„Oto rodowód Noacha[1]: Noach był mężem sprawiedliwym, nieskazitelnym w swoich pokoleniach; z Elohim chodził Noach” (Tora, Bereszit, 6:9).
Komentarz Rasziego: „To uczy, że głównym w rodowodzie sprawiedliwych są ich dobre uczynki”. Raszi wyjaśnia: kiedy jest powiedziane „oto rodowód Noacha”, nie wymienia się imion jego synów, chociaż wydawałoby się, że powinien wymienić imiona jego synów, czyli Szema, Chama i Jafeta. Ale dlaczego zatem mówi: „…oto rodowód Noacha, Noach był mężem sprawiedliwym”? Ponieważ głównym w rodowodzie sprawiedliwych są ich dobre uczynki.
„W swoich pokoleniach”. Komentarz Rasziego: „Niektórzy mędrcy uważają, że to pochwała; tym bardziej byłby sprawiedliwy, gdyby żył w pokoleniu sprawiedliwych. Inni uważają, że to nagana – gdyby żył w pokoleniu Awrahama, nie znaczyłby nic”.
„Z Elohim chodził Noach”. Komentarz Rasziego: „A o Awrahamie jest powiedziane: Ten, przed którym chodziłem. Noach potrzebował pomocy, by wytrwać, natomiast Awraham samodzielnie umacniał się i kroczył w swojej sprawiedliwości”.
Aby zrozumieć wszystko, o czym jest tutaj mówione, z punktu widzenia duchowej pracy, trzeba wiedzieć, że ojciec i syn, podobnie jak praojcowie i potomkowie, to przyczyna i skutek. Ponieważ tak jest ustanowione na świecie, że wykonując jakiekolwiek działanie, człowiek jest pewien, że z tego działania coś wyniknie. Na przykład, jeśli człowiek zamierza pracować w fabryce, chce w rezultacie tego otrzymać wynagrodzenie na własne utrzymanie. To znaczy „ojciec” w tym przypadku – to wysiłek, a „porodzenie” – to utrzymanie. Albo człowiek uczący się jakiejś nauki chce zasłużyć na miano mędrca. Tak więc wszystko, co człowiek robi, jest skierowane na to, by zobaczyć skutek swoich czynów. Dlatego człowiek, zajmujący się Torą i przykazaniami, oczywiście chce, by wynikło dla niego pożądane następstwo z jego działań.
W Przedmowie Zohar (p. 190) powiedziano: „Są trzy rodzaje bojaźni. Dwa z nich nie mają godnego korzenia, i tylko jeden jest korzeniem bojaźni. Bywają ludzie, którzy boją się Stwórcy, aby ich dzieci żyły i nie umarły, lub z obawy przed karą dotyczącą majątku. Dlatego stale się Go boją. Strach, jaki odczuwa taki człowiek, nie odnosi się do korzenia, ponieważ korzeń tutaj – to własna korzyść, a strach – to jego pochodna.
A bywają ludzie, którzy boją się Stwórcy z powodu strachu przed karą w przyszłym świecie i kary w gehinom. Te dwa rodzaje strachu – strach przed karą w tym świecie i strach przed karą w przyszłym świecie, nie są istotą bojaźni i nie są jej korzeniem. Jak powiedziano w p. 191, że główny rodzaj bojaźni jest wtedy, kiedy człowiek boi się swojego Pana, ponieważ On jest wielki i panuje nad wszystkim; On jest istotą i On – to korzeń wszystkich światów, a wszystko jest niczym wobec Niego”.
Zadając sobie trud pracy, nazywanej „ojcem”, człowiek chce widzieć jej porodzenie, nazywane „owocem jego czynów”. Trzeba rozróżniać trzy rodzaje porodzeń:
- zapłata w tym świecie, aby dzieci tego człowieka żyły i aby powodziło mu się w zarobkowaniu itp.;
- zapłata w przyszłym świecie;
- „ponieważ On jest wielki i panuje nad wszystkim” – czyli całe porodzenie, na które człowiek liczy, polega na tym, że będzie mógł sprawiać nasłodzenie Stwórcy.
Z tego wynika, że istnieje następstwo czynów człowieka – następstwo nazywane dobrymi uczynkami. Dobrym uczynkiem nazywa się sprawienie nasłodzenia Stwórcy, jak powiedziano (Pisma, Psalmy 45:2): „Moje serce wezbrało dobrym słowem; mówię: moje czyny są dla Króla”. To znaczy, człowiek chce, aby wszystkie jego czyny były dla Stwórcy, i wtedy nazywa się to „dobrymi uczynkami”, a dla własnej korzyści nie potrzebuje żadnej zapłaty. Cała zapłata, na którą liczy, to możliwość wykonywania czynów, przynoszących nasłodzenie Stwórcy, bez zapłaty za jego własne wysiłki.
W ten sposób jego zapłatą jest to, by dano mu ten dar, tę zdolność do wykonywania działań wyłącznie dla Stwórcy, bez domieszki zamiaru dla samego siebie. To jest jego zapłata, za którą zajmuje się Torą i przykazaniami. I to są właśnie te dobre uczynki, które ma nadzieję wykonać dzięki swemu trudowi. I o tym właśnie powiedziano (Talmud, Kiduszin, 30b): „Stworzyłem zły początek i stworzyłem Torę jako przyprawę do niego”.
Czym zatem są, wychodząc z tego, porodzenia sprawiedliwych? Tylko dobre uczynki. To znaczy, ten skutek, który wynika z przyczyny, gdzie przyczyną jest wysiłek w Torze i przykazaniach – u wszystkich innych ludzi będzie to zapłata w tym lub przyszłym świecie, natomiast u sprawiedliwych skutkiem tej przyczyny, będącej ich „ojcem”, który wydaje potomstwo, są wyłącznie dobre uczynki. I to jest cała zapłata, na którą liczą – możliwość sprawiania nasłodzenia Stwórcy.
Dlatego Raszi mówi, że główny „rodowód” sprawiedliwych to ich dobre uczynki, to znaczy, że wszystkie ich działania mają być skierowane na sprawienie nasłodzenia Stwórcy.
Ale trzeba zrozumieć, co Raszi nazywa „głównym porodzeniem sprawiedliwych”. Czym zatem jest u nich drugorzędne, czego nie można nazwać głównym?
Wiadomo, że istnieją czyny oraz zrozumienie i wiedza. To, co mieści się w rozumie, nazywa się zrozumieniem i wiedzą. Oznacza to, że również ciało zgadza się zajmować Torą i przykazaniami, ponieważ po osiągnięciu poziomu liszma człowiek zasługuje na światło życia znajdujące się w Torze i przykazaniach. Jak napisano (Pisma, Psalmy 19:11): „Bardziej pożądane niż złoto i wielka ilość szczerego złota, słodsze niż miód i miód płynący z plastrów”. Nazywa się to zrozumieniem: również ciało rozumie, że warto służyć Stwórcy.
Jak mówi Rabbi Meir (Miszna, Awot, 6:1): „Każdy, kto zajmuje się Torą liszma, zasługuje na wiele rzeczy. Co więcej, cały świat jest wart [istnienia] ze względu na niego i odsłaniają mu tajemnice Tory”.
Ale wszystko to, co człowiek osiąga, zajmując się Torą liszma, dla sprawiedliwych nie jest głównym, czyli nie to było ich zamiarem, kiedy zajmowali się Torą i przykazaniami. Główne dla nich – to dobre uczynki, czyli sprawienie nasłodzenia Stwórcy. Do tego dążyli, aby osiągnąć poziom, gdy działania są ponad rozum, a nie do tego, by ich porodzeniem było zrozumienie czy wiedza. Tylko działania były ich zamiarem. I dlatego Raszi pisze: „To uczy nas, że główne porodzenie sprawiedliwych to ich dobre uczynki”.
Teraz możemy wyjaśnić komentarz Rasziego do wyrażenia „w swoich pokoleniach”: „Niektórzy mędrcy uważają to za pochwałę, tym bardziej byłby sprawiedliwy, gdyby żył w pokoleniu sprawiedliwych. Inni uważają to za naganę: gdyby żył w pokoleniu Awrahama, nie znaczyłby nic”.
„W swoich pokoleniach” wskazuje na dwa pokolenia, ponieważ najmniejsza liczba mnoga to dwa[2]. Jednak w pracy każdy stan nazywa się pokoleniem. Taki jest sens słów: „Pokolenie pokoleniu będzie wysławiać Twoje dzieła” (Pisma, Psalmy 145:4), również wtedy, gdy człowiek znajduje się w pokoleniu grzeszników.
Innymi słowy, człowiek, znajdujący się w stanie grzesznych pragnień i myśli, powinien włożyć wielki wysiłek, aby przezwyciężyć argumenty grzeszników, drążące mu umysł dobrze znanymi pytaniami: „kto?” i „co?”.
I tutaj człowiek nie ma innego sposobu, by ich pokonać, jak tylko siłą wiary ponad rozum. I to nazywa się, że przezwycięża argumenty grzeszników nie odpowiedzią w ramach rozumu, ponieważ tylko siłą wiary ponad rozum można ich zwyciężyć.
I to nazywa się kategorią „działania”, czyli bez udziału rozumu, i to oznacza, że „kto wypełnił jedno przykazanie, szczęśliwy jest, gdyż przeważył siebie i cały świat na stronę zasług” (Talmud, Kiduszin, 40b), ponieważ tylko czynem można pokonać argumenty grzeszników, a nie rozumem czy zrozumieniem.
A zatem pokolenie Noacha, czyli pokolenie grzeszników, „można tłumaczyć jako pochwałę”, ponieważ w takim przypadku na niego spadł główny ciężar pracy. „A można tłumaczyć jako naganę”, ponieważ ostatecznie należy do pokolenia grzeszników, czyli ma obce myśli, niegodne tego, by znajdowały się w umyśle i sercu tego, kto służy Stwórcy.
Podobnie można powiedzieć o pokoleniu Awrahama, czyli o pokoleniu sprawiedliwych: gdy człowiek ma dobre myśli sprawiedliwych, a w jego umyśle i sercu jest tylko jedno pragnienie – sprawić nasłodzenie Stwórcy – i ani razu nie pojawiły się w nich myśli ani pragnienia grzeszników, taki człowiek znajduje się w pokoleniu sprawiedliwych.
Ale w odniesieniu do człowieka należącego do pokolenia sprawiedliwych „można to tłumaczyć jako pochwałę” – czyli jeśli Noach znajdowałby się w tym stanie, wśród sprawiedliwych, jeśli porównać siły przezwyciężania, jaką miał pośród pokolenia grzeszników, i to odczucie, które miał wtedy, z tym, które ma teraz – odczucie przyjemności i słodyczy Tory, to oczywiste, że czas pokolenia Noacha, pokolenia grzeszników, nie liczy się, ponieważ wtedy nie odczuwał takiego nasłodzenia i dobra, jakie odczuwa w pokoleniu sprawiedliwych.
Niemniej jednak, z punktu widzenia duchowej pracy, przebywając w pokoleniu grzeszników, miał on pole do pracy. Wynika z tego, że pokolenie Noacha jest ważniejsze dlatego, że daje możliwość działania, a głównym porodzeniem sprawiedliwych są ich dobre uczynki.
[1] Przyp. tłum. Hebrajskie toledot oznacza potomstwo, dzieje rodu, a w tym wywodzie także to, co powstaje jako skutek czynów. Autor łączy obraz ojca i potomstwa z relacją przyczyny i skutku. Stąd pojawiające się dalej „porodzenia” i „owoce czynów”.
[2] Przyp. tłum. Autor zwraca uwagę na liczbę mnogą w bedorotaw, „w jego pokoleniach”. Wyprowadza z niej co najmniej dwa „pokolenia”, które następnie odczytuje jako odmienne stany pracy wewnętrznej.