„Kochaj bliźniego swego jak siebie samego”. Rabbi Akiwa powiedział, że jest to wielka zasada w Torze[1]. Wynika z tego, że jeśli wypełniamy tę zasadę, zawarte są w niej już wszystkie szczegóły; to znaczy, że dojdziemy do nich automatycznie, bez żadnego wysiłku. Wynikałoby z tego, że w zasadzie nie mamy już nic więcej do zrobienia.
Ale widzimy, że Tora mówi nam: „Czego Stwórca żąda od ciebie? Tylko tego, abyś się Go bał”. Wynika z tego, że głównym wymaganiem wobec człowieka jest bojaźń przed Stwórcą, czyli jeżeli człowiek wypełnia to przykazanie, to tym samym przestrzega całej Tory i wszystkich przykazań, także przykazania „kochaj bliźniego swego jak siebie samego”.
Jednak zgodnie ze słowami rabbi Akiwy jest odwrotnie, to znaczy przykazanie „kochaj bliźniego” zawiera w sobie również przykazanie bojaźni przed Stwórcą. Ze słów mędrców wynika jednak coś innego niż ze słów rabbi Akiwy, gdy objaśniają werset (Talmud, Brachot, 6b): „Ostatecznie: bój się Stwórcy i przestrzegaj Jego przykazań, bo w tym cały człowiek”. Gemara pyta: „Co to znaczy «cały człowiek»?” Powiedział rabbi Elazar: „Powiedział Stwórca – cały świat został stworzony tylko dla tego [człowieka]”. A według rabbi Akiwy – wszystko zawarte jest w zasadzie „miłuj bliźniego”.
Jednak widzimy, że mędrcy mówią, iż najważniejsza jest wiara: „Przyszedł Hawakuk i sprowadził je do jednej [zasady], jak powiedziano: «Sprawiedliwy będzie żył dzięki swojej wierze»” (Talmud, Makot, 24a). Maharsza wyjaśnia tam, że tą najbardziej ogólną zasadą, dotyczącą każdego z Israela w każdym czasie, jest wiara. Wynika z tego, że główną zasadą jest wiara, a więc zarówno bojaźń, jak i „kochaj bliźniego” zawierają się w zasadzie wiary. Aby to wszystko zrozumieć, musimy się zastanowić, czym właściwie są: a) wiara; b) bojaźń; c) „kochaj bliźniego swego jak siebie samego”.
Przede wszystkim zawsze musimy pamiętać, czym jest cel stworzenia. Wiadomo, że celem stworzenia jest nasłodzenie stworzeń. Skoro zatem Stwórca chce obdarzyć swoje stworzenia dobrem i przyjemnością, to po co istnieją te trzy pojęcia: wiara, bojaźń przed Stwórcą i miłość do bliźniego? Potrzebne są tylko po to, aby uczynić nasze kelim odpowiednimi do otrzymania dobra i przyjemności, którymi Stwórca chce obdarzyć stworzenia.
Teraz trzeba zrozumieć, w jaki sposób te trzy przykazania czynią nasze kelim odpowiednimi. Wiara obejmuje także ufność. Przede wszystkim trzeba wierzyć, że celem stworzenia jest nasłodzenie stworzeń, a także ufać, że każdy z nas może ten cel osiągnąć. To znaczy, że celu stworzenia mogą dostąpić nie tylko wyjątkowe jednostki, lecz wszystkie stworzenia bez wyjątku. Dotyczy to nie tylko ludzi obdarzonych talentem, siłą przezwyciężania czy odwagą serca, lecz wszystkich stworzeń. Zob. Przedmowę do Talmudu dziesięciu sfirot, punkt 21, gdzie przytoczono Midrasz Raba, część Wezot ha-Bracha: „Powiedział Stwórca do Israela: Na wasze życie! Cała mądrość i cała Tora są rzeczą łatwą: kto się Mnie boi i wypełnia słowa Tory, ten ma w sercu całą mądrość i całą Torę”.
Wynika z tego, że wiara daje człowiekowi pewność, że może osiągnąć cel, i że nie powinien się zniechęcać w trakcie pracy. Wiara jest człowiekowi potrzebna, aby nie wycofał się z walki. Człowiek powinien wierzyć, że Stwórca może pomóc także tak nędznemu i wzgardzonemu człowiekowi jak on, przybliżając go do siebie i pozwalając mu osiągnąć zjednoczenie z Nim.
Aby jednak zasłużyć na wiarę, najpierw potrzebna jest bojaźń, jak powiedziano w Przedmowie Zohar, komentarz Sulam, p. 191, Objaśnienie rzeczy: „Ponieważ bojaźń to przykazanie, które zawiera w sobie wszystkie przykazania Tory i ono właśnie jest bramą do wiary w Stwórcę, i na ile budzi się w nim bojaźń wobec Jego zarządzania, na tyle obecna jest w nim wiara w Jego zarządzanie”. Na końcu wyjaśnia, że bojaźń oznacza lęk, by nie umniejszyć sprawiania zadowolenia swemu Stwórcy. Człowiek powinien bać się tego, że nie będzie mógł sprawić przyjemności Stwórcy, a jego bojaźń nie powinna służyć własnej korzyści. A więc bojaźń przed Stwórcą jest bramą wiary, czyli bez bojaźni nie można zasłużyć na wiarę.
Aby zaś osiągnąć bojaźń przed Nim, czyli lęk, że nie będzie mógł sprawić Stwórcy zadowolenia, człowiek musi mieć pragnienie i dążenie do obdarzania. Dopiero potem można mówić o miejscu na lęk, że nie zdoła urzeczywistnić tej bojaźni. Lecz z reguły człowiek boi się, czy zdoła w pełni zaspokoić miłość do siebie. Nie troszczy się natomiast o to, czy będzie mógł obdarzać Stwórcę.
Z jakiego materiału człowiek może ukształtować w sobie nową właściwość: że należy obdarzać, a otrzymywanie dla siebie jest niewłaściwe? Przecież to sprzeczne z naturą człowieka. Czasami człowiek otrzymuje myśl i pragnienie, że trzeba wyjść z miłości do siebie, gdy słyszy o tym z ust mędrców i z ksiąg. Jest to jednak bardzo mała siła, która nie sprawia, by ta myśl stale mu przyświecała, tak aby mógł doceniać jej znaczenie, nieustannie się nią posługiwać i uznawać ją za zasadę wszystkich przykazań Tory.
Dlatego istnieje jedna rada – zebrać się w kilka osób, które mają choćby niewielką siłę skłaniającą je do wyjścia z miłości do siebie, razem, w jedną grupę, gdyż brakuje im wystarczającej siły i poczucia ważności obdarzania, by móc obyć się bez pomocy [innych] z zewnątrz. Każda z tych osób anuluje siebie względem drugiej. Każdy z członków tej grupy ma przynajmniej potencjalnie miłość do Stwórcy, lecz w praktyce nie potrafi jej urzeczywistnić. Kiedy każdy włącza się do grupy i anuluje siebie wobec niej, powstaje jedno ciało. I jeśli na przykład w grupie jest dziesięciu członków, to ciało to będzie miało dziesięć razy większą siłę, niż miał każdy z osobna.
Ale istnieje warunek: kiedy ci ludzie zebrali się w grupę, każdy z nich powinien myśleć o tym, że przychodzi, by anulować miłość do siebie, a nie o tym, jak nasycić swoje pragnienia otrzymywania, lecz teraz, na ile to możliwe, [powinien myśleć] tylko o miłości do bliźniego. Tylko tak może otrzymać pragnienie i potrzebę nabycia nowej właściwości, zwanej pragnieniem obdarzania.
I z miłości do przyjaciół może przejść do miłości do Stwórcy – to znaczy, że człowiek będzie chciał sprawić zadowolenie Stwórcy. Wynika z tego, że tylko w ten sposób otrzymał potrzebę obdarzania i zrozumiał, że jest ono ważne i konieczne; doszedł do tego dzięki miłości do przyjaciół. I wtedy można mówić o bojaźni: człowiek boi się, że nie będzie mógł sprawić zadowolenia Stwórcy. To właśnie nazywa się bojaźnią.
A więc fundamentem, na którym można zbudować budowlę świętości, jest zasada „kochaj bliźniego”, dzięki której można otrzymać potrzebę sprawiania zadowolenia Stwórcy. Następnie pojawia się pojęcie „bojaźni”, czyli człowiek boi się, że nie będzie mógł sprawić zadowolenia Stwórcy. Potem, gdy człowiek ma już bramę, która nazywa się „bojaźń przed Stwórcą”, może zasłużyć na wiarę. A wiara to kli dla przebywania Szchiny, jak wiadomo i jak wyjaśniono w wielu miejscach.
Wynika z tego, że mamy 3 zasady:
- Pierwsza z nich to zasada rabbi Akiwy, czyli „kochaj bliźniego swego jak siebie samego”. I ona stanowi podstawę podstaw. To znaczy: jeśli nie jest spełniana, nic nie da człowiekowi paliwa, które pozwoliłoby mu choć trochę ruszyć z miejsca, w którym się znajduje. Dzieje się tak dlatego, że tylko przestrzegając tego przykazania, człowiek może przejść od miłości do siebie do miłości do bliźniego i poczuć, że miłość do siebie jest czymś złym.
- Następnie przechodzimy do drugiej zasady, czyli do bojaźni przed Stwórcą, ponieważ jeśli nie ma bojaźni, to nie ma i wiary, jak wyjaśniono wyżej w słowach Baal Sulama.
- Potem przechodzimy do trzeciej zasady, czyli do wiary, i gdy wszystkie te trzy zasady staną się naszym udziałem, zasługujemy na to, by poczuć, czym jest cel stworzenia, czyli nasłodzenie stworzeń.
[1] Przyp. tłum. Klal oznacza „zasadę”, ale także „całość”, natomiast pratim oznacza szczegóły lub poszczególne części. To powiązanie znaczeń wyjaśnia, dlaczego Rabasz rozważa, czy wypełnienie ogólnej zasady obejmuje już wszystkie szczegóły.