Powiedziano w Torze: „Powiedz, proszę, ludowi, aby wyprosił każdy od swojego bliźniego i każda od swojej bliźniej przedmioty srebrne i przedmioty złote. I dał Stwórca łaskę ludowi w oczach Egipcjan itd.” (Tora, Szemot, 11). I wyjaśniali to mędrcy w traktacie Brachot. A oto słowa rabiegoJanaja: „Proszę” – to wyrażenie prośby. Powiedział Stwórca do Moszego: „Proszę cię! Idź i powiedz Israelowi…”. „Proszę was, wyproście od Egipcjan przedmioty srebrne i przedmioty złote, aby nie powiedział ten sprawiedliwy, czyli Awraham, że «będą zniewoleni i uciśnieni» – wypełniłem, a «potem wyjdą z wielkim majątkiem» – nie wypełniłem”?
Jest pytanie: Jeżeli Stwórca chciał wypełnić obietnicę daną Awrahamowi, jak powiedziano „a potem wyjdą z wielkim majątkiem”, to czyż nie było w Jego mocy pozostawić lud Israel bez proszenia o pożyczenie przedmiotów od Egipcjan? Bo na pierwszy rzut oka wygląda to nieuczciwie, ponieważ od początku było jasne, że to oszustwo, czyli było to wzięte bez zamiaru oddania. I również należy zrozumieć to, co powiedział Stwórca do Moszego, żeby namawiał lud Israel do wzięcia przedmiotów od Egipcjan, ponieważ słowo „na” (po hebrajsku „proszę”, „błagam”) oznacza prośbę. A to, że Mosze namawiał lud oznacza, że Stwórca wiedział od samego początku, że będą się temu sprzeciwiać, i dlatego prosił Moszego, aby porozmawiał z ludem. Równocześnie trzeba też zrozumieć, co było przyczyną sprzeciwu Israelitów.
I trzeba również zrozumieć to, co powiedziano w Torze: „I dał Stwórca łaskę swojemu ludowi w oczach Egipcjan…”. Jak można zrozumieć te przeciwieństwa? Z jednej strony Stwórca może wszystko, ale w zwykłym rozumieniu trudno nam zrozumieć to, co powiedziano w Torze (Szemot 1:12): „Im bardziej uciskano Israel, tym bardziej się rozmnażał i rozrastał, i zbrzydli Egipcjanom synowie Israela”. Mędrcy uczą w Talmudzie (Sota 11): „…że byli w oczach Egipcjan jak ciernie”. To znaczy, że skoro wcześniej nie mogli znieść ludu Israela, to teraz wszystko obróciło się w przeciwną stronę, czyli „lud Israela znalazł łaskę w oczach Egipcjan”.
I znajdujemy, że w obietnicy Stwórcy danej Awrahamowi: „i wyjdziecie z wielkim dobytkiem”, trzeba jeszcze zrozumieć przytoczone tam (Tora, Bereszit 16:7) słowa: „I powiedział do niego: Ja jestem Wiekuisty, który cię wyprowadził z UrKasdim, aby dać ci tę ziemię na dziedzictwo. A on powiedział: Wiekuisty, Panie! Skąd będę wiedział, że ją posiądę? I powiedział On do Awrahama: «Wiedz, że przechodniami będą potomkowie twoi w ziemi nie swojej, i będą ich zniewalać i uciskać przez czterysta lat…, a potem wyjdą z wielkim dobytkiem»”.
I trzeba zrozumieć tutaj, jaką odpowiedź dostał Awraham na swoje pytanie: „Skąd będę wiedział, że ją posiądę?” Odpowiedź Stwórcy była następująca: „I powiedział do Awrahama: wiedz, że przechodniami będą potomkowie twoi w ziemi nie swojej…, a potem wyjdą z wielkim dobytkiem”. W tym wypadku pytanie dotyczyło gwarancji posiadania, a odpowiedź zawierała się w tym, że naród będzie w wygnaniu. I dlatego wygnanie stanowiło gwarancję tego, że naród odziedziczy ziemię Israela. I jak wyjaśniał to pytanie Rabbi Jehuda Aszlag: Wiadomo, że nie istnieje światło (or), bez pragnienia do niego (kli), czyli niemożliwe jest otrzymać napełnienie, jeśli nie ma do niego pragnienia, i to właśnie odczucie braku nazywa się „naczyniem” (kli). I dlatego, kiedy Awraham zobaczył, że Stwórca pragnie dać jego potomkom, powiedział: „Czyż nie widzę, że moi synowie również będą potrzebowali odziedziczyć duchową ziemię Israela?” Dlatego powiedział: Jeśli otrzymają choć trochę nasłodzenia, to już będzie im wystarczające, ponieważ najmniejszy stopień w świecie duchowym niesie człowiekowi nasłodzenie większe niż wszystkie nasłodzenia w naszym świecie. I dlatego, gdy tylko otrzymają niewielką ilość światła – nasłodzenia, natychmiast pomyślą, że nie istnieje wyższy stopień niż ten, który osiągnęli, i w takim wypadku nie będą chcieli prosić o więcej. I dlatego Awraham pytał Stwórcę: Skąd będę wiedział, że będą potrzebować odziedziczyć właśnie duchową ziemię? Dlatego prosił Stwórcę, aby powiedział mu, jak to będzie wyglądało, że będą mieli światło (nasłodzenie) bez pragnienia do niego (kli)? I Awraham rozumiał, że światło daje Stwórca. Ale kelim, czyli pragnienie do jeszcze większych świateł niż te, które otrzymali… – kto da im zrozumienie, że powinni dojść do jeszcze większego duchowego wzniesienia w porównaniu z tym, co czują teraz?
W świecie duchowym istnieje prawo, że każdy stan duchowy, który przychodzi do człowieka, odczuwany jest przez niego jako doskonały, czyli że nie istnieje stan wyższy niż ten, bo duchowe to odczucie doskonałości bez jakiegokolwiek poczucia braku, w przeciwnym razie nie nazywałoby się to duchowym. Tylko w naszym materialnym świecie może istnieć nasłodzenie, i jednocześnie odczuwamy, że istnieje jeszcze większe nasłodzenie. W świecie duchowym to niemożliwe. Wskutek tego Awraham miał wątpliwości: jak oni będą mogli chcieć prosić Stwórcę, by dał im stopień jeszcze wyższy, nazywany „dziedziczeniem ziemi”? I to, co odpowiedział mu Stwórca: „wiedz, że przechodniami będą potomkowie twoi w ziemi nie swojej…”, to odpowiedź dla Awrahama, że stąd, z egipskiego wygnania, będą chcieli prosić Stwórcę, aby dawał im za każdym razem coraz większe i większe siły.
A przyczyna tego jest taka, że kiedy człowiek zaczyna pracować dla Stwórcy, chce, żeby wszystkie jego działania były z zamiarem oddawania wszystkiego Stwórcy, i widzi, że nie leży to w jego mocy. I wtedy człowiek woła do Stwórcy, by mu pomógł. I o tym mówią mędrcy: „Przychodzącemu oczyścić się – pomagają”. I pyta Zohar: „Na czym polega ta pomoc?” – i odpowiada: „Dają mu czystą duszę”.
I dlatego wszystkie wysiłki, które by podjął, „poszłyby w ziemię”; jak powiedziano na ten temat w Torze o tym, jak budowali Pitom i Ramses, czyli każdego dnia musieli zaczynać swoją pracę od nowa, ponieważ wszystko, co zbudowali, przepadało na próżno, i zawsze widzieli siebie samych, jakby nie zaczynali jeszcze pracy, ponieważ widzieli, że nie zostali godni Tory – światła, które jest związane z ich pracą. I zawsze, kiedy sprawdzali samych siebie, pytali: „Gdzie jest nasza praca, dokąd poszły te wysiłki, które w nią włożyliśmy?”
I jeszcze trudniej zrozumieć, jak mogła nieczysta siła, nazywana Faraonem, pochłonąć całą ich pracę, którą wykonali, do tego stopnia, że teraz nie czują, że kiedykolwiek pracowali dla Stwórcy, że mieli cel osiągnąć doskonałość i wiedzieli, czego chcą, i nagle doszli do takiego stanu, że wszystko zapomnieli i nie pozostało im żadne wspomnienie o tej pracy?
Ale tak właśnie zostało to zaplanowane od początku, że Stwórca przygotował nieczyste pragnienia i siły (klipot), aby za każdym razem znajdowali się na początku drogi, ponieważ wiadomo, że zaczynać jest zawsze trudno, i w wyniku tego byli zmuszeni prosić Stwórcę, aby im pomógł, jak powiedziano: „Przychodzącemu oczyścić się – pomagają”. I mówi Zohar, że za każdym razem otrzymują nową „czystą duszę”, co określa się jako otrzymanie siły z góry, i wtedy za każdym razem otrzymują dodatkową duszę. I to, jak wiadomo, składa się potem na wielki rachunek. A każde małe świecenie, które otrzymujemy z góry, znika po chwili. Ale kiedy uzupełni się suma koniecznych wysiłków, nałożonych na człowieka, jak powiedziano: „Wszystko, co jest w twojej mocy – uczyń…”, wtedy otrzymuje on od razu wszystko to, na co zasłużył, raz po raz podejmując wysiłki. A on myślał, że wszystkie jego trudy trafiają do nieczystych sił i pragnień (klipot), ale teraz wszystko zostaje mu wynagrodzone.
Wychodząc z powyższego, znajdujemy, że egipskie wygnanie było konieczne, aby otrzymać pragnienia i potrzebę wielkich nasłodzeń, nazywanych „dziedziczeniem Ziemi Israel”. I właśnie co do tego Awraham miał wątpliwości, mówiąc, że nie widzi, że jego potomkowie będą potrzebować tych wielkich nasłodzeń. A jak wiadomo, nie istnieje nasłodzenie-światło bez pragnienia-naczynia, i dlatego, nawet jeśli chcą im dać, to nie mają oni kli, by otrzymać. Dlatego wcześniej zostało przygotowane narodowi Israel egipskie wygnanie, aby przy pomocy zarzutów i pytań Egipcjan za każdym razem byli opróżniani z tej świętości, którą już zdążyli nabyć i dzięki której istnieli. I dlatego zawsze byli zmuszeni prosić Stwórcę, aby oświecał im drogę, po której będą mogli iść naprzód. Ale widzieli, że za każdym razem jakby cofają się do tyłu. I to jest to, o czym pisał Ari: „Że w czasie wyjścia z Egiptu naród Israel znajdował się na czterdziestym dziewiątym nieczystym stopniu, i wtedy objawił się im Stwórca i wybawił ich”.
Na pierwszy rzut oka to sprzeczne z rozumem. Przecież wiadomo, że Mosze i Aharon przyszli do Egiptu i mówili narodowi Israel, że Stwórca chce ich wyprowadzić z Egiptu. I uczynili tam wszystkie cuda. I z tego, że widzieli „dziesięć plag”, które spadły na Egipcjan, byli pewni, że to powinno było przybliżyć naród Israel do świętości, a nie przekształcić się w działanie odwrotne, w wyniku którego spadali raz po raz coraz głębiej w nieczyste pragnienia do tego stopnia, że nie chcieli już wyjść z Egiptu. Innymi słowy, miało to być przygotowanie do otrzymania światła wybawienia, ale w rezultacie widzimy, w jakim stanie znajdowali się w chwili otrzymania światła wybawienia – na czterdziestym dziewiątym nieczystym stopniu, i jak mogło do tego dojść?
I jak wyjaśniał Rabbi Jehuda Aszlag, egipskie wygnanie było konieczne do nabycia pragnień Egipcjan, ale tylko na kredyt z zamiarem późniejszego ich zwrócenia. I dalej Baal Sulam wyjaśnia, że to, co Stwórca powiedział Awrahamowi „przybyszami będą twoi potomkowie w ziemi nie swojej…” było obietnicą o dziedziczeniu Ziemi Israela. Czyli, aby chcieli otrzymać nasłodzenie od Stwórcy. Pragnienie wyjścia z egipskiego niewolnictwa może pojawić się tylko przy pomocy otrzymania nowej czystej duszy, i wtedy za każdym razem będą potrzebować pomocy Stwórcy, a zatem będą chcieli za każdym razem wznosić się na coraz wyższy stopień.
I z powyższego zrozumiemy, po co było egipskie wygnanie i zabranie od Egipcjan rzeczy. Kiedy Mosze i Aharon przyszli do synów Israel, jak powiedziano w Torze (Szemot 4:29): „I poszli Mosze z Aharonem i zebrali wszystkich starszych z synów Israel, i opowiedział Aharon wszystkie słowa, które mówił Bóg do Moszego, i uczynił znaki na oczach ludu, uwierzył lud i usłyszeli…”. I jak tylko przyszli Mosze i Aharon do synów Israela, to oni przyjęli ponad rozum wszystkie słowa, które mówił Stwórca do Moszego. I dlatego wszystkie te trudne pytania, które Egipcjanie zadawali synom Israela o ich wierze, nie były przez nich przyjmowane, ponieważ szli ponad rozumem. I z tego powodu, że cały czas byli w wygnaniu, to nie mogło to na nich wpłynąć.
To znaczy, że po tym, jak przyszli Mosze i Aharon do synów Israela, aby powiedzieć im, że Stwórca pragnie ich wyprowadzić z wygnania, ci natychmiast przyjęli to w siebie, tak że od tego momentu i dalej nie słuchali namawiania Egipcjan, mówiących w imieniu Faraona, że synowie Israela powinni pozostać pod ich władzą. Egipcjanie chcieli przekonać ich o słuszności swojej drogi, aby nie słuchali tego, co mówią Mosze i Aharon. Mówili też synom Israela: „Widzimy, że krzyczycie. Pójdźmy, złóżmy ofiary naszemu Bogu”. To znaczy, powinniście opuścić Egipt i iść za Moszem i Aharonem z zamkniętymi oczami. Czy to w ogóle możliwe? Podczas gdy my mówimy o rzeczach realnych i nie macie nam nic do zarzucenia. A mimo to nadal jesteście uparci, mówiąc, że gotowi jesteście iść do końca za słowem Moszego i Aharona”.
I stąd widzimy, że po przyjściu Moszego i Aharona z dobrą wieścią o wybawieniu z niewoli, w której nie mogli służyć Stwórcy, synowie Israel ucieszyli się z tej wiadomości i nie potrzebowali potwierdzenia w postaci objawienia Tory i przykazań, a po prostu cieszyli się, że mogą wykonywać przykazania w działaniu, i to było dla nich w pełni wystarczające, aby bezwarunkowo wypełniać wolę Stwórcy, jak powiedziano: „krzyczą: pójdźmy, złóżmy ofiary naszemu Bogu…” (Tora, Szemot 5:8).
I znajdujemy, że teraz, przy wyjściu z egipskiego wygnania z majątkiem – kelim, nie potrzebowali niczego, jak powiedziano: „i uwierzył lud i usłyszeli”, i nie mają teraz żadnego pragnienia odziedziczenia Ziemi Israela, którą Stwórca obiecał Awrahamowi, jak napisano: „wiedz…, a potem wyjdą z wielkim dobytkiem”. I jak powiedziano wyżej, wygnanie było gwarancją otrzymania ogromnego nasłodzenia, zwanego „dziedziczeniem Ziemi”, którą Stwórca obiecał dać potomkom Awrahama. Ale na razie nie mają oni pragnienia ku temu i zadowalają się małym.
I dlatego „rzekł Stwórca do Moszego… – powiedzże, proszę, narodowi, aby pożyczyli każdy od swego sąsiada i każda od swojej sąsiadki przedmioty srebrne i przedmioty złote…”. I jak wyjaśniał Rabbi Jehuda Aszlag, to wypożyczenie przedmiotów od Egipcjan oznacza wzięcie sobie ich pragnień, czyli wszystkich trudności, które oni mieli na drodze narodu Israela. Egipcjanie zawsze mówili narodowi Israela, że każde działanie, które wykonujecie, powinno być zrozumiałe i świadome. A to, że podejmujecie przezwyciężenie siebie, aby wyjść z egoizmu i wszystko robić z zamiarem oddania Stwórcy, to nie jest właściwa droga, ponieważ Stwórca jest dobry i czyni dobro, i kiedy stwarzał świat, pragnął nasłodzić swoje stworzenia, abyśmy się cieszyli. A wy porzucacie tę właściwą drogę i wchodzicie na ścieżkę przeciwną do celu stworzenia. A wy, naród Israela, mówicie nam, że to właściwa droga – to znaczy, że nie powinniśmy chcieć niczego dla własnego nasłodzenia, a wszystko robić tylko po to, by sprawić swoimi działaniami nasłodzenie Stwórcy. I zawsze, kiedy naród Israela słyszał to złorzeczenie Egipcjan, oczerniających ich altruistyczną drogę, uciekali od nich, czyli od tych myśli, które mieszały myśli synów Israela i wpływały na ich poglądy.
I dlatego Stwórca wiedział, że nie będą chcieli słuchać wszystkich tych trudnych pytań Egipcjan, które ci codziennie im zadawali. Ale nie mieli żadnego pragnienia, aby oddać im swój ogromny majątek, ponieważ nie ma nasłodzenia–światła bez pragnienia–kli, to znaczy, że nie można dać człowiekowi czegokolwiek, jeśli on tego nie pragnie. I dlatego mówił Stwórca: „Jeśli zapytam synów Israela: co chcecie, żebym wam dał, to oczywiście odpowiedzą, że niczego nie chcemy od Ciebie, a wręcz przeciwnie – wszystko, do czego dążymy, to oddać wszystko Tobie, a nie żebyś Ty nam dawał”. I jak oni mogą otrzymać całe to dobro i nasłodzenia, nazywane „wielkim majątkiem”? I to się nazywa, że Stwórca pragnie dać im stopień nefesz, ruach, neszama, chaja, jechida (NaRaNHaJ), ale nie mają do tego pragnienia. Dlatego Stwórca pragnął, aby wzięli sobie pragnienia, kelim Egipcjan. Ale nie naprawdę, żeby wzięli te pragnienia, a tylko na kredyt. To oznacza, aby wzięli te pragnienia po to, żeby potrzebowali napełnienia tego, czego im brakuje. Ale pod takim warunkiem, aby te pragnienia, kelim nie pozostały u nich na zawsze, ponieważ te pragnienia i myśli nie należą do narodu Israela, a są zjawiskiem przejściowym, aby potem oddać je z powrotem Egipcjanom.
I sens tego polega na tym, aby otrzymali napełnienie tego, o co prosili, ponieważ właśnie dzięki temu można dać im to, czego pragną. I przypomina to sytuację, jakby otrzymali światła odpowiadające ich pragnieniom – pragnieniom otrzymywania dla siebie. Ale natychmiast pozbyli się tych pragnień, kelim, i zaczęli korzystać z nasłodzeń z altruistycznym zamiarem sprawienia przyjemności Stwórcy.
I to przypomina to, jak wyjaśniał rabbi Jehuda Aszlag o Amanie i Mordechaju w Megilat Ester: „Widzimy, że w chwili, gdy Achaszwerosz chciał uczcić Mordechaja, jak napisano (Pisma, Megilat Ester 6:3): «I zapytał król: Co uczyniono dla Mordechaja w dowód szacunku i chwały?». «I powiedział mu król: Co należy uczynić człowiekowi, któremu król pragnie oddać cześć?». …I rzekł Aman do króla: «Niech ubiorą go w królewskie szaty»”. I pytał rabbi Jehuda Aszlag: „Jak to możliwe, że skoro król pragnie uczcić Mordechaja, to pyta o to Amana: co należy uczynić temu, którego król pragnie uczcić?”. I wyjaśniał, że chodzi tu o porządek schodzenia nasłodzenia do niższych stopni. Ponieważ bez wątpienia Stwórca pragnie uczcić i uhonorować sprawiedliwego, jak mówią: „sprawiedliwy Mordechaj”. Ale gdyby król zapytał tego sprawiedliwego, co chce otrzymać, odpowiedziałby, że niczego nie pragnie, a przeciwnie – chce wszystko oddać królowi. Dlatego musiał zwrócić się do tej części duszy Mordechaja, która nazywa się Aman: „Co warto wziąć?”. I po tym powiedział: „I uczyniono tak Mordechajowi – Jehudi…”. To znaczy, aby otrzymał chwałę i szacunek nie w pragnieniach – kelim Amana, zwanych „otrzymywanie dla siebie”, lecz w pragnieniach otrzymywania w celu oddawania.
I podobnie można wyjaśnić tutaj sprawę proszenia o rzeczy, kelim, od Egipcjan, gdzie Stwórca powiedział Moszemu, aby prosił naród Israela, żeby wyprosili od Egipcjan rzeczy – kelim. Dlaczego Stwórca musiał o to prosić i dlaczego naród Israel nie chciał wziąć tych rzeczy? Odpowiedź jest taka, że w chwili, gdy Mosze i Aharon przyszli do narodu Israela z poleceniem od Stwórcy, by wyprowadzić ich z wygnania, jak napisano: „I uwierzył lud, i usłyszał…” (wiarą ponad wiedzę), nie potrzebowali niczego więcej, to znaczy, że nie mieli żadnego pragnienia do wyższych stopni – wystarczało im to, że mogli wypełniać Torę i przykazania bez ingerencji Egipcjan. I to przypomina to, o czym mówiliśmy wyżej: Gdyby król zapytał sprawiedliwego Mordechaja, czego chce, aby król mu dał, to z pewnością odpowiedziałby, że nie chce niczego od króla, a przeciwnie – chce wszystko oddać Jemu. I dlatego król zapytał Amana: Co uczynić człowiekowi, któremu król pragnie oddać cześć i szacunek. I Aman wiedział, co należy poprosić, odpowiadając: „Niech przyniosą królewskie szaty, które nosił król, i przyprowadzą konia, na którym jeździł król, a na jego głowę niech włożą koronę królewską”. Dlatego król potrzebował pragnień – kelim Amana, ponieważ Aman zna się na tym, co należy otrzymać od króla.
Dlatego Stwórca musiał zwrócić się z prośbą do Moszego, aby prosił o przychylność u narodu Israela, by ci wyprosili od Egipcjan rzeczy (kelim) na kredyt, to znaczy tymczasowo, by mieli pragnienie i dążenie do napełnienia tego, czego im brak, tego napełnienia, którego domagają się Egipcjanie. I Mosze musiał ich o to prosić, ponieważ narodowi Israela wystarczało to, co już mieli, i zawsze uciekali od myśli i pragnień Egipcjan. A teraz mówi się im, by słuchali pytań i żądań Egipcjan? Przecież Stwórca obiecał Awrahamowi, że „potem wyjdą z wielkim majątkiem”, i dlatego potrzebne było, aby wzięli rzeczy – kelim Egipcjan, na kredyt, a potem zwrócili im z powrotem, ponieważ te rzeczy, kelim, nie mają nic wspólnego z narodem Israela, i wzięli je tymczasowo – po to, aby mogli otrzymać ogromne nasłodzenie, zwane „dziedzictwem Ziemi Israela”, którą Stwórca obiecał dać Awrahamowi.
I z powyższego zrozumiemy teraz, o co pytano: „Jak mogło się obrócić z jednej skrajności w drugą to, o czym napisano: «i obrzydliwi byli Egipcjanom synowie Israela…», czyli byli w ich oczach jak ciernie. A potem: «i dał Stwórca łaskę narodowi Israela w oczach Egipcjan…». To znaczy, w tym, że Egipcjanie widzieli, iż synowie Israela pragną słuchać ich rad, i to pozwoliło im myśleć, że synowie Israela chcą iść ich drogą. „I dał Stwórca łaskę…” – w tym, że nakazał im wyprosić u Egipcjan ich rzeczy, kelim, ponieważ Egipcjanie tego właśnie chcieli.