„Stwórca stworzył zły początek (jecerra)[1] i stworzył On Torę jako przyprawę do niego” (traktat BawaBatra, 16). Czym jest zły początek (jecerra) i czym jest przyprawa? Warto przypomnieć, że nawet w kuchni głównym elementem jest samo danie, a przyprawa jedynie nadaje mu smak. Jak więc można powiedzieć, że głównym jest zły początek, a Tora – to tylko przyprawa do niego?!

Wyjaśnienie tego tkwi w duchowym sensie tych pojęć. zły początek – to podstawowe pragnienie otrzymywania, egoizm, który Stwórca wszczepił w człowieka jako istotę stworzoną „z niczego” (jesz mi ajn). To właśnie to pragnienie stanowi główny materiał, z którego składa się cała istota człowieka – jego „naczynie”, jego kli. Bez niego nie ma miejsca na żadne nasłodzenie – nie ma „pojemności”, która mogłaby przyjąć światło, przyjemność, duchowe spełnienie.

Tora natomiast jest przyprawą, ponieważ nie niszczy złego początku, lecz go „przyprawia” – to znaczy, koryguje go, nadaje mu właściwy kierunek, uzdalnia do działania „dla Stwórcy”. Sama przyprawa nie ma sensu bez dania – bez pragnienia. Ale jeśli mamy tylko pragnienie, bez Tory, to mamy surowy, nieoczyszczony egoizm, który odcina człowieka od duchowości.

Dlatego mędrcy powiedzieli: „Stwórca stworzył zły początek, i stworzył Torę jako przyprawę do niego” – bo tylko dzięki Torze (światłu, które w niej zawarte) człowiek może naprawić swoje egoistyczne pragnienie i uczynić je godnym napełnienia – to znaczy obrócić je w dobry początek (jecer tow), czyli pragnienie obdarzania. Tora nie niszczy zły początek, lecz „przyprawia” go – to znaczy: uczy człowieka, jak z tym samym pragnieniem żyć „dla Nieba”.

Wychodzi na to, że Tora to przyprawa, czyli coś drugorzędnego? Przypomnijmy jeszcze jedno powiedzenie naszych mędrców: „Przykazania zostały dane tylko po to, by za ich pomocą oczyścić Israel” (Midrasz, Bereszit Raba). Czy zatem wynika z tego, że po oczyszczeniu Tora i przykazania nie będą już potrzebne?

Zacznijmy od wyjaśnienia, czym jest zły początek. Wiadomo, że celem stworzenia jest nasłodzić stworzenia. W tym celu Stwórca stworzył pragnienie otrzymywania przyjemności – czyli pragnienie nasłodzenia się. Aby wszystko, co stworzone, było doskonałe i pełne, stworzenia nie powinny odczuwać wstydu podczas otrzymywania przyjemności. Dlatego istnieje specjalna naprawa – otrzymywać nie dla siebie, lecz dla Stwórcy, by sprawić Mu przyjemność. Wtedy stworzenia nie będą odczuwać wstydu.

Ale co możemy dać Stwórcy, by On mógł z tego czerpać przyjemność? Stwórca przekazał nam przez Moszego Rabejnu, że daje nam sześćset trzynaście przykazań, które powinniśmy wypełniać, aby sprawić Mu tym przyjemność. Tylko wtedy Stwórca będzie mógł dać nam całe przygotowane dla nas nasłodzenie (z którego – jakby – sam również „cieszy się”).

Kli dolnego parcufa to pragnienie otrzymywania wyłącznie dla siebie (jecerra). I to pragnienie odcina człowieka od Stwórcy – przez co nie może on otrzymać nasłodzenia. Pragnienie otrzymywania nazywa się „złem”, ponieważ człowiek dla jego zaspokojenia gotów jest na wszystko. Wszystkie zniszczenia, morderstwa, kradzieże biorą się z pragnienia otrzymywania dla siebie.

Co więcej – pragnienie otrzymywania niszczy wszystko, co zbudowaliśmy duchowo. Nie jesteśmy w stanie osiągnąć stanu zgodnego z celem stworzenia – „nasłodzić stworzenia”. To właśnie przez obecność pragnienia otrzymywania nie możemy otrzymać tego nasłodzenia, które Stwórca chce nam dać.

Dzieje się tak dlatego, że pragnienie otrzymywania jest przeciwieństwem pragnienia obdarzania. Stwórca – jak wiadomo – to pragnienie obdarzania, my zaś chcemy tylko otrzymywać, nic nie oddając w zamian, a bez podobieństwa właściwości nie może być zjednoczenia. A więc pragnienie otrzymywania odcina nas od Stwórcy i od nasłodzenia, które On chce nam dać.

Niemniej jednak powinniśmy się cieszyć, że Stwórca przekazał nam przez Moszego informację, że jeśli będziemy przestrzegać Tory i przykazań z zamiarem sprawienia Mu przyjemności, to się naprawimy – i wtedy pojawi się podobieństwo, a następnie tożsamość właściwości między Nim a nami. Gdyby nie powiedział nam, że chce, byśmy sprawiali Mu przyjemność właśnie w ten sposób – przez obdarzanie – to nie wiedzielibyśmy, co mamy robić.

Przykład: wegetarianin, który jada tylko owoce i warzywa, zaprasza do siebie ważną osobę i chce przygotować dla niej obiad. Wegetarianin nie wie, z czego składa się obiad tego człowieka, który może obejmować wiele różnych potraw. Musi więc włożyć wiele wysiłku, by się dowiedzieć, co ten gość lubi jeść. Gdyby gość sam dał mu listę swoich ulubionych potraw – jakże ucieszyłby się gospodarz!

Tak i my powinniśmy się cieszyć, że Stwórca przekazał nam przez Moszego Rabejnu informację o tym, co sprawia Mu przyjemność (czyli – przestrzeganie Tory i przykazań). Teraz nie musimy wkładać wysiłku w domyślanie się, co może sprawić radość Stwórcy.

Gdy podczas przestrzegania Tory i przykazań mamy zamiar sprawić Mu przyjemność, obdarzyć Go – w ten sposób nabywamy podobieństwo właściwości do Niego, to znaczy stajemy się tacy jak On, jednoczymy się z Nim. Pojawia się pytanie – a po co Stwórcy nasza przyjemność, nasz dar? Odpowiedź: to potrzebne nie Jemu, lecz nam – byśmy nie odczuwali wstydu za nasłodzenie, które od Niego otrzymujemy.

Dlaczego Stwórca wybrał właśnie te 613 przykazań? Bo wiedział, że właśnie one pomogą nam wyjść spod władzy miłości do siebie i stać się altruistami, nabyć pragnienie obdarzania. To pragnienie jest dla nas nowe – nie jest zawarte w naszej pierwotnej naturze. I to jest wyjaśnienie słów naszych mędrców: „Stworzyłem zły początek – stworzyłem Torę jako przyprawę dla niego”.

Zatem wychodzi na to, że Tora i przykazania są jedynie środkiem do naprawy zła, czyli pragnienia otrzymywania. Ale po co będą potrzebne Tora i przykazania po tym, jak człowiek już naprawił swoje pragnienie otrzymywania dla siebie i nabył całkowicie nowe pragnienie – pragnienie otrzymywać, aby obdarzać?

Aby to zrozumieć, powinniśmy zwrócić się do „Przedmowy do księgi Zohar” (komentarz Sulam, s. 142, p. 1): „Przykazania Tory w języku Zoharu nazywane są «nakazami». Ale przykazania nazywane są również «radami». Każda rzecz ma swoją część zewnętrzną i wewnętrzną. Przygotowanie nazywa się częścią zewnętrzną, a poznanie – wewnętrzną”.

W Torze występują również takie pojęcia jak: „uczynimy” i „usłyszymy”. Kiedy wypełniamy Torę i przykazania na poziomie „uczynimy”, wtedy przykazania nazywane są „radami” – i to jest poziom zewnętrzny. Kiedy zaś zasługujemy na poziom „usłyszymy”, wtedy przykazania stają się „nakazami”.

Słowo „nakazy” (pkudim) w tym kontekście oznacza „depozyt” (pikadon). To znaczy, że w każde z sześciuset trzynastu przykazań „włożone” jest (czyli zawarte w nim) światło danego, określonego duchowegopoziomu w wyższych światach, które odpowiada określonej części duszy. W ten sposób człowiek osiąga poziom wewnętrznego poznania przykazań. I wtedy przykazania nazywane są „nakazami”.

Z tego wynika, że sześćset trzynaście przykazań daje nam dwie rzeczy:

1.W czasie przygotowania, gdy człowiek nadal znajduje się pod władzą swojego egoizmu – czyli pragnienia otrzymywania – w takim stanie człowiek nie ma żadnych sił, by zrobić cokolwiek dla innych. Człowiek w tym stanie jest odcięty od Stwórcy z powodu różnicy właściwości między nimi. I wtedy przykazania dają nam siły, by wyjść spod władzy egoizmu – i to nazywa się: „Stworzyłem złe początku (jecerra), stworzyłem Torę jako przyprawę do niego”. Obecnie sześćset trzynaście przykazań jest środkiem.

2.Po tym, jak człowiek zasługuje na stan liszma (dla Imienia Tory), podobieństwa właściwości ze Stwórcą – otwierają mu się tajemnice Tory, jak powiedziano w traktacie Awot: „Ten, kto uczy się Tory dla niej samej… otwierają mu się tajemnice Tory”. W takim stanie sześćset trzynaście przykazań staje się sześciuset trzynastoma organami jego duszy.

Każde przykazanie staje się naczyniem do otrzymania odpowiadającego mu światła. Jest to podobne do tego, co dzieje się w świecie materialnym: każda z przyjemności materialnych ma swój specyficzny smak – chleb ma swój, masło swój itd., mimo że wszystkie są tylko rodzajem pożywienia dla ciała. Tym bardziej w duchowości – każde przykazanie ma swój własny smak. I wtedy sześćset trzynaście przykazań przekształca się ze środka w cel, w istotę. W tym stanie Tora staje się Imionami Stwórcy.

W „Przedmowie do Talmudu Dziesięciu Sfirot” powiedziano: „Ale kiedy człowiek zasługuje na objawienie liku (Stwórcy)… mówi się o nim: «Nie ukryje się już twój Nauczyciel, i oczy twoje będą widzieć twego Nauczyciela» (Izajasz 30:20), ponieważ od tego momentu odziania Tory już nie zakrywają Nauczyciela, i On objawia się człowiekowi na wieczność, ponieważ Stwórca i Tora – to jedno”.

Wróćmy teraz do pytania, które powstało w związku ze słowami naszych mędrców: „Stworzyłem zły początek, stworzyłem Torę jako przyprawę do niego”. Wychodzi na to, że zły początek, czyli pragnienie otrzymywania – to najważniejsze w stworzeniu (tak jak jedzenie jest najważniejsze w kuchni), a Tora – to tylko przyprawa do niego.

Ale według powyższego Tora daje nam dwie rzeczy: zarówno kli – naczynia, czyli pragnienia – jak i światła, które je napełniają. Naczynia, które mogą otrzymać przyjemność przygotowaną nam przez Stwórcę, obejmują dwa pojęcia:.

1.Najważniejsze to namiętne pragnienie czegoś określonego. Im silniejsze jest to namiętne pragnienie, tym większą przyjemność otrzymujemy przy jego zaspokojeniu. Siła tego pragnienia mierzona jest ilością cierpienia, jakie odczuwa człowiek, jeśli to pragnienie nie zostaje zaspokojone. Wynika z tego, że w istocie to cierpienie określa wielkość późniejszego nasłodzenia.

2.Ale na tym nie kończy się tworzenie kli (naczynia), zdolnego do otrzymania światła Stwórcy, ponieważ w trakcie otrzymywania przyjemności człowiek odczuwa wstyd z powodu tego, że nic nie daje w zamian. Wychodzi na to, że choć otrzymuje on przyjemność, to jednak ta przyjemność ma nieprzyjemny, zepsuty smak – jak jedzenie bez przypraw. I wtedy ponownie z pomocą przychodzi Tora, która naprawia pragnienie otrzymywania, przemieniając je w pragnienie otrzymywania dla Stwórcy, w imię obdarzania (zob. punkt 1).

Dopiero wtedy stworzenie może otrzymywać przyjemność bez najmniejszych ograniczeń i braków. I wszystko to znajduje się w świetle, który jest zawarty w Torze, i który czyni nasze pragnienie odpowiednim do otrzymywania przyjemności. To właśnie nazywa się, że sześćset trzynaście przykazań naprawia naczynia (kelim) i umożliwia nam otrzymywanie przyjemności w imię Stwórcy.

Drugi poziom – to gdy Tora i przykazania dają nam światła. Wtedy sześćset trzynaście przykazań w języku Zoharu nazywa się „nakazami” (pkudim). To znaczy, że każde z nich zawiera specyficzny rodzaj światła („depozyt”, pikadon), czyli gdy człowiek wykonuje określone przykazanie z zamiarem sprawienia przyjemności Stwórcy, otrzymuje światło odpowiadające temu przykazaniu. I to nazywa się, że 613 przykazań daje nam światła.

I teraz możemy zrozumieć, dlaczego Tora i przykazania to tylko środki, a nie cel. Naczyniem do otrzymywania przyjemności jest pragnienie otrzymywania, ale aby to otrzymywanie było doskonałe, potrzebujemy Tory i przykazań. Lecz po tym, jak naczynia otrzymywania już zostaną naprawione i człowiek osiągnie drugi stan, wtedy przykazania stają się celem, istotą – i wtedy nazywają się „Imionami Stwórcy”. Wówczas światło wchodzi w naczynia – to znaczy: człowiek otrzymuje przyjemność, jednocząc się jednocześnie ze Stwórcą.


[1]Zły, egoistyczny początek.