Powiedział Rejsz Lakisz: „Ogień gehinom nie panuje nad przestępcami Israela – wynika to tym bardziej z porównania ze złotym ołtarzem itd. Przestępcy Israela są pełni przykazań jak granat, jak napisano: «Jak cząstka granatu twoja skroń». Nie czytaj «twoja skroń», lecz: «Nawet puści pośród ciebie są pełni przykazań jak granat»[1] – tym bardziej [ogień nad nimi nie panuje]” (Chagiga, 27a).
Przede wszystkim trzeba wyjaśnić, względem kogo nazywani są „przestępcy Israela”:
- Czy być może względem Tory?
- Czy może są nazywani przestępcami Israela względem całego Israela?
- A może chodzi o samego człowieka – to on sam widzi i odczuwa siebie jako przestępcę Israela?
Bo w prostym rozumieniu trudno pojąć – jak można być jednocześnie pełnym przykazań jak granat i zarazem być przestępcą Israela.
Jeśli przyjmiemy, że mówi się o samym człowieku, można wyjaśnić to w następujący sposób: mimo że człowiek pełen jest przykazań jak granat, widzi, że nadal pozostaje przestępcą Israela. Słowo „granat” (rimmon רמון) można tu odczytać w nawiązaniu do słowa „oszustwo” (ramaut רמאות), czyli człowiek widzi, że oszukuje samego siebie. Innymi słowy, widzi, że jest pełen przykazań jak granat i nie jest w stanie dodać nawet jednego więcej.
I dla niego jest jasne, że według włożonego wysiłku już dawno powinien był zasłużyć na kategorię Israel, czyli jaszar-El (ישר-אל) – „prosto do El”, czyli poziom, na którym wszystkie swoje czyny wykonuje dla Stwórcy. Ale gdy spojrzy na siebie krytycznie, uświadamia sobie, że oszukuje samego siebie, a główną przyczyną, która go pobudza do wypełniania Tory i przykazań, jest egoizm, a nie pragnienie sprawienia przyjemności Stwórcy.
Ale tylko takie pragnienie nazywa się jaszar-El, ponieważ cała praca wykonywana przez człowieka kieruje się prosto ku Stwórcy. A widząc, że całą swoją pracę wykonuje z intencją otrzymywania, człowiek uświadamia sobie, że jest przestępcą względem Israela. Przecież nie chce, by cała jego praca była skierowana w górę, ku oddawaniu Stwórcy, a chce, by pozostała w dole, w kategorii „otrzymywania”.
I to związane jest z tym, że otrzymujący uważany jest za niższego w znaczeniu, podczas gdy dający – za wyższego w znaczeniu. To rozróżnienie wynika z duchowego korzenia, który polega na tym, że Stwórca daje, i dlatego nazywany jest „Wyższym”, a stworzenia otrzymują od Stwórcy – i nazywane są „niższymi w znaczeniu”.
W ten sposób, jeśli człowiek pracuje dla otrzymywania, mówi się, że pragnie, aby jego wysiłki w wypełnianiu Tory i przykazań pozostały w dole, czyli w kategorii „otrzymywania”. I taki człowiek nazywa się przestępcą Israela. Ponieważ zamiast służyć Stwórcy, pragnąc pracować dla oddania Jemu, ten człowiek robi dokładnie odwrotnie: chce, aby to Stwórca służył człowiekowi. Jak powiedzieli mędrcy: nic nie jest dane za darmo, a zapłata, tak jak w świecie materialnym, zależy od włożonego wysiłku. Tak i człowiek chce podejmować wysiłki i pracować dla Stwórcy pod warunkiem, że Stwórca zapłaci mu za jego trud. A inaczej, czyli bez wynagrodzenia, nie ma w nim sił, by wykonać choćby najmniejszy ruch.
Ale jak człowiek może zobaczyć prawdę: że oszukuje samego siebie co do jakości celu i nie jest zdolny wykonywać świętej pracy na drodze prawdy? Nasi mędrcy powiedzieli, że nie można zobaczyć prawdy, zanim ma się światło. Człowiek widzi, że wykonuje wiele przykazań i jest pełen czynów. Nie widzi żadnej możliwości wykonania dalszych czynów, które pomogłyby mu stać się „Israel”, czyli [działać] „tylko dla Stwórcy”[2], bez żadnej potrzeby miłości do siebie. Nie widzi też, aby kiedykolwiek miał dojść do tego własnymi siłami, bez pomocy z niebios. Nie leży to w mocy człowieka.
A zatem widzimy, że dzięki przykazaniom, które wypełniał, człowiek zobaczył prawdę. Jeśli wcześniej oszukiwał siebie i myślał, że potrafi sam zdobyć siły do pracy „dla oddania” (al menat lehaszpia) – teraz doszedł do jasnego uświadomienia, że tak nie jest.
Słowa „Nawet puści pośród ciebie są pełni przykazań jak granat” można wyjaśnić tak: choć są pełni przykazań, odczuwają siebie jako pustych, ponieważ widzą, że są „jak granat”. Jest to nawiązanie do słów: „Wołałam do moich ukochanych, lecz oni mnie oszukali”[3] [Pisma, Ejcha, 1:19], czyli do oszustwa. Cała ich praca w Torze i przykazaniach służyła bowiem ich własnemu pożytkowi, a nie pożytkowi Stwórcy. Co sprawiło, że to rozpoznali?
Trzeba powiedzieć, że właśnie fakt, że jest pełen przykazań, pomaga mu wyjść z iluzji i zrozumieć, że nie może [samodzielnie] dojść do kategorii Israel, i że jest przestępcą Israela. A zatem człowiek nie może prawdziwie ocenić swojego duchowego poziomu, dopóki nie napełni się przykazaniami. I wtedy widzi, że do tej pory otoczony był oszustwem i teraz znajduje się na poziomie przestępców Israela. Z drugiej strony, „bez przykazań” oznacza „bez światła”, a bez niego człowiek nie może zobaczyć prawdy, że aby osiągnąć kategorię Israel, potrzebuje pomocy Stwórcy.
Jednak trzeba mieć na uwadze następujące. Jak powiedziano: „Człowiek, pełen przykazań, widzi, że przypomina granat”. Ale zakłada to jeden warunek, mianowicie, że chodzi o człowieka, który szuka prawdy. I to o nim powiedziano, że człowiek szukający prawdy nie może jej zobaczyć, dopóki nie napełni się przykazaniami. Dlatego tutaj trzeba zastosować podejście dwutorowe.
Z jednej strony człowiek powinien wykonywać Torę i przykazania na miarę swoich sił i nie zastanawiać się, czy kroczy drogą prawdy. I dopiero potem nadchodzi czas analizy, ale w żadnym wypadku nie podczas wykonywania Tory i przykazań. Ponieważ w czasie wykonywania Tory i przykazań człowiek powinien czuć doskonałość (szlemut).
Jak powiedzieli mędrcy (Pesachim, 50b): „Zawsze niech człowiek zajmuje się Torą i przykazaniami lo liszma, bo z «dla siebie» (lo liszma) przychodzi się do «dla Stwórcy» (liszma)”. I dlatego w tym momencie nie ma znaczenia, w jaki sposób wykonuje Torę i przykazania, ponieważ w każdym razie wykonuje to, co nakazali mędrcy. Ale po tym człowiek jest zobowiązany przeanalizować, czy jego działania były dla Stwórcy, czy też była w nich domieszka czegoś innego. I tak, kierując się tymi dwoma zasadami, człowiek może dojść do kategorii „podobny do granatu”.
Zrozumiemy dzięki temu słowa naszych mędrców (Awoda Zara, 17b): „Uczono: gdy pojmano Rabbiego Eliezera ben Partę[4] i Rabbiego Chaninę ben Teradiona […] «Biada mi, że pojmano mnie za jedną rzecz, a nie zostanę ocalony. Ty bowiem zajmowałeś się Torą i czynieniem dobra, ja natomiast zajmowałem się tylko Torą». Zgodnie ze słowami rawa Huny, który powiedział: «Każdy, kto zajmuje się tylko Torą, jest podobny do kogoś, kto nie ma Eloah», jak napisano: «Przez wiele dni Israel był bez prawdziwego Elohim, bez pouczającego kapłana i bez Tory» [Pisma, Diwrej ha-Jamim II, 15:3]. Co znaczy «bez prawdziwego Eloah»? Powiedział raw Huna: «Każdy, kto zajmuje się tylko Torą, jest podobny do kogoś, kto nie ma Eloah»”.
Trzeba zrozumieć: dlaczego ktoś, kto nie zajmuje się czynieniem dobra, jest już podobny do kogoś, kto nie ma Eloah? Dlaczego właśnie przykazanie czynienia dobra, skoro są także inne przykazania, które należy wypełniać? Dlaczego właśnie w związku z czynieniem dobra mówi się: „bez prawdziwego Elohim”? Jak gdyby po czynieniu dobra można było rozpoznać, czy studiowana przez niego Tora jest „bez prawdziwego Elohim”.
Uczymy się, że cała nasza praca ukierunkowana jest na osiągnięcie równości właściwości ze Stwórcą i osiągnięcie stanu zwanego: „Jak On jest miłosierny – tak i ty bądź miłosierny”. Dlatego podczas studiowania Tory człowiek nie powinien analizować, „czyją Torę studiuje” – wtedy może uczyć się nawet lo liszma (nie dla Stwórcy), bo studiowanie Tory nawet lo liszma nadal liczy się jako spełnianie przykazania. Jak powiedzieli nasi mędrcy: „Zawsze niech człowiek zajmuje się Torą i przykazaniami, nawet lo liszma, bo z lo liszma przychodzi się do liszma (dla Stwórcy)”.
Kiedy jednak człowiek sprawdza swój stan pod względem równości właściwości – jak bardzo oddalił się już od miłości do siebie i jak bardzo zbliżył się do miłości bliźniego – jest to sprawa „przylgnięcia do Jego właściwości”. Dlatego podkreśla się, że zasadnicze rozpoznanie polega na sprawdzeniu siebie we właściwości hesed: jak bardzo się nią zajmuje, ile wysiłku w nią wkłada i jakie sposoby oraz środki obmyśla, aby osiągnąć równość właściwości. W przeciwnym razie nie dojdzie do drogi prawdy.
Wtedy okazuje się więc, że nie ma „prawdziwego Elohim”. „Prawda” oznacza bowiem to, co wyjaśniono w TES (cz. 13, opis siódmego z trzynastu naprawień dikna): „Siódme z trzynastu naprawień dikna nazywa się «i prawda»”. Komentarz Or pnimi wyjaśnia: „Wtedy objawia się właściwość Świętego, błogosławiony On, który stworzył świat z zamiarem obdarzenia swoich stworzeń dobrem. Objawia się bowiem światło Hochma, światło celu stworzenia. Wszyscy odczuwają dobro i nasłodzenie i wówczas wszyscy mówią z jasną wiedzą, że jest to «prawda» – w odniesieniu do celu”.
Z tego wynika, że jeśli człowiek nie zajmuje się czynieniem dobra, które jest sgulą dojścia do miłości bliźniego, nie osiągnie dzięki temu kelim oddawania. Tylko do tych kelim przyciąga się wyższą obfitość. Jeśli nie ma kelim oddawania, nie może osiągnąć dobra i nasłodzenia, które Święty, błogosławiony On, stworzył, aby obdarzyć swoje stworzenia dobrem.
Ten stan człowieka nazywa się „bez prawdziwego Elohim”. Oznacza to, że prawdziwość Jego sterowania – obdarzanie stworzeń dobrem – nie jest dla niego, uchowaj Boże, prawdą. To można osiągnąć właśnie przez zajmowanie się czynieniem dobra. Jednak bez Tory nie można poznać swojego stanu, ponieważ bez światła niczego nie widać. Aby człowiek zobaczył, że należy do przestępców Israela, musi być pełen przykazań, zarówno przykazań nauki Tory, jak i pozostałych. I człowiek powinien poddać się analizie dopiero po tym, jak przeznaczy określony czas na wykonywanie Tory i przykazań, ponieważ nie wolno mu prowadzić analizy podczas wykonywania pracy, a tylko po jej zakończeniu.
[1] Przyp. tłum. Werset: Pisma, Szir ha-Szirim, 6:7. Rakatech (רקתך), „twoja skroń”, zostaje odczytane przez podobieństwo brzmienia jako rekanin szebach (ריקנין שבך), „puści pośród ciebie”. Nie znaczy to dosłownie „twoi przestępcy”.
[2]Przyp. tłum. Autor odczytuje Israel (ישראל) jako jaszar-El (ישר-אל), „prosto do El”. Zapis wykorzystuje te same litery w tej samej kolejności, dzieląc je na dwa człony; jest to wykładnia nazwy, nie jej zwykłe znaczenie słownikowe.
[3] Przyp. tłum. „Oszukali mnie” to ramuni (רמוני). Brzmienie tego słowa autor zestawia z rimmon (רמון), „granat”. Powraca w ten sposób do obrazu człowieka pełnego przykazań, który rozpoznaje własne samooszustwo.
[4] Przyp. tłum. W hebrajskiej kopii artykułu imię zapisano jako Eliezer; w tekście Awoda Zara, 17b występuje Eleazar. Zachowano brzmienie artykułu.