W Zoharze, parsza Waera (komentarz Sulam, p. 89), napisano: „Rabbi Elazar otworzył i powiedział: «Poznaj dziś i przyjmij do serca swego, że AWAJa to Elohim»”. Zadaje pytanie: „Ale w takim razie należałoby powiedzieć: «Poznaj dziś, że AWAJa to Elohim», a dopiero potem: «i przyjmij do serca swego». Ponieważ poznanie, że AWAJa jest Elohim, przygotowuje człowieka do przyjęcia tego do serca”.
Odpowiada: „Ale Mosze powiedział: «Jeśli chcesz to pojąć i poznać, że AWAJa to Elohim, to „przyjmij do serca swego”». Bo nie można poznać, że AWAJa to Elohim inaczej niż przez «i przyjmij do serca swego», dlatego najpierw napisano «przyjmij do serca swego», aby przez to poznać, że AWAJa to Elohim”.
Można to wyjaśnić w odniesieniu do pracy duchowej. Porządek pracy nie jest zgodny z tym, co nakazuje rozum, jak u narodów świata: „najpierw usłyszymy, a potem uczynimy”, lecz przeciwnie – „najpierw uczynimy, a potem usłyszymy”, jak powiedział Israel: „Uczynimy i usłyszymy”.
Jak powiedzieli mędrcy (Talmud, Szabat, 88a): „W chwili, gdy Israel postawił «uczynimy» przed «usłyszymy», rozległ się głos, który powiedział: «Kto objawił moim synom tę tajemnicę, którą posługują się aniołowie służący?»”. Wynika z tego, że poprzez słowa „uczynimy i usłyszymy” upodobnili się do aniołów służących, a nie do ludzi. Trzeba zrozumieć, dlaczego tak jest.
Aniołem nazywa się posłańca. Istnieją dwa rodzaje aniołów:
- Tacy, którym nie zależy na tym, co dokładnie polecił im ten, kto ich wysłał – nie interesuje ich, o co chodzi. Na przykład ktoś daje paczkę do przekazania drugiej osobie. Posłaniec nie interesuje się, co jest w paczce ani jaka relacja łączy wysyłającego przedmiot i posłańca. A skoro chce on spełnić polecenie wysyłającego, wykonuje to z ochotą i oczywiście otrzymuje za to wynagrodzenie i to znaczy, że służy swemu panu dla otrzymania zapłaty.
- Bywa, że wysyłający to ktoś bardzo ważny i wtedy zapłatą posłańca jest samo to, że zasłużył, by służyć swojemu panu i nie potrzebuje żadnej innej nagrody.
Wynika z tego, że posłaniec nie ma żadnego interesu ani potrzeby znać związek istniejący między nadawcą a odbiorcą przesyłki, tak samo jak nie musi wiedzieć, co to za rzecz, czyli co znajduje się w tej paczce, którą ma przekazać. Na tym polega sens „uczynimy”, jak posłaniec, który niczego nie docieka, ponieważ chce służyć Królowi, by sprawić Mu przyjemność. A nasza przyjemność polega na tym, że On daje nam możliwość Mu służyć, i to jest stan anioła, czyli posłańca.
A sens pojęcia „usłyszymy” polega na tym, że człowiek już słyszy i rozumie wszystko, co się dzieje, ze wszystkich stron. To oznacza, że nie nazywa się już aniołem, posłańcem, lecz sam staje się odbierającym dar od wysyłającego. I ta relacja nie jest już nazywana „posłaniec i wysyłający”, lecz „otrzymujący i dający”, ponieważ on sam wie, co znajduje się w tej paczce, ponieważ dawca chce, by ją przyjął i zobaczył wartość daru, który mu daje.
Zgodnie z tym możemy zinterpretować, że pojęcie „i przyjmij do serca swego” jest równoważne pojęciu „uczynimy”, które nie jest niczym innym, jak wiarą ponad wiedzę. A dopiero potem można dostąpić stanu „AWAJa to Elohim”, który jest stanem „usłyszymy”.
Pojęcie „działania” oznacza tu działanie z przymusem, gdy człowiek nie ma żadnej odpowiedzi na pytania ciała. Widzi, że pytanie ciała jest zasadne i nie ma na nie odpowiedzi. Wtedy nie ma miejsca na dyskusję, ponieważ ciało zadaje trafne pytania. Pozostaje tylko jedna odpowiedź: ponad wiedzę.
To znaczy, że mimo iż ciało sprzeciwia się wszystkim działaniom, które człowiek chce podjąć dla Stwórcy, mimo wszystko musi on powiedzieć: „Przykazanie pociąga za sobą przykazanie”. Ma bowiem jedno przykazanie, które wypełnia zawsze – przykazanie obrzezania. Temu przykazaniu ciało nie może się sprzeciwić. Dlatego, jeśli potrafi cieszyć się choćby tym jednym, że wypełnia przykazanie Stwórcy, i myśli o wypełnianiu tego przykazania, w którym ciało nie ma nic do powiedzenia, to dzięki tej sile może ponownie obudzić w sobie działanie i znów pracować energicznie, jak przed upadkiem.
Ale trzeba wiedzieć, że każdy wzlot to coś nowego. Gdy człowiek się podnosi, nie wraca do poprzedniego stanu, lecz zawsze, jak wiadomo, wchodzi w stan nowy. Jak mówi Ari: „Jeden dzień nie przypomina drugiego, jedna chwila nie jest podobna do drugiej, a jeden człowiek nie może naprawić tego, co naprawia inny”.
Tym można wyjaśnić słowa mędrców (Talmud, Menachot, 43b): „Gdy Dawid wszedł do łaźni i zobaczył siebie stojącego nagiego, powiedział: «Biada mi, że stoję nagi, bez przykazań». Gdy przypomniał sobie o przykazaniu obrzezania na swoim ciele, uspokoił się. Po wyjściu zaśpiewał o nim pieśń, jak powiedziano: «Przewodnikowi chóru, na ósmą[1]. Psalm Dawida» – o obrzezaniu, które ustanowiono na ósmy dzień”.
Tak więc stan czystości nazywa się „łaźnią”, i gdy człowiek wchodzi, by się oczyścić, uważa się, że wszedł do „łaźni”. A kiedy spogląda na siebie, oceniając, ile ma Tory i przykazań, o których mógłby powiedzieć, że wykonywał je dla nieba, to widzi siebie jako nagiego, i to, gdy patrzy na przeszłość. Następnie patrzy na teraźniejszość i widzi, że i teraz nie chce robić niczego dla oddawania. I w tym tkwi sens słów: „Biada mi, że stoję nagi i bez przykazań”.
„Ale przypomniał sobie o przykazaniu obrzezania, które jest na jego ciele i uspokoił się” – ponieważ w chwili wykonania przykazania obrzezania nie było w nim żadnych obcych myśli, ponieważ rozum niemowlęcia nie uczestniczyła w tym procesie. I na podstawie obrzezania zaczyna on teraz budować cały porządek swojej pracy tak, by i ona była ponad wiedzę. „Po tym, jak wyszedł – ułożył o tym pieśń” – czyli po tym, jak wyszedł ze swojego stanu, w czasie duchowego wzlotu, który nazywa się „wyszedł z łaźni”, już oczyszczony. „Ułożył o tym pieśń” – ponieważ na tej podstawie, ponad wiedzę, zbudował cały gmach swojej duchowej pracy od tego momentu i dalej, ponieważ pierwsze przykazanie, które miał, było ponad jego wiedzą.
W podobny sposób można wyjaśnić słowa „ujrzał siebie stojącego nagiego”: nie ma w nim żadnego pragnienia wykonywania przykazań, a zatem nie ma on teraz żadnej więzi ze świętością, ponieważ ciało sprzeciwia się wszystkiemu, co święte. Jednak gdy przypomniał sobie o przykazaniu obrzezania na swoim ciele, [uspokoił się], ponieważ temu ciało nie może już się sprzeciwić. Nawet ci, którzy poddali się obrzezaniu sami, mieli wprawdzie w chwili obrzezania możliwość wyboru, lecz byli wtedy w stanie wzlotu; inaczej nie poddaliby się obrzezaniu. Później, w czasie upadku, nie mają już wyboru w sprawie obrzezania.
A kobiety, których ciała nie dotyczy przykazanie obrzezania – dzięki czemu mogą przezwyciężyć [ten stan]? Być może dzięki wzajemnej odpowiedzialności: „Israel są odpowiedzialni jedni za drugich”. To przykazanie zostało wyryte dosłownie w ciele człowieka, nie jest zaś przykazaniem wykonywanym poza jego ciałem. „Uspokoił się” – to znaczy, że również w takim stanie upadku pozostaje związany z przykazaniami Świętego, błogosławiony On.
To może dać mu punkt wyjścia do budowy gmachu świętości, i by mógł powiedzieć swojemu ciału: „Nie możesz doprowadzić mnie do całkowitej rozpaczy!”. I to mimo tego, że pragnienia jego ciała mówią mu: „Czy nie widzisz, że jesteś całkowicie oderwany od wszystkiego, co dotyczy Tory i przykazań, i że nie masz nawet najmniejszego pragnienia? A skoro tak, to jak możesz jeszcze marzyć o rzeczywistości, w której Stwórca przybliży cię bardziej niż innych? Czy nie widzisz, że jesteś gorszy od innych?! Skąd wziąłeś tyle bezczelności, by myśleć, że On przybliży cię do prawdziwej drogi – do oddawania bez żadnego otrzymywania, i to w czasie, gdy widzisz, że nawet przy zajmowaniu się Torą i przykazaniami lo liszma twoje ciało się nie zgadza?!”.
Odpowiedź na to jest taka: Stwórca celowo pozostawił przykazanie na twoim ciele, abyś mógł pokazać, że wciąż jest coś, co łączy cię ze Stwórcą – przykazanie obrzezania, którego nie możesz unieważnić. To właśnie oznacza, że „żaden odrzucony nie pozostanie od Niego odrzucony”, lecz wszyscy zbliżą się do Stwórcy. Dlatego człowiek się uspokoił i zaczął budować całe swoje poznanie na obrzezaniu swojego ciała.
I to właśnie jest obrzezanie, które dane zostało ósmego dnia, ponieważ Bina nazywana jest „ósmą”, i jest to stan zakrytych chasadim, czyli „ponad wiedzę”.
[1] Przyp. tłum. Wyrażenie al ha-szminit (na ósmą) pochodzi z nagłówka psalmu (Pisma, Psalmy, 12:1). Przytoczone przez Rabasza objaśnienie talmudyczne odnosi je do obrzezania w ósmym dniu życia.