W Zoharze (parsza Bo, komentarz Sulam, p. 1) napisano: „Rabbi Jehuda otworzył i powiedział: «Szczęśliwy lud, który zna dźwięk trua[1]». Jak bardzo ludzie powinni chodzić drogami Świętego, błogosławiony On, i przestrzegać przykazań Tory, aby dzięki niej dostąpić przyszłego świata i zostać ocalonymi od wszystkich oskarżycieli na górze i na dole. Jak bowiem są oskarżyciele w świecie na dole, tak też są oskarżyciele na górze, gotowi oskarżać ludzi”.
Trzeba zrozumieć, kim są oskarżyciele na dole. Oskarżycieli na górze możemy zrozumieć: gdy chcą coś dać człowiekowi, przychodzą oskarżyciele, oskarżają go i mówią, że nie warto mu dawać tego, co chcą mu dać. Jednak w odniesieniu do dołu powstaje pytanie: przed kim oskarżają człowieka?
Należy wyjaśnić, że oskarżyciele przychodzą do samego człowieka. Jeśli człowiek chce kroczyć drogą oddawania, drogą prowadzącą do obdarzania Stwórcy, wtedy właśnie pojawiają się jego oskarżyciele: „Droga obdarzania nie jest dla ciebie”, mówią, „jest przeznaczona tylko dla wybitnych jednostek, ludzi o wyjątkowych cechach i zdolnościach, odważnych i silnych, zdolnych pokonać trudności. A ty – jak możesz się tym zajmować, skoro nie masz tych przymiotów, które posiadają wybrani spośród ludu? Lepiej więc dla ciebie: «Mieszkam pośród swego ludu», czyli idź w jednej «koleinie» z ogólną masą ludzi i nie pragnij być wyjątkiem”.
Dlatego Zohar mówi słowami Rabbiego Jehudy: „Szczęśliwy naród, który zna dźwięk trua”, a Raszi wyjaśnia, że chodzi o tych, „którzy wiedzą, jak przebłagać swojego Stwórcę”. W czym Go przebłagują? [W tym,] aby obdarzył ich obfitością. I dodaje Rabbi Jehuda, że w tym celu trzeba kroczyć drogą Stwórcy i przestrzegać przykazań Tory.
Trzeba zrozumieć, czym są „drogi Świętego, błogosławiony On”. Na to Pismo mówi nam: „Bo moje myśli nie są waszymi myślami, a moje drogi nie są waszymi drogami”. To znaczy, że człowiek może chodzić drogami Stwórcy tylko ponad wiedzę. Natomiast w obrębie wiedzy samo ciało staje się jego oskarżycielem i zarzuca mu, dając mu do zrozumienia, że droga obdarzania Stwórcy nie jest dla niego.
W ten sposób można zrozumieć werset (Tora, Szemot, 23:8): „Nie przyjmuj łapówki, gdyż łapówka zaślepia widzących i wypacza słowa sprawiedliwych”. Widzimy, że gdy człowiek zaczyna analizować, na czym polega jego wewnętrzna praca, i dostrzega warunki, jakie się przed nim stawia, dochodzi do wniosku, że nie ma żadnej możliwości, by przyjąć na siebie tę drogę oddawania. Wydaje mu się to niemożliwe z dwóch powodów:
- Ponieważ nie ma w sobie pełnej pewności co do zapłaty za swój trud, ponieważ nie widział jeszcze nikogo, kto otrzymałby to, dla czego włożył tyle wysiłku. Kiedy próbował przyjrzeć się ludziom, którzy – na ile mógł zauważyć – wzięli na siebie trud spełniania warunków pracy, rzeczywiście widzi, że wkładają ogromne siły, ale nie widzi, by otrzymali cokolwiek za swoją pracę. A gdy pyta siebie: „Dlaczego więc nie otrzymali tego, czego pragnęli?”, wtedy udaje mu się znaleźć bardzo przekonujące wyjaśnienie: ten, kto wykonuje wszystko, czego się od niego wymaga, ten oczywiście otrzymuje nagrodę; ale ci, którzy włożyli wiele wysiłku, ale jeszcze nie całkowicie, nie w stu procentach wykonali wszystko, co od nich zależy – dlatego znajdują się w stanie, który według ich przekonania wyprowadza ich poza tę pracę: uważają, że mają rację, iż praca dla obdarzania nie jest dla nich;
- I pojawia się wtedy drugie pytanie: skąd może on wiedzieć, czy sam jest bardziej odpowiedni niż oni do tej pracy; czy potrafi dać wszystko, co będzie wymagane, czy zdoła wypełnić w pełni wszystkie stawiane warunki i w rezultacie dojść do zjednoczenia ze Stwórcą?
I oba te powody prowadzą go do przekonania, że ma stuprocentową rację, nie chcąc przyjąć na siebie tej drogi, która zbudowana jest na wierze ponad wiedzę i opiera się na obdarzaniu. Tak bardzo jest o tym przekonany, że jest pewien, iż nie ma na świecie nikogo, kto byłby w stanie skrytykować go za to, że nie chce iść tą drogą.
Ale wtedy rodzi się pytanie: a co z tymi ludźmi, którzy już weszli na tę drogę, przyjęli wszystkie jej warunki i zdecydowali mimo wszystko iść drogą obdarzania – jak zdołali przezwyciężyć wszystkie te problemy i pytania? Przecież jeśli komuś mówi się: „idź i podejmij wysiłek, lecz nie po to, by otrzymać nagrodę”, natychmiast rodzą się w nim wszystkie te pytania i nie dają spokoju ani na chwilę. Więc jaka siła może pomóc wyjść z tego stanu i wyjść spod władzy tych pytań, które nazywa się „zuchwałe wody”?
I nie ma innej rady, jak tylko iść ponad wiedzę, mówiąc sobie: „To, co widzę – że prawda jest po mojej stronie, że powinienem iść tą samą drogą, co wszyscy, nie odpowiada prawdzie. Tylko ten, kto ma otwarte oczy, może zobaczyć prawdę. Natomiast ten, kto nie ma otwartych oczu, nie jest zdolny zobaczyć prawdy”.
A ponieważ człowiek, który zadaje sobie wszystkie te pytania, w tym czasie jest przekupiony przez swoje pragnienie otrzymywania, dlatego kieruje się tylko tym, co może przynieść mu jakąkolwiek osobistą korzyść, dlatego nie jest w stanie dostrzec prawdy. I dlatego o takim stanie powiedziano: „Nie przyjmuj łapówki, gdyż łapówka zaślepia widzących”.
Dlatego nie można powiedzieć, że ma rację na podstawie tego, co widzi, ponieważ przyjmuje łapówkę od pragnienia otrzymywania. Nie ma już zatem otwartych oczu, aby zobaczyć prawdę. Powinien powiedzieć: „Chociaż usłyszałem wszystkie twoje trafne pytania, teraz nie jestem zdolny ci odpowiedzieć. Dopiero gdy dostąpię pragnienia obdarzania, będę miał otwarte oczy. Jeśli wtedy przyjdziesz do mnie ze wszystkimi swoimi pytaniami, z pewnością dam ci właściwe odpowiedzi. Teraz jednak nie mam innej rady, jak tylko iść ponad wiedzę, ponieważ całe moje rozumowanie wynika z przekupstwa. Chociaż uważam wszystkie swoje rachuby za słuszne, do tego odnoszą się słowa wersetu: «I wypacza słowa sprawiedliwych». Nie jestem zdolny zobaczyć, po czyjej stronie jest racja. [Nie mogę więc orzekać,] że wymóg czynienia wszystkiego dla Stwórcy nie dotyczy mnie i że «mieszkam pośród swego ludu», jak wszyscy, którym wystarcza wypełnianie Tory i przykazań i którzy mówią: «Robię to, co do mnie należy. Intencje dotyczą tych, którzy odczuwają ich brak, a ja nie czuję potrzeby, by być mądrzejszy od wszystkich. Mnie także wystarcza niewiele». Do tego odnoszą się słowa «I wypacza słowa sprawiedliwych». Ja jednak idę ponad wiedzę”.
I dlatego powiedziano we wszystkich księgach, że człowiek powinien być czysty przed wypełnieniem każdego przykazania. O tej czystości powiedział mój ojciec i nauczyciel, błogosławionej pamięci, że we wszystkim, cokolwiek człowiek czyni, powinien uważać, by fałsz nie domieszał się do jego działań, i pilnować, by każdy jego krok pozostał po stronie prawdy.
I powiedział też: „Tak jak istnieje różnica w zachowaniu czystości między ludźmi – jeden dba o czystość swoich ubrań, a inny czyści je dopiero wtedy, gdy brud wyraźnie na nich widać, czyli zależy to od tego, jak bardzo obrzydł człowiekowi ten brud. Tak też i w duchowym – nie istnieje dwoje identycznych ludzi: w takiej mierze, w jakiej człowiekowi obrzydło jego fałsz, w takiej mierze nie może on już znieść tego fałszu i w tej mierze człowiek zbliża się do drogi prawdy”. „Człowiek powinien wiedzieć, że ten brud w sprawach neszama przynosi prawdziwą szkodę neszama. A ponieważ neszama jest wieczna, dlatego człowiek powinien ją chronić przed fałszem, aby jego prawda była czysta od wszelkiego brudu fałszu”.
W ten sposób zrozumiemy słowa mędrców (Talmud, Szabat, 114a): „Rabbi Chija bar Aba powiedział w imieniu Rabbiego Jochanana: «Każdy uczeń mędrca, na którego szatach znajduje się plama, podlega śmierci, jak powiedziano: Wszyscy, którzy mnie nienawidzą, kochają śmierć». Nie czytaj mesanaj (משנאי – ci, którzy mnie nienawidzą), lecz masniaj (משניאי – ci, którzy czynią mnie znienawidzoną)[2]”. Raszi wyjaśnia: „Ci, którzy czynią mnie znienawidzoną” – budzą wstręt do siebie w oczach ludzi, a ludzie mówią: „Biada uczącym się Tory, którzy są odrażający i godni potępienia”. W ten sposób wzbudza to nienawiść do Tory. Na pierwszy rzut oka trudno zrozumieć: czy jeśli ktoś ma plamę na szatach, już zasługuje na śmierć? Jako dowód przytacza się werset „Wszyscy, którzy mnie nienawidzą, kochają śmierć”. To również trzeba zrozumieć: czy jeśli ktoś jest w stanie „tych, którzy mnie nienawidzą”, oznacza to, że kocha śmierć?
Wyjaśnieniem tego jest wciąż ta sama czystość: jeśli człowiek chce podążać drogą prawdy, powinien być czysty, bez domieszki fałszu.
Prawdą nazywa się liszma, jak mówi Rambam (Miszne Tora, Hilchot tszuwa, 10:2): „Ten, kto służy z miłości, zajmuje się Torą i przykazaniami oraz kroczy ścieżkami mądrości nie ze względu na cokolwiek na świecie, nie z obawy przed złem i nie po to, by odziedziczyć dobro, lecz czyni prawdę dlatego, że jest prawdą, a dobro ostatecznie przyjdzie dzięki niej”.
Tak należy więc rozumieć słowa „na jego szatach znajduje się plama”: szaty, w których otrzymuje się dobro i życie, powinny być czyste od wszelkiej domieszki miłości własnej, a wszystko powinno być wyłącznie dla Stwórcy.
Takie jest znaczenie słów „Wszyscy, którzy mnie nienawidzą, kochają śmierć”. Zapytaliśmy: dlaczego werset mówi „wszyscy, którzy mnie nienawidzą” – [jak gdyby] przyczyną nienawiści było umiłowanie śmierci?
Zgodnie z powyższym sprawa jest prosta. Znaczenie śmierci wyjaśnia się tak: tylko ten, kto przylgnął do Życia żyjących, ma życie. Kto zaś jest od Niego oddzielony, jest oddzielony od życia. Dlatego powiedziano „wszyscy, którzy mnie nienawidzą”: człowiek nie kocha Stwórcy tak, by pracować wyłącznie dla Niego, lecz domiesza do tego nieco miłości własnej. Miłość własna jest właściwością śmierci, ponieważ powoduje oddzielenie od Życia żyjących. Dlatego właśnie umiłowanie śmierci, czyli miłość własna, sprawia, że człowiek staje się nienawidzącym Stwórcę.
Raszi tak wyjaśnia znaczenie słowa masniaj (משניאי – ci, którzy wzbudzają nienawiść): „To ci, którzy budzą wstręt wśród stworzeń. I ludzie mówią o nich: biada tym, którzy studiują Torę, którzy są odrażający i godni potępienia, bo to wzbudza nienawiść i do samej Tory”.
Trudno to zrozumieć: jeśli na jego szatach znajduje się jakaś plama, czy już staje się odrażający w oczach ludzi i sprawia, że ludzie nienawidzą Tory? Czy za to należy się aż śmierć, jak powiedzieli mędrcy: „Każdy uczeń mędrca, na którego szatach znajduje się plama, podlega śmierci”?
W odniesieniu do pracy można wyjaśnić, że „budzą wstręt do siebie w oczach ludzi” dotyczy własnych organów, pragnień i myśli. Ciało człowieka nazywa się bowiem, jak wiadomo, „światem samym w sobie”. Organy ciała mówią: „Biada uczącym się Tory, którzy są odrażający”. Napisano przecież: „Bo są naszym życiem i długością naszych dni”, a także: „Są bardziej pożądane niż złoto i mnóstwo szczerego złota, słodsze niż miód i miód płynący z plastra”. My jednak nie widzimy tego u naszych uczących się Tory.
Przyczyną, dla której u uczących się Tory nie widać tych wszystkich cennych rzeczy, jest „plama na szatach”: do pracy naszych uczących się Tory domieszana jest miłość własna. Ta plama sprawia, że dobro i życie zawarte w Torze nie mogą obłóczyć się w te szaty, ponieważ nie są one czyste tak, by wszystko było dla Stwórcy. Wtedy „stworzenia w jego ciele” popadają w rozpacz. Okazuje się, że [uczący się Tory] wzbudzają nienawiść do Tory.
To znaczy, że zamiast ujawnić wartość Tory, jak napisano: „Bo to jest wasza mądrość i wasze rozumienie w oczach narodów”, uczący się Tory pokazują im przeciwieństwo tego. Co powoduje to wszystko? Wszystko wynika z braku troski o czystość, określanego jako „plama”.
W ten sposób zrozumiemy, dlaczego „jeśli na jego szatach znajduje się plama, podlega śmierci”. Ma to nas pouczyć, że plama, którą robi na swoich szatach, powoduje oddzielenie od Życia żyjących. Uważa się więc, że sam skazuje się na dojście do stanu śmierci.
Wszystko to dlatego, że nie troszczy się o czystość i do jego pracy domieszany jest także fałsz, nazywany lo liszma. Wszystko powinno zaś być dla Stwórcy.
[1] Przyp. tłum. Trua oznacza donośny sygnał; w przywołanym objaśnieniu Rasziego chodzi o dźwięk szofaru w Rosz ha-Szana. Stąd dalsze odniesienie do przebłagania Stwórcy (Raszi do Pisma, Psalmy, 89:16).
[2] Przyp. tłum. W źródłowym zapisie mesanaj (משנאי) oznacza tych, którzy nienawidzą, a masniaj (משניאי) – tych, którzy wzbudzają nienawiść u innych. Drugi zapis ma dodatkową jud (י) przed alef (א).