Napisano: „A im bardziej go udręczali, tym bardziej się rozmnażał i rozrastał; i odczuwali odrazę wobec synów Israela” (Tora, Szemot, 1:12). Z wersetu wynika, że w takiej mierze, w jakiej go udręczali, w tej samej mierze się rozmnażał i rozrastał. Wygląda to jak warunek: nie może być płodności i pomnażania w pracy bez wcześniejszej podstawy cierpień.
Aby zrozumieć to, co zostało napisane, musimy poznać najważniejsze – to, co stanowi naszą istotę. Jak wyjaśniono w przedmowach, nasza istota to jedynie pragnienie otrzymywania. I oczywiście, napełnienie tego, czego domaga się pragnienie otrzymywania nie nazywa się „pracą”, ponieważ „pracą” nazywa się to, za co otrzymuje się zapłatę. Praca to działania, z których człowiek byłby gotów zrezygnować, lecz wykonuje je tylko dlatego, że nie ma innego wyjścia, ponieważ gorąco pragnie otrzymać zapłatę, wynagrodzenie.
Wynagrodzenie to coś, do czego człowiek dąży, gdy wszystkie jego pragnienia i dążenia skierowane są ku temu. A prawdziwe pragnienie jest wtedy, gdy pożądane tak przenika serce człowieka, że mówi on sobie: „Jeśli nie będę miał możliwości tego osiągnąć, to wolę śmierć niż takie życie”.
Dlatego jeśli człowiek nie odczuwa męki i bólu z powodu braku tego, czego pragnie, to pragnienie to nie jest jeszcze żarliwym pożądaniem. I na tyle, na ile odczuwa cierpienie z powodu braku tego, tym określa się wielkość jego dążenia.
Jeśli więc człowiek chce otrzymać jakieś napełnienie, musi najpierw mieć brak. Nie ma bowiem światła bez kli i nie można czymś napełnić, jeśli nie ma braku.
Na przykład człowiek nie może jeść bez apetytu ani cieszyć się odpoczynkiem bez zmęczenia. Dlatego, jeśli człowiek nie odczuwa cierpień z powodu Egipcjan w swoim ciele, którzy dręczą go, gdy nie chce słuchać ich głosu, lecz chce iść drogą, której oni nie chcą…[1]
Korzeń otrzymywania w człowieku, zwany miłością własną, jest właściwością Egiptu. Istnieje wiele narodów, ogólnie zwanych siedemdziesięcioma narodami. Stoją one naprzeciw świętości, którą stanowi siedem sfirot, a każdy aspekt zawiera dziesięć. Stąd liczba siedemdziesięciu narodów. Każdy naród ma własne pragnienie, właściwe tylko jemu.
Klipa Egiptu jest klipą ogólną, do której upadły iskry świętości. Lud Israela przebywający w Egipcie musiał je naprawić. Najpierw musi więc pojawić się ból i cierpienie z powodu niemożności wyjścia spod ich władzy, jak napisano: „I jęczeli synowie Israela z powodu pracy, i wołali, a ich wołanie z powodu pracy wzniosło się do Elohim. I usłyszał Elohim ich jęk” (Tora, Szemot, 2:23–24).
Dwukrotnie wspomniano „z pracy”, ponieważ ich jęki były spowodowane tym, że nie mogli pracować dla Stwórcy. I całe ich cierpienie wynikało z tego, że nie mogli wykonywać tej pracy bezinteresownie, gdyż znajdowali się pod władzą klipy Egiptu.
Dlatego napisano dwukrotnie „z pracy”:
- Wszystkie ich jęki były spowodowane jedyną rzeczą, w której odczuwali prawdziwą potrzebę; to znaczy, że nie pragnęli żadnych nadmiarów ani zapłaty, a mieli tylko jedną potrzebę, ponieważ odczuwali cierpienie i ból z powodu tego, że nie mogą niczego zrobić dla Stwórcy; w kilku słowach: chcieli, aby pojawiło się w nich pragnienie sprawiania przyjemności Stwórcy, a nie własnemu egoizmowi, ale nie mogli do tego dojść, i z tego powodu cierpieli; i to właśnie nazywa się, że pragnęli mieć choćby jakiekolwiek oparcie w duchowym;
- Drugie „z powodu pracy” wyjaśnia słowa „a ich wołanie wzniosło się do Elohim”. Elohim usłyszał ich jęk dlatego, że prosili tylko o pracę. Na to wskazuje drugie „z powodu pracy”. Całe odczuwane przez nich wygnanie polegało więc na tym, że byli pod władzą klipy Egiptu i nie mogli uczynić niczego wyłącznie z zamiarem obdarzania.
W Zoharze (Szemot, komentarz Sulam, p. 341) napisano: „Rabbi Jehuda powiedział: Zobacz, że jest tak, jak powiedział Rabbi Jehoszua z Sachnin: dopóki ich zwierzchnikowi dana była władza nad Israelem, wołanie Israela nie było słyszane. Kiedy ich zwierzchnik upadł, napisano: «I umarł król Egiptu», a natychmiast potem: «I jęczeli synowie Israela z powodu pracy, i wołali, a ich wołanie wzniosło się do Elohim». Do tej chwili jednak nie otrzymali odpowiedzi na swoje wołanie”.
Na tej podstawie można powiedzieć: jeśli nie nadszedł czas strącenia zwierzchnika Egiptu, nie ma miejsca na wybór, aby dokonać tszuwy i wyjść z wygnania. W komentarzu Sulam, p. 340, czytamy bowiem: „W owych licznych dniach” – licznych dla pobytu Israela w Egipcie, czyli gdy nadszedł kres. Kiedy dopełnił się kres ich wygnania, co napisano? „I umarł król Egiptu”. Znaczy to, że zwierzchnik Egiptu został strącony ze swojego stopnia i upadł ze swojej wyniosłości. Dlatego Pismo mówi o nim: „I umarł król Egiptu”, gdyż upadek uważa się dla niego za śmierć. Gdy upadł król Egiptu, będący ich zwierzchnikiem, Święty, błogosławiony On, wspomniał Israel i usłyszał ich modlitwę.
Zohar zadaje też pytanie na temat wersetu: „Gdy będziesz w ucisku i spotkają cię wszystkie te rzeczy” (Tora, Dewarim, 4:30). Czy to znaczy, że zanim wszystko, co zaplanowane, się nie spełni, nie można dojść do doskonałości? I wyjaśniono, że wszystko, co należy przejść, można przejść w zależności od miary odczuwanych cierpień, i to nie jest określone ani czasem, ani ilością, lecz wyłącznie stopniem odczucia.
Można to zrozumieć przez przykład: jeśli człowiek powinien włożyć wysiłek o wielkości 1 kg, odpowiadający 1000 g cierpienia, to zgodnie z tym będzie nagroda. Jak powiedzieli mędrcy: „Według cierpienia i nagroda”. A to, że człowiek musi to odkryć poprzez ciężką pracę, zanim otrzyma zapłatę, wynika z tego, że „nie ma światła bez kli”, ponieważ nie ma napełnienia, jeśli wcześniej nie odczuwano jego braku. A wysiłek, jaki człowiek wkłada, to przygotowanie do tego, by odczuć brak, by miał potem możliwość poczuć w nim pełnię, napełnienie.
I powiedzmy, że 1000 g braku człowiek może przekazać w różnych porcjach, które różnią się między sobą zarówno jakościowo, jak i ilościowo. Na przykład, człowiek może wkładać wysiłki dziesięć minut dziennie, czyli żałować, że jest oddalony od Stwórcy; albo dziesięć minut tygodniowo; albo dziesięć minut miesięcznie wspomina, że jest oddalony od Stwórcy, i tylko wtedy odczuwa żal.
Podobnie i jakość cierpienia, które wywołuje w człowieku żal w momencie, gdy przypomina sobie, że jest oddalony od Stwórcy. I chociaż powoduje to ból, nie jest to dla niego aż tak dotkliwe, bo są rzeczy, które pociągają go o wiele silniej, i ból związany z nimi jest większy. Wynika z tego, że także stronę jakościową człowiek musi rozważyć i wziąć pod uwagę.
Człowiek ma zatem wybór, choć musi przejść cały proces wysiłku i cierpień, aż w końcu dojdzie do stanu: „I powrócisz do Stwórcy, swego Elohim, i będziesz słuchał Jego głosu”.
Ale człowiek ma możliwość skrócenia czasu przechodzenia przez cierpienie, zwiększając czas poświęcany tej pracy – czyli ilość – oraz jakość odczuwanego cierpienia z powodu tego, że jest oddalony od Stwórcy. I tu należy wiedzieć, że istnieje ogromna różnica między ilościowym zwiększaniem tych cierpień – wydłużeniem czasu ich trwania, a jakościowym zwiększeniem ich odczuwania.
Aby zwiększyć ilość czasu, człowiek może ustalić sobie porządek – ile czasu może temu poświęcić, nawet zmuszając się do tego. To znaczy, mimo że ciało nie chce siedzieć i żałować oddalenia od Stwórcy przez tyle minut czy godzin, ile człowiek sobie wyznaczył, to jednak, jeśli ma on silne pragnienie i stanowczy charakter, będzie w stanie wykonać to, co postanowił. Ponieważ jest to działanie, a w działaniu człowiek potrafi zmusić siebie.
Ale jeśli chodzi o jakość wysiłku, to jest znacznie trudniejsze, ponieważ człowiek nie może zmusić się, by odczuwać inaczej, niż rzeczywiście czuje. Okazuje się więc, że gdy człowiek próbuje zrozumieć stopień swoich odczuć – na ile odczuwa ból i cierpienie z powodu oddalenia od Stwórcy, to odkrywa, że czasem przeżywa taki stan, kiedy jest mu zupełnie obojętne. I wtedy nie wie, co robić, bo przecież nie może zmienić swojego odczucia na jakieś inne, i wpada w stan zakłopotania.
I od tego właśnie zależy długość wygnania, ponieważ trudno jest dać wymaganą ilość wysiłku, a tym bardziej jego jakość. I gdy człowiek zaczyna rozmyślać nad tym, do jakiego stopnia odczuwa potrzebę tej więzi, widzi, że brak zbliżenia ze Stwórcą nie powoduje w nim żadnego bólu, i nawet nie uświadamia sobie tego. Nie czuje, że oddalenie od Stwórcy oznacza brak w nim życia i dlatego nie odczuwa z tego powodu żadnego cierpienia.
Nie ma wtedy innej rady, jak modlić się do Stwórcy, aby dał mu trochę życia, tak by odczuł, że jest niebezpiecznie chory i potrzebuje uzdrowienia nefesz. Niekiedy człowiek dochodzi do takiego upadku, że nie ma nawet siły się o to modlić i nic go nie obchodzi. Nazywa się to dojściem do stanu nieożywionego, w którym nie ma żadnego ruchu.
W takim stanie może mu pomóc tylko wspólnota – jeśli wejdzie między przyjaciół i nie będzie ich krytykował. Nie powinien badać, czy mają te same przeszkody i myśli i mimo to je przezwyciężają, czy też po prostu nie robią sobie rachunku duszy i dlatego mogą zajmować się Torą i przykazaniami, ani pytać: „Jak mogę się z nimi porównywać?”.
Gdy tak ich ocenia, nie może otrzymać od wspólnoty żadnej pomocy, ponieważ nie ma z nimi żadnego przylgnięcia: są w jego oczach zbyt mali, by być jego przyjaciółmi. Nie przyjmuje więc od nich żadnego wpływu. Inaczej jest, gdy przychodzi do przyjaciół bez wyniosłości, bez myśli, że sam jest mądry, a oni są głupcami, lecz odrzuca swoją pychę. Istnieje bowiem zasada: „Za ubogim podąża ubóstwo”. Nie dość, że człowiek jest w stanie upadku i nie odczuwa braku duchowości, to jeszcze przychodzą do niego myśli pychy: że jest mądrzejszy od całej swojej wspólnoty.
Wróćmy do pierwszego pytania, do słów Zoharu: „Kiedy dopełnił się kres ich wygnania”, co napisano? „I umarł król Egiptu”, ponieważ upadek uważa się dla niego za śmierć. Gdy upadł król Egiptu, będący ich zwierzchnikiem, Święty, błogosławiony On, wspomniał Israel i usłyszał ich modlitwę.
To daje nam podstawę sądzić, że żadna modlitwa nie pomoże, jeśli nie nadszedł jeszcze wyznaczony czas. Ale jeśli tak jest rzeczywiście, to po co wszystkie wysiłki, skoro i tak Stwórca nie wysłucha tej prośby?
Zgodnie z powyższym zrozumiemy te słowa wprost. Chodzi o to samo, co wyjaśnili nasi mędrcy na temat wersetu: „Ja, Stwórca, w swoim czasie przyspieszę to”: „Jeśli zasłużyli – przyspieszę to; jeśli nie zasłużyli – w swoim czasie”. Gdy nadejdzie czas, nastąpi pobudzenie ze strony Stwórcy, dzięki któremu Israel dokona tszuwy. Wybór dotyczy zatem czasu, jak powiedziano w Przedmowie do księgi Zohar, p. 16.
Z powyższego wynika, że człowiek nie powinien oglądać się na czas odkupienia. To, że przedtem „ich modlitwa nie została przyjęta”, odnosi się do czasu ilości i jakości cierpień: istnieje określony czas, w którym dopełni się ich miara. Można jednak ten czas skrócić. Cała ilość i jakość cierpień może ujawnić się w krótkim czasie, lecz wszystkie cierpienia ujawnią się w nim, jak wyjaśniono powyżej.
[1] Przyp. tłum. W tym miejscu oryginał nie domyka zdania warunkowego i przechodzi do wyjaśnienia, czym jest Egipt. Z poprzednich akapitów wynika związek: bez odczucia braku nie powstaje tęsknota za jego napełnieniem.