Powiedział Rejsz Lakisz: „Ogień Gehinomu (piekła) nie ma władzy nad przestępcami Israela. I widać to po złotym ołtarzu: na nim było tylko tyle złota, co grubość złotego dinara, a jednak przez lata powietrze nie miało nad nim władzy. Tym bardziej przestępcy Israela, którzy pełni są przykazań jak granat. Jak powiedziano: «jak cząstka granatu – twoja skroń». Należy czytać nie «twoja skroń», ale «pusto w tobie»[1], którzy są pełni przykazań jak granat” (Talmud, koniec traktatu Chagiga).

Przede wszystkim trzeba wyjaśnić, względem kogo grzeszą „przestępcy Israela”:

  1. Czy być może względem Tory?
  2. Czy może są nazywani przestępcami Israela względem całego Israelu?
  3. A może są przestępcami względem samego siebie – i to on sam widzi siebie i czuje się przestępcą Israela?

Bo w prostym rozumieniu trudno pojąć – jak można być jednocześnie pełnym przykazań jak granat i zarazem być przestępcą Israela.

Jeśli przyjmiemy, że mówi się o samym człowieku, można wyjaśnić to w następujący sposób: mimo że człowiek pełen jest przykazań jak granat, widzi, że nadal pozostaje przestępcą Israela. Słowo „granat” (rimon) należy wywieść od słowa „oszustwo” (ramaut), czyli człowiek widzi, że oszukuje samego siebie. Innymi słowy, widzi, że jest pełen przykazań jak granat i nie jest w stanie dodać nawet jednego więcej.

I dla niego jest jasne, że według włożonego wysiłku już dawno powinien był zasłużyć na kategorię Israel, czyli jaszar-El – „prosto do Stwórcy”, to znaczy – poziom, na którym wszystkie swoje czyny wykonuje dla Stwórcy. Ale gdy spojrzy na siebie krytycznie, uświadamia sobie, że oszukuje samego siebie, a główną przyczyną, która go pobudza do wypełniania Tory i przykazań, jest egoizm, a nie pragnienie sprawienia przyjemności Stwórcy.

Ale tylko takie pragnienie nazywa się jaszar-El, ponieważ cała praca wykonywana przez człowieka kieruje się prosto ku Stwórcy. A widząc, że całą swoją pracę wykonuje z intencją otrzymywania, człowiek uświadamia sobie, że jest przestępcą względem Israela. Przecież nie chce, by cała jego praca była skierowana w górę, ku oddawaniu Stwórcy, a chce, by pozostała w dole, w kategorii „otrzymywania”.

I to związane jest z tym, że otrzymujący uważany jest za niższego w znaczeniu, podczas gdy dający – za wyższego w znaczeniu. To rozróżnienie wynika z duchowego korzenia, który polega na tym, że Stwórca daje, i dlatego nazywany jest „Wyższym”, a stworzenia otrzymują od Stwórcy – i nazywane są „niższymi w znaczeniu”.

W ten sposób, jeśli człowiek pracuje dla otrzymywania, mówi się, że pragnie, aby jego wysiłki w wypełnianiu Tory i przykazań pozostały w dole, czyli w kategorii „otrzymywania”. I taki człowiek nazywa się przestępcą Israela. Ponieważ zamiast służyć Stwórcy, pragnąc pracować dla oddania Jemu, ten człowiek robi dokładnie odwrotnie: chce, aby to Stwórca służył człowiekowi. Jak powiedzieli mędrcy: nic nie jest dane za darmo, a zapłata, tak jak w świecie materialnym, zależy od włożonego wysiłku. Tak i człowiek chce podejmować wysiłki i pracować dla Stwórcy pod warunkiem, że Stwórca zapłaci mu za jego trud. A inaczej, czyli bez wynagrodzenia, nie ma w nim sił, by wykonać choćby najmniejszy ruch.

O tym powiedzieli nasi mędrcy: „Nie można zobaczyć prawdy, dopóki człowiek nie zasłuży na światło”. Człowiek, który widzi, jak wiele przykazań wypełnia i jak bardzo pełen jest prawych czynów, nie widzi żadnej możliwości, by zrobić cokolwiek więcej, co przywiodłoby go do kategorii Israel, czyli Jaszar-El[2], do takiego stanu, w którym wszystkie jego działania skierowane są wyłącznie do Stwórcy. Ale nie widzi on sposobu, by osiągnąć to samodzielnie, bez pomocy z góry. A człowiek sam z siebie nie może tego osiągnąć.

A zatem widzimy, że dzięki przykazaniom, które wypełniał, człowiek zobaczył prawdę. Jeśli wcześniej oszukiwał siebie i myślał, że potrafi sam zdobyć siły do pracy „dla oddania” (al menatlehaszpia) – teraz doszedł do jasnego uświadomienia, że tak nie jest.

I to, co powiedział RejszLakisz: „Nawet ci, którzy są pustkami w tobie, pełni są przykazań jak granat”, możemy wyjaśnić w następujący sposób. Pomimo że są pełni przykazań, i tak czują się puści, ponieważ widzą, że przypominają granat, jak powiedziano: „Wołałem do przyjaciół moich, ale oni mnie oszukali” (MegilatEicha, 1). To znaczy widzą, że należą do kategorii „oszustwo” (granat – rimon, oszust – merame), i rozumieją, że całą swoją pracę wykonują dla siebie, a nie dla Stwórcy. Ale co może doprowadzić człowieka do takiego wniosku?

Trzeba powiedzieć, że właśnie fakt, że jest pełen przykazań, pomaga mu wyjść z iluzji i zrozumieć, że nie może dojść do kategorii Israel, i że jest przestępcą Israela. A zatem człowiek nie może prawdziwie ocenić swojego duchowego poziomu, dopóki nie napełni się przykazaniami. I wtedy widzi, że do tej pory otoczony był oszustwem i teraz znajduje się na poziomie przestępców Israela. Z drugiej strony, „bez przykazań” oznacza „bez światła”, a bez niego człowiek nie może zobaczyć Prawdy, że aby osiągnąć kategorię Israel, potrzebuje pomocy Stwórcy.

Jednak trzeba mieć na uwadze następujące. Jak powiedziano: „Człowiek, pełen przykazań, widzi, że przypomina granat”. Ale zakłada to jeden warunek, mianowicie, że chodzi o człowieka, który szuka prawdy. I to o nim powiedziano, że człowiek szukający prawdy nie może jej zobaczyć, dopóki nie napełni się przykazaniami. Dlatego tutaj trzeba zastosować podejście dwutorowe.

Z jednej strony człowiek powinien wykonywać Torę i przykazania na miarę swoich sił i nie zastanawiać się, czy kroczy drogą prawdy. I dopiero potem nadchodzi czas analizy, ale w żadnym wypadku nie podczas wykonywania Tory i przykazań. Ponieważ w czasie wykonywania Tory i przykazań człowiek powinien czuć doskonałość (szlemut).

Jak powiedzieli mędrcy (Talmud, traktat Pesachim, 50): „Zawsze niech człowiek zajmuje się Torą i przykazaniami, bo z «dla siebie» (lo liszma) przychodzi się do «dla Stwórcy» (liszma)”. I dlatego w tym momencie nie ma znaczenia, w jaki sposób wykonuje Torę i przykazania, ponieważ w każdym razie wykonuje to, co nakazali mędrcy. Ale po tym człowiek jest zobowiązany przeanalizować, czy jego działania były dla Stwórcy, czy też była w nich domieszka czegoś innego. I tak, kierując się tymi dwoma zasadami, człowiek może dojść do kategorii „podobny do granatu”.

W świetle tego rozważmy słowa naszych mędrców z Talmudu (traktat AwodaZara, s. 17):„Gdy zostali pojmani Rabbi Eliezer ben Parta i Rabbi ChaninabenTeradion, powiedział mu Rabbi Chanina: «Biada mi, że przestąpiłem tylko jedno, i nie zostałem uratowany, podczas gdy ty zajmowałeś się Torą i dobroczynnością (gmilutchasadim), a ja tylko Torą». I jak powiedziano u Rawa Huny: «Każdy, kto zajmuje się wyłącznie Torą – to tak, jakby nie miał Stwórcy», jak jest powiedziane (Pisma, DibreihaJamim, 15): «I przez wiele dni Israel był bez prawdziwego Boga, bez pouczającego kapłana i bez Tory». Co to znaczy: bez prawdziwego Boga? To znaczy, że każdy, kto zajmuje się wyłącznie Torą – to tak, jakby nie miał Stwórcy”.

Trzeba zrozumieć: co znaczy, że jeśli nie zajmuje się dobroczynnością – to jakby nie miał Stwórcy? I dlaczego właśnie przykazanie dobroczynności jest tak szczególnie wyróżnione? Czyż nie ma innych przykazań, które należy wypełniać? Dlaczego więc właśnie brak dobroczynności sprawia, że mówi się o człowieku, że „nie ma prawdziwego Stwórcy”? Czyżby to po samym uczynku dobroczynności można było poznać, czy Tora, którą uczy się człowiek, pochodzi od „prawdziwego Stwórcy”?

Uczymy się, że cała nasza praca ukierunkowana jest na podobieństwo się do Stwórcy i osiągnięcie stanu zwanego: „Jak On jest miłosierny – tak i ty bądź miłosierny”. Dlatego podczas studiowania Tory człowiek nie powinien analizować, „czyją Torę studiuje” – wtedy może uczyć się nawet lo liszma (nie dla Stwórcy), bo studiowanie Tory nawet lo liszma nadal liczy się jako spełnianie przykazania. Jak powiedzieli nasi mędrcy: „Zawsze niech człowiek zajmuje się Torą i przykazaniami, nawet lo liszma, bo z lo liszma przychodzi się do liszma (dla Stwórcy)”.

Ale kiedy człowiek analizuje swój stan z punktu widzenia podobieństwa właściwości do Stwórcy – sprawdzając, jak daleko oddalił się od egoizmu i na ile przybliżył się do miłości bliźniego – powinien zrozumieć, że przede wszystkim musi sprawdzić swoje chesed – miłosierdzie. Ile z siebie daje dla miłosierdzia, ile wysiłku w to wkłada? I jak często myśli o różnych drogach, by dojść do podobieństwa właściwości? Bo nie ma dla niego innej drogi, by wejść na ścieżkę prawdy.

Dlatego dochodzimy do wniosku, że „nie ma on prawdziwego Stwórcy”, ponieważ, jak wyjaśniono w Talmudzie Dziesięciu Sfirot, prawda (emet) to siódma naprawa z trzynastu napraw zarostu (dikna). A Baal Sulam wyjaśnia w komentarzu Or Pnimi, że wtedy – czyli podczas siódmej naprawy zarostu – objawia się właściwość Stwórcy, który stworzył świat, aby nasłodzić stworzenia. Objawia się światło Hochma, światło celu stworzenia, i wszystkie stworzenia zaczynają czuć dobro i nasłodzenie. I wszystkie stworzenia wyraźnie pojmują, że cel – to istota prawdy.

Zatem wynika z tego, że jeśli człowiek nie zajmuje się dobroczynnością (gmilutchasadim), poprzez którą dochodzi się do miłości bliźniego – nie może on uzyskać naczyń oddawania (kelim de-aszpaa), kelim, w które można przyjąć wyższe światło. A wtedy nie jest w stanie otrzymać dobra i nasłodzenia, które stanowią cel stworzenia. jak powiedziano: „Stwórca stworzył stworzenie, aby je nasłodzić”.

I o takim stanie człowieka mówi się, że „nie ma prawdziwego Stwórcy”, to znaczy, że prawda o sterowaniu Stwórcy, która polega na nasłodzeniu stworzeń, nie stanowi dla niego prawdy. Wynika z tego, że prawda możliwa jest tylko przez zajmowanie się dobroczynnością. Ale bez Tory człowiek nie może wiedzieć, jaki jest jego stan, bo bez światła niczego nie można dostrzec.

Aby człowiek zobaczył, że należy do przestępców Israela, musi być pełen przykazań, zarówno przykazań nauki Tory, jak i pozostałych. I człowiek powinien poddać się analizie dopiero po tym, jak przeznaczy określony czas na wykonywanie Tory i przykazań, ponieważ nie wolno mu prowadzić analizy podczas wykonywania pracy, a tylko po jej zakończeniu.


[1]Po hebrajsku „rejkatech” należy czytać zamiast „rakatech” – czyli twoi przestępcy.

[2]Hebr. „prosto do Stwórcy”; po hebrajsku „Israel” i „Jaszar-El” to jedno i to samo słowo.