam naprawę zwaną „tszuwą z miłości”, przy której „umyślne występki stają się zasługami”. Kelim będące w aspekcie „umyślnych występków” są pragnieniem otrzymywania, które ze strony celu stworzenia należy do wyższej obfitości, lecz nie jest gotowe, aby ją otrzymać. Gdy te kelim stają się zasługami, są już gotowe, by wyższa obfitość się w nich obłóczyła. Wtedy może urzeczywistnić się doskonałość celu: „obdarzać dobrem Jego stworzenia”, w tej mierze obfitości, którą chciał im dać.
Teraz weszły [do świętości] wszystkie kelim należące do ogólnego pragnienia otrzymywania, podzielonego na liczne części, ponieważ mniejsze części łatwiej naprawić.
Jest to zgodne z przypowieścią, którą mój ojciec i nauczyciel, błogosławionej pamięci, przytacza w związku z naprawą grzechu Drzewa Poznania (Panim masbirot, fragment z przypowieścią o królu wysyłającym złote monety synowi). Król chciał wysłać wielką sumę złotych dinarów swojemu synowi do zamorskiej krainy. Ponieważ wszyscy mieszkańcy jego kraju byli złodziejami, rozmienił dinary na drobne monety. Moneta po monecie zbiera się w wielką sumę i w ten sposób wszystko zostaje naprawione.
[1] Przyp. tłum. Zohar zestawia we-aszem (ואשם), „i zawini”, z aszam (אשם), słowem oznaczającym winę, ale również związane z nią zadośćuczynienie. Stąd wykładnia prowadząca do naprawy. Następnie odróżnia we-jasziw (וישיב) od we-hesziw (והשיב): w przytoczonej wykładni pierwsze wyraża nakaz zwrotu, drugie zwrot dokonany z własnej woli. Rabasz rozwija tę różnicę jako tszuwę z bojaźni i tszuwę z miłości.