We wszystkim należy rozróżniać pomiędzy światłem a kli (naczyniem), to znaczy: pomiędzy Dającym, którym jest Stwórca, a otrzymującym, którym jest stworzenie. Co oznacza stwierdzenie „nie ma światła bez naczynia”? Jeśli nie ma tego, kto postrzega światło, to kto może cokolwiek o nim powiedzieć? Dlatego możemy mówić jedynie o świetle, które już zostało przyodziane w naczynie, które je napełnia. Innymi słowy, możemy mówić tylko o nasłodzeniu, które Dający, Stwórca, daje naczyniu, pragnieniu, ciału, czyli w takim stopniu, w jakim ciało odczuwa oddziaływanie przychodzącego nasłodzenia.

Trzeba wierzyć, że wszystko, co człowiek otrzymuje, pochodzi od Stwórcy, zarówno to, co materialne, jak i to, co duchowe, ponieważ nie ma innej siły dającej w świecie.

Dlatego, gdy człowiek zaczyna wchodzić w pracę duchowego rozwoju, powinien dziękować i wychwalać Stwórcę – to właśnie jest początek jego wejścia w pracę. W takiej kolejności dojdzie on również do jawnego odczucia Stwórcy. Praca bowiem zaczyna się od tego, że „zawsze niech człowiek wysławia Stwórcę, a dopiero potem modli się” (traktat Brachot 32).

Dlaczego tak? O Moszem napisano: „I modlił się do Stwórcy: Ty rozpocząłeś ukazywać Swemu słudze swoje wielkości i silną rękę, bo któż na niebie i na ziemi jest jak Ty? Kto podobny Tobie w czynach i potędze? Przeprowadź mnie (ku sobie) i pokaż mi ziemię (pragnienia) dobrą…”.

Dlatego, gdy człowiek zaczyna dziękować Stwórcy, przede wszystkim powinien podziękować za to, że On stworzył świat, jak mówimy w modlitwie: „Błogosławiony Ten, który powiedział i powstał świat”. I wtedy zaczyna się praca, to znaczy: ocena tego, na ile człowiek jest w stanie wyrazić wdzięczność Stwórcy za to, że stworzył świat.

I tutaj zaczyna się rozeznanie, gdzie jest prawda, a gdzie fałsz. I właśnie tym różni się indywidualna praca idącego w górę od pracy mas – to znaczy, jak bardzo Tora jest dla niego rzemiosłem. Jak wyjaśniał Baal Sulam: „Tora – to rzemiosło”, co oznacza, że za pomocą Tory człowiek chce zasłużyć na wiarę; inaczej upodabnia się do mas, które uczą się Tory po to, aby zasłużyć na przyszły świat.

Gdy człowiek zaczyna wysławiać Stwórcę, powinien oddzielić prawdę od fałszu. Tak jak w przykładzie z człowiekiem, który ma podziękować komuś, kto mu pomógł, wtedy poziom wdzięczności zależy od poziomu odczucia otrzymanej pomocy. Tak więc, gdy człowiek zaczyna dziękować Stwórcy za to, co zostało mu dane, ciało zaczyna ważyć to dobro, które Stwórca mu dał, i w takim stopniu, w jakim to dobro na niego oddziałuje, w takim stopniu odczuwa on wdzięczność.

Człowiek mówi (jego serce mówi): „Błogosławiony Ten, który powiedział i powstał świat”, w zależności od poziomu jego nasłodzenia światem. Wtedy ciało zaczyna mu wskazywać, że brakuje mu dóbr materialnych i brakuje mu odczucia duchowego, i nie pozwala mu ugruntować wielkości Stwórcy. I tutaj potrzebna jest wielka praca, aby iść ponad wiedzę, ponad egoistycznym odczuciem, i wierzyć, że Stwórca czyni mu jedynie dobro, mimo tego, co człowiek odczuwa. To właśnie jest wybór między prawdą a kłamstwem.

Stwórca nazywa się Dobrym i Czyniącym dobro. Ale trzeba włożyć wiele wysiłku, aby uwierzyć, mimo argumentów rozumu, że Stwórca naprawdę jest Dobry i czyni dobro. Zgodnie z tym wynika, że w czasie, gdy człowiek zaczyna potwierdzać dla siebie wielkość Stwórcy, ma już o co się modlić, by mógł iść ponad wiedzę, a wcześniej nie miał takiego braku w wierze w Stwórcę ponad wiedzę. A teraz odczuwa, że brakuje mu wiary, i wtedy pojawia się w nim potrzeba studiowania Tory, by światło Tory przywróciło człowieka do jego Źródła.

Okazuje się, że pragnienie wysławiania Stwórcy wywołuje w człowieku odczucie braku, które nazywa się kli (naczyniem); i zgodnie z odczuciem tego, że jest oddalony od doskonałości, w takim samym stopniu ma możliwość pracy i potrzebę modlitwy oraz Tory.

Ale istnieje też inny rodzaj braku. Czasem, gdy człowiek odczuwa swój stan jako niski, popada w rozpacz i ucieka od celu. I wszystkie przyjemności, które wtedy otrzymuje, odczuwa tylko wtedy, gdy zapomina o swoim stanie, gdy nie myśli o duchowości, lub wtedy, gdy może czerpać przyjemność z samego snu. I nie dlatego, że sen sam w sobie daje mu szczególne nasłodzenie, ale dlatego, że podczas snu nie pamięta o pracy duchowej, i z tego czerpie przyjemność. Innymi słowy, w chwili gdy przypomina sobie o duchowej pracy, ciało (jego pragnienia) natychmiast wprowadza go w stan upadku i rozpaczy.

Dlatego człowiek powinien zawsze uważać, aby nie popaść w rozpacz, gdy przychodzi do niego stan cierpienia, gdy widzi, że nie jest w stanie kontynuować pracy. Dlatego Baal Sulam wskazał, że człowiek powinien być ostrożny, gdy zajmuje się samokrytyką. Powinien to robić tylko w określonym czasie, który wcześniej ustali, a nie wtedy, gdy ciało narzuca mu dokonywanie negatywnych podsumowań.

Człowiek powinien powiedzieć swojemu ciału (swojemu egoistycznemu pragnieniu): „Mam specjalny czas na sprawdzanie siebie, czy idę zgodnie z wyznaczoną mi ścieżką, czy może zszedłem z właściwej drogi. A teraz zajmuję się Torą i modlitwą i jestem pewien, że Stwórca mi pomoże, tak jak pomagał wszystkim, którzy pracowali dla Niego i pragnęli iść drogą prawdy, by osiągnąć cel, dla którego zostali stworzeni”. To znaczy: trzeba mówić ciału odwrotnie do tego, co ono mówi nam.

Z tego zrozumiemy trudne pytanie Zoharu i jego odpowiedź (parszaBechukotaj, pkt 18): „I uczynicie je dla siebie ustawami”. Pojawia się pytanie: Co oznacza „i uczynicie je”, skoro już powiedziano: „będziecie chodzić i przestrzegać”? Dlaczego znowu: „i uczynicie”? I odpowiada: ponieważ ten, kto przestrzega przykazań Tory i kroczy Jej drogami, jakby stwarza Stwórcę w górze. Powiedział Stwórca: „Jakbyście Mnie stwarzali” – i tak to ustalił. Dlatego – „i uczynicie je ustawą i sądem”.

To wyjaśnienie wydaje się bardzo dziwne: jak można powiedzieć, że przez wykonywanie Tory i przykazań tworzy się Stwórcę w górze? Czyż nie „pełna jest cała ziemia chwałą Stwórcy” jeszcze zanim zostały stworzone stworzenia, Tora i przykazania? A jeśli tak, to jaki jest sens słów „jakbyście Mnie stwarzali”?

Ale, jak powiedziano wyżej, nie mówi się o świetle bez kli (naczynia), bo wobec kogo można mówić, że istnieje światło? Tylko wtedy, gdy istnieje naczynie (naprawione pragnienie), przez które światło to jest odczuwane (nasłodzenie). Tak samo, gdy mówimy, że celem stworzenia jest nasłodzić stworzenia, to mówimy tylko o stworzeniach, gdy one otrzymują dobro i nasłodzenie.

Tylko wtedy można powiedzieć, że istnieje naczynie do przyjęcia światła, gdy cel stworzenia przejawia się w ten sposób, że wszystko, co otrzymywane od Stwórcy, postrzegane jest jako dobro i nasłodzenie. Ale w czasie, gdy stworzenia nie otrzymują od Niego dobra i nasłodzenia, pojawia się pytanie: wobec kogo objawia się Imię Stwórcy „Dobry i Czyniący dobro”?

I aby stworzenia mogły w pełni otrzymać Dobro i nasłodzenie od Stwórcy tak, by przy przyjęciu nasłodzenia nie pojawiał się stan wstydu, miało miejsce skrócenie i ukrycie, w wyniku których stworzenia nie mogą pojąć i odczuć Dobra, dopóki nie doprowadzą siebie do podobieństwa we właściwościach z właściwością oddawania.

Przed osiągnięciem tych właściwości Stwórca nie objawia się jako „Dobry i Czyniący dobro”, a to prowadzi do tego, że stworzenia nie są w stanie odczuć Stwórcy i dlatego istnieją na świecie ci, którzy czynią zło i nie wierzą w Stwórcę.

Aby więc Imię Stwórcy, które jest ogólnym Imieniem dla wszystkich imion, objawiło się w świecie dla wszystkich, że konieczne jest dojście do podobieństwa we właściwościach ze Stwórcą, a wszystko, co potrzebne do tego, już istnieje. A żeby można było dojść do pragnień altruistycznych, które są wynikiem tego podobieństwa, można to osiągnąć tylko poprzez wykonywanie Tory i przykazań.

Podczas wykonywania Tory i przykazań niezbędna jest intencja, że to wykonywanie doprowadzi do „wysławienia Israela i jego wywyższenia”. Znaczenie słowa „Israel” tłumaczy się jako „kierujący się ku Stwórcy” (jaszar-El) – to znaczy: wszystkie działania będą dla Stwórcy, a nie dla własnej korzyści i właśnie to nazywa się „zjednoczeniem we właściwościach”.

W języku Zoharu nazywa się to „podniesieniem Szchiny (obecności Stwórcy) z prochu”. Przecież duchowość nie cieszy się w naszych oczach żadnym szacunkiem, byśmy mogli powiedzieć swojemu ciału, że to ogromny zaszczyt, że możemy służyć Stwórcy. I wtedy ciało ugięłoby się i anulowało wobec świętości (doskonałości).

I w tym tkwi sens słów zawartych w księdze Zohar, że dzięki temu, iż „będziecie kroczyć według Moich ustaw i przestrzegać Moich przykazań” – to „czynić je będziecie”. To znaczy: jakbyście Mnie tworzyli na górze, czyli jeśli będziecie postępować według praw duchowych, wówczas objawi się Imię Stwórcy w Jego właściwości: Dobry i Czyniący dobro.