W traktacie Uktzin na temat pokoju rabbi Szymon ben Chalafta mówi: „Nie znalazł Stwórca naczynia, zdolnego utrzymać błogosławieństwo dla Israela, oprócz pokoju. Jak powiedziano: «Stwórca da siłę ludowi Swojemu, Stwórca pobłogosławi lud Swój pokojem»”. W Piśmie powiedziano: „Pokój, pokój dalekiemu i bliskiemu, powiedział Stwórca, i uleczę go”[1].

I trzeba zrozumieć jego słowa, jak powiedziano: „Nie znalazł Stwórca naczynia, zdolnego utrzymać błogosławieństwo dla Israela, oprócz pokoju”. Mówi „błogosławieństwo” i mówi „pokój”. Z tego wynika, że najważniejsze to błogosławieństwo, a pokój tylko utrzymuje błogosławieństwo. A oprócz tego należy zrozumieć słowa: „Naczynie, zdolne utrzymać błogosławieństwo dla Israela”. Wynika z tego, że dla narodów świata pokój jakby nie jest czymś dobrym. Czy można powiedzieć, że istnieje takie miejsce, gdzie nie jest dobrze, by był pokój? I również należy zrozumieć, co mówi Pismo: „Pokój, pokój dalekiemu i bliskiemu”. Przecież wynika z tego, że skoro Stwórca daje pokój dalekiemu, to bez wątpienia daje pokój także temu, kto jest bliski Stwórcy. W takim razie, co chce nam powiedzieć, mówiąc: „dalekiemu i bliskiemu”?

Aby to zrozumieć w odniesieniu do duchowej pracy, trzeba pojąć, czym jest cel stworzenia i naprawa stworzenia, o czym mówiliśmy już wiele razy. Celem stworzenia jest to, aby człowiek zasłużył na dobro i nasłodzenie, ponieważ w tym celu On stworzył stworzenia. I wynika z tego, że dopóki człowiek jeszcze nie zasłużył na to, taki człowiek nazywany jest, że jeszcze nie doszedł do swojej doskonałości, ponieważ oddalony jest od celu. Jednak człowiek powinien starać się zasłużyć na cel, czyli na dobro i nasłodzenie, dla których został stworzony.

Jednak zanim człowiek zacznie zajmować się Torą i przykazaniami, aby za ich pomocą dojść do celu, wcześniej musi zająć się naprawą stworzenia. Czyli wiedzieć, jak otrzymywać dobro i nasłodzenie, aby miał możliwość nasłodzić się nimi. A jeśli nie będzie znał porządku naprawy, zepsuje wyższe dobro. I dlatego człowiek, zanim zacznie zajmować się celem stworzenia, powinien postarać się poznać porządek naprawy. Czyli wiedzieć, co musi naprawić, aby nie zepsuć daru Stwórcy, który On mu przekaże.

Wiadomo, że wszystkie naprawy dokonują się na właściwości Malchut, jak powiedziano: „Naprawić świat (olam) w królestwie (Malchut) Szadaj, i wszyscy śmiertelni wezwą imię Twoje”[2]. A co oznacza ta Malchut, którą trzeba naprawić? Rzecz w tym, że ponieważ Jego pragnieniem było obdarzyć dobrem Swoje stworzenia, stworzył, jako istniejącą z niczego, właściwość braku, nazywaną „pragnieniem otrzymywania rozkoszy i nasłodzenia”. I ta Malchut rozprzestrzenia się wraz ze swoim pragnieniem otrzymywania na kilka właściwości.

Ponieważ w duchowym istnieje zasada, że różnica właściwości dzieli stopień na dwie części. Po tym, jak ta Malchut zapragnęła „upiększenia” w kropce pragnienia i zapragnęła podobieństwa właściwości ze Stwórcą, w znaczeniu: „jak On jest miłosierny, tak i ty bądź miłosierny”[3], to zapragnęła być dającą, tak jak Stwórca jest dającym.

I po tym nastąpiła naprawa, nazywana „skróceniem” (cimcum), właściwość sądu, że nie można otrzymywać inaczej, jak tylko gdy możemy zbudować zamiar dla oddawania. I ten sąd stał się korzeniem, z którego pochodzą klipot, przeciwne świętości. Ponieważ świętością nazywa się „oddawanie”, jak powiedziano: „Bądźcie święci”[4], czyli „Bądźcie oddzieleni”. Czyli aby oddzielili się od otrzymywania dla otrzymywania, a cały zamiar powinien być tylko oddawać Stwórcy, podobnie jak Stwórca oddaje stworzeniom.

Jak powiedziano: „Bo Ja jestem święty”[5]. Czyli tak jak Stwórca – dający, tak i naród Israela powinien być dającym Stwórcy. A odwrotność tego, to znaczy odwrotność oddawania, nazywa się przeciwieństwem świętości, i to jest nieczystość, czyli sitra achra, lub klipa. Dlatego z pragnienia otrzymywania później powstały klipot[6], które chcą otrzymywać dla otrzymywania.

A w „Przedmowie do Księgi Zohar” (p.10) powiedziano: „Rzeczywiście, najpierw należy zrozumieć, na czym polega istota nieczystości i klipot. Wiedz, że to ogromne pragnienie otrzymywania, o którym mówiliśmy, które jest istotą dusz według ich stworzenia, i dlatego jest gotowe otrzymać całe napełnienie, zawarte w zamyśle stworzenia, nie pozostaje w tej swojej formie w duszach, ponieważ gdyby pozostało w nich, musiałyby na zawsze pozostać oddzielone od Stwórcy. I aby naprawić to oddzielenie, nałożone na kli dusz, stworzył Stwórca wszystkie światy i podzielił je na dwa systemy. Czyli cztery święte światy ABEA, i naprzeciw nich cztery nieczyste światy ABEA. I włożył pragnienie oddawania w system świętych światów ABEA i zabrał od nich pragnienie otrzymywania dla siebie, i dał je systemowi nieczystych światów ABEA”.

I z powyższego widzimy, jakie naprawy musimy przeprowadzić. A mianowicie naprawa otrzymujących kelim, aby miały zamiar dla oddawania, jak on (Baal Sulam) mówi tam (w p.11[7]): „I zstąpiły światy do rzeczywistości tego świata, to znaczy do miejsca, gdzie mogą istnieć ciało i dusza, a także czas niepoprawności i naprawy. Ponieważ ciało, to znaczy pragnienie otrzymywania dla siebie, pochodzi ze swojego korzenia w zamyśle stworzenia i przechodzi przez system nieczystych światów, jak powiedziano: «Dzikim osłem rodzi się człowiek»[8], i pozostaje pod władzą tego systemu aż do trzynastego roku życia. I to jest czas naprawienia. A dzięki zajmowaniu się przykazaniami, począwszy od trzynastego roku życia, skierowanymi na to, aby sprawić radość swojemu Stwórcy, zaczyna oczyszczać pragnienie otrzymywania dla siebie, zakorzenione w nim. I stopniowo przemienia je na «dla oddawania». I tak kontynuuje coraz bardziej zdobywać i osiągać stopnie świętości, wychodzące z zamysłu stworzenia w Nieskończoności, aż one pomagają człowiekowi przemienić zakorzenione w nim pragnienie otrzymywania dla siebie, tak aby całkowicie stało się otrzymującym dla sprawienia radości swojemu Stwórcy, i w żadnym razie nie dla własnej korzyści”.

I z powyższego widzimy, że całe nasze zajmowanie się Torą i przykazaniami polega na tym, aby naprawić Malchut, która od swojego korzenia w prostym świetle, ze świata Nieskończoności, nazywana jest „otrzymującą dla siebie”. I stąd wynika porządek pracy. I istnieje porządek pracy dla początkujących, i istnieje porządek pracy innego rodzaju – dla „zaawansowanych”. I to jest, jak powiedział Rambam: „Kiedy naucza się dzieci, kobiety i cały niepiśmienny lud, uczy się ich ze względu na otrzymanie nagrody, aż nie pomnoży się ich wiedza i nie napełnią się większą mądrością”[9]. Wtedy naucza się ich liszma, czyli nie dla otrzymania nagrody.

I stąd widzimy, że istnieje porządek pracy dla całego społeczeństwa (klal), i istnieje porządek pracy dla poszczególnych jednostek, i ten porządek pracy nie jest przeznaczony dla całego społeczeństwa. A dla społeczeństwa, jak powiedzieliśmy, istnieje jedna linia, i to jest praca społeczeństwa (klal). A jedna linia – w niej wyjaśnia się, co jest wyżej, a co niżej. Czyli wyżej pod względem ważności i niżej pod względem ważności. I człowiek zawsze idzie jedną drogą, czyli nie powinien budować żadnych zamiarów, zajmując się Torą i przykazaniami, poza jednym jedynym zamiarem. Czyli powinien zbudować zamiar, że teraz wypełnia Torę i przykazania, które Stwórca nakazał nam przez Moszego, i za to otrzymamy zapłatę w tym świecie i w przyszłym. I na tej drodze, która jest jedną linią, widzimy, że za każdym razem on cały czas zyskuje. Ponieważ każde działanie, które wykonuje, posiada doskonałość w odniesieniu do działania, i nie ma czego do niego dodać, jak powiedziano: „Nie dodawaj i nie odejmuj”[10]. Wynika z tego, że taki człowiek nie ma czegoś takiego, żeby nie zyskał, tylko czasem zyskuje więcej, czyli kiedy pracuje nad Torą i przykazaniami wiele godzin. A kiedy pracuje mniej – zyskuje mniej.

I z powyższego wynika, że „jedną linią” nazywa się to, kiedy człowiek idzie drogą Stwórcy jedną drogą. Natomiast jeśli nie zajmuje się Torą i przykazaniami, to nie ma żadnej linii, czyli nie ma żadnej drogi w pracy duchowej. Ale wszystko, o czym tu jest mówione, to sytuacja, gdy idzie drogą Stwórcy i wypełnia Torę i przykazania, to nazywa się, że idzie jedną linią. I nazywa się tak dlatego, że pracuje tylko w odniesieniu do działania. To, co należy wypełnić, wypełnia we wszystkich szczegółach i detalach.

A ci, którzy chcą pracować indywidualnie (prat), czyli chcą osobiście zasłużyć na właściwość „Stwórca, Wszechmogący twój”, muszą pracować nad zamiarem. Czyli nad tym, jaka jest przyczyna, która zmusza go do wypełniania Tory i przykazań. Czyli dla jakiego zamiaru wypełnia Torę i przykazania. Wszak nie ma działania bez przyczyny, dlatego człowiek powinien wyjaśnić sobie, jaka jest prawdziwa przyczyna, dla której przyjmuje na siebie pracę „jak wół pod jarzmem i osioł pod ciężarem”[11] i zajmuje się Torą i przykazaniami.

Ale kiedy spogląda na przyczynę, która pobudza go do zajmowania się Torą i przykazaniami, to krytyczne podejście do działań uważa się u niego za lewą linię. A działania, które wykonuje, wychodzą teraz z kategorii jednej linii i nazywają się nowym imieniem, a mianowicie: prawą linią. Innymi słowy, kiedy jest tylko jedna linia, nie można powiedzieć, że ma prawą linię, wszak ma tylko jedną linię. Natomiast kiedy ma jeszcze jedną linię, to można powiedzieć, że jedna nazywa się „prawa”, a druga – „lewa”.

Jednak należy zrozumieć, dlaczego nazywamy pracę w działaniu praktycznym „prawą linią”, a pracę w intencji – „lewą linią”. Rzecz w tym, że istnieje zasada: „To, co nie wymaga naprawy, nazywane jest «prawym», natomiast to, co wymaga naprawy, nazywane jest «lewym»”. Jak powiedzieli nasi mędrcy (traktat Menachot, 37:1): „Gmara pyta: «Zakładanie na lewą – skąd to wiemy?» (Skąd wiemy, że zakładanie tfilin na rękę odbywa się na lewą rękę, a nie na prawą?). Powiedział Raw Aszi: Z powodu słów «na twojej ręce»[12] – tu chodzi o słabą rękę”. I Raszi wyjaśnia: „Z tego, że mówi się o słabej ręce, czyli w rodzaju żeńskim, stąd wynika, że na lewą, jak powiedział, ponieważ nie ma ona siły, jak kobieta”. Dlatego wszędzie, gdzie uczymy o słabej stronie lub słabej drodze, lub słabym miejscu, nazywamy to „lewym”. Innymi słowy, wszystko, co wymaga naprawy, jako że samo z siebie jest słabe, nazywane jest „lewym”.

I z tego wynika, że w odniesieniu do działania, nie ma czego dodać. Na przykład, nie mówi się: „Dziś założyłem tfilin na lewą rękę, a jutro założę tfilin także na prawą rękę”. Albo: „Dziś przybiłem mezuzę po prawej stronie drzwi, a jutro postaram się przybić mezuzę także po lewej stronie drzwi”. A jak wiadomo, o praktycznych przykazaniach mówi się: „Nie dodawaj i nie odejmuj”. Dlatego ci ludzie, którzy zajmują się tylko praktycznym wykonaniem, a całe ich zamierzenie jest takie, aby działanie było w porządku, i nie myślą o intencji, czyli jaką nagrodę chcą otrzymać jako zapłatę za swoją pracę.

Innymi słowy, jeśli człowiek pracuje i wypełnia Torę i przykazania, nie ma wątpliwości, że musi istnieć jakaś przyczyna, która go do tego skłania. A ponieważ przyczyn jest wiele – strach przed karą, albo z miłości, albo aby otrzymać nasłodzenia w tym świecie i w przyszłym, oni nie wchodzą w wyjaśnienie przyczyn. Czyli w wyjaśnienie prawdziwej przyczyny, rzeczywistej przyczyny, oznaczającej, że Stwórca chce, aby wykonali pracę po to, by osiągnąć to, czego chce Stwórca.

A na czym polega przyczyna, o której można powiedzieć, że Stwórca pragnie, abyśmy pracowali ze względu na nią? Najpierw trzeba zrozumieć, czego, można powiedzieć, brakuje Stwórcy, że przez naszą pracę On otrzyma nasłodzenie z tego, że damy Mu to, czego potrzebuje. Na to jest jedna odpowiedź. Jeśli spojrzymy na cel stworzenia, to dowiemy się, czego Mu brakuje. Ponieważ celem stworzenia jest „przynieść dobro swoim stworzeniom”, czyli stworzył stworzenia, aby dać im wszelkie dobro. A kelim, do których możemy otrzymywać nasłodzenie i rozkosz, to pragnienie otrzymywania nasłodzenia. Jak wiadomo tym, do czego nie ma gwałtownego dążenia, nie można się nasłodzić. Dlatego każde stworzenie ma gwałtowne dążenie do nasłodzeń. Jednak, żeby nie było właściwości wstydu, do pragnienia otrzymywania trzeba dodać naprawę, aby było ono dla oddawania. A ponieważ ta naprawa „nie dla otrzymywania” odnosi się do stworzeń, czyli stworzenia nie chcą otrzymywać, dopóki nie mają zamiaru dla oddawania.

Z kolei do Stwórcy odnosimy wszystko to, co On rzeczywiście daje. A ponieważ Stwórca chce, aby podczas otrzymywania nasłodzeń u stworzeń nie było żadnego braku (w postaci) wstydu, mówimy, że wyższy przyjął i zgodził się na skrócenie, którego dokonał niższy. Innymi słowy, aby dawał napełnienie niższym tylko zgodnie z tą naprawą, którą przeprowadziła Malchut świata Nieskończoności.

Wynika z tego, że główną naprawę odnosimy do niższego. Ale tylko w tym, z czym wyższy, jakby, zgodził się z opinią niższego. Dlatego nie można otrzymać żadnej duchowości, jeśli są tam ograniczenia i skrócenia, dokonane przez niższego. A wyższy daje zgodnie z tym, co niższy może otrzymać dla oddawania. I dlatego po zejściu światów, bo przecież człowiek został stworzony po tym, jak w świecie ujawniły się klipot, człowiek chce otrzymywać w kelim otrzymywania dla siebie, i nie ma on połączenia z tą naprawą, którą przeprowadziła Malchut świętości. Dlatego wyższy nie może przekazywać napełnienia w dół, dopóki niżsi nie przyjmą na siebie, że będą korzystać tylko z kelim oddawania, jak powiedziano wyżej, że wyższy zgodził się na skrócenie, którego dokonała Malchut świata Nieskończoności, nazywana „korzeniem wszystkich otrzymujących”, którzy wyszli po tym.

Dlatego wyższy czeka na kelim oddawania, które niższy przekaże Stwórcy, aby możliwe było danie mu dobra i nasłodzenia w absolutnej doskonałości. Czyli aby podczas otrzymywania napełnienia nie było wstydu.

Jednak jak człowiek może otrzymać kelim oddawania, skoro to jest sprzeczne z jego naturą, przecież urodził się z pragnieniem otrzymywania dla siebie, ponieważ pojawił się po tym, jak wyszedł system klipot? I z tego powodu, czyli aby człowiek miał kelim oddawania, by Stwórca mógł dać całe dobro, jak powiedziano wyżej, On dał nam Torę i przykazania, jak powiedzieli mędrcy: „Chciał Stwórca oczyścić Israel, dlatego dał im Torę i przykazania”[13], jak powiedziano: „Stwórca pragnął ze względu na swoją sprawiedliwość wywyższyć Torę i uczcić ją”[14].

I z tego wynika, że prawdziwą przyczyną, która pobudza człowieka do wypełniania Tory i przykazań, jest to, że poprzez Torę i przykazania oczyszcza siebie, aby wyjść ze swojego awijutu, czyli otrzymywania dla siebie, i zdobywa kelim oddawania. Tych kelim oczekuje Stwórca, bo właśnie w kelim oddawania człowiek jest zdolny otrzymać rozkosz i nasłodzenie od świętości.

Dlatego człowiek, który pragnie iść drogą prawdy, powinien przed każdym działaniem – zarówno w Torze, jak i w modlitwie oraz w dobrych uczynkach, sprawdzać, czy przyczyna, która go pobudza do zajmowania się Torą i przykazaniami, jest prawdziwa. Czyli że Tora i przykazania doprowadzą go do celu, dla którego się trudzi i robi to, co w jego mocy, aby go osiągnąć.

Jednak należy wiedzieć, że podobnie jak w praktycznym wypełnianiu przykazań istnieje praca – czy robić dobre uczynki, czy nie, czyli że tam istnieje wybór, to w intencji praca wyboru jest o wiele trudniejsza. A przyczyną tego jest to, że intencja to praca człowieka w właściwości „Wy nazywacie się człowiekiem, a nie narody świata”[15]. I wyjaśnialiśmy, że „człowiekiem” nazywany jest dający, i jego wartość liczbowa to MA[16], i on nazywany jest „zachar”[17], czyli dający. Natomiast „zwierzęciem” nazywana jest właściwość „nekewa”[18], ponieważ wartość liczbową ma BoN[19], i to jest właściwość „otrzymującej”. Wynika z tego, że jeśli skupia się na działaniu i nie myśli o intencji, i w tym wypadku wypełnia Torę i przykazania z przyczyny zwierzęcej. Czyli dla nagrody, którą ma nadzieję otrzymać za swoją pracę, a to jest właściwość otrzymywania, nazywana „zwierzęciem”, a nie „człowiekiem”, jak mówi Księga Zohar na temat wersetu: „A miłosierdzie[20] narodów – grzech”[21], – że „wszystko dobro, które czynią, czynią dla siebie”[22].

Czyli w odniesieniu do pracy duchowej praca dla otrzymania nagrody nazywana jest „narody świata w człowieku”. I chociaż nawet w praktycznym wykonaniu zajmowanie się Torą i przykazaniami jest trudne, to nazywa się to lo liszma, czyli dla własnej korzyści. Ale należy wiedzieć, że to jest pierwszy stopień, i od niego trzeba zaczynać, bo nie ma innego sposobu, jak powiedział Rambam, jak było powiedziane wyżej. I to już jest właściwość „człowieka”, a nie „zwierzęcia”. A to, że mówimy, że to jest właściwość „narodów świata”, to mimo wszystko jest to właściwość „narodów świata w człowieku”. I to jest właściwość „zwierzęcia w człowieku”. Natomiast ci, którzy nie mają żadnego związku nawet w odniesieniu do działania praktycznego, nazywani są „ludem podobnym do osła”[23].

Dlatego należy wiedzieć, że stopień lo liszma jest bardzo ważnym stopniem i nie mamy rozumu, by ocenić wagę Tory i przykazań wykonywanych w lo liszma. A mój pan, ojciec i nauczyciel (Baal Sulam) powiedział: „Na ile człowiek potrafi cenić pracę w liszma, że jest ona ważna, na tyle powinien wiedzieć, że lo liszma jest jeszcze ważniejsze niż (praca w) liszma, której człowiek oddał należną wagę. Ponieważ człowiek nie jest w stanie ocenić wagi wykonywania Tory i przykazań nawet w lo liszma. Jednak nie ma wątpliwości, że doskonałe wypełnianie Tory i przykazań powinno być w liszma”[24].

I z powyższego wynika, że mimo iż prawdziwą przyczyną wypełniania Tory i przykazań powinno być „aby oczyścić kelim oddawania”, ponieważ właśnie w te kelim Stwórca ma możliwość wlać najwyższy dar, wszak Stwórca pragnie, aby w czasie otrzymywania dobra niżsi odczuwali jedynie nasłodzenie, a nie wstyd, dlatego czeka On na naszą pracę w Torze i przykazaniach z zamiarem, by w ten sposób zasłużyć na kelim oddawania.

Jednak początek pracy zaczyna się właśnie od działania. I w tym momencie nie trzeba myśleć ani dokładnie wyjaśniać, jakiej nagrody spodziewa się od Stwórcy za swoją pracę. Lecz wykonuje Torę i przykazania jedynie dlatego, że wykonuje nakaz Stwórcy. To nazywa się „pracą wystarczającą dla ogółu (klal)”. Czyli o intencji nie trzeba myśleć, jak powiedziano wyżej, a wszystkie swoje myśli poświęca temu, jak wypełniać Torę i przykazania w sferze działania. I oczywiście, także tutaj istnieje element wyboru i walki ze złym początkiem, które nie pozwala mu wypełniać Tory i przykazań nawet we właściwości lo liszma. I nie ma wątpliwości, że jego nagroda jest bardzo wielka, jak powiedział Baal Sulam, że lo liszma jest bardzo ważne dla Stwórcy. Ponieważ wypełnianie Tory i przykazań nawet w działaniu wymaga wiele sił. I człowiek musi zrezygnować z wielu rzeczy materialnych, aby miał możliwość wypełnić to, co nakazał Stwórca. Tak czy inaczej, prawdziwa praca zaczyna się wtedy, gdy człowiek chce zbadać intencję liszma, czyli chce pracować nie dla otrzymania nagrody.

A w pracy nad intencją, która jest prawdziwą przyczyną wykonywania Tory i przykazań, rozpoczyna się prawdziwa walka między dobrem a złem. Ponieważ człowiek chce pracować dla Stwórcy, bowiem Stwórca nazywa się „dobry, czyniący dobro”, czyli dający. I wtedy przychodzi ciało, nazywane „złem”, i przeszkadza mu. Ponieważ pragnienie otrzymywania dla siebie nazywa się „złem”. Wszak na nim spoczywa właściwość sądu, ponieważ został wydany sąd i dokonano skrócenia, by pozostawało w ciemności. I nie jest ono godne, by otrzymać jakiekolwiek światło.

Wszak człowiek z natury rodzi się z pragnieniem otrzymywania i musi pracować wbrew naturze. I w tym tkwi prawdziwy konflikt, do tego stopnia, że człowiek nie jest w stanie sam zwyciężyć i ujarzmić swojego pragnienia otrzymywania, aby miał możliwość pracować dla nieba, a nie dla własnej korzyści. I tu można powiedzieć, że są to dwie rzeczy nawzajem się wykluczające. Rzeczywiście, pragnienie otrzymywania jest przeciwieństwem pragnienia oddawania. I wtedy „pojawia się trzeci i rozwiązuje ich spór”[25]. Innymi słowy, dopóki nie pojawi się Stwórca i nie przywróci między nimi pokoju. Czyli Stwórca daje mu (człowiekowi) dar – pragnienie oddawania. I wtedy zło poddaje się przed darem Stwórcy, czyli otrzymujący, o którym mówiliśmy, (znajduje się) pod władzą dobra w człowieku.

Innymi słowy, uczymy, że w ciele istnieją dwie siły, to znaczy dwa rodzaje pragnień. Jednak, jak powiedziano wyżej, pragnienie oddawania zaczyna działać w człowieku dopiero wtedy, gdy chce zacząć pracę nad intencją. Podczas gdy w pracy całego społeczeństwa (klal) nie widać jeszcze, że w ciele istnieje pragnienie i potrzeba budowania intencji dla oddawania, i (nie można) powiedzieć o tym, że pragnienie otrzymywania się sprzeciwia, ponieważ jeszcze nie ma komu się sprzeciwiać.

Lecz właśnie wtedy, gdy człowiek zaczyna pracować dla oddawania i sądzi, że skoro pragnie pracować dla oddawania, to leży to w jego mocy, to znaczy, że zależy jedynie od jego woli, jednak gdy zaczyna pracę, widzi, że nie jest panem swoich czynów i że posiada również inne zdanie, czyli pragnienie otrzymywania sprzeciwia się temu. I w tym stanie odczuwa się najcięższa praca. Ponieważ jest ona jeszcze trudniejsza niż praca wyboru, jaką człowiek musi wykonać w odniesieniu do praktycznych przykazań, bowiem to rzeczywiście jest czysta praca dla Nieba, którą pragnie wypełnić, jak powiedziano, że chce wykonywać pracę w świętości, to znaczy dla oddawania. Tu zaczyna się prawdziwa walka między dobrem a złem. Natomiast w odniesieniu do działania praktycznego ciało jeszcze nie było świadome, że człowiek chce iść drogą, w której nie otrzymuje nic dla siebie, lecz wszystko jest dla Nieba, i myślało, że wszystko będzie dla otrzymującego.

Wszak są to dwie siły w człowieku, i pragnienie otrzymywania pojawia się w człowieku natychmiast po narodzinach, jak powiedziano w Księdze Zohar (rozdział Wajeszew, s. 1, komentarz Sulam, p. 4): „Król stary i głupi”[26]. „Król” – to zły początek, który nazywany jest królem i władcą nad światem ludzi. „Stary i głupi” – oczywiście stary, bo od dnia, kiedy człowiek się narodził i przyszedł na świat, przebywa z człowiekiem. I dlatego jest to król stary i głupi”. I dalej tam (p. 8): „Dlatego zły początek pośpieszyły, by połączyć się z człowiekiem od dnia jego narodzin, by mu uwierzył. A gdy potem przychodzi dobry początek, człowiek nie potrafi mu uwierzyć, a jego słowa wydają mu się (ciężkim) brzemieniem”. I dalej tam (p. 9): „A ponieważ to ono było pierwsze i już przedstawiło człowiekowi swoje argumenty, gdy później przychodzi jego przeciwnik, to znaczy dobry początek, człowiekowi jest z nim źle i nie może podnieść głowy, jakby dźwigał na ramionach cały ciężar świata”.

Stąd widzimy, że w człowieku są dwie siły, ale siła zła jest silniejsza, ponieważ przychodzi ze swoimi argumentami, dlaczego trzeba troszczyć się o własny zysk. Dlatego jego panowanie jest silniejsze, ponieważ przychodzi przed dobrym początkiem. I to nazywa się „pierwszy ma rację w sporze”[27], jak napisano tam (p. 10): „I dlatego sędzia, który przyjmuje słowa jednej ze stron, zanim pojawi się jej przeciwnik, podobny jest do tego, kto przyjmuje obcego boga, aby mu wierzyć”. A dalej tam (p. 11) powiedziano: „Lecz ten sprawiedliwy, który lęka się swojego Pana – ileż cierpień znosi w tym świecie, by nie wierzyć i nie współuczestniczyć w złym początku. A Stwórca ratuje go od wszystkich. Jak powiedziano: «Liczne są cierpienia sprawiedliwego, ale ze wszystkich ich wybawi go Stwórca»”[28]. Co oznacza, że ten, kto cierpi liczne udręki, to sprawiedliwy, bowiem Stwórca pragnie go. Ponieważ udręki, które znosi, oddalają go od złego początku, i dlatego Stwórca pragnie tego człowieka i ratuje go od wszystkich”.

I zgodnie ze słowami Księgi Zohar wynika: kiedy Stwórca ratuje człowieka? Tylko wtedy, gdy człowiek znosi liczne udręki. Dopiero potem pojawia się Stwórca i ratuje go. I na pierwszy rzut oka niezrozumiałe: dlaczego człowiek musi znosić liczne nieszczęścia, a dopiero potem Stwórca mu pomaga? I czy zaszkodziłoby Stwórcy, gdyby uratował sprawiedliwego, zanim zniesie liczne cierpienia?

Odpowiedź: wiadomo, że „nie ma światła bez kli”, jak powiedziano wyżej, gdzie „kli” nazywa się potrzebą. A jeśli człowiekowi daje się rzecz, której nie potrzebuje, to nie zachowa jej i zginie. Dlatego, kiedy człowiek zaczyna pracę nad intencją dla oddawania, a to jest wbrew naturze, to ciało się sprzeciwia, ponieważ to sprzeczne z jego właściwością. I wtedy między nimi zaczyna się walka. A ponieważ, jak powiedziano wyżej, otrzymujący przychodzi do człowieka pierwszy, a „pierwszy ma rację w sporze”, jak powiedziano wyżej – jego panowanie jest bardzo silne. I zgodnie z wysiłkiem, który człowiek wkłada, by przezwyciężyć swojego otrzymującego dla siebie, a nie jest w stanie, na tyle czuje się źle. I za każdym razem, gdy przezwycięża, sądząc, że już zwyciężył i otrzymujący już się mu podporządkował, ponieważ jego oczom ukazuje się strata, te nieszczęścia, które przynosi mu otrzymujący, nie pozwalając zbudować intencji dla Nieba, a teraz już widzi prawdę, i nagle znów wpada pod jego panowanie. I nawet nie czuje momentu, w którym wyszedł ze świętości do stanu niskości. A potem, po jakimś czasie, uświadamia sobie, że znajduje się pod władzą otrzymującego dla siebie ze wszystkimi jego podłościami. Do tego stopnia, że człowiek dziwi się: jak to możliwe? Czyli wiadomo, że każdy przedmiot stacza się w dół według porządku i stopniowo. A tu widzi, że w chwili, gdy czuł, że znajduje się teraz na niebiańskich wyżynach, nagle widzi, że spadł na dno ziemi, i nie było żadnego pośredniego przystanku. A uświadomienie sobie, że upadł, (przyszło) nie w środku upadku, lecz dopiero, gdy już leżał na ziemi, wróciła do niego świadomość i zobaczył, że jest na ziemi. I co więcej, nie ma stałego odstępu czasu – ile czasu mija od upadku do uświadomienia sobie upadku.

I rzeczywiście trzeba zrozumieć: dlaczego tak jest? To oznacza, że taki jest porządek pracy. A rzecz w tym, jak powiedziano wyżej, że poprzez wzloty i upadki tworzy się w człowieku wielka potrzeba, aby Stwórca go uratował. Jak powiedziano: „Liczne są cierpienia sprawiedliwego”[29]. Czyli ten, kto chce zostać sprawiedliwym, a „sprawiedliwym” nazywa się właściwość Jesod, a Jesod nazywa się „dający” – ten, kto chce iść drogą pracy dla oddawania, nazywany jest „tym, kto pragnie stać się sprawiedliwym”. I on znosi liczne cierpienia, to znaczy wiele upadków, i każdy upadek wywołuje w nim ból i cierpienie z powodu tego, że znajduje się pod władzą otrzymującego.

I w miarę tych „licznych cierpień”, które odczuwa, pojawia się potrzeba w Nim, nazywana „kli”, aby Stwórca mu pomógł i go uratował. Ponieważ widzi, że nie ma żadnego sposobu, aby uwolnić się spod tej władzy, i tylko Stwórca może mu pomóc. Wynika z tego, że dzięki tym cierpieniom, które znosi, właśnie one tworzą w nim potrzebę, nazywaną „kli”, aby Stwórca dał mu napełnienie jego chisaronu (braku). Podczas gdy wcześniej, zanim cierpiał z powodu tego, że nie może pracować dla oddawania, gdyby Stwórca dał mu jakieś świecenie, przywracające do źródła, nie doceniłby go, ponieważ nie miał jeszcze potrzeby w tym. Choć prosił, aby dano mu pragnienie oddawania, natychmiast zmienia zdanie. Bo potrzeba ta jeszcze nie została ustalona w jego sercu.

I to jest odpowiedź, dlaczego Stwórca nie pomaga mu od razu tam, gdzie się modli. Zwłaszcza gdy modlił się do Stwórcy wiele razy, a Stwórca nie wysłuchał jego modlitwy i człowiek złości się na Stwórcę. A czasem nachodzą go myśli, że ma żal do Stwórcy, i mówi: „Gdybym prosił Stwórcę, aby pomógł mi dla mojej korzyści, to mógłbym zrozumieć, że jeszcze nie jestem godny, by mnie wysłuchał. Ale kiedy przychodzę prosić Stwórcę o to, by pomógł mi, ponieważ chcę pracować dla Jego dobra, to znaczy dla dobra Stwórcy, to dlaczego nie chce mi pomóc?” I dlatego człowiek ucieka z pola walki.

A teraz wyjaśnijmy pytanie, które zadaliśmy. Logika nakazuje powiedzieć, że miejsce, gdzie nie ma konfliktu, bez wątpienia jest ważniejsze niż miejsce, gdzie konflikt istnieje. Nawet jeśli potem ktoś wniknął w istotę sprawy i ich pogodził. Należałoby powiedzieć, że bez wątpienia byłoby lepiej, gdyby nie było konfliktu, i nie trzeba byłoby ich godzić. A w porządku pracy widzimy odwrotnie, jak powiedzieli mędrcy (traktat Brachot 5:1): „Zawsze niech człowiek rozdrażni (to znaczy rozwścieczy) dobry początek na zły początek, jak powiedziano: «Gniewajcie się i nie grzeszcie»”[30]. A Raszi wyjaśnia: „Niech rozdrażni dobry początek”, aby walczył ze złym początkiem[31].

Czyli choć tam panuje pokój, to znaczy zły początek nie przeszkadza mu zajmować się Torą i przykazaniami, to tak czy inaczej człowiek musi z nim walczyć. A poza tym należy zapytać: jeśli nie przeszkadzają mu zajmować się Torą i przykazaniami, to dlaczego nazywa się „złym początkiem”? A tym bardziej: dlaczego trzeba go drażnić? Dlaczego należy go rozwścieczyć, jeśli zły początek nie robi mu nic złego?

A w odniesieniu do pracy należy wyjaśnić w prostym sensie, że dzięki wychowaniu został przyzwyczajony do wykonywania Tory i przykazań we wszystkich szczegółach i detalach, i nie ma nic do dodania w zakresie działania. Jednak według porządku naprawy stworzenia człowiek musi naprawić swojego otrzymującego dla siebie, aby pracował dla oddawania. Dlatego człowiek zaczyna myśleć o intencji, jak powiedziano wyżej, czyli zaczyna budować dla siebie przed wykonaniem przykazań: z jakiego powodu zamierza wykonywać przykazania, i dochodzi do prawdziwej intencji, że Tora i przykazania zostały dane, aby oczyścić stworzenia. Innymi słowy, od tego dnia ma nadzieję, że dzięki Torze i przykazaniom nie da swojemu otrzymującemu niczego. Tym rozwścieczy go. Ponieważ mówi ciału, aby pracowało i wykonywało Torę i przykazania, a nagrodą za jego pracę będzie to, że nie otrzyma nic. A nie jak dotąd, gdy cała jego myśl była tylko, jak nasłodzić swojego otrzymującego. A teraz mówi otrzymującemu: proszę cię, zajmuj się Torą i przykazaniami z nową intencją, czyli nie dam ci nic. Czyż to nie rozwściecza? Przecież sprawiedliwość jest po stronie złego początku. I czy to możliwe? Przecież to prawdziwa bezczelność, kiedy mówi się człowiekowi: będziesz pracować dla mnie, a zapłatę za twoją pracę dam komuś innemu. A co gorsza: dam nagrodę, która należy się tobie za twoją pracę temu, kto cię nienawidzi.

O tym powiedzieli nasi mędrcy: „Zawsze niech człowiek rozdrażni dobry początek na zły początek”. Jak powiedziano w Księdze Zohar, że Stwórca nienawidzi ciał (rozdział Wajeszew, p. 28). Jednak, jakkolwiek by było, fakt, że człowiek rozdrażnia zły początek, jest sprzeczny z logiką. Przecież on nie robi mu nic złego, dlaczego więc zasługuje, by go drażnić?

Król Szlomo nazwał zły początek „wrogiem”, jak powiedziano: „Jeśli twój wróg łaknie – nakarm go chlebem”[32]. I trzeba zrozumieć, czego ma nas to nauczyć. Wszak zazwyczaj, jeśli ktoś ma złego sąsiada i go nienawidzi, wróg i zły człowiek będzie przysparzał sąsiadom kłopotów. A czasem zdarza się, że człowiek spotyka przyjaciela i pyta go, gdzie mieszka. A on odpowiada: „W takim a takim domu, i jest nas tylko dwóch sąsiadów”. I on pyta: „Jak ci się żyje z twoim sąsiadem? Wszak słyszałem, że to bardzo zły człowiek”. A ten mu odpowiada: „Nie wiem o tym, bo ani razu nie zrobił mi nic złego”. A on mówi mu: „Jak to możliwe?” I pyta go: „A jak się wobec niego zachowujesz?” I ten opowiada: „Każdego ranka, zanim wyjdę z domu, pytam go, czego potrzebuje. Nawet jeśli mi nic nie mówi, i tak rozumiem, czego potrzebuje. I we wszystkim innym też, jeszcze zanim mnie poprosi, od razu spełniam jego życzenie”. I ten odpowiedział mu: „Teraz rozumiem, że to naprawdę zły człowiek, ale nie ma powodu wyrządzać ci zła, ponieważ boi się, że straci służbę, którą mu świadczysz. Spróbuj przestać go obsługiwać, a zobaczysz jego złość, że naprawdę cię nienawidzi, ale nie chce utracić tej służby, którą mu świadczysz”.

Morał: dopóki wszystko, co robimy, czy to w Torze i przykazaniach, czy w sprawach materialnych, służy otrzymującemu, nie ujawnia on swojego zła. I dopiero wtedy, gdy mówi mu się: „Do tej pory pracowałem dla ciebie, ale od tej chwili chcę pracować dla oddawania Stwórcy, i co więcej, chcę, żebyś i ty pracował dla świętości, a nie dla nieczystości” – i gdy on słyszy te słowa, natychmiast wpada w gniew.

I stąd zrozumiemy, dlaczego nasi mędrcy nakazali go rozwścieczać. Nie chodzi o to, by go drażnić, jeśli nie przysparza nam żadnych cierpień i nieszczęść. Ale musimy iść drogą pracy człowieka, czyli w intencji, ukierunkowując ją na oddawanie Stwórcy. I jeśli człowiek chce wiedzieć, czy rzeczywiście od teraz chce iść tylko dla Nieba, to oznaką tego jest, że zły początek wpada w gniew. To jest znak, że człowiek chce iść drogą budowania świętości. I dlatego zły początek się gniewa. Innymi słowy, gniew jest rezultatem tego, że człowiek chce pracować dla Nieba. Natomiast jeśli to, że człowiek mówi, że chce pracować dla Nieba, to tylko puste słowa, to zły początek się nie gniewa z tego powodu, bo co go to obchodzi, skoro człowiek mówi coś, nie wiedząc nawet, co mówi, czyli człowiek nie wie, co oznacza „dla Nieba”.

I zgodnie z tym wynika, że sens tego jest taki, jak powiedział Raszi: „będzie go drażnił”, czyli będzie z nim walczył. I należy zrozumieć, co dodaje nam Raszi, wyjaśniając, że „będzie walczył z nim”. Odpowiedź: jak powiedziano wyżej – „będzie drażnił” oznacza, że będzie z nim walczył. Czyli nie będzie mu służył, lecz wystąpi przeciw niemu, mówiąc: „Do tej pory służyłem ci z całych sił, a teraz już nic ci nie dam. Przeciwnie, chcę ciebie ujarzmić, żebyś pracował dla Nieba”. I z tego zobaczy, że zły początek wchodzi w konflikt z dobrym początkiem. A jeśli toczysz wojnę, lecz nie widzisz, że zły początek się na ciebie gniewa – to znak, że nawet nie wiesz, czym jest „dla Nieba”. Tylko słyszałeś, że w książkach jest napisane, że trzeba wszystko robić dla Nieba. Ty mówisz, że też tego chcesz, ale w rzeczywistości nawet nie wiesz, o czym mówisz.

I z powyższego wynika, że w rzeczywistości zło istnieje w człowieku, ale nie jest widoczne. I tylko dzięki konfliktowi ujawnia się. Dlatego, jeśli człowiek będzie z nim w pokoju, to jest bezpowrotnie stracony. Ponieważ nigdy nie będzie miał możliwości dojść do celu stworzenia, gdyż nie posiada kelim oddawania, a ma tylko kelim otrzymywania, a te kelim nie mogą przyjąć wyższego napełnienia z powodu przeciwieństwa formy. A człowiek nie zna siły zła i nie uważa, że trzeba od niego uciekać, dopóki nie poczuje, co zło mu robi. I dlatego właśnie dzięki tym wojnom, które z nim prowadzi, ma za każdym razem upadki i wzloty. I zgodnie z odczuciem upadków, kiedy go bolą, to prowadzi go do tego, że nienawidzi zło.

I to jest sens słów: „Miłujący Stwórcę – nienawidźcie zło! On strzeże dusz Swych sprawiedliwych, z ręki grzeszników wybawia ich”[33]. Że ten, kto chce być miłującym Stwórcę, czyli że całym jego zamiarem w życiu jest mieć tylko jedno pragnienie – by móc sprawić nasłodzenie Stwórcy, musi najpierw znienawidzić zło. Ponieważ pracować dla Nieba można tylko wtedy, gdy nie pracuje się dla własnej korzyści. A ponieważ otrzymujący, nazywany „złym początkiem”, przeszkadza mu pracować dla dobra Stwórcy, to prowadzi do tego, że człowiek nienawidzi swoje zło, nazywane „własną korzyścią”.

I to, jak powiedziano wyżej, że właśnie wtedy, gdy człowiek rzeczywiście stara się pracować dla Nieba i widzi, że on (zły początek) mu przeszkadza, to za każdym razem wywołuje w nim (nową) miarę nienawiści do swojego zła. Ponieważ ten, kto wyrządza drugiemu zło raz, nie jest podobny do tego, kto codziennie czyni mu krzywdę. Wynika z tego, że miara nienawiści jest mierzona miarą zła, z którego cierpi. Dlatego powiedziano (mędrcy): „Zły początek człowieka powstaje przeciw niemu każdego dnia i szuka sposobu, jak go zgubić. A gdyby Stwórca mu nie pomagał, to nie dałby rady. Jak powiedziano: «Stwórca nie pozostawi go (człowieka) w jego (złego początku) ręku»”[34] (traktat Kiduszin 30:2).

I stąd zrozumiemy, po co potrzebne jest, by zły początek człowieka powstawał przeciw niemu każdego dnia, a potem Stwórca mu pomagał. I dlaczego Stwórca nie pomaga mu raz na zawsze? Po co mi ta praca – codziennie to samo? A człowiek rozumie, że każdego dnia powinien robić postęp, bo taki jest porządek, że we wszystkim, czego człowiek pragnie doznać, każdego dnia porusza się naprzód – raz mniej, raz więcej. A tutaj człowiek widzi zupełne przeciwieństwo – mało tego, że nie porusza się naprzód, ale za każdym razem widzi, że się cofa. Jednak prawda jest taka, jak powiedział mój pan, ojciec i nauczyciel, że każdego dnia człowiek, który pragnie iść drogą prawdy, coraz bardziej zbliża się do prawdy. Co oznacza, że każdego dnia człowiek coraz wyraźniej widzi prawdę, że pragnienie otrzymywania dla siebie to zło. To znaczy, jak powiedziano wyżej: z powodu tego, że otrzymujący wyrządza mu szkody, oddalając go od pracy dla dobra Stwórcy, wynika z tego, że każdego dnia, kiedy człowiek ponosi cierpienia i nieszczęścia przez to, że Stwórca nie daje mu pracować dla Nieba, wynika z tego, że nieszczęścia, które człowiek otrzymuje od złego początku, prowadzą do tego, że człowiek nienawidzi swój zły początek.

Jak powiedziano: „Miłujący Stwórcę – nienawidźcie zło!”[35]. Innymi słowy, miłujący Stwórcę muszą najpierw dojść do nienawiści do zła. A to powstaje w nim z powodu tego, że zło wyrządza mu szkody. To jest przyczyna, dla której musi go nienawidzić. I dopiero wtedy człowiek dochodzi do wielkiego strachu, że pozostanie pod władzą miłości do siebie i nigdy nie zdoła się z niej wyzwolić. Wówczas pojawia się obietnica, że Stwórca mu pomoże. Jak powiedziano: „Stwórca nie pozostawi go w ręku zła”.

Jeśli jednak człowiek jeszcze nie doszedł do bojaźni, to możliwe, że pozostanie „w rękach zła” na zawsze. Bo widzi, że nie boi się pozostać pod władzą otrzymującego, ponieważ jeszcze nie czuje bólu z powodu cierpień i nieszczęść, wynikających z tego, że nic nie może zrobić dla Nieba. Wynika z tego, że nie ma jeszcze potrzeby.

I jakże Stwórca może mu pomóc? Wszak rzecz, której człowiek nie potrzebuje – nie potrafi jej docenić. I dlatego, jeśli Stwórca mu pomoże, natychmiast to straci. Bo pomoc Stwórcy, jak powiedziano w Księdze Zohar odnośnie słów mędrców: „Temu, kto przyszedł się oczyścić – pomagają”[36]. A Zohar pyta: „Czym?” I odpowiada: „Świętą duszą”[37]. A jeśli człowiek to otrzyma, a nie ma w sobie wielkiej potrzeby, to nie potrafi docenić wyższego dobra. I straci to, a klipot mu to odbiorą. Bo nie zrozumie znaczenia świętości i tego, że trzeba jej strzec przed zewnętrznymi (siłami), to znaczy przed tymi, którzy są poza świętością.

Ale tu pojawia się pytanie: kiedy człowiek może poczuć zło, czyli że pragnienie otrzymywania nazywa się „złem”? Wszak w czasie upadku, kiedy człowiek zanurzył się w materialnym świecie, w ogóle nie myśli o pracy, bo jest całkowicie pogrążony w pragnieniach tego świata. I w tym stanie jest sługą pana-otrzymującego i kocha go całym sercem i duszą. Jak więc może poczuć, że otrzymujący nazywa się „złem”? Przecież gdyby to czuł, nie służyłby mu całym sercem i duszą. W takim razie, kiedy przychodzi czas zła? Czyli kiedy człowiek czuje, że otrzymywanie dla siebie nazywa się „złem”?

A mój pan, ojciec i nauczyciel powiedział, że główny błąd duchowo pracujących, którzy pragną iść drogą prawdy, zdarza się właśnie w czasie wzniesienia. I to jest czas, w którym człowiek może dokonać rachunku duchowej pracy. Bo w czasie upadku nie ma z kim rozmawiać. Bo w tym czasie nie jest człowiekiem, a tylko zwierzęciem, ponieważ wtedy nie ma innych trosk poza zwierzęcymi pragnieniami. Dlatego w czasie wzniesienia, jeśli człowiek nie czuwa, by jego praca była we właściwym porządku, zostaje wyrzucony na zewnątrz i upada bardzo nisko, bo nie zachował się właściwie podczas wzniesienia i nie zwracał na to uwagi.

Dlatego w czasie wzniesienia człowiek musi zrobić rachunek, co zaniedbał w czasie upadku, czego musi osiągnąć i jak się wznieść po stopniach świętości. I dlaczego teraz nie podnosi się na wyższy poziom doskonałości niż ten, na którym się znajduje. I ponadto powinien się zastanowić: być może teraz jest na samym szczycie i nie ma wyższego poziomu niż ten, w którym się znajduje. A także powinien obliczyć, jaką wartość i wagę czuje z tego, że jest podczas wzniesienia. I co powinien dalej robić. Czy już zasłużył na tajemnice Tory i czy w ogóle ma nadzieję na to zasłużyć i tak dalej. O wszystkim tym można myśleć tylko w czasie wzniesienia.

Zgodnie z tym wynika, że tylko w czasie wzniesienia, kiedy robi rachunek, co mógłby zyskać, a co traci, będąc niewolnikiem pragnienia otrzymywania, gdy nie może nic zyskać, a tylko traci, kiedy dokonuje takiego rachunku, może poczuć, jak bardzo jego zły początek wyrządza mu krzywdę.

I przy każdym wzlocie powinien dokonać rachunku, co stracił przez upadek. I w ten sposób widzi, że zły początek czyni mu wiele zła. I by ustalił w swoim sercu potrzebę pomocy Stwórcy, to przychodzi do niego poprzez liczne cierpienia, z których cierpi, jak powiedziano wyżej w słowach Księgi Zohar, która wyjaśnia wers: „Liczne są cierpienia sprawiedliwego”[38], że sprawiedliwy doznaje wielu cierpień od złego początku. I jak wyjaśniliśmy, należy rozumieć wers: „Liczne są cierpienia sprawiedliwego”, czyli po tym, jak sprawiedliwy doświadczył wielu cierpień, bo „sprawiedliwym” nazywa się według przyszłości, czyli ten, kto chce być sprawiedliwym, kto chce pracować dla Nieba, doznaje wielu cierpień, aż nazbiera się ich wiele. Jak powiedziano: „I od wszystkich ich”[39], czyli gdy już ma wiele cierpień, wtedy „Stwórca go wybawi”. Ponieważ wtedy ma prawdziwą potrzebę, by Stwórca mu pomógł. I już będzie wiedział, jak docenić zbawienie od Stwórcy. A to dlatego, że nie ma światła bez kli, jak powiedziano wyżej.

A teraz wyjaśnijmy pytanie, które zadaliśmy odnośnie zdania: „Nie znalazł Stwórca naczynia, zdolnego utrzymać błogosławieństwo dla Israela, oprócz pokoju”[40]. Wynika z tego, że właśnie dla Israela to jest to, czego potrzeba. Natomiast dla narodów świata pokój nie jest czymś dobrym. Czy to w ogóle możliwe? Kto nie potrzebuje pokoju? Innymi słowy, z tego wynika, że dla grzeszników kłótnia jest lepsza od pokoju. Jak to możliwe?

I jak wyjaśniliśmy powyżej, „grzesznicy”, czyli zło w ciele człowieka, i ci grzesznicy muszą otrzymać naprawę. Jak się uczyliśmy, że pragnienie otrzymywania musi zostać naprawione, aby służyło świętości. I to nazywa się: „I miłuj Stwórcę, Wszechmogącego twojego, całym sercem twoim”[41] – „dwoma twoimi początkami”[42]. A jak zły początek może otrzymać taką naprawę? To może się wydarzyć właśnie dzięki walce z dobrym początkiem, jak powiedziano wyżej, że dobry początek musi go rozwścieczać, to znaczy walczyć z nim. I dzięki tym wojnom ujawnia się zło ukryte w nim. Innymi słowy, człowiek odczuwa cierpienia, które zły początek mu sprawia. I wtedy człowiek dochodzi do wniosku, że otrzymujący dla siebie nazywa się „złym początkiem”.

A jeśli otrzymujący dla siebie nie sprawia mu cierpienia, wtedy przeciwnie, człowiek służy mu całym sercem i duszą, i wszystkie jego troski i myśli skierowane są tylko na dobro otrzymującego. I tak czy inaczej, ten otrzymujący, który robi wiele rzeczy przeciw świętości, nazywa się „otrzymujący dla siebie” w liczbie mnogiej, to znaczy „grzesznicy”. I dla tych grzeszników nie pokój jest dobry, lecz konflikt, jak powiedziano wyżej, że dzięki konfliktowi otrzymują naprawę. Jak powiedziano (Jeszajahu 57:21): „Nie ma pokoju, mówi mój Stwórca, dla grzeszników”.

Z powyższego należy wyjaśnić, co oznacza, że występki stały się dla niego jak zasługi[43] – jak można coś takiego powiedzieć zgodnie z logiką? Czyli jeśli zły początek za każdym razem doprowadza go do upadków, tak że musi na nowo schodzić na samo dno, i tam całkowicie oddziela się od świętości – jak te czyny i rzeczy mogłyby kiedykolwiek stać się zasługami?

Jak powiedziano wyżej, dzięki licznym cierpieniom, które sprawiedliwy znosi z powodu grzesznika, czyli przez to, że zły początek bezustannie sprawia mu cierpienie, z tego rodzi się u niego potrzeba, by Stwórca mu pomógł, bo inaczej jest bezpowrotnie stracony. I „z wszystkich ich”, czyli kiedy zgromadzi się wiele cierpień, aż człowiek wznosi modlitwę z głębi serca, wtedy Stwórca mu pomaga.

I jak powiedziano (Psalm 85:9): „Usłyszę, co powie Bóg, Stwórca, bo pokój obiecuje ludowi swemu i sprawiedliwym swoim, byleby nie wracali do głupoty”. Czyli by już więcej nie grzeszyli. To właśnie były te cierpienia i nieszczęścia, kiedy grzesznicy, którzy są w nim, doprowadzili go do występków, i doszedł już do najniższego poziomu, jaki tylko istnieje w świecie, jak powiedziano wyżej: „Liczne są cierpienia sprawiedliwego”. Jak napisano w Księdze Zohar, że z powodu tego, iż sprawiedliwy znosi liczne cierpienia: „Bo cierpienia, które znosi, oddalają go od złego początku, i dlatego Stwórca pragnie tego człowieka i ratuje go od wszystkich ich”[44]. Czyli jak powiedziano wyżej, że z powodu cierpień dochodzi on do świadomości, że zły początek, czyli pragnienie otrzymywania dla siebie to zło.

Wynika z tego, że cierpienie, które otrzymuje od złego początku, oddala go, aby nie chciał pracować dla niego. I wtedy ma potrzebę wołać do Stwórcy, by pomógł mu wyjść spod ich władzy. Wynika z tego, dlaczego Stwórca pragnie właśnie tego człowieka? Dlatego, że ten człowiek ma potrzebę i kli, by Stwórca mu pomógł, jak powiedziano wyżej: „nie ma światła bez kli”.

Wynika z tego, że właśnie występki, które zły początek wywołał w nim, stały się przyczyną powstania kli. A Stwórca da mu do tego kli właściwość pokoju. I to nazywa się, że „występki stały się dla niego jak zasługi”[45]. Bo to, że zasłużył usłyszeć od Stwórcy pokój, nastąpiło dzięki tym występkom. Dlatego stały się one zasługami.

A teraz możemy zrozumieć to, o co pytaliśmy w słowach mędrców: „Nie znalazł Stwórca naczynia (kli), zdolnego utrzymać błogosławieństwo dla Israela, oprócz pokoju”[46]. I zapytaliśmy: „Czym jest błogosławieństwo i czym jest pokój?” Należy to rozumieć według zasady: „Nie ma światła bez kli”. Czyli żadna rzecz nie może istnieć, jeśli nie ma na nią potrzeby. Jeśli nie ma potrzeby, ta rzecz powinna być anulowana. Dlatego nasi mędrcy powiedzieli: „Kli zdolne utrzymać błogosławieństwo to żadne inne kli, oprócz pokoju”. W przeciwnym razie błogosławieństwo musi zniknąć. Innymi słowy, błogosławieństwo to światło, a pokój to kli, jak powiedziano: „kli zdolne utrzymać błogosławieństwo dla Israela”.

Jednak należy zrozumieć, jaka szczególna właściwość jest w pokoju, że właśnie na nim może się utrzymać błogosławieństwo, a bez niego musi zniknąć. Wiadomo, że światło nazywane jest błogosławieństwem. Ponieważ gdy człowiek zasługuje na światło Stwórcy, nie ma w nim już żadnego braku i znajduje się w absolutnej doskonałości. Bo nie można powiedzieć, że człowiek jest doskonały, jeśli czegoś mu brakuje. I to tak, jak powiedziano: „I pobłogosławił Stwórca Awrahama we wszystkim”[47]. Co znaczy: „we wszystkim”? Trzeba powiedzieć, że „we wszystkim” znaczy, że nie brakowało mu niczego, inaczej nie byłoby to nazwane „błogosławieństwem”, jeśli byłby jakiś brak.

I to światło, aby pozostało przy człowieku i nie odeszło od niego, potrzebuje kli, w którym mogłoby się utrzymać i nie „zepsuć się”. Inaczej, gdy widzi się na przykład, że jeśli wino zostanie w naczyniu, to zepsuje się, i wylewa się je z tego naczynia.

A morał: w duchowym, ponieważ światło to dający i aby dobro pozostało w tym kli, kli również musi być z zamiarem oddawania. W przeciwnym razie światło „psuje się”. Czyli ponieważ zewnętrzni, czyli klipot, chcą nasłodzić się tym światłem, i to nazywa się, że „wino się zepsuło” – to wino już nie nadaje się dla człowieka, w sensie „Wy nazywacie się człowiek, a nie narody świata”[48]. I dlatego, zanim kli zdąży zepsuć wino – wylewa się je. Tak samo zanim kli zdąży uszkodzić wyższe dobro, odbiera się je, i światło odchodzi.

Jak powiedzieli mędrcy: „Człowiek nie popełni występku, jeśli nie wejdzie w niego duch głupoty” (traktat Sota 3:1). I ludzie pytają: w takim razie dlaczego duch mądrości odchodzi od człowieka? Niech nie odchodzi, wtedy człowiek nie zgrzeszy. A mój pan, ojciec i nauczyciel wyjaśnił: wiadomo, że „oko widzi, a serce pożąda”[49]. Czyli gdy człowiek zobaczy jakiś przedmiot, to widzenie prowadzi go do tego, że potem dojdzie do pożądania. A widzenia człowiek nie może powstrzymać, bo to nie leży w jego mocy. I co się tyczy widzenia, niekoniecznie musi ono być przez oczy, bo widzieć można nawet wewnętrznym wzrokiem. Czyli przychodzi do niego jakaś myśl, która prowadzi go do pożądania. Dlatego, jeśli człowiek nie chce dojść do pożądania, a pożądanie to już grzech, i rada jest taka: trzeba cofnąć się na etapie widzenia. Wtedy nie dojdzie do pożądania. W przeciwnym razie na pewno dojdzie do pożądania, a pożądanie to już grzech.

Dlatego dokonano naprawy, aby człowiek nie zaszkodził świętości, natychmiast po widzeniu, jeśli nie dokonał cofnięcia i światło Hochmy odchodzi od niego, i w jego miejsce wchodzi duch głupoty. I tak czy inaczej, uszkodzenie nie jest aż tak wielkie. I to jest wyjaśnienie, dlaczego duch mądrości odchodzi od niego. A mędrcy przekazali nam, jaka naprawa została uczyniona z góry dla człowieka w tym, że duch Hochmy od niego odchodzi.

A teraz zrozumiemy nasze pytania dotyczące słów: „Nie znalazł Stwórca naczynia (kli), zdolnego utrzymać błogosławieństwo dla Israela, oprócz pokoju”[50]. Wynika z tego, że potrzebne jest właśnie kli, które może utrzymać błogosławieństwo dane z góry, aby nie trzeba go było zabierać z powrotem. I to, jak powiedziano wyżej, że duch Hochmy zostaje odebrany człowiekowi, dzieje się po to, by nie zaszkodził świętości. Tak samo, jeśli człowiek zasłużył na błogosławieństwo z góry, otrzymawszy dobro z góry, a jeśli nie będzie w porządku, czyli jeśli kli, w które obleczone jest dobro, nie będzie właściwe, jak powiedziano wyżej, może ono uszkodzić wyższe dobro, jak wino, wówczas następuje naprawa z góry i błogosławieństwo zostaje odebrane.

Dlatego przychodzi rabbi Szymon ben Chalafta i mówi: „Nie znalazł Stwórca naczynia (kli), zdolnego utrzymać błogosławieństwo dla Israela, oprócz pokoju”. I daje nam radę, jak błogosławieństwo może być trwałe i nie przerywane – a to jest pokój. Ale czym jest pokój? Należy wyjaśnić, jak powiedziano wyżej, zgodnie z wersetem: „Usłyszę, co powie Bóg, Stwórca, bo pokój obiecuje On ludowi swemu, byle nie wrócili do głupoty”[51]. Wszak wyjaśniliśmy powyżej, że w człowieku musi być konflikt, jak powiedziano: „Zawsze niech człowiek rozdrażni dobry początek na zły początek”[52]. A Raszi wyjaśnił: „By walczyły z nim (ze złym początkiem)”. I właśnie dzięki tej wojnie ujawnia się zło, które jest w nim. I za każdym razem, gdy ujawnia się zło, nazywa się to, że „ujawnia się grzesznik”. A poprzez liczne ujawnienia odkrywa się, że w człowieku jest wielu grzeszników, jak powiedziano wyżej w słowach Księgi Zohar: „Liczne są cierpienia sprawiedliwego, a od wszystkich ich wybawia go Stwórca”[53]. I ci grzesznicy, którzy ujawniają się w człowieku, tworzą potrzebę, nazywaną „kli dla pomocy Stwórcy”. Jak powiedziano: „Tego, kto przychodzi się oczyścić, wspomagają”[54]. A Zohar pyta: „Czym?” I odpowiada: „Świętą duszą (neszama)”[55]. Czyli zasługuje na wyższe światło, nazywane neszama. I ono przywraca go do Źródła.

A teraz zrozumiemy, czym jest pokój, jak powiedziano: „Bo pokój obiecuje On, byle nie wrócili do głupoty”[56]. To, że Stwórca mu pomaga, dając mu duszę jako pomoc, aby pokonał zło i to nazywa się „pokojem”. Czyli zło podporządkowuje się dobru i odtąd służy świętości. Jak powiedziano wyżej: „I miłuj Stwórcę, Boga twojego, całym sercem twoim”[57] – „dwoma twoimi początkami”[58]. Innymi słowy, także zły początek stają się kochającymi Stwórcę. Czyli teraz są zdolne pracować, by sprawić nasłodzenie Stwórcy.

Ten pokój, gdy zostaje ustanowiony w człowieku, już nie wraca do głupoty. To kli już strzeże światła, aby nie zniknęło. Bo to, co powiedzieliśmy, że kli może zaszkodzić wyższemu dobru, może się wydarzyć, jeśli w kli obudzi się pragnienie otrzymywania dla siebie. Wtedy dobro może zostać przyciągnięte do klipot. Dlatego wyższe dobro musi zniknąć. Natomiast jeśli Stwórca mówi mu: „Pokój, który nie powróci do głupoty” – to jest kli, które utrzymuje błogosławieństwo.

I stąd zrozumiemy, co pytaliśmy: jeśli Stwórca mówi: „Pokój dalekiemu”, to z pewnością mówi też: „Pokój bliskiemu”. W takim razie, co chce nam powiedzieć, mówiąc „bliskiemu”? I z tego, co powiedziano, wyjaśnienie będzie następujące: kiedy Stwórca mówi „pokój”? Gdy jest właściwość „dalekiego”. Czyli zło już się ujawniło przez konflikt i stało się jasne, że otrzymujący dla siebie oddala człowieka od Stwórcy, i to nazywa się „daleki”. I nie ma wątpliwości, że może się to wydarzyć tylko wtedy, gdy jest ktoś, kto pragnie być blisko Stwórcy, z którym ten „daleki” toczy wojnę. I ten ktoś nazywany jest „bliski”. I właśnie dzięki nim obojgu, czyli gdy trzeba pogodzić dalekiego z bliskim, Stwórca mówi: „pokój”. Jak powiedziano: „Pokój, pokój dalekiemu i bliskiemu”[59].


[1] Jeszajahu, 57:19. „Stworzę wypowiedź ust: «Pokój, pokój dalekiemu i bliskiemu» – powiedział Stwórca – «i uleczę go»”.

[2] Z modlitwy „Alejnu leszabeach”.

[3] Rambam, Miszne Tora, Prawa o poglądach, rozdz. 1, halacha 6.

[4] Tora, Wajikra, 19:2. „Powiedz całemu zgromadzeniu synów Israel i powiedz im: «Bądźcie święci, bo święty jestem Ja, Stwórca, wasz Wszechmogący»”.

[5] Tamże.

[6] Liczba mnoga od słowa „klipa”.

[7] W oryginale błędnie wskazano punkt 10.

[8] Pisma, Ijow, 11:12.

[9] Rambam, Prawa Powrotu, rozdz. 10, halacha 5.

[10] Tora, Dwarim, 13:1. „Wszystko, co wam nakazuję – przestrzegajcie, aby to wypełnić; nie dodawaj do tego i nie ujmuj z tego”.

[11] Traktat Awoda Zara, 5:2.

[12] Tora, Szemot, 13:16. „I będzie to znakiem na twojej ręce i przepaską między twoimi oczami, bo mocą ręki wyprowadził nas Pan z Micraim (Egiptu)”. Tutaj słowo „ręka twoja” („jadcha”) zapisane jest z dodatkową literą „hej”, co pozwala odczytać je jako „jad keha” („słaba ręka”).

[13] Traktat Makot, 23:2.

[14] Jeszajahu, 42:21.

[15] Traktat Jewamot, 61:1.

[16] MA (mem-hej), 40+5 – ta sama wartość liczbowa (gematria), co słowa „adam” (człowiek) (alef-dalet-mem, 1+4+40).

[17] Zachar – dosł.: „mężczyzna” (właściwość męska).

[18] Nekewa – dosł.: „kobieta” (właściwość żeńska).

[19] BoN (bet-nun), 2+50 – ta sama wartość liczbowa, co słowa „behema” (zwierzę), (bet-hej-mem-hej, 2+5+40+5).

[20] Słowo „chesed” ma dwa różne znaczenia: miłosierdzie (hebr.), hańba (aram.).

[21] Miszlej, 14:34. „Dobroczynność wywyższa naród, a hańba ludów – to występek”.

[22] Tikunej Zohar, 73:2.

[23] Traktat Nida, 17:1.

[24] Dokładny cytat nie został odnaleziony. W innym ujęciu ta myśl została wyrażona przez Baal HaSulama w „Szamati”, artykuł 64, „Z lo liszma dochodzi się do liszma”.

[25] Safra, rozdz. 1, miszna 7. „Dwa wzajemnie wykluczające się wersety – dopóki nie pojawi się trzeci i nie rozwiąże ich sporu”.

[26] Pisma, Kohelet, 4:13. „Lepszy chłopiec ubogi, lecz mądry, niż król stary i głupi, który już nie umie się ostrzegać”.

[27] Pisma, Miszle, 18:17. „Sprawiedliwy wydaje się ten, kto pierwszy w sporze – lecz przychodzi jego przeciwnik i [wtedy niech] go przesłucha”.

[28] Pisma, Tehilim, 34:20.

[29] Pisma, Tehilim, 34:20.

[30] Pisma, Tehilim, 4:5. „Gniewajcie się, ale nie grzeszcie, rozważajcie w swoich sercach, na waszych łożach – i milczcie. Sela!”

[31] Komentarz Rasziego do traktatu Brachot, 5:1.

[32] Pisma, Miszle, 25:21. „Jeśli głodny jest twój nieprzyjaciel – nakarm go chlebem; a jeśli jest spragniony – napój go wodą”.

[33] Pisma, Tehilim, 97:10.

[34] Pisma, Tehilim, 37:33. „Stwórca nie pozostawi go [sprawiedliwego] w ręku jego [niegodziwca] i nie pozwoli go oskarżyć na jego sądzie”.

[35] Pisma, Tehilim, 97:10.

[36] Traktat Szabat, 104:1.

[37] Zohar, Noach, punkt 63.

[38] Pisma, Tehilim, 34:20. „Wiele nieszczęść spotyka sprawiedliwego, lecz od wszystkich ratuje go Stwórca”.

[39] Tamże.

[40] Traktat Ukcin, rozdz. 3, miszna 12.

[41] Tora, Dwarim, 6:5. „I kochaj Stwórcę, twojego Wszechmogącego, całym swoim sercem, i całą swoją duszą, i całym swoim majątkiem”.

[42] Traktat Brachot, rozdz. 9, miszna 5.

[43] Traktat Joma, 86:2.

[44] Zohar, rozdział Wajeszew, punkt 11.

[45] Traktat Joma, 86:2.

[46] Traktat Ukcin, rozdz. 3, miszna 12.

[47] Tora, Bereszit, 24:1.

[48] Traktat Jewamot, 61:1.

[49] Komentarz Rasziego do Tory, rozdział Bemidbar, 15:39.

[50] Traktat Ukcin, rozdz. 3, miszna 12.

[51] Pisma, Tehilim, 85:9.

[52] Traktat Brachot, 5:1.

[53] Pisma, Tehilim, 34:20.

[54] Traktat Szabat, 104:1.

[55] Zohar, rozdział Noach, punkt 63.

[56] Pisma, Tehilim, 85:9.

[57] Dwarim, 6:5. „I kochaj Stwórcę, twojego Wszechmogącego, całym swoim sercem i całą swoją duszą, i całym swoim majątkiem”.

[58] Traktat Brachot, rozdz. 9, miszna 5.

[59] Jeszajahu, 57:19. „Stworzę wypowiedź ust: «Pokój, pokój dalekiemu i bliskiemu» – powiedział Stwórca – «i uleczę go»”.