W Zoharze (Wajechi, p. 386) napisano: „Rabbi Jehuda otworzył i powiedział: «I obrócił Chizkijahu twarz ku ścianie, i modlił się do Stwórcy»”. W komentarzu Sulam czytamy: „Człowiek powinien modlić się tylko blisko ściany, a między nim a ścianą nie powinno być niczego oddzielającego, jak napisano: «I obrócił Chizkijahu twarz ku ścianie»”.
Należy zrozumieć, czym jest ściana, przy której trzeba się modlić, oraz czym jest przegroda, skoro nie wolno, aby cokolwiek oddzielało. Zohar wyjaśnia tam, w komentarzu Sulam, p. 392: „Ściana – to Pan całej ziemi, czyli Szchina”.
Zgodnie z tym słowa o modlitwie blisko ściany należy rozumieć jako modlitwę blisko Szchiny. Nie wiadomo jeszcze jednak, jak mierzy się tę bliskość. Dlatego wyjaśnia, że między człowiekiem a ścianą nie powinno być niczego oddzielającego. Przegrodę należy rozumieć tak jak przy zanurzeniu, obmywaniu rąk i czterech gatunkach, gdy lulaw, mirty i wierzby wiąże się liściem lulawu[1], ponieważ jest on tego samego rodzaju.
Taką przeszkodą jest pragnienie otrzymywania. Tak jak Szchina obdarza niższych, tak i człowiek, usuwając siłę otrzymywania, powinien dojść do tego, że wszystkie jego dążenia i pragnienia skierowane będą tylko na oddawanie Stwórcy. I wtedy będzie to nazywane, że człowiek jest „bliski”, „tuż przy ścianie”, czyli przy Szchinie.
Jednak przede wszystkim musimy wiedzieć i starać się choć trochę zrozumieć, na ile pozwala nasz rozum, o co powinniśmy się modlić. Czyli spośród wszystkiego, czego nam brakuje, musimy wyróżnić coś jako najważniejsze dla siebie – tak ważne, że gdybyśmy mogli wypełnić ten brak, niczego więcej by nam nie brakowało.
Wiadomo, że główną modlitwą jest modlitwa o Szchinę na wygnaniu. Ale i to wymaga wyjaśnienia. W wielu miejscach napisano, że główna rzecz, o którą powinniśmy się modlić, to o „wzniesienie Szchiny z prochu”. I na ten temat istnieje wiele różnych interpretacji.
To, co możemy nieco zrozumieć, to królestwo niebios. Człowiek przyjmuje na siebie, że nie ma na świecie żadnego innego celu niż służenie Królowi bez otrzymywania zapłaty. Dzięki temu dostąpi przylgnięcia do Stwórcy i będzie mógł sprawić Królowi zadowolenie, zgodnie z zasadą: „Jak On jest miłosierny, tak i ty bądź miłosierny”. Będzie wtedy zdolny urzeczywistnić zamysł stworzenia, którym jest obdarzenie stworzeń dobrem.
Jednak „sprawianie zadowolenia Stwórcy” nie zajmuje miejsca u stworzeń, które rodzą się z pragnieniem otrzymywania. Dlatego samo pojęcie obdarzania jest dla nich niezrozumiałe. Przypomina to rzecz leżącą w prochu, na którą nikt nie zwraca uwagi, aby uznać, że warto ją podnieść. To nazywa się „Szchiną w prochu”. Jak napisano w Slichot Trzynastu Właściwości: „Wspomnę Elohim i westchnę, widząc każde miasto zbudowane na swoim wzgórzu, a miasto Elohim poniżone aż do głębi Szeolu”.
„Miasto” – jak napisano (Pisma, Kohelet, 9:14): „Małe miasto, a ludzi w nim niewielu”. Ibn Ezra wyjaśnia: „Dawni komentatorzy powiedzieli, że jest to przypowieść: «małe miasto» to ciało człowieka, a «ludzi w nim niewielu» to władze przyrodzone, służące nefesz”.
Również tutaj „miasto Elohim” należy rozumieć jako stan, w którym ciało chce, aby zamieszkał w nim Elohim, a wszystkie jego organy sprzeciwiają się temu. Praca obdarzania, czyli praca dla niebios, jest wtedy na samym dole i ma smak prochu. Jak napisano w przekleństwie węża (Tora, Bereszit, 3:14): „Przeklęty jesteś pośród wszelkiego bydła i wszelkich zwierząt polnych; na brzuchu będziesz się poruszał i proch będziesz jadł przez wszystkie dni swojego życia”. Oznacza to, że cokolwiek zje, będzie to miało dla niego smak prochu.
Tak samo i tutaj: kiedy człowiek zaczyna pracować duchowo, pracować dla Stwórcy i nie widzi, że cokolwiek z tego przypadnie jego egoizmowi, i nie może czerpać z tego nasłodzenia dla siebie, wtedy taka praca wydaje mu się niska, bezwartościowa. I wszystko, co by w tej pracy nie zrobił, nabiera dla niego smaku prochu. I to właśnie nazywa się, że „miasto Elohim zostało poniżone aż do głębi Szeolu”.
To znaczy, że jeśli istnieje przeszkoda między człowiekiem a Szchiną, czyli jeśli duchowa praca człowieka oparta jest na egoizmie, to wtedy zaczyna mu się wydawać, że znajduje się już w doskonałości, w „niebiańskich wysokościach”. Jeśli zaś człowiek chce usunąć tę przeszkodę, czyli chce, by jego duchowa praca opierała się na pragnieniu oddawania, wtedy czuje się „poniżony do otchłani”, ponieważ jego egoizm nie widzi, że może cokolwiek zyskać, i dlatego wszystkie organy, sprzeciwiają się, nie pozwalając człowiekowi pracować.
Teraz zrozumiemy, o co trzeba się modlić. Główna modlitwa powinna dotyczyć Szchiny będącej w prochu: praca obdarzania Stwórcy jest dla nas niska i wzgardzona. Prosimy Stwórcę, aby rozświetlił nasze oczy i usunął ciemność, która je przesłania. O to prosimy, jak napisano (Pisma, Psalmy 113:7): „Podnoszący biednego z prochu, z rumowiska dźwignie ubogiego”.
Wiadomo, że Szchina nazywana jest „uboga i biedna”, jak powiedziano w Zoharze, że „jest w prochu”. „Z rumowiska dźwignie ubogiego” – mówi o tych, którzy pragną zjednoczenia ze Szchiną i dlatego odczuwają swój stan jako niski i ciężki, i nie widzą żadnej możliwości, by samodzielnie wyjść z tego bagna. I wtedy proszą Stwórcę, by ich podniósł, wywyższył.
Jeśli jednak duchowa praca opiera się na pragnieniu otrzymywania, to ciało zgadza się z tym i nie stawia oporu, ponieważ nie ma ono najmniejszego pojęcia o tym, czym jest pragnienie oddawania. I taka praca prowadzi człowieka do próżności i pychy, wtedy pyszni się tym, że „służy” Stwórcy. Takiemu człowiekowi wydaje się, że inni są gorsi od niego, bo widzi tylko ich braki.
Natomiast ci, którzy idą drogą prawdy i chcą dojść do obdarzania, są uniżeni. Widzą bowiem, że „gdyby Święty, błogosławiony On, nie pomagał mu, nie mógłby mu sprostać”. Nie widzą więc w sobie żadnej dodatkowej zalety ponad innych. Ludzie ci nazywają się uniżonymi również dlatego, że chcą połączyć się z obdarzaniem, uważanym za niskie. To kolejny powód tej nazwy.
Mogą wtedy powiedzieć: „Wzniosły Stwórca, wielki i budzący bojaźń, poniża wyniosłych aż do ziemi i podnosi uniżonych aż na wysokości”. Mówią, że to, co wcześniej było niskie, jest teraz wzniosłe, wielkie i budzące bojaźń. Czują, że wcześniejsza praca w miłości własnej, będąca pychą i dająca im poczucie dumy, stała się teraz czymś niskim. Wstydzą się bowiem pracować dla miłości własnej.
Kto jednak dał im siłę, aby tak odczuwali? Święty, błogosławiony On. Dlatego człowiek mówi: „Poniża wyniosłych aż do ziemi”. Praca obdarzania, wcześniej niska, zajmuje teraz u niego najwyższe miejsce. Kto to uczynił? Tylko Święty, błogosławiony On. Dlatego człowiek mówi: „I podnosi uniżonych aż na wysokości”.
„Szchina na wygnaniu” oznacza, że człowiek powinien odczuć, iż jest ona na wygnaniu. Człowiek nazywa się małym światem i zawiera siedemdziesiąt narodów. Właściwość Israel w nim znajduje się na wygnaniu: lud Israel w człowieku jest podporządkowany narodom świata w nim i nie może niczego zrobić dla siebie, tylko dla narodów świata.
Lud Israela nazywa się jaszar-El (ישר־אל – prosto do El), ponieważ chce obdarzać Stwórcę. Natomiast ci, którzy chcą pracować z zamiarem otrzymywania, nazywają się narodami świata.
Zgodnie z tym należy wyjaśnić „Israel, który został wygnany”: jeśli Israel znajduje się na wygnaniu i nie może zrobić niczego dla właściwości jaszar-El, „Szchina jest z nimi”, czyli również na wygnaniu. Jak gdyby nie mogła nad nimi panować, gdyż oni, niejako, panują nad nią.
O tym powiedział król Dawid (Pisma, Psalmy 115:1–3): „Nie nam, Stwórco, lecz swemu imieniu daj chwałę, ze względu na swoją łaskę i swoją prawdę. Dlaczego narody mają mówić: Gdzie jest ich Elohim? A nasz Elohim jest w niebiosach; wszystko, czego zapragnął, uczynił”.
Wyjaśnijmy teraz powyższe. Gdy prosimy Stwórcę, by pomógł nam wyjść z wygnania, mówimy: „Nie nam”, czyli nie dla naszego pragnienia otrzymywania. Oznacza to, że chcemy, by wszystkie nasze myśli, pragnienia i działania opierały się nie na pragnieniu otrzymywania dla siebie (co stanowi poziom narodów świata), lecz: „Imieniu Twemu daj chwałę”, by Szchina nie była na wygnaniu (galut), nie była w prochu, czyli by została nam objawiona chwała niebios, o czym powiedziano: „Niech będzie wywyższone i uświęcone wielkie Imię Jego”.
„Dlaczego narody mają mówić” – chodzi o narody świata w człowieku, zwane gojim. Co mówią? „Gdzie jest ich Elohim?”. Sprzeciwiają się wierze Israela, którego praca odbywa się w moach i sercu, podczas gdy cała praca narodów mieści się w ramach wiedzy. Natomiast „nasz Elohim jest w niebiosach” oznacza właśnie ponad wiedzę, zwane niebiosami, ponad naszym rozumem.
Dlaczego Stwórca sprawił, że nasza praca odbywa się ponad wiedzę? Nie mówimy, że nie może uczynić inaczej, lecz że „wszystko, czego zapragnął, uczynił”. Uznał, że praca ponad wiedzę jest bardziej skuteczną drogą do celu: abyśmy mogli otrzymać dobro i nasłodzenie, a jednocześnie pozostać w zamiarze obdarzania, nie dla własnej korzyści.
„Ze względu na swoją łaskę i swoją prawdę” należy wyjaśnić tak: modlimy się do Stwórcy „swemu imieniu daj chwałę”. „Ze względu na swoją łaskę” oznacza, aby udzielił nam właściwości Hesed, tak byśmy mieli siłę postępowania we właściwości Hesed, zwanej kelim obdarzania. Dzięki temu będziemy mieli podobieństwo formy. Potem będziemy mogli otrzymać dobro i nasłodzenie, zwane właściwością prawdy.
Jak wyjaśniono w Talmudzie dziesięciu sfirot, część 13, Or pnimi do p. 209, w objaśnieniu siódmej naprawy: „Dlatego objawienie Jego sterowania nazywa się «i prawda», gdyż taka jest prawda Jego woli. [Wszelkie rodzaje ukryć istniejące w światach][2] służą jedynie objawieniu tej prawdy w Jego sterowaniu, którą jest obdarzenie stworzeń dobrem. Dlatego ta naprawa w ז”א nazywa się «i prawda»”. Taki jest sens słów „ze względu na swoją prawdę”.
[1] Przyp. tłum. Lulaw to gałąź palmy używana podczas Sukot wraz z mirtem, wierzbą i etrogiem. Przywołane tu pojęcie przegrody (chacica) oznacza coś, co oddziela i zakłóca wymagany kontakt; liść tego samego rodzaju nie stanowi takiej przegrody.
[2] Przyp. tłum. Słowa w nawiasach kwadratowych uzupełniono na podstawie pełnego tekstu cytowanej księgi. W przytoczeniu Rabasza zdanie jest skrócone i nie ma wyrażonego podmiotu czasownika „służą”.