W Zoharze (Beszalach, komentarz Sulam, pkt 11) napisano: „«I powiedziała: Pośród mojego ludu mieszkam». Pyta: Co to znaczy? I odpowiada: W godzinie, gdy nad światem ciąży sąd, człowiek nie powinien oddzielać się od ogółu i pozostawać sam. Gdy nad światem ciąży sąd, ci, których rozpoznano i wyodrębniono jako pojedyncze osoby, choć są sprawiedliwi, zostają pochwyceni jako pierwsi. Dlatego człowiek nigdy nie powinien odłączać się od ludu, ponieważ miłosierdzie Świętego, błogosławionego On, zawsze obejmuje cały lud razem. Dlatego powiedziała: «Pośród mojego ludu mieszkam» i nie chcę się od nich oddzielać” (por. Prorocy, Melachim II, 4:13).

„Sąd, który panuje nad światem”, oznacza pragnienie otrzymywania, czyli miłość do samego siebie. Stworzenia rodzą się z tą naturą, jak wiadomo, z mocy Jego pragnienia obdarzania dobrem swoich stworzeń. Ponieważ zaistniało pragnienie podobieństwa właściwości, aby nie było „chleba wstydu”, ustanowiono sąd: nie wolno posługiwać się kelim otrzymywania. Dopiero gdy człowiek wie, że zdoła kierować otrzymywanie ku oddawaniu, wolno mu posługiwać się kelim otrzymywania.

Zgodnie z tym słowa „gdy sąd panuje nad światem” znaczą, że cały świat jest pogrążony w miłości do samego siebie. Wtedy nad światem panuje ciemność, ponieważ nie ma miejsca, do którego światło mogłoby być przyciągnięte w dół, do stworzeń. Powodem jest różnica właściwości między światłem a stworzeniami, które je otrzymują. Właśnie na tę różnicę właściwości nałożono sąd, wskutek którego wyższa obfitość nie jest udzielana stworzeniom. Dlatego, gdy człowiek się budzi i chce, by Stwórca go przybliżył, czyli dał mu kelim oddawania – co nazywa się „przybliżeniem” – prosi Stwórcę o pomoc. Wiadomo jednak, że pomoc przychodząca od Stwórcy nazywa się wyższą obfitością, określaną mianem „neszama”. Jak mówi Zohar, pomoc otrzymywana z góry jest [udzielana] „świętą neszama”.

Gdy człowiek przychodzi prosić Stwórcę, by przybliżył go do Siebie, wydaje mu się, że to on jeden taki: czyli uważa, że Stwórca powinien przybliżyć tylko jego samego. Ale dlaczego myśli, że pozostali mogą zostać w swoim obecnym stanie, a tylko z nim Stwórca powinien postąpić inaczej? Dzieje się tak, ponieważ człowiekowi wydaje się, że posiada dobre właściwości, jakich nie mają inni. A ponieważ są to ludzie, którzy oddzielili się od społeczeństwa, uważając, że im należy się zbliżenie do Stwórcy bardziej niż innym, i dlatego uważający się za sprawiedliwych, oni to właśnie podlegają sądowi pierwsi. Ponieważ sąd, czyli egoizm, rozprzestrzenia się na nich w większym stopniu niż na resztę społeczeństwa. I stają się jeszcze bardziej zepsuci ze strony swojego egoizmu.

I to właśnie dzieje się z człowiekiem, jeśli uważa, że jemu należy się więcej niż innym ludziom. Im wystarczy to, co mają teraz, lecz spoglądając na siebie, on uważa, że należy mu się więcej niż pozostałym. Taka myśl to cecha prawdziwego egoizmu, stuprocentowej miłości do samego siebie. Widzimy, że egoizm zaczął rozwijać się w nim bardziej niż u innych. Z powyższego wynika, że cały czas pracuje w miłości do samego siebie. Ale we własnych oczach widzi siebie jako sprawiedliwego, ponieważ chce działać jak oddający i mówi sobie, że jego prośba do Stwórcy, by go przybliżył, to forma sprawiedliwości, bo prosi Stwórcę, by dał mu siły do wykonywania Tory i przykazań z intencją oddawania, i cóż za brak może tu jeszcze być, skoro chce służyć Królowi.

I tym można wyjaśnić to, co powiedziano w Zoharze, gdzie udziela się rady ludziom, którzy mają wewnętrzne żądanie i którzy nie mogą pogodzić się ze swoim stanem. I nie widzą żadnego postępu w pracy duchowej, a wierzą w napisane (Tora, Dewarim, 30:20) „Kochać AWAJa, twojego Elohim, słuchać Jego głosu i przylgnąć do Niego, bo On jest twoim życiem i długością twoich dni”. Ale widzą, że brakuje im miłości i zjednoczenia ze Stwórcą, i nie odczuwają życia w Torze, i nie wiedzą, jakiej rady się uchwycić, aby odczuć w swoich organach to, o czym mówi nam Pismo. A rada polega na tym, by prosić za całe społeczeństwo jako całość, a mianowicie prosić o wszystko to, co odczuwa jako brakujące sobie; i wtedy nie można o nim powiedzieć, że oddziela się od społeczeństwa, uważając, że jemu należy się więcej niż innym. Powiedziano: „Pośród mojego ludu mieszkam”. I proszę za całe społeczeństwo, ponieważ chcę dojść do stanu, w którym nie będę troszczył się o nic dla siebie, lecz by sprawić radość Stwórcy. A wtedy nie jest dla mnie ważne, czy ta radość Stwórcy pochodzi ode mnie, czy też może On ją otrzymać od innych.

To znaczy, że człowiek prosi Stwórcę, by dał mu uświadomienie tego, co nazywa się „całkowicie dla Stwórcy”, czyli by miał pewność, że nie oszukuje sam siebie, mówiąc, że chce oddawać Stwórcy. Bo może być tak, że w rzeczywistości myśli o własnej korzyści, o tym, by poczuć przyjemność i nasłodzenie. Dlatego prosi za całe społeczeństwo. Bo jeśli jest kilka osób, które mogą osiągnąć cel – zjednoczenie ze Stwórcą – i wyniknie z tego dla Stwórcy większe zadowolenie niż z jego własnego zbliżenia się do Stwórcy, rezygnuje z siebie i chce, by Stwórca pomógł im, bo oni sprawią Stwórcy większą przyjemność niż jego osobista praca. I dlatego prosi za całe społeczeństwo, by Stwórca pomógł całemu społeczeństwu, i dałby mu to uczucie – zadowolenie z tego, że może oddać Stwórcy, by sprawić Mu radość.

Ponieważ w każdej sprawie musi być przebudzenie z dołu, on daje przebudzenie z dołu. Przebudzenie z góry otrzymają zaś inni – ci, o których Święty, błogosławiony On, wie, że przyniesie to większą korzyść Stwórcy.

Wynika z tego, że jeśli ma on siły, by o to prosić, to z pewnością będzie miał prawdziwy sprawdzian – czy zgadza się z tą prośbą. Ale jeśli wie, że to tylko puste słowa, to co może zrobić, gdy widzi, że ciało nie zgadza się na taką prośbę, by była rzeczywiście pełna oddawania bez domieszki otrzymywania? I na to jest tylko jedna rada: prosić Stwórcę i wierzyć ponad wiedzę, że On może pomóc jemu i całemu społeczeństwu jako całości. I nie zwracać uwagi na to, że wiele razy już prosił i nie otrzymał odpowiedzi. I to prowadzi człowieka do rozpaczy, że jego ciało śmieje się z niego i mówi: „Czyż nie widzisz, że nie jesteś do niczego zdolny i nie masz żadnej nadziei, a teraz prosisz Stwórcę, by zaspokoił twoje pragnienia, niezrozumiałe dla ludzi cieszących się poważaniem?”. I ciało wtedy dowodzi: „Powiedz mi, kto spośród pobożnych i porządnych ludzi chce, by Stwórca dał mu coś, czego ich rozum nie pojmuje? I jeszcze: czyż nie widzisz, że nawet rzeczy znacznie mniejsze niż te, o które teraz prosisz Stwórcę o pomoc, jeszcze nie zostały spełnione, mimo że prosiłeś Go o pomoc? A teraz mówisz, że chcesz prosić Stwórcę, by spełnił twoje żądanie dotyczące wielkiej rzeczy, czyli bardzo ważnej rzeczy, mimo że na świecie nie ma wielu takich żądań wobec Stwórcy, by dał siły do czynienia działań dla społeczeństwa, a mianowicie by całe społeczeństwo otrzymało przyjemności i nasłodzenia za sprawą twoich wysiłków, co nazywa się pełnym i czystym oddawaniem bez domieszki osobistego interesu! I myślisz, że twoje prośby o drobne rzeczy nie są spełniane, a odwrotnie, o rzeczy wielkie i ważne, bardzo rzadko spotykane, będą spełnione?”.

Powiedzmy, na przykład, ktoś przychodzi do jakiegoś człowieka, który ma w domu przedmioty będące rzadkością, i trzeba by było obejść cały świat, by znaleźć takie rzeczy, które są tylko u jednostek na całym świecie; przychodzi jeden niepozorny, przeciętny człowiek, który nie zawsze ma nawet te najbardziej zwykłe rzeczy, przyjęte w domu, i nagle przychodzi mu do głowy, że on też powinien spróbować zdobyć te rzeczy, które mają wybrani. I oczywiście, ten, kto to usłyszy, wyśmieje go! Tak samo jest w naszym przypadku: mimo iż człowiek ma mniejszą wiedzę, znajduje się poniżej przeciętnej, a chce prosić Stwórcę, by dał mu kelim, jakie mają nieliczni wybrani na świecie. Tu samo ciało śmieje się z tego i mówi mu: „Głupcze! Jak przyszło ci do głowy z własnej woli prosić Stwórcę o coś, czego nie mają nawet ludzie bogaci w wiedzę! Dlatego jak mogę dać ci siły na takie głupoty?”.

Tutaj zaczyna się prawdziwa praca, ponieważ praca człowieka w tym świecie polega na wyjściu spod władzy złego początku, nazywanego „otrzymywaniem w celu otrzymywania”. Teraz, jeśli chce, aby Stwórca pomógł mu iść drogą czystego oddawania bez żadnej domieszki otrzymywania dla siebie, praca ta jest skierowana wprost przeciw złu. Nie chce bowiem pozostawić w jego władaniu żadnej własności. Pragnie nie tylko tego, aby jego przyszła praca nie służyła pragnieniu otrzymywania, lecz prosi Stwórcę, by nawet to, co wcześniej zrobił dla niego i co zapisano na rachunek pragnienia otrzymywania, w całości przeszło spod jego władzy pod władzę Świętego, błogosławionego On. Wynika z tego, że teraz modli się do Stwórcy, aby dał mu siłę do dokonania tszuwy: by Święty, błogosławiony On, dał mu siłę przywrócić wszystkie działania wykonane dla pragnienia otrzymywania, tak aby wszystko powróciło pod władzę Świętego, błogosławionego On, zarówno w odniesieniu do przeszłości, jak i przyszłości. Jak mówi Rambam (Miszne Tora, Prawa tszuwy, 2:2), tszuwa musi dotyczyć także przeszłości: „Czym jest tszuwa? Tym, że grzesznik porzuci swój grzech, usunie go ze swojej myśli i postanowi w sercu, że więcej go nie uczyni, jak powiedziano: «Niech niegodziwy porzuci swą drogę». Powinien też żałować tego, co minęło, jak powiedziano: «Po moim powrocie żałowałem». I niech Znający tajemnice zaświadczy o nim, że nigdy już nie powróci do tego grzechu” (Prorocy, Jeszajahu, 55:7; Prorocy, Irmijahu, 31:19).

W ten sposób zrozumiemy znaczenie modlitwy wielu, jak napisano: „Pośród mojego ludu mieszkam”. Zohar mówi: „Dlatego człowiek nigdy nie powinien odłączać się od ludu, ponieważ miłosierdzie Świętego, błogosławionego On, zawsze obejmuje cały lud razem”. Znaczy to, że jeśli człowiek prosi Stwórcę o kelim oddawania, jak powiedzieli nasi mędrcy: „Jak On jest miłosierny, tak i ty bądź miłosierny”, powinien modlić się za cały ogół. Wtedy widać, że jego intencją jest, by Święty, błogosławiony On, dał mu kelim czystego oddawania, jak powiedziano wyżej, gdyż miłosierdzie Świętego, błogosławionego On, zawsze obejmuje cały lud razem. Jak wiadomo: „Z niebios nie dają połowy”. To znaczy, że obfitość udzielana z niebios w dół jest przeznaczona dla całego ogółu.

Dlatego człowiek powinien prosić za cały ogół, ponieważ każda obfitość przychodząca z góry zawsze przychodzi dla całego ludu. To właśnie znaczy: „miłosierdzie Świętego, błogosławionego On, zawsze obejmuje cały lud”. Są w tym dwa znaczenia. Ze względu na czyste oddawanie, o którym mówiliśmy, wystarczyłoby, aby modlił się tylko za jednego człowieka poza sobą. Jest tu jednak jeszcze jedna sprawa: człowiek musi prosić o całość, ponieważ w duchowości obowiązuje zasada, że zawsze przychodzi całość, a wszystkie rozróżnienia są jedynie po stronie otrzymujących, jak wiadomo. Dlatego powinien prosić za cały ogół.

Ponieważ obfitość przychodzi dla całego ogółu, a nie ma światła bez kli – to znaczy, że nie można otrzymać napełnienia, jeśli nie ma miejsca braku, do którego napełnienie mogłoby wejść – otrzymuje on odpowiedź na tę modlitwę, w której prosił za wielu. To właśnie powiedzieli nasi mędrcy (Talmud, Bawa Kama, 92a): „Każdy, kto prosi o miłosierdzie dla swojego przyjaciela, otrzymuje odpowiedź jako pierwszy, ponieważ sam potrzebuje tego samego”. Jak wyjaśniono wyżej, choć obfitość przychodzi dla ogółu, ogółowi brakuje kelim.

To znaczy: obfitość przychodząca z niebios wystarcza dla całego ludu. Gdy jednak nie ma kelim, czyli braków, które można by napełnić, ogół nie osiąga obfitości przychodzącej z góry. On natomiast ma braki, dlatego otrzymuje odpowiedź jako pierwszy.