Zohar interpretuje epizod ze zwiadowcami, których Mosze posłał, aby zbadali ziemię Israela, jako odniesienie do duchowego świata (parsza Szelach, s. 20–23, komentarz „Sulam”, pkt 56–57):

„Powiedziano, że Stwórca nakazał im, mówiąc: «Idźcie na południe» – to znaczy: starajcie się w Torze, i przez Nią poznacie ten świat. «I obejrzyjcie tę ziemię, jaka ona jest» – to znaczy: stamtąd zobaczycie ten świat, do którego was prowadzę.

«A lud, który mieszka w niej» – to sprawiedliwi, mieszkający w raju. «Czy silny jest, czy słaby» – czyli zobaczycie tam, dlaczego zasłużyliście na to wszystko: czy dlatego, że siłą przezwyciężyliście swoją naturę i złamaliście ją, czy w słabości – bez żadnego wysiłku. Czy wzmocniliście swoje siły w Torze, zajmując się Nią dniem i nocą, czy bezsilnie ją porzuciliście, a jednak zasłużyliście na to wszystko.

«Czy jest ich wielu, czy niewielu» – czy wielu jest takich, którzy, zajmując się służbą dla Mnie i wzmacniając się w Torze, zasłużyli na to wszystko, czy nie? «I jaka jest ta ziemia – czy żyzna, czy jałowa» – przez Torę poznacie, jaka jest ta ziemia, czyli jaki jest ten świat: czy obfituje w wyższe dobro dla swoich mieszkańców, czy jest uboga we wszystkim.

«I weszli na pustynię i doszli do Chewronu». «I weszli na pustynię»[1] – oznacza, że ludzie wznoszą się w Niej, w Torze. «Na pustynię» – oznacza z leniwym sercem, podobnie jak człowiek, który na próżno wkłada wysiłek w suchą ziemię i nie oczekuje od niej żadnej nagrody. Widzi, że bogactwo tego świata jest dla tej ziemi stracone i myśli, że wszystko już zostało zaprzepaszczone.

„Na pustyni” – to znaczy, jak powiedziano: „wody wyschły”. „I doszedł do Chewronu” – czyli doszedł do zjednoczenia z Torą[2]. „A Chewron został zbudowany na siedem lat” – chodzi o siedemdziesiąt obliczy Tory.

„I doszli do doliny Eszkol” – chodzi o opowieść i interpretację opartą na wierze. I odcięli tam gałąź, czyli poznali tam fundament wszystkiego, coś istotnego. Ci, w których jest wiara, radują się z tych rzeczy. W nich te rzeczy otrzymują błogosławieństwo. I widzą oni, że korzeń tych rzeczy jest jeden i ich istota jest jedna, i nie są one od siebie oddzielone. Ci zaś, którzy nie mają wiary i nie uczą się Tory dla Stwórcy, oddzielają wiarę, czyli Malchut, od Zeir Anpina, ponieważ nie mają w sobie wiary, że ich istota jest jedna i że mają jeden korzeń.

I to, co powiedziano: „i nieśli ją na drążku we dwóch” – oznacza, że oddzielili Torę pisaną od Tory ustnej. A z granatów i z fig – to znaczy z tych rzeczy, które całkowicie przynależą do nieczystej siły, zarówno od strony odstępstwa od wiary, jak i od strony oddzielenia. Ponieważ słowo „granat” pochodzi od słowa „odstępca”, a „figa” od słów: „i Stwórca nie jest z nim” – to powiedziano o tych, którzy nie wierzą w sterowanie Stwórcy i wszystko nazywają przypadkiem. Ci ludzie oddzielają Stwórcę od świata.

„I wrócili z badania tej ziemi”. „I wrócili”, czyli wrócili do zła i zeszli z drogi prawdy, mówiąc: „Co nam z tego przyjdzie? Do dziś nie widzieliśmy dobra w świecie. Trudziliśmy się w Torze, a nasz dom jest pusty. Byliśmy pośród upadłych tego narodu. A ten świat – kto go osiągnie i kto do niego wejdzie? Lepiej było nie wkładać tyle wysiłku”.

„I opowiedzieli mu, mówiąc: oto trudziliśmy się i studiowaliśmy, by poznać tę część świata, jak nam doradziłeś, «i rzeczywiście płynie on mlekiem i miodem», dobry jest ten wyższy świat, jak poznaliśmy z Tory…”, ale któż może Ją – czyli Torę – osiągnąć? „Jednak silny jest lud”. „Silny” – lud, który zasłużył na tamten świat i wzgardził całym tym światem i jego bogactwem. Kto jest zdolny postąpić tak, aby zasłużyć na Torę?

„Jednak z pewnością silny jest lud, zamieszkujący ją”. Kto chce zasłużyć na Nią, musi być silny w bogactwie, jak powiedziano: „a bogaty odpowie siłą”. „I miasta wielkie, warowne” – czyli domy pełne wszelkiego dobra, i nie brakuje im niczego. A także: „i widzieliśmy tam jeszcze olbrzymów”, czyli ciało musi być silne i potężne jak u lwa, bo Tora osłabia siły człowieka – któż zdoła na Nią zasłużyć?

„A także Amalek mieszka w kraju pustynnym”. Tak więc, nawet jeśli człowiek powie, że zdołał przezwyciężyć to wszystko, to „Amalek mieszka na pustyni”,czyli nieczysta siła, nieustanny oskarżyciel, na stałe zamieszkuje ciało człowieka. Wyrażone to zostało w słowach: „i zatrzymali serca ludu Israela, bo rozpuścili złą wieść o tej ziemi”.

A co powiedzieli ci, w których była wiara? „Jeśli Stwórca będzie nam łaskawy, to da nam ją (ziemię)”. To znaczy: skoro człowiek zwraca się ku Stwórcy pragnieniem serca, to zasłuży na tę ziemię, bo wszystko, czego potrzebuje od Stwórcy, to odpowiedź na pragnienie serca.

„Tylko nie buntujcie się przeciw Stwórcy” – czyli nie wolno buntować się przeciw Torze, bo Tora nie potrzebuje ani bogactwa, ani złota, ani srebra. I nie bójcie się ludu tej ziemi – nawet ciało, złamane dzięki zajmowaniu się Torą, zostanie całkowicie uzdrowione, a wszyscy oskarżyciele człowieka zamienią się w jego pomocników.

Zohar rozpatruje epizod ze zwiadowcami w odniesieniu do wejścia człowieka w wewnętrzną pracę, którą nazywamy przyjęciem na siebie jarzma wyższego królestwa. Tą drogą zasługuje się na otrzymanie Tory – jak to miało miejsce u stóp góry Synaj, kiedy synowie Israela powiedzieli: „Uczynimy i usłyszymy”.

Kategoria „uczynimy” dzieli się na wiele stopni, ale ogólnie można ją podzielić na dwie części:

1) Jawna część Tory – gdy człowiek w działaniu wykonuje Torę i przykazania, studiując je dniem i nocą. Przestrzega przykazań we wszystkich szczegółach i niuansach tak, że nic nie można dodać do jego działania. A jego intencją jest czynić wszystko dla Stwórcy – wykonywać przykazania Króla, za co ma nadzieję otrzymać nagrodę w tym świecie i w świecie przyszłym. I z tego punktu widzenia nazywa się sprawiedliwym.

2) Ukryta część Tory, czyli intencja człowieka w chwili jego działań. Ta intencja ukryta jest przed innymi ludźmi, a przede wszystkim przed samym człowiekiem, ponieważ jego praca powinna być ponad rozumem. Wtedy rozum nie będzie w stanie krytykować jego pracy, oczywiście pod warunkiem, że człowiek kroczy drogą prowadzącą do zjednoczenia ze Stwórcą, czyli drogą zwaną „dla oddawania” albo inaczej: „nie dla otrzymania nagrody”. Dlatego to część ukryta, bo człowiek nie pracuje dla nagrody, a nagroda jest przed nim zakryta. (Wyjaśnienie: człowiek pracujący za nagrodę wie, że pracuje właściwie, ponieważ otrzymuje zapłatę. Natomiast ci, którzy pracują po to, aby dać Stwórcy radość, nasłodzić Go – nie mogą zobaczyć, czy Stwórca czerpie przyjemność z ich pracy. Pozostaje im wierzyć, że Stwórca się tym cieszy. Wynika z tego, że ich zapłata, zwana „dla oddawania”, również jest ponad rozum.)

Są też inne powody, dla których ta praca nazywana jest częścią ukrytą. I ta praca nie odnosi się do całego społeczeństwa jako całości, lecz do jednostek, jak pisze Rambam (na końcu Praw dotyczących pokuty): „I powiedzieli mędrcy, że człowiek zawsze powinien zajmować się Torą, nawet jeśli nie dla Stwórcy, ponieważ z «nie dla Stwórcy» dojdzie do «dla Stwórcy». Dlatego gdy uczy się dzieci, kobiety i ogólnie prosty lud, uczy się ich działać ze strachu i dla nagrody. Aż z czasem ich wiedza się rozwinie, i nabędą mądrości, wtedy stopniowo odsłania się przed nimi ten sekret i ostrożnie przyzwyczaja się ich do tego, aż poznają Go, zrozumieją i będą Mu służyć z miłości”.

Historia ze zwiadowcami zazwyczaj zaczyna się ujawniać u człowieka wtedy, gdy chce on iść drogą zjednoczenia ze Stwórcą, czyli drogą „oddawania”. Wtedy przychodzą do niego „zwiadowcy” ze swoimi – według ich rozumu – sprawiedliwymi twierdzeniami i przekonują go, że z racjonalnego punktu widzenia mają rację.

Jak mówi Zohar: „Człowiek to świat w miniaturze, zawierający w sobie siedemdziesiąt narodów świata i kategorię Israel”. Tłumaczy się to tym, że istnieje siedem kategorii, czyli siedem sfirot, którym odpowiada siedem kategorii nieczystych sił, a każda z nich dzieli się na dziesięć, co razem daje to siedemdziesiąt. Każdemu narodowi odpowiada jego własne pragnienie, i każdy naród chce, by jego pragnienie zwyciężyło nad innymi. Narodowi Israel w człowieku również odpowiada szczególne pragnienie – pragnienie zjednoczenia ze Stwórcą.

Jednak istnieje prawo, zgodnie z którym człowiek nie jest w stanie walczyć sam ze sobą. Do tego potrzebne są szczególne siły, które pozwalają człowiekowi iść wbrew własnemu rozumowi. Jednocześnie, jeśli człowiek jest przekonany o prawdziwości swojego zdania – ma siły do walki z przeciwnikiem, czyli z drugim człowiekiem. I nigdy nie ustąpi cudzej opinii.

A jeśli rzeczywiście siedemdziesiąt narodów siedzi wewnątrz samego człowieka, czy może on oprzeć się samemu sobie? Gdy górę bierze jedno z tych siedemdziesięciu pragnień, człowiek wpada pod władzę odpowiadającego mu pożądania. W swoich myślach postrzega to pragnienie jako swoje własne i nie podejrzewa, że to jeden z siedemdziesięciu narodów próbuje go podporządkować. Myśli, że to on sam.A jak wiadomo, walka z samym sobą jest niezwykle trudna.

Dlatego człowiek powinien wyobrazić sobie, że w jego ciele siedzi siedemdziesiąt narodów świata i naród Israela, i musi określić, do którego narodu należy. Bo istnieje zasada, zgodnie z którą każdy człowiek kocha swoją ojczyznę i gotów jest walczyć dla jej dobra. Dlatego powinien zdecydować, czy należy do narodu Israela, czy do jednego z siedemdziesięciu narodów. A jeśli zdecyduje, że należy do narodu Israela, to będzie miał siły, by przeciwstawić się siedemdziesięciu narodom za każdym razem, gdy zobaczy, że chcą przeciwko niemu walczyć.

I widzi, że siedemdziesiąt narodów chce zgładzić naród Israela, jak powiedziano w opowieści paschalnej: „I to właśnie podtrzymywało naszych ojców i nas, bo nie tylko Faraon powstał przeciwko nam, by nas zgładzić, ale w każdym pokoleniu powstają przeciwko nam wrogowie, by nas zgładzić, i Stwórca zawsze nas ratuje z ich rąk”.

I jeśli sam człowiek wie na pewno, że należy do narodu Israela, to znajdzie w sobie siły, by stawić opór siedemdziesięciu narodom, ponieważ sama natura daje mu siłę, by walczyć za ojczyznę. I ponieważ jest pewien, że jest Israel, a siedemdziesiąt narodów chce go zgładzić – widzimy, jakby dwa ciała walczyły ze sobą. W takiej sytuacji człowiek ma siły, by stawić opór.

Gdy mowa o duchowej pracy, naród Israela nazywa się „jaszar-El” – „prosto do Stwórcy”, ponieważ pragnie zjednoczenia ze Stwórcą i pragnie Królestwa, czyli chce przyjąć na siebie jarzmo wyższego Królestwa. A Królestwo nazywa się Bogiem, jak powiedziano w Zoharze (parsza Korach, s. 5, komentarz Sulam, pkt 14): „I Bóg gniewa się każdego dnia, i On – to Królestwo. I siedemdziesiąt narodów w ciele człowieka sprzeciwia się temu i walczy z kategorią Israel, i różnymi sposobami próbuje ją zniszczyć”.

Ale kiedy człowiek pracuje nad swoją intencją, czyli stara się ukierunkować swoją intencję „na oddawanie” – zaczynają działać argumenty zwiadowców, omówione w Zoharze. Opierając się na słowach Tory, Zohar interpretuje te argumenty w taki sposób, że zwiadowcy nie zgadzają się z kategorią Israel w człowieku i walczą z nią, chcąc ją zetrzeć z powierzchni ziemi. Aby nawet nie wyobrażał sobie, że kiedykolwiek osiągnie to, czego pragnie.

I posługują się wszelkiego rodzaju argumentami w swojej walce przeciwko Israelowi, ponieważ siedemdziesiąt narodów opiera się na pragnieniu otrzymywania, podczas gdy kategoria Israel opiera się na pragnieniu anulowania siebie przed Stwórcą, nie oczekując za to żadnej nagrody.

Dlatego, gdy człowiek chce iść wbrew ich opinii, wtedy szczególnie podnoszą głos, swoimi argumentami dając człowiekowi do zrozumienia, że nie ma najmniejszych szans osiągnąć tego, czego pragnie.

A czasami zwiadowcy podpowiadają człowiekowi myśl, która jest cięższa niż wszystkie ich inne argumenty, mówiąc mu: „Wiedz, że Stwórca nie może pomóc takiemu nędznemu człowiekowi jak ty”. I to jest najcięższe, bo zawsze, gdy człowieka spotyka nieszczęście, ma możliwość się modlić. Ale gdy tłumaczą mu, że jego praca jest daremna, bo Stwórca nie może mu pomóc, wtedy odbierają mu możliwość modlitwy. I co wtedy mu pozostaje? Do kogo ma się zwrócić o pomoc?

Zohar mówi (parsza Szelach, komentarz Sulam, 82): „Powiedział Rabbi Josi: «Postanowili mówić źle o wszystkim». Co to znaczy «o wszystkim»? Chodzi o ziemię i o Stwórcę”. Powiedział Rabbi Icchak: „O ziemi – to prawda, ale o Stwórcy – skąd to wiemy?” I odpowiedział mu: „To sens słów: «jednak silny jest lud». To znaczy – kto zdoła z nim walczyć? Bo silny jest lud, czyli nawet Stwórca nie może się z nim uporać. A zatem – mówili źle także o Stwórcy”.

Na wszystkie argumenty zwiadowców, które pojawiają się w człowieku, nie powinien odpowiadać drogą rozumową i nie powinien czekać, aż znajdzie ich obalenie – pozostając przez cały ten czas pod ich władzą. Powinien zrozumieć, że nigdy nie zdoła obalić ich argumentów zewnętrznym rozumem. Tylko gdy posiądzie wewnętrzny rozum – otrzyma język, którym będzie mógł się z nimi porozumieć. Na razie zmuszony jest iść ponad rozumem, mówiąc: „Chociaż rozum jest ważny, to jednak wiara jest ważniejsza od rozumu”.

Człowiek powinien iść nie za rozumem, lecz za wiarą – wierząc w to, co powiedzieli nasi mędrcy, to znaczy: że człowiek powinien przyjąć na siebie jarzmo wyższego sterowania, idąc ponad wiedzę. Tylko wtedy rozproszą się wszystkie argumenty zwiadowców, ponieważ wszystkie one zbudowane są wyłącznie na wiedzy w ramach zewnętrznego rozumu.

I to właśnie zostało powiedziane Israelowi, kiedy przygotowywał się do otrzymania Tory: „Uczynimy, a potem usłyszymy”, gdzie działanie następuje bez udziału zewnętrznego rozumu, opierając się na nakazującym, w pewności, że ten, kto nakazuje, dokładnie wie, co dla człowieka jest dobre, a co złe.

Pojawia się pytanie: po co Stwórca obdarzył nas zewnętrznym rozumem, którego używamy we wszystkim, skoro w pracy duchowej musimy iść wbrew temu rozumowi, który otrzymaliśmy przy urodzeniu, a nie zgodnie z nim? Odpowiedź: ponieważ Stwórca chciał, abyśmy prosili Go o pomoc, a pomocą, którą On nam daje, jest światło Tory. A gdybyśmy mogli obejść się bez pomocy Stwórcy – nie potrzebowalibyśmy światła Tory. Jak powiedzieli mędrcy: „Stworzyłem złypoczątek i stworzyłem Torę jako przyprawę dla niego”. I właśnie po to, by człowiek potrzebował światła Tory, dana została mu praca w kategorii „ukrycia” – tak, by człowiek odczuwał potrzebę wewnętrznego rozumu. Ponieważ zewnętrzny rozum został stworzony przez Stwórcę w taki sposób, że wcale nie pomaga człowiekowi w pracy duchowej, a raczej przeszkadza mu pracować „dla oddawania”.

Jak powiedziano w Zoharze (parsza Noach, s. 23, komentarz Sulam, p. 63): „Jeśli człowiek chce się oczyścić, pomagają mu świętą duszą – oczyszczają i uświęcają go, i nazywa się świętym”. I w rezultacie tego u człowieka pojawia się potrzeba otrzymania światła NaRaNHaJ, przynależnego do korzenia jego duszy jako części ogólnej duszy Pierwszego Człowieka. Jak pisze Ari: „Są tacy, którzy są częścią jego głowy, i są tacy, którzy są częścią jego ciała”.

Dlatego też dokonano naprawy, zwanej ukryciem, tak, aby wiedza, czyli zewnętrzny rozum człowieka, przeszkadzał mu w pracy „dla Stwórcy”. I dlatego wszystkie rozważania człowieka, oparte na wiedzy w ramach zewnętrznego rozumu, mówią mu, że nie warto pracować na oddawanie.

Ale jeśli on walczy z tym i nie ucieka z pola bitwy, lecz modli się, aby Stwórca pomógł mu iść ponad wiedzę, to znaczy: wyjść spod władzy pragnienia otrzymywania, wtedy, w chwili gdy Stwórca mu pomaga, otrzymuje wewnętrzny rozum, czyli wewnętrzną wiedzę.

Wyposażony w tę wiedzę, ciało już zgadza się pracować w celu sprawienia przyjemności Stwórcy. Jak powiedziano: „Jeśli drogi człowieka są miłe Stwórcy, to nawet jego wrogowie, czyli jego nieczyste pragnienia, pojednają się z nim”.

Kiedy zaś człowiek idzie wewnątrz wiedzy, czyli jego własny rozum mówi mu o celowości pracy duchowej, wtedy potrafi wkładać wysiłki w tę pracę. Dlatego zewnętrzny rozum zobowiązuje człowieka do pracy z intencją „dla otrzymywania” i to nazywa się „wewnątrz wiedzy”. A kiedy zasługuje na wewnętrzny rozum, czyli wewnętrzną wiedzę, wtedy jego rozum zobowiązuje go do pracy dla oddawania, by sprawić błogość Stwórcy.


[1]Dosłownie – „wznieśli się”.

[2]Hebr.: „Chewron” i „lehitchaber” – zjednoczyć się, połączyć – to słowa pochodzące od wspólnego rdzenia.