W świętej Księdze Zohar (Wajera, Sulam, fragment „Syn czci ojca”, przed pkt 145) Rabbi Szymon otworzył: „Syn czci ojca, a sługa swojego pana” (Prorocy, Malachi, 1:6). „Syn czci ojca” – to Icchak wobec Awrahama. Kiedy go uczcił? Gdy ten związał go na ołtarzu, nie sprzeciwił się mu, aby wypełnić wolę ojca. „A sługa swojego pana” – to Eliezer wobec Awrahama. Gdy Awraham posłał go do Charanu, wykonał tam całą jego wolę i uczcił go, jak napisano: „AWAJa pobłogosławił mojego pana” (Tora, Bereszit, 24:35). Napisano też: „I powiedział: Jestem sługą Awrahama” (Tora, Bereszit, 24:34), aby uczcić Awrahama. Człowiek, który przynosi srebro, złoto, drogocenne kamienie i wielbłądy, a sam jest godny i pięknego wyglądu, nie powiedział, że jest przyjacielem Awrahama albo jego krewnym. Powiedział: „Jestem sługą Awrahama”, by pomnożyć jego chwałę i uczcić go w ich oczach.

Powiedziane jest również (pkt 145): „Niech syn oddaje cześć swemu ojcu, a sługa – swemu panu. A wy, Israel, Moi synowie, wstyd wam mówić, że Ja jestem waszym Ojcem, lub że wy jesteście Moimi sługami. A jeśli Ja jestem Ojcem, to gdzie szacunek dla Mnie? A jeśli Panem, to gdzie bojaźń przede Mną?”.

I trzeba zrozumieć to, co powiedziano w Księdze Zohar, gdy Stwórca zwraca się do narodu Israela: „A wy, Israel, Moi synowie, wstyd wam mówić, że Ja jestem waszym Ojcem”. Z tego wynika, że powinniśmy komuś powiedzieć, że Stwórca jest naszym Ojcem. I nie możemy tego powiedzieć, ponieważ się wstydzimy. To kim jest ten ktoś, i co to za wstyd, przez który nie możemy tego powiedzieć? Przecież każdego dnia powtarzamy w modlitwie: „Nasz Ojcze, nasz Królu”. I również: w modlitwie Szemone esre: „Przywróć nas, nasz Ojcze, do Twojej Tory”. W takim razie komu jeszcze mamy powiedzieć, że Stwórca jest naszym Ojcem? A my się tego wstydzimy, i dlatego Stwórca „obraża się” na nas, mówiąc: „jeśli jestem Ojcem – to gdzie szacunek dla Mnie?”.

I musimy sobie wyjaśnić, że jedynym, komu powinniśmy powiedzieć, że Stwórca jest naszym Ojcem – jest sam Stwórca.

I my ciągle mówimy: „Nasz Ojcze, nasz Królu”. A Stwórca gniewa się na nas za to: „Jak wam nie wstyd nazywać Mnie swoim Ojcem, nie odczuwając nawet krzty szacunku dla Mnie? Jeśli Ja jestem Ojcem, to gdzie wasz szacunek wobec Mnie?”. To znaczy, Stwórca mówi: „Wstydźcie się nazywać Mnie swoim Ojcem, kiedy widzę, że Moja chwała leży u was na ziemi – nazywa się to Szchiną w prochu, i jak wam nie wstyd nazywać Mnie swoim Ojcem? A jeśli Ja jestem Panem, to gdzie bojaźń wobec Mnie? Mówicie, że służycie Stwórcy, ale nie widzę u was bojaźni niebios, którą powinniście przyjąć na siebie. Bo sługa to ten, który nie ma własności. To, co nabył sługa, nabył jego pan. Sługa całkowicie anuluje siebie wobec pana, a wszystko, co otrzymuje od pana jest tylko po to, by mógł mu służyć, a nie dla własnej korzyści. Ale Ja widzę, że idziecie odwrotną drogą, to znaczy chcecie, bym to Ja wam służył, napełniając wasze pragnienie samonasłodzenia. I przychodzicie do Mnie i prosicie, żebym pomnożył waszą własność. A więc wy jesteście panami, a Ja – waszym sługą. I codziennie przychodzicie do Mnie z pretensjami, jakobym był waszym dłużnikiem. Gdybyście mogli wziąć ode Mnie siłą, z pewnością byście wzięli!”.

Co uczynił Stwórca, aby nie brali siłą? Uczynił drobną rzecz: stworzył w świecie ciemność, zwaną ukryciem, na wypadek gdyby stworzenia nie były gotowe być sługami i pracować dla Niego – otrzymywać z intencją sprawienia zadowolenia swojemu Stwórcy. Jak powiedzieli mędrcy: „Przylgnij do Jego właściwości”. Wiadomo, że dopóki człowiek pozostaje w kelim otrzymywania, im więcej otrzymuje, tym jest gorszy, czyli bardziej oddala się od Świętego, błogosławiony On. Dlatego dokonał wielkiej naprawy: kiedy kelim otrzymywania panują nad człowiekiem, nie widzi on w świętości niczego, skąd mógłby czerpać przyjemności.

Widzi tylko te przyjemności, które pozwolono widzieć, zwane przyjemnościami oddzielenia. Jak mówi święty Ari, klipot otrzymały nikłe świecenie dla wszystkich materialnych przyjemności, aby mogły istnieć. Tylko w tym materialnym świetle można zobaczyć przyjemność. Duchowość natomiast okrywa ciemna chmura, która zasłania wszystkie duchowe przyjemności. Dlatego nie bierze się ich siłą, nawet gdy właściciel nie chce dać – ponieważ nie widać tych przyjemności. Wszyscy więc, których całe pragnienie zwraca się ku miłości do siebie, uciekają od każdej prawdziwej rzeczy, w której jest dobro i nasłodzenie, gdyż „ciemność okrywa ziemię”.

I dlatego człowiek nie może od razu, na początku swojej pracy, pracować z zamiarem dla Stwórcy, lecz musi zacząć z zamiarem nie dla Stwórcy, czyli egoistycznie. „Dla Stwórcy” – to droga prawdy, z tego powodu ciało (egoizm człowieka) musi uciekać od tej pracy, ponieważ właściwość każdego stworzenia to dążenie do podobnego sobie. Biorąc pod uwagę, że człowiek został stworzony z kelim otrzymywania w celu otrzymywania, jak tylko zetknie się z czymś, z myślą, słowem lub działaniem, które nie może napełnić jego pragnienia samonasłodzenia, w tej samej chwili ucieka od tego, ponieważ to nie jest jego właściwość. Ponieważ jego właściwość, natura, z którą został stworzony, to pragnienie samonasłodzenia. I nie ma w niej nic z pragnienia oddawania.

I po to, aby początkujący w pracy dla Stwórcy nie uciekł od tej pracy oddawania (która nie odpowiada jego właściwościom), musi zacząć pracę z egoistycznym zamiarem dla siebie. To znaczy, człowiek wypełnia Torę i przykazania, nakazane mu przez Stwórcę, i w zamian chce otrzymać zapłatę za swoją pracę. Moglibyśmy bowiem pracować jedynie w sprawach materialnych, czyli zarabiać pieniądze, uznanie i cieszyć się odpoczynkiem. Ale my, mimo to, rezygnujemy z tych wymagań naszego egoizmu i zamiast tego chcemy wypełniać Torę i przykazania, nakazane nam przez Stwórcę.

I jeśli zażądamy od naszego egoizmu, żeby zrezygnował z przyjemności, którymi się cieszy, to on od razu zada pytania: „Co z tego będę miał? Czy nowa praca, którą chcesz wykonywać, da mi większe nasłodzenie? Jeśli nie, to po co chcesz zmieniać miejsce pracy, przecież już przywykłeś pracować u tego pana. A to, że teraz chcesz pracować u Stwórcy i dla Stwórcy, i że On potrzebuje twojej pracy – to trzeba jeszcze wyjaśnić, czy zapłaci ci za tę pracę więcej niż masz teraz. To znaczy, czy będziesz otrzymywać większe nasłodzenie niż z poprzedniej pracy, do której jesteś przyzwyczajony?”.

I oczywiście, musimy wtedy powiedzieć naszemu egoizmowi, że dotąd osiągał małe zyski – wyobrażoną przyjemność. A teraz, kiedy zacznie pracować dla Stwórcy, to dostąpi prawdziwych nasłodzeń, ponieważ Święty, błogosławiony On, chce dać mu duchową nagrodę. Ale przyjmowanie duchowego nasłodzenia bez włożonego wysiłku powoduje uczucie wstydu. Dlatego dane nam zostały do pracy Tora i przykazania. I musimy wierzyć, że Stwórca zapłaci nam za tę pracę, czyli my rezygnujemy z naszych przyzwyczajeń do egoistycznych nasłodzeń w zamian za prawdziwe, autentyczne duchowe nasłodzenie.

Chociaż nie wiemy jeszcze, czym jest duchowość, wierzymy, że jest czymś wielkim, wobec czego wszystkie materialne przyjemności są nikłym świeceniem. Jak wyjaśnia Ari, wskutek rozbicia kelim i grzechu Drzewa Poznania iskry spadły do klipot, aby je ożywiać, żeby nie przestały istnieć, dopóki są potrzebne. Natomiast w światach świętości jest zasadnicze dobro i nasłodzenie. Warto więc pracować w Torze i przykazaniach, aby dzięki temu dostąpić przyszłego świata w zamian za tę pracę.

Ale po tym, jak człowiek już przystąpił do pracy dla Stwórcy i chce wiedzieć, jak właściwie powinien pracować, Stwórca zwraca się do niego i mówi: „Jeśli Ja jestem Panem, to gdzie jest bojaźń przede Mną? Przecież sługa pracuje wyłącznie dla swojego pana, a nie dla siebie. A jak wy pracujecie? Chcecie tylko otrzymać przyszły świat w zamian za swoją pracę. Ale sługa pracuje bez żadnego wynagrodzenia dla siebie. I wszystko, co pan daje słudze, jest tylko po to, aby sługa mógł pracować dla niego. Ale sługa nie ma własnej własności, ponieważ istnieje tylko jedna własność – własność pana”.

Ale cała nasza praca w Torze i przykazaniach powinna być dla osiągnięcia podobieństwa właściwości ze Stwórcą, czyli zjednoczenia z Nim. A powód, dla którego wypełniamy Torę i przykazania, różni się od tego, co myśleliśmy wcześniej. Myśleliśmy, że Stwórca chce od nas przestrzegania Tory i przykazań, a za to otrzymamy od Niego później nagrodę. Ale okazuje się, że to nie Jemu jest potrzebne, lecz nam. To znaczy, wypełniając Torę i przykazania, otrzymamy światło Tory, i to pomoże nam stać się podobnymi w swoich właściwościach do Stwórcy. Ponieważ „światło w niej zawarte przywraca go ku dobru”.

Jaka zatem jest nagroda, której powinniśmy żądać za pracę ciała, gdy rezygnujemy z jego potrzeb na rzecz Tory i przykazań? Bez nagrody nie można pracować, ponieważ natychmiast pyta: „Dlaczego rezygnujesz z przyjemności, którymi możesz się cieszyć? Co zyskasz?”. Odpowiedź jest taka: cały nasz zysk polega na tym, że dostąpimy służenia Stwórcy. Jest to bardzo ważne, gdyż jest prawdą – dostąpienie przylgnięcia do Króla królów. Inaczej jest, gdy wszystkie przyjemności opierają się na czerpaniu nasłodzenia ze służenia samemu sobie. Przyjmowanie przyjemności w obłóczeniach otrzymywania właściwe jest także zwierzętom, a nie tylko ludziom. Człowiekowi, wybranemu spośród stworzeń, nie przystoi cieszyć się tymi samymi obłóczeniami, którymi cieszą się zwierzęta.

Wszystkie obłóczenia, z których człowiek chce czerpać przyjemność, powinny zatem być obłóczeniami kelim oddawania. Bez przyjemności nie można pracować, lecz wszystkie jego przyjemności mierzy się tym, ile może oddawać Królowi. Jeśli chce wiedzieć, ile przyjemności czerpie ze swojej pracy, niech nie mierzy tego własną przyjemnością ze służenia Królowi. Niech mierzy to czynami: jak bardzo chce, aby Król cieszył się jego pracą. Całe jego rozważanie dotyczy więc służenia Królowi.

Jeśli człowiek chce sprawdzić siebie, na ile postępuje w pracy duchowej, to może to uczynić w dwóch formach:

  1. niech spojrzy na nagrodę, której oczekuje od Stwórcy, i jeśli każdego dnia otrzymuje coraz większą nagrodę, to miarą tego jest kli otrzymywania;
  2. na ile cieszy się służeniem Stwórcy, a cała nagroda pochodzi z oddawania Stwórcy.

I można to zrozumieć na prostym przykładzie: kiedy człowiek służy wielkiemu w kraju, to otrzymuje z tego przyjemność, ale jeśli służy wielkiemu pokolenia, to oczywiście jego przyjemność będzie jeszcze większa. Dlatego chce, aby każdego dnia odczuwał Stwórcę w swoich oczach jako coraz większego i ważniejszego. I to właśnie jest prawdziwa miara.