Nasi mędrcy powiedzieli w traktacie Brachot, 32a: „Rabbi Simlaj nauczał: Niech człowiek zawsze najpierw przedstawi pochwałę Świętego, błogosławionego On, a potem się modli. Skąd to wiemy? Od Moszego, jak napisano: «I błagałem»”. Mój ojciec i nauczyciel, błogosławionej pamięci, wyjaśnił: kto chce poprosić kogoś o przysługę, musi wiedzieć:
- że ten, do kogo się zwraca, rzeczywiście posiada to, o co się prosi, bo jeśli nie ma, to jaki sens prosić;
- że ten, kto ma, jest dobry, bo może się zdarzyć, że ma to, czego potrzebujesz, ale nie chce tego dać.
I dlatego najpierw trzeba przedstawić pochwałę Świętego, błogosławionego On, czyli człowiek musi uwierzyć w to, że Stwórca posiada absolutnie wszystko, o co się prosi, a ponadto, że Stwórca jest miłosierny i każdemu proszącemu daje wszystko dla dobra.
Dlatego, kiedy przyjaciele zbierają się razem, oczywiście zebranie to ma określony cel. Przecież każdy poświęca temu część swojego czasu, który mógłby przeznaczyć na sprawy osobiste, a odkłada wszystkie swoje zajęcia i przychodzi, by uczestniczyć w zebraniu. A więc człowiek chce coś z tego uzyskać. Jeśli tak, to trzeba się postarać, aby każdy, wychodząc do domu po zebraniu, widział z czym przyszedł na zebranie, co na nim nabył i z czym teraz wraca do domu.
Czasami, gdy podczas zebrania grupy każdy odczuwa smak spotkania, nie pojawia się nawet taka myśl: A co ja z tego mam, z czym wracam do domu? Czyli co konkretnie mam w rękach, co zyskałem podczas zebrania przyjaciół, czego nie miałem, zanim przyszedłem do grupy? I wtedy człowiek widzi, że nie ma zupełnie nic. I to przypomina to, co jest napisane: „Gdy wejdziesz do winnicy bliźniego swego, będziesz jadł winogrona według swego pragnienia, do syta, lecz do swego naczynia nie wkładaj” (Tora, Dewarim, 23:25). To znaczy, gdy zbierają się przyjaciele (co jest właśnie „winnicą bliźniego”), gdy siedzą, jedzą i piją razem, rozmawiają o byle czym, ciało czerpie przyjemność z samego procesu. I to przypomina to, co jest powiedziane: „Będziesz jadł winogrona według swego pragnienia, do syta”. Ale gdy rozchodzą się do domów, chcą zobaczyć, co też mają w swoich kelim, co mogłoby dać im poczucie życia dla domu. I gdy opuszczają zebranie i chcą zobaczyć, co zostało w ich kelim z całego tego kontaktu, widzą: „lecz do swego naczynia nie wkładaj”, że nie ma nic w kelim, co ożywiłoby duszę po zebraniu.
Człowiek powinien zwracać uwagę, aby wtedy, gdy podejmuje jakikolwiek wysiłek, nie pozostał bez nagrody. Jak mówimy w modlitwie U-wa le-Cijon: „Byśmy nie trudzili się na próżno”. Ale gdy człowiek idzie na zebranie, powinien tam otrzymać pokarm, tak by wychodząc do domu, mógł zobaczyć, co ma, co mógłby wnieść do swoich kelim. I wtedy będzie miał pokarm, by się wyżywić aż do następnego spotkania, i przez ten czas będzie on dla niego przygotowany z tego, co zyskał podczas zebrania przyjaciół.
Dlatego najpierw należy przedstawić pochwałę zgromadzenia. A potem spojrzeć, co można z niego zaczerpnąć. Jak przytoczono wyżej słowa mędrców: „Niech człowiek zawsze najpierw przedstawi pochwałę Świętego, błogosławionego On, a potem się modli”. To znaczy, że na początku zebrania, w słowach, które je otwierają, trzeba mówić o ważności grupy. I każdy po kolei powinien postarać się wyjaśnić sens wzniosłości i znaczenia tego, co znajduje się wśród nich. I nie mówić o niczym innym, jak tylko o wychwalaniu zalet grupy, aż ta wielkość zostanie odkryta przez przyjaciół.
Wtedy należy powiedzieć, że zakończono pierwszy etap zebrania i przejść do drugiej części. To znaczy, każdy indywidualnie powinien powiedzieć, co jego zdaniem można zrobić, jakie działania podjąć, aby każdy w grupie miał możliwość nabycia miłości do przyjaciół. To znaczy, co każdy może zrobić, by zyskać możliwość pokochania konkretnie każdego w grupie. A po zakończeniu drugiego etapu, odpowiedzi na pytanie, co zrobić dla grupy, rozpoczyna się trzeci etap – realizacja praktyczna ustaleń przyjaciół, czyli tego, co dokładnie należy wykonać.
Co do znaczenia wagi grupy (społeczności, związku), patrz w księdze Dar Tory, w Artykule na zakończenie Zoharu, we fragmencie o nowym otoczeniu i miłości przyjaciół. Tam wyjaśnia się znaczenie miłości pomiędzy członkami grupy, wyjaśnia się, że przez zjednoczenie przyjaciół można dojść do wielkości Stwórcy. Ponieważ cały świat pogrążony jest we własnym egoizmie, a on chce iść drogą oddawania. A to jest sprzeczne ze światowym rozumieniem, ponieważ taka jest natura, z którą się urodziliśmy na skutek zamysłu stworzenia – pragnienia Stwórcy, by obdarzyć dobrem stworzone przez siebie. I cała energia, z którą możemy iść wbrew naszej naturze, czyli dokonać działania odwrotnego, rozumiejąc, że nie wystarczy już to, że nie chcemy otrzymywać dla osobistej korzyści, lecz chcemy również dawać, aby wszystkie nasze działania były tylko dla sprawienia radości Temu, który nas stworzył. Cała nasza energia pochodzi z siły zawartej w naturze oddawania: gdy człowiek daje komuś, kto jest dla niego bardzo ważny i drogi, czerpie z tego przyjemność. Wynika z tego, że bez otrzymywania przyjemności człowiek nie jest w stanie wykonać najmniejszego działania, ponieważ to jest sprzeczne z naszą naturą. Ale możemy zmienić źródło przyjemności. To znaczy, zamiast czerpać przyjemność z działania otrzymywania, chcemy czerpać przyjemność z działania oddawania. Ponieważ to się nazywa „podobieństwem właściwości”, gdy musimy powiedzieć: tak jak Stwórca widzi przyjemność w tym, że daje stworzeniom, tak i my powinniśmy czerpać radość z tego, że oddajemy Stwórcy. W przeciwnym razie, jeśli oddajemy Stwórcy bez radości i przyjemności, nie osiągamy podobieństwa właściwości, jak powiedzieli mędrcy: „Nie było przed Nim takiej radości jak w dniu, w którym zostały stworzone niebo i ziemia. Nie było przed Świętym, błogosławionym On, od dnia stworzenia świata radości takiej jak ta, którą będzie się radował ze sprawiedliwymi w przyszłości” (Zohar, Wajera, Midrasz ha-neelam, objaśnienie słów „I powiedziała Sara: Elohim sprawił mi śmiech”).
Dlatego, jeśli nie ma w nas radości w czasie, gdy wypełniamy przykazania Stwórcy, to wynika z tego, że nawet jeśli mamy intencję oddawania, to nie nazywa się to jeszcze „podobieństwem właściwości”. Bo człowiek nie potrafi cieszyć się nigdzie, oprócz miejsca, w którym znajduje przyjemność. Wynika z tego, że jeśli nie ma w nim przyjemności i radości z tego, że oddaje Stwórcy, to jeszcze nie nazywa się to „podobieństwem właściwości”, gdzie byłoby dla niego miejsce na wyższą obfitość, ponieważ jeszcze brakuje mu przyjemności, jaką odczuwa Stwórca w czasie oddawania stworzeniom.
Z tego wynika, że cała podstawa tego, iż możemy otrzymywać przyjemność i radość, że wolno nam się radować – a co więcej, że czerpanie przyjemności z oddawania jest wielkim obowiązkiem – wymaga od nas pracy nad jednym punktem: docenieniem duchowości. Wyraża się to w zwracaniu uwagi na to: „Do kogo się zwracam?”, „Z kim rozmawiam?”, „Czyje przykazania wypełniam?” i „Czyjej Tory się uczę?”. To znaczy, trzeba szukać sposobów, jak docenić Dającego Torę.
I ponieważ człowiek, ze swojej strony, zanim zasłuży na jakiekolwiek świecenie z góry, powinien poszukiwać ludzi mniej lub bardziej podobnych do siebie, którzy także szukają sposobów, by wywyższyć znaczenie duchowego, być choć w jakimkolwiek kontakcie ze Stwórcą (w jakiejkolwiek formie), i ponieważ już wielu rozumie wagę tego, to każdy może otrzymać wsparcie od swojego przyjaciela. Trzeba wiedzieć, że „najmniejsza liczba określana jako wielu to dwóch”. To znaczy, że jeśli dwóch przyjaciół siedzi razem i rozmyśla, jak wywyższyć wielkość Stwórcy, to już mają siłę, by otrzymać wzmocnienie świadomości wielkości Stwórcy jako pobudzenie od dołu; a na działanie przychodzi potem pobudzenie z góry, gdy zaczynają czuć trochę wielkość Stwórcy.
I zgodnie z tym, co jest napisane: „W liczności ludu jest majestat króla” (Pisma, Miszlej, 14:28), wynika, że im większa liczba – tym większa siła działania, czyli tworzy się bardziej nasycona atmosfera wielkości i wagi Stwórcy. I wtedy każdy swoim ciałem czuje, że wszystkie działania, które chce wykonać dla duchowego (co nazywa się „oddawaniem Stwórcy”), są dla niego tak cenne jak nieprzebrane bogactwa z tego powodu, że zasłużył wejść do kręgu ludzi, którzy zasługują na służenie Królowi. Wtedy z każdego najmniejszego działania przepełniony jest radością i przyjemnością, że ma teraz coś, czym może służyć Królowi.
I w tej mierze, w jakiej grupa podczas zebrania myślała o wielkości Stwórcy, w każdym, w jego własnej mierze, wywołało to uświadomienie wielkości Stwórcy, i wtedy może on przebywać cały dzień w świecie radości i wesela. I z każdej drobnostki, gdy zajęty jest pracą dla Stwórcy, cieszy się z tego. Bo jeśli tylko przypomni sobie przez chwilę, że trzeba myśleć o duchowym, natychmiast mówi: „Już dziękuję i wywyższam oraz wysławiam Stwórcę”, bo wierzy, że Stwórca wezwał go teraz i chce z nim rozmawiać.
I gdy człowiek wyobrazi sobie, że Król zwraca się do niego i mówi mu, że chce się z nim radować, jakaż radość ogarnęłaby wtedy człowieka i jaki byłby jego nastrój! I bez wątpienia, w takim wzniosłym nastroju nie myślałby oczywiście o czymkolwiek innym, i tylko trochę by się wstydził, że nie zna praw i zwyczajów Króla – jak się zachowywać, gdy Król się do niego zwraca.
I to, co potrafi zrobić dla Króla, uważałby za bezcenne bogactwo. Bo przecież zna trochę praw, by móc z ich pomocą wykonywać przykazania Króla, dzięki temu, czego nauczył się w szkole, gdy był mały. I oczywiście teraz, gdy już dorósł i chce służyć Królowi, bez wątpienia brakuje mu wiedzy o prawach Króla. Wynika z tego, że jego troski dotyczą tylko tego, że nie wie, z czego Król będzie miał większą radość, z jakiego działania lub z jakiej intencji. Ale poza tym żyje w świecie, który jest dla niego dobry w każdym aspekcie.
O tym wszystkim grupa powinna myśleć, gdy zbiera się razem. I mówić o ważności grupy, jak już powiedziano: „Niech człowiek zawsze najpierw przedstawi pochwałę Świętego, błogosławionego On, a potem się modli”. Tak samo i w grupie. Jeśli chcemy poprosić o coś koniecznego od grupy, co nazywa się „skierować modlitwę”, to jesteśmy zobowiązani najpierw przedstawić sobie pochwałę grupy. „I dopiero potem skierować modlitwę”. To znaczy, prosić grupę, by dała mu to, co chce od niej otrzymać. W takim przypadku powinien najpierw zobaczyć, co posiada grupa. Jakim majątkiem dysponują jej członkowie, by mógł to od nich otrzymać poprzez zjednoczenie z nimi. A może w tym, co oni posiadają, on nie znajduje potrzeby, a wręcz przeciwnie – unika tego i nie chce się do tego zbliżyć nawet na odległość strzału z łuku.
I dlatego człowiek powinien zawsze być czujny, gdy przychodzi na zebranie grupy – czy towarzysze mają ten cel, do którego on pragnie dojść. I każdy z nich ma jakąś cząstkę tego celu. I on myśli, że bez wątpienia, jeśli wszyscy razem połączą się w dążeniu do jednego celu, to każdy będzie miał swoją część z niego. A także części wszystkich przyjaciół w grupie. I wtedy okazuje się, że każdy w grupie będzie miał siłę jak cała grupa razem.
Stąd wynika, że każdy pojedynczy członek grupy powinien przyłożyć szczególną uwagę do celu zebrania, i to powinno doprowadzić do poczucia, że po zebraniu każdy nabył coś, co może włożyć do swoich kelim. I żeby one nie pozostały w stanie, o którym powiedziano: „Lecz do swego naczynia nie wkładaj”. I każdy powinien wziąć pod uwagę, że jeśli nie siedzi na zebraniu z wyjątkową uwagą, to nie tylko, że traci dla samego siebie, ale jeszcze przynosi szkodę całej grupie. I to podobne do przykładu, który przytacza się w Midraszu (Wa-jikra Raba, 4:6): „Dwaj ludzie weszli na łódź, i jeden z nich zaczął pod sobą wiercić otwór w dnie łodzi. Spytał go drugi: «Po co wiercisz dziurę?». A tamten odpowiedział: «Dlaczego się martwisz, przecież wiercę pod sobą, a nie pod tobą». I przyjaciel powiedział mu: «Głupcze, przecież obaj zginiemy na tej łodzi»”.
Po omówieniu na zebraniu wagi i konieczności grupy zaczyna się ustalanie porządku naprawy: jak i w czym można wzmocnić grupę, by stać się jedną wspólnotą, jak powiedziano: „i rozbił tam obóz Israel naprzeciw góry” (Tora, Szemot, 19:2), co objaśnia się w komentarzu: „Jak jeden człowiek z jednym sercem”. I porządek powinien być taki, by każdy, kto ma jakiś propozycję mogącą służyć miłości do przyjaciół, mógł przedyskutować go ze wszystkimi. A decyzja powinna zostać przyjęta przez wszystkich i przez każdego, aby nie było żadnego przymusu.
Dotąd mówiliśmy o więzi między człowiekiem a jego przyjacielem, która da nam więź między człowiekiem a Stwórcą, jak napisano w księdze Dar Tory, w Artykule na zakończenie Zoharu, we fragmencie o nowym otoczeniu i miłości przyjaciół. Zgodnie z tym, mówiąc o wadze miłości między przyjaciółmi, wyjaśniliśmy, że cała wartość tego polega na tym, że doprowadzi nas to do miłości do Stwórcy. A zatem powinniśmy pamiętać, że zrozumienie wagi miłości między przyjaciółmi powinno doprowadzić nas do zrozumienia wagi miłości między człowiekiem a Stwórcą.