„Przyjdź do faraona”. Trudność polega na tym, że należałoby powiedzieć „Idź do faraona”. Zohar wyjaśnia (parsza Bo, komentarz Sulam, p. 36): „Wprowadził Moszego, komnatę za komnatą, do jednego potężnego, wyższego potwora. Gdy Święty, błogosławiony On, zobaczył, że Mosze się boi, powiedział: «Oto Ja przeciw tobie, faraonie, królu Egiptu, wielki potworze, spoczywający pośród swoich rzek». To Święty, błogosławiony On, musiał prowadzić z nim wojnę, a nie ktoś inny, jak powiedziano: «Ja jestem AWAJa», co objaśniono: «Ja, a nie posłaniec»”. Zatem „przyjdź” oznacza: obaj razem[1].
I aby wyjaśnić to w pracy dla Stwórcy, przede wszystkim trzeba wiedzieć, czego wymagamy w zamian za to, że zajmujemy się Torą i przykazaniami. Czego wymagamy w zamian za to? I to powinno być dla nas jasne, abyśmy mogli zrozumieć, że warto zrezygnować z materialnych nasłodzeń ciała, jeśli widzimy, że przeszkadzają one w osiągnięciu wyższego celu, który to właśnie jest tym, czego wymagamy w zamian za zajmowanie się Torą i przykazaniami. Przez zajmowanie się Torą i przykazaniami mamy otrzymać ten wzniosły cel, będący zapłatą za rezygnację z materialnych przyjemności.
Dlatego trzeba wiedzieć, że zasadnicza nagroda, którą pragniemy otrzymać za wypełnianie Tory i przykazań, to przylgnięcie do Stwórcy, co oznacza podobieństwo do Niego we właściwościach, stan „i przylgnąć do Niego”.
Jak powiedzieli mędrcy (Talmud, Bawa Batra, 16a): „Święty, błogosławiony On, stworzył zły początek i stworzył dla niego Torę jako przyprawę[2]”. To jest bowiem kli, w którym można otrzymać cel stworzenia, nazywany „czynieniem dobra stworzeniom” oraz „objawieniem Jego boskości stworzeniom w tym świecie”, jak napisano w zbiorze Dar Tory (artykuł Istota mądrości kabały, ustęp „Wokół czego skupia się ta mądrość”, akapit zaczynający się od słów „Aby udzielić zadowalającej odpowiedzi”).
Wiadomo, że główna praca, to praca nad przygotowaniem kli, a napełnienie, którym jest obfitość napływająca do kli, przychodzi ze strony wyższego, jako Jego: „pragnienie czynienia dobra stworzeniom”.
Ze strony wyższego nie ma oczywiście żadnej przeszkody w obdarzaniu nas. Wszystkie odczuwane przez nas braki wynikają z tego, że nie mamy kelim do otrzymania obfitości. Nasze kelim pochodzą bowiem z rozbicia. Wskutek rozbicia kelim w świecie Nekudim powstały klipot, będące właściwością otrzymywania po to, by otrzymywać.
Rozbicie w duchowym wyjaśnia się na przykładzie rozbicia naczynia w naszym świecie: jeśli nalewać jakiś napój do rozbitego naczynia, to wypłynie on z niego. Tak samo i w duchowym, jeśli wkrada się do kli myśl, pragnienie „otrzymywać dla siebie”, to obfitość wychodzi do sił zewnętrznych, czyli poza świętość.
„Świętość” oznacza „dla Stwórcy”, a to, co poza tym, nazywa się sitra achra – drugą stroną wobec świętości. Dlatego mówi się, że świętość to „obdarzanie”, a nieczystość to „otrzymywanie”. Ponieważ urodziliśmy się po rozbiciu, nasze pragnienie jest siłą rzeczy wyłącznie pragnieniem otrzymywania. Nie można więc dać nam obfitości, gdyż z pewnością wszystko trafi na stronę sitra achra.
I to cała przyczyna tego, że jesteśmy oddaleni od otrzymania tego dobra i nasłodzenia, które Stwórca przygotował dla nas, ponieważ wszystko, cokolwiek by nam nie dał, pójdzie na marne. I powiedzieli mędrcy: „Kto jest głupcem? Ten, kto traci to, co mu dane”.
Stąd wynika, że przyczyną tego, że głupiec traci, jest to, że jest głupcem. Ale dlaczego głupiec musi stracić, a u mądrego pozostaje to, co mu dane, i nie traci on?
Trzeba wyjaśnić, że głupcem nazywa się ten, kto niezmiennie pozostaje w swojej naturze, którą jest miłość własna, i nie szuka wszelkich sposobów i forteli, by wyjść z egoistycznego pragnienia otrzymywania.
I chociaż ma on wiele środków i sposobów, by wyjść ze swojej natury, pozostaje „nagim”, jak w dniu swojego narodzenia, bez innego „odzienia”, które nazywa się „pragnieniem oddawania”, w które to odzienie „oddawania” może obłóczyć to dobro i nasłodzenie, które jest mu przeznaczone.
Ale bywa, że człowiek zaczyna pracę oddawania i tłumaczy ciału, że cały cel pracy – to otrzymać kelim obdarzania. Jednak po wszystkich sporach, które ma z ciałem, ono mówi mu: „Jak możesz zmienić swoją naturę po tym, jak Stwórca stworzył ją taką, skoro całe stworzenie, określane jako «coś z niczego», to tylko pragnienie otrzymywania? Jak śmiesz mówić, że możesz zmienić naturę stworzoną przez Stwórcę?!”.
I na to powiedziano: „Przyjdź do faraona”, czyli pójdźmy razem. Ja też idę z tobą po to, abym to Ja zmienił twoją naturę. I chcę jednego: żebyś poprosił Mnie o to, bym pomógł ci zmienić naturę, aby przemienić ją z pragnienia otrzymywania w pragnienie oddawania. Jak powiedzieli mędrcy (Talmud, Suka, 52b): „Zły początek człowieka przeważa nad nim każdego dnia, i gdyby Święty, błogosławiony On, mu nie pomagał, nie byłby w stanie poradzić sobie z nim”.
Ale i to trzeba zrozumieć: Po co Stwórca potrzebuje, by Go proszono? Przecież to właściwe tylko człowiekowi z „ciała i krwi”, który pragnie uznania, by proszono go, by proszący wiedział, że to właśnie ten człowiek mu pomógł. Ale jak można coś takiego powiedzieć o Stwórcy?
Zgodnie z zasadą „nie ma światła bez kli”, czyli nie może zaistnieć napełnienie, jeśli wcześniej nie było odczucia braku, ponieważ dopóki nie ma braku w czymś, to jeśli da się człowiekowi tę rzecz, nie odczuje w niej smaku i nie będzie umiał jej docenić. A jeśli nie może ocenić jej wagi, nie będzie się też starał, by jej nie ukradziono. Są bowiem ludzie, którzy rozumieją wartość tej rzeczy i mu ją zabiorą.
Dlatego człowiek musi prosić Stwórcę o pomoc: aby, gdy otrzyma pewne świecenie z góry, umiał je chronić przed odebraniem przez siły zewnętrzne, które znają wartość świecenia świętości.
A prawdziwa prośba zaczyna się właśnie wtedy, gdy człowiek widzi, że sam nie może sobie pomóc, wtedy wie już na pewno, że nie ma innej możliwości, jak tylko prosić Stwórcę, by mu pomógł, bo inaczej pozostanie oddzielony od świętości i nie będzie miał żadnej możliwości wyjścia ze stanu miłości własnej. Dlatego, gdy Stwórca mu pomaga, już wie, że to wielka wartość i trzeba bardzo uważać, by nie została mu ona odebrana przez siły zewnętrzne.
Jak mówi Ari (TES, część 7, p. 18): „To jest tajemnica pogoni złego początku i sitra achra[3] za sprawiedliwymi, aby doprowadzić ich do grzechu i przywrzeć do świętości, ponieważ poza nią nie mają żywotności. Gdy przybywa dobra i świętości, przybywa im życia. Nie dziw się więc odtąd, dlaczego zły początek ściga człowieka, aby doprowadzić go do grzechu. Zrozum to”.
Dlatego, aby człowiek potrafił się uchronić i nie utracić tego, co zostało mu dane, musi wcześniej włożyć wielki wysiłek, ponieważ to, co przychodzi do człowieka przez trud, powoduje, że bardziej się tego strzeże, by nie utracić zdobytego.
Ale w czasie pracy, kiedy człowiek widzi, że praca wciąż jest daleka od ukończenia, czasem ucieka z pola walki i popada w rozpacz, a wtedy potrzebuje dodatkowego wzmocnienia by wierzyć w Stwórcę, że Stwórca mu pomoże. A to, że pomoc jeszcze nie nadeszła, oznacza, że jeszcze nie dał takiej ilości i jakości wysiłku, jaka jest niezbędna, by przygotować brak, aby później móc otrzymać napełnienie.
Jak napisano w Przedmowie do TES, p. 18: „A jeśli ktoś zajmował się Torą i nie zdołał wyzbyć się złego początku – to albo z powodu niedostatecznego starania, by dać niezbędny w nauce Tory trud i wysiłek, jak powiedziano: «Nie trudziłem się, a znalazłem – nie wierz», albo być może – dał wymaganą ilość wysiłku, lecz zaniedbał jakość”.
Dlatego: „Przyjdź do faraona” – trzeba to trzymać w sercu i wierzyć w to we wszystkich stanach, nawet tych najgorszych. Nie odchodzić od pracy, ale zawsze ufać Stwórcy, że On może pomóc człowiekowi, kiedy będzie potrzeba, zarówno w małej pomocy, jak i wielkiej.
I, mówiąc wprost, ten, kto rozumie, że potrzebuje wielkiej pomocy od Stwórcy, ponieważ jest gorszy od wszystkich ludzi, ten bardziej nadaje się, by jego modlitwa została przyjęta, jak powiedziano (Pisma, Psalmy 34:19): „Bliski jest AWAJa skruszonym sercem, a złamanych na duchu wybawia”.
Dlatego człowiek nie ma żadnego powodu, by mówić, że nie nadaje się do tego, by Stwórca go przybliżył, lecz przyczyną jest jego opieszałość w pracy. Ale człowiek powinien zawsze trwać w przezwyciężaniu i nie dopuszczać do umysłu myśli rozpaczy. I to, jak powiedzieli mędrcy (Talmud, Brachot, 10a): „Nawet gdy ostry miecz spoczywa na jego szyi, niech nie rezygnuje z proszenia o miłosierdzie”, jak powiedziano (Pisma, Ijow, 13:15): „Choćby mnie zabił, będę w Nim pokładał nadzieję”.
A „miecz spoczywa na jego szyi” – czyli mimo że zło w człowieku, nazywane miłością własną, „spoczywa na jego szyi” i chce oderwać go od świętości, pokazując mu, że nie ma żadnej możliwości, by uwolnić się spod jego jarzma, wtedy człowiek powinien powiedzieć, że to, co się przed nim teraz ukazuje – to prawda, ale „nie zrezygnuje z proszenia o miłosierdzie”. To znaczy, że powinien wierzyć, że Stwórca może dać mu miłosierdzie – właściwość oddawania. Własnymi siłami człowiek nie jest w stanie wyjść spod władzy otrzymywania dla siebie, ale Stwórca, pomagając, bez wątpienia może go wyprowadzić. I to jest to, co napisano: „Ja jestem AWAJa, wasz Elohim, który wyprowadziłem was z ziemi Egiptu, aby być dla was Elohim”.
To wypowiadamy w Kriat Szma, będącym przyjęciem jarzma królestwa niebios. Powinniśmy wiedzieć, że Święty, błogosławiony On, wyprowadza człowieka spod władzy otrzymywania, nazywanego oddzieleniem, i wprowadza go w świętość. Wtedy spełni się „aby być dla was Elohim”: człowiek będzie w stanie „ludu Israel”, a nie „ludu ziemi”. Jak powiedzieli mędrcy (Talmud, Psachim, 118a): „Rabbi Jehoszua ben Lewi powiedział: Gdy Święty, błogosławiony On, powiedział pierwszemu człowiekowi: «Cierń i oset będzie ci rodzić», z jego oczu popłynęły łzy. Powiedział przed Nim: «Władco świata, czy ja i osioł będziemy jedli z jednego żłobu?». Gdy powiedział mu: «W pocie swego oblicza będziesz jadł chleb», od razu się uspokoił”.
Trzeba jednak zrozumieć zarzut pierwszego człowieka wobec działania Świętego, błogosławiony On: dlaczego ma jeść z osłem z jednego żłobu? Jest to zarzut słuszny, czego dowodem jest to, że Święty, błogosławiony On, dał mu radę, jak jeść chleb. Gdyby zarzut nie był słuszny, nie przyjąłby go. Trudno jednak zrozumieć słowa „ja i osioł będziemy jedli z jednego żłobu”. Czym bowiem człowiek się wyróżnia? Przecież mędrcy powiedzieli (Talmud, Sanhedryn, 38a): „Uczyli mędrcy: człowiek został stworzony w przeddzień szabatu, aby, jeśli ogarnie go pycha, powiedzieć mu: «Komar poprzedził cię w dziele stworzenia»”. Skoro komar go poprzedził, jaki jest sens zarzutu „ja i osioł będziemy jedli z jednego żłobu”? Należy wyjaśnić, że po grzechu upadł on do stanu miłości własnej i stał się podobny do osła, który rozumie tylko miłość własną. Dlatego „z jego oczu popłynęły łzy” i powiedział: „Ja i osioł będziemy jedli z jednego żłobu” – czyli z jednej właściwości, miłości własnej. Dlatego dano mu radę: „W pocie swego oblicza będziesz jadł chleb”, ponieważ chleb nazywa się pokarmem człowieka. To znaczy, że przez wysiłek określony słowami „w pocie swego oblicza będziesz jadł chleb”, będący pokarmem człowieka, wychodzi on ze stanu „ludu ziemi” i nazywa się wówczas „ludem Israel”, czyli jaszar-El (prosto do Stwórcy)[4].
A kiedy naród Israela był na wygnaniu w Egipcie, a Egipcjanami nazywa się naród podobny do osła – chodzi o samą miłość własną – dlatego wybawieniem Israela było to, że Święty, błogosławiony On, wyprowadził ich z Egiptu.
I to właśnie ku temu trzeba skierować swoje pragnienie przy przyjmowaniu jarzma królestwa niebios: „Ja jestem AWAJa, wasz Elohim, który wyprowadziłem was z ziemi Egiptu, aby być dla was Elohim”. Że właśnie z pomocą Stwórcy można wyjść z Egiptu i zasłużyć na właściwość „być dla was Elohim”.
[1] Przyp. tłum. Bo (בא – przyjdź) i lech (לך – idź) są rozkazami w liczbie pojedynczej. Autor interpretuje wybór „przyjdź” jako zapewnienie o wspólnym pójściu Stwórcy i Moszego; samo słowo bo nie znaczy gramatycznie „pójdźmy”.
[2] Przyp. tłum. Tawlin (przyprawa) jest obrazem działania Tory na zły początek.
[3] Przyp. tłum. sitra achra to skrót od sitra achra (inna strona), występujący tutaj w hebrajskim oryginale. Oznacza stronę przeciwną świętości.
[4] Przyp. tłum. Autor odczytuje nazwę Israel (ישראל) jako jaszar-El (ישר־אל – prosto do Stwórcy), rozdzielając jej zapis na dwie części. To objaśnienie kierunku dążenia w pracy duchowej. „Lud ziemi” odpowiada tutaj przeciwstawnej właściwości, związanej z miłością własną.