Powiedziano w Piśmie (Prorocy, Micheasz 6:8): „Powiedziano ci, człowieku, co jest dobre i czego Stwórca żąda od ciebie: czy działałeś sprawiedliwie i czy miłowałeś dobroczynność, i czy byłeś skromny wobec Stwórcy twego?”. Tutaj, w tym fragmencie, widzimy dwie rzeczy, które są jawne naszym oczom:
- działałeś sprawiedliwie – widzimy, że On wykonuje sprawiedliwość;
- miłowałeś dobroczynność – widzimy, że On miłuje dobroczynność.
Skąd to widzimy? Czyż nie widzimy, że On czyni dobro? Oczywiście, skoro czyni dobro, to znaczy, że to miłuje, inaczej nie czyniłby dobroczynności.
I o jednej rzeczy tutaj napisano, że jest ukryta: skromne postępowanie ze swoim Stwórcą. I trzeba zrozumieć, czym jest „skromne postępowanie” – jaka jest jego istota? Według prostego wyjaśnienia tłumaczą, że dwie wyżej wymienione rzeczy, to znaczy „czynić sąd” i „miłować dobroczynność”, muszą być wykonywane w skromności, aby żaden człowiek nie widział jego dobrych uczynków. Ale co to oznacza w pracy duchowej?
Wiadomo, że istnieje działanie przykazań i intencja przykazań. I ze względu na działanie wszyscy są równi – nie ma różnicy między wielkim sprawiedliwym a prostym człowiekiem. To znaczy, o działaniach przykazań powiedziano: „Nie dodaj i nie ujmuj”. Tak więc nie mówimy, że sprawiedliwy ma dwie mezuzy (zwój Tory przymocowany do framugi drzwi) – po prawej stronie drzwi i po lewej. Cała różnica między wielkim a małym jest wyłącznie w intencji.
Jednak również w kwestii intencji należy rozróżniać dwa aspekty:
- skierować intencję na wykonanie przykazania Stwórcy teraz;
- skierować intencję na przyczynę, która zobowiązuje do przestrzegania przykazań Stwórcy.
Jednak w tym podejściu należy rozróżniać kilka stanów.
Wykonuje przykazania Stwórcy dlatego, że ludzie znajdujący się w jego otoczeniu odnoszą się do niego z szacunkiem itd. Wynika z tego, że czynnikiem zobowiązującym go do wykonywania przykazań Stwórcy są ludzie, a nie Stwórca. Innymi słowy, gdyby nie było ludzi znajdujących się w jego otoczeniu, nie wykonywałby przykazań Stwórcy.
Z tego punktu widzenia również należy rozróżniać, czy czyni to z przymusu. Na przykład czasami spotyka się człowieka, który łamie przykazanie szabatu, a pracuje u człowieka religijnego. A prawo jest takie, że jeśli ten może go zmusić, by nie łamał szabatu, to prawo zobowiązuje, aby go do tego przymusić. Na przykład, jeśli nie będzie przestrzegał szabatu, ten go zwolni z pracy. A w sytuacji, gdy nie ma on innego miejsca pracy, oczywiście obieca temu, że nie będzie łamać szabatu. Wynika z tego, że przestrzega przykazań swojego pana. To znaczy, przestrzega przykazań swojego pracodawcy. I nie ma to żadnego związku ze Stwórcą. Ale z punktu widzenia prawa widzimy, że i to nazywa się „spełnianiem przykazań”. W przeciwnym razie, po co miałby go zmuszać, by spełniał przykazania?
Wynika z tego, że to pracujący wyłącznie z przymusu. Jak mówiliśmy (artykuł 29, 1985), że powiedział Rambam (Prawo większości, część 6): „Ale jeśli chodzi o przestrzeganie praw duchowych – jeśli nie zgrzeszył w ukryciu, zawstydzają go publicznie, poniżają i znieważają go, aż się poprawi”. Wynika z tego, że wykonuje przykazania z powodu, że przymuszają go publicznie.
I w odniesieniu do ludzi jako przyczyny zobowiązującej go, należy rozróżnić – czy przykazanie, które w danym momencie wykonuje, sprawia mu nasłodzenie, czy nie. Ponieważ wtedy, gdy wykonuje przykazania po to, by był szanowany przez innych itd., czerpie nasłodzenie z wykonywania przykazań. Natomiast gdy wykonuje Torę i przykazania z przymusu, jak powiedziano wyżej, nieustannie pragnie wyrwać się z tego więzienia, by nie cierpieć z powodu Tory i przykazań, które dla niego są w stanie „przekrocz swoje pragnienie i nie zabijaj”, [powstałym] za sprawą ludzi, którzy go zobowiązują do przestrzegania Tory i przykazań.
Stąd wynika, że ten, kto wykonuje [przykazania] z powodów szacunku ludzi itd., może wykonywać Torę i przykazania w radości. Natomiast ten, kto wykonuje je z przymusu – nie może być w radości. Siedzi i obserwuje, kiedy będzie miał możliwość ucieczki z tego wygnania. To znaczy, że fakt, iż wykonuje przykazania Stwórcy, nie wynika z tego, że chce wykonać to, co powiedział Stwórca, lecz że jest zmuszony wykonywać to, czego domagają się od niego ludzie z zewnątrz, a on nie jest w stanie znieść jeszcze większych cierpień niż cierpienia płynące z wykonywania przykazań. Dlatego ta wersja jest gorsza od pierwszej.
Wynika z tego, że istnieją dwie podstawy, z powodu których zamierza wykonywać Torę i przykazania:
- ze strachu i z przymusu;
- z miłości, i wtedy ma radość podczas wykonywania Tory i przykazań.
I istnieje znana podstawa w intencji [związana z] przyczyną, która go zobowiązuje do wykonywania Tory i przykazań, nazywana „skromnością”. Jej sens polega na działaniach dokonywanych w taki sposób, że we wszystkich czynach, które wykonuje, nie ma ani jednego człowieka, który by je widział, i nie ma ani jednego człowieka, który słyszałby o jego dobrych czynach, a wszystko czyni w skromności. I w odniesieniu do intencji on niewątpliwie znika z oczu wszelkiego stworzenia.
Ale w tej intencji trzeba rozróżnić dwie podstawy:
Po pierwsze, że wykonuje Torę i przykazania, i nie ma tu w żadnym wypadku niczego zależnego od ludzi. Ponieważ nie ma nikogo, kto wiedziałby o jego pracy. A nagroda, którą Stwórca płaci za to, że on słucha Jego głosu – ta nagroda jest przyczyną, która go zobowiązuje do wykonywania Tory i przykazań. I ta wersja polega na tym, że on wierzy w Stwórcę i wierzy w nagrodę i karę. W takim wypadku nagroda i kara są przyczyną, która go zobowiązuje do zajmowania się Torą i przykazaniami. I tę wersję można nazwać „pracujący dla Tory”, to znaczy „dla nieba”, a nie dla ludzi, by go szanowali. I bez wątpienia to czysta praca, cała ukierunkowana ku Stwórcy.
To znaczy, ze strony działania, gdy żaden człowiek nie widzi jego dobrych czynów, by mu za nie zapłacić. Czyli ze strony intencji, gdy on nie oczekuje od ludzi żadnej zapłaty za swoją pracę w Torze i przykazaniach, a pragnie, by Stwórca zapłacił mu w formie nagrody za jego pracę.
Jednak także ta podstawa skromności nie jest jeszcze doskonała, chociaż stoi wyżej pod względem ważności od dwóch poprzednich podejść, które były z tej racji, że ludzie go zobowiązują: 1) ze strony strachu i przymusu; 2) ze strony miłości.
Natomiast tutaj przyczyna [jest taka], że tylko Stwórca go zobowiązuje. Ale okazuje się, że on chce zapłaty w zamian za swoją pracę. Wynika z tego, że z tego powodu staje się oddzielony od Stwórcy wskutek różnicy form. A w rezultacie jego praca jest nadal niedoskonała.
„Pracą doskonałą” nazywa się taką pracę, gdy człowiek pracuje w skromności przed Stwórcą, czyli że tylko Stwórca jest przyczyną, która zobowiązuje go do starań w Torze i przykazaniach, i żaden człowiek z zewnątrz nie ma pojęcia o jego pracy. I równocześnie, on pracuje bez oczekiwania na zapłatę, jeśli nie pochodzi ona wyłącznie od Stwórcy (jako Jego nasłodzenie). I to nazywa się, że on pragnie być złączony ze Stwórcą według zasady „jak On jest miłosierny, tak i ty bądź miłosierny”. Innymi słowy, cała jego praca [jest] dla oddawania. I ma on wielkie zadowolenie z tego, że zasłużył służyć Stwórcy. I z tego otrzymuje nasłodzenie i radość. I nie ma on żadnej innej potrzeby, by dano mu jeszcze coś, lecz kiedy wykonuje Torę i przykazania w całkowitej prostocie i nie jest w stanie skierować żadnej intencji, zadowala się tym, jakby mógł służyć Królowi w ważnej pracy. Na przykład, jeden pracuje u króla jako sprzątacz, a drugi jest ministrem króla i doradza królowi we wszystkim, gdy ten potrzebuje jego pomocy. I oczywiście, istnieje duża różnica między królewskim sprzątaczem a królewskim ministrem zarówno w zapłacie, jak i w uznaniu. Stąd wynika, że oczywiście jest różnica między tym, kto służy królowi, gdy zasłużył na stan „objawiają mu tajemnice Tory i gra z Królem”, a prostym człowiekiem, który wykonuje Torę i przykazania bez żadnego zrozumienia i poznania Tory. Ale on raduje się tym, że zasłużył wykonywać przykazania Króla, które On nam dał. I z tego otrzymuje nasłodzenie większe niż wszystkie przyjemności tego świata. Ponieważ wszystkie przyjemności tego świata wyglądają w jego oczach jak służący ciału, należący do właściwości „ciała i krwi”. Jednak gdy on z zapałem stara się, nawet gdy to jest najprostsza praca, jak w przykładzie sprzątacza w królewskim pałacu, a on mówi: „W końcu, kogo chcę nasłodzić? Króla. I nie chcę służyć sobie, ponieważ to nazywa się «pragnienie otrzymywania dla własnej korzyści», ale moim zamiarem jest, aby Stwórca nasłodził się moją pracą”.
Z powiedzianego wynika, że człowiek powinien otrzymywać nasłodzenie, ponieważ bez nasłodzenia człowiek nie jest w stanie pracować. I ze strony natury, stworzonej przez Stwórcę z zamysłu stworzenia, którym jest pragnienie obdarzenia stworzeń dobrem, wyryte jest w człowieku pragnienie i żądza otrzymywania nasłodzenia. Jednak różnica jest bardzo wielka – z czego człowiek jest zdolny czerpać nasłodzenie. Dlatego nasłodzenie nazywa się „światło”. Ale „nie ma światła bez kli”. Z tego wynika, że nasłodzenie, które człowiek chce otrzymać, znajduje się w jakimś kli. To znaczy, istnieją nasłodzenia obłóczone w materialne przyjemności, jak i w żądzę. Także i w żądzy należy rozróżniać kilka właściwości, jak i w szacunku. Gdyż są ludzie, którzy czerpią nasłodzenie z nauki, tak każdy zdolny jest wydobyć nasłodzenie z kli, zwanych ogólnie „żądzami”, „szacunkiem” i „wiedzą”.
Jednak istnieje czwarty stopień, którym jest „praca Stwórcy”. Baal Sulam mówi w Przedmowie do Księgi Zohar, że istnieją cztery poziomy, zwane nieżywy, roślinny, zwierzęcy i mówiący:
- nieżywy nazywa się „żądzami”;
- roślinny nazywa się „szacunkiem”;
- zwierzęcy nazywa się „wiedzą”;
- mówiący nazywa się „pracą Stwórcy”.
Z powiedzianego zrozumiałe jest, że każdy musi otrzymywać nasłodzenie, tylko istnieje różnica, z jakiego obłóczenia człowiek jest zdolny wydobyć nasłodzenie i przyjemność. I należy rozróżniać między poziomami. I stąd jasne jest dla nas, że praca człowieka na drodze prawdy zaczyna się od osiągnięcia stopnia „skromności przed twoim Stwórcą”.
Wyjaśnienie. Gdy on pracuje w „skromności przed twoim Stwórcą”, jego praca polega na tym, by żaden człowiek nie miał żadnego kontaktu z jego Torą i przykazaniami, z tego względu, że jest ukryty przed ludźmi. Jednak istnieje tutaj jeszcze coś, czego wymaga „skromność przed twoim Stwórcą” w znaczeniu „zjednoczenia”, kiedy jego praca powinna być w zjednoczeniu z jego Stwórcą, a nie być oddzielona. Ponieważ właśnie wtedy, gdy pracuje on „nie dla otrzymania nagrody”, lecz tylko dla oddawania, wtedy ma on podobieństwo właściwości, nazywane „zjednoczenie ze Stwórcą”. Podczas gdy jeśli jego zamiarem jest otrzymanie zapłaty od Stwórcy za swoją pracę, to znajduje się on we właściwości „otrzymującego”, a Stwórca – „oddającego”, i okazuje się, że nie ma tu zjednoczenia ze Stwórcą, a przeciwnie, istnieje tu stan oddzielenia, ponieważ znajduje się on w przeciwieństwie właściwości ze Stwórcą.
I w tym rozumiemy to, o co pytano: jaki jest sens wyrażenia „skromne postępowanie przed twoim Stwórcą”? Proste wyjaśnienie będzie takie, że to początek pracy, nazywanej „praca dla Tory”. Jak powiedział rabbi Meir: „Ten, kto uczy się Tory z zamiarem «dla Tory», zasługuje na wiele rzeczy, i objawiają mu tajemnice Tory, i staje się jak nieustannie odnawiające się źródło”.
Z powiedzianego wynika, że musimy rozróżniać między pracą ogólną a pracą szczególną.
Praca ogólna, czyli odnosząca się do społeczności Israela. Uczą się Tory z punktu widzenia działania, to znaczy praktycznie. Istnieje na świecie siedemdziesiąt narodów, są ludzie dobrzy o dobrych cechach, są też przeciwnie – złoczyńcy itd. Innymi słowy, w ogólnym świecie jest wiele szczegółów. I tam porządek pracy polega głównie na działaniu. I nie jest dane sterowanie drobiazgowym przestrzeganiem wszystkich szczegółów intencji, by była „dla Tory”. Mówi się im natomiast, że z „nie dla Tory” dochodzi się do „dla Tory”. Również ich praca nie musi być wykonywana „w skromności”. A porządek jest taki, że każdy opowiada przyjacielowi o kilku dobrych czynach, które ma na swoim koncie, i ile czasu poświęca Torze i pracy. I to w początkowej intencji. I pożytek z tego jest dwojakiego rodzaju.
Pożytek dla opowiadającego, ponieważ gdy widzi, że ktoś mu zazdrości, to daje mu siłę do pracy. Skoro ma siłę pracować dla innych, myśli, że jego przyjaciel z pewnością będzie go szanować za jego pracę. Wynika z tego, że czerpie z tego paliwo do pracy.
A przyczyna, jak wiadomo, jest taka, że każdy, kto wkłada jakiś wysiłek, musi w zamian otrzymać nagrodę. Nagroda może być w postaci pieniędzy albo szacunku. To znaczy, czasami się zdarza, że za czyn, który wykonuje, ludzie zaczynają go szanować. To już nazywa się „zamiana” – jak pieniądze. Innymi słowy, są ludzie pracujący dla szacunku, i szacunek odnosi się właśnie do miejsca, w którym ktoś widzi jego działania.
Ale jest różnica między pieniędzmi a szacunkiem dla dającego. Czyli w miejscu, gdzie pracuje się w zamian za pieniądze, nikogo nie interesuje, kim jest ten, kto płaci pieniądze. Może to być człowiek prosty. A jeśli płaci więcej niż człowiek szanowany, to nie osoba pracodawcy określa atrakcyjność miejsca pracy, lecz wysokość zapłaty.
Jednak dla tego, kto pracuje za szacunek – tutaj właśnie osoba dającego decyduje. Jeśli dający to człowiek szanowany, to nie jest aż tak trudno pracować dla szacunku. To zależy od stopnia, w jakim człowiek ten uważany jest w społeczeństwie za osobę ważną.
Z powiedzianego wynika, że trudno wykonywać pracę Stwórcy nie dla otrzymania nagrody, ponieważ człowiek ma nadzieję na wynagrodzenie. I nie wystarcza człowiekowi to, że służy Królowi, z powodu braku wiary w wielkość Stwórcy. Inną możliwością, która istnieje w naturze, jest sytuacja, gdy mały anuluje się wobec wielkiego w czasie, gdy ten człowiek uznawany jest przez wielu za wielkiego.
Dlatego, gdy człowiek nie jest jeszcze w stanie poczuć wielkości Stwórcy, zmuszony jest pracować nie dla Tory. I to jest przyczyną, dla której człowiek zajmuje się Torą i przykazaniami, aby ludzie zaczęli go szanować. Ale to tylko w miejscu, gdy znajduje się w otoczeniu, które szanuje pracowników Stwórcy. Ale oczywiście człowiek, który znajduje się wśród świeckich, pracuje „w skromności”, aby nie otrzymać od nich hańby zamiast szacunku.
Jednak po tym, jak człowiek przeszedł ten etap „pracy ogólnej”, i wtedy, jeśli człowiek się porusza wewnętrznie i chce wyjść poza społeczeństwo, to niech będzie podporządkowany społeczeństwu w tym, że to ono określa, co nazywa się „pracą Stwórcy”, którą może wykonywać.
Tym niemniej, choć nie jest to przyjęte w społeczeństwie, to on odczuwa, że „praca ogólna” nie jest „rozwiązaniem ostatecznym”. I ma wewnętrzne przekonanie, że w pracy istnieje dział odnoszący się właśnie do jednostek, ponieważ każda jednostka zawiera ogół. Wtedy zaczyna się przed nim odsłaniać dział „dla Tory”, jak mówi Rambam (koniec Praw powrotu): „Kiedy wzrośnie ich poznanie i umocni się mądrość – stopniowo objawiają im tę tajemnicę. I przyzwyczajają ich do tej sprawy łagodnie, aż poznają Jego i poznają Go, i zaczną pracować dla Niego z miłości”.
Z całego powiedzianego wynika, że istnieje pełnia działania i pełnia intencji. I po tym, jak człowiek już wykonuje działania w pełni, co odnosi się do całego społeczeństwa, wtedy rozpoczyna się praca pełni intencji, polegająca na tym, że człowiek musi się starać, aby przyczyną, która go zobowiązuje do wykonywania Tory i przykazań, był Stwórca. Ponieważ chce oddawać Stwórcy z tego powodu, że wierzy w wielkość i ważność Stwórcy. I dlatego wielką zasługą będzie dla niego, jeśli zdecyduje się służyć Królowi. I ta praca nazywa się „pracą ukrytą”. Ponieważ tutaj główna praca dotyczy intencji, która nie jest nikomu objawiona. Innymi słowy, żaden człowiek na świecie nie może znać przyczyny, która istnieje u przyjaciela, a która zobowiązuje go do pracy w Torze i przykazaniach.
Z powiedzianego wynika, że należy rozróżniać między „pracą ogólną”, zwaną „nie dla Tory”, a pracą szczególną. Ta pierwsza to „praca jawna”, będąca częścią działania, czyli że ich pełnia odnosi się do kategorii „działania”. Nie jest im dane pracować z intencjami. To znaczy, również intencja będzie odpowiadać pełni, która właśnie jest „dla Tory”. Ale uczy się ich, aby zajmowali się Torą i przykazaniami „nie dla Tory”, według słów Rambama, jak zostało powiedziane wyżej.
I w Księdze Zohar (rozdz. Naso, s. 14, i w komentarzu Sulam, p. 50) powiedziano: „Ukryte rzeczy należą do Stwórcy – to bojaźń i miłość, które są w rozumie i sercu, w tajemnicy «jud-hej». A rzeczy jawne, dla nas i dla naszych synów, to Tora i przykazania, które są w zewnętrznym: ciało i głowa, co jest w tajemnicy «waw-hej». I ukryty sens jest oczywiście taki: ponieważ jeśli człowiek boi się Stwórcy lub Go kocha, nikt inny o tym nie wie, bo to rzecz, która nie ujawnia się inaczej niż między nim a Stwórcą”.
Ale człowiek, który zajmuje się Torą i przestrzega przykazań „czyń” – to jest dostępne dla każdego człowieka, ponieważ Stwórca stworzył mu usta jawne, aby zajmował się Torą, i oczy, aby w nią patrzeć, i uszy, by jej słuchać. I uczynił Stwórca człowiekowi ręce i nogi, i ciało, by nimi spełniać przykazania.
Wiadomo, że Imię AWAJa zawiera pięć światów, zwanych „AK i ABEA”. Górna cieniutka kreska w literze „jud” zawiera świat AK, który obejmuje pięć parcufim: Galgalta, AB, SaG, MA i BoN. I one zawierają pięć sfirot: Keter, Hochma, Bina, Zeir Anpin i Malchut. To znaczy każda właściwość zawiera się w jednej literze Imienia AWAJa.
O tym, co napisano: „To jest Moje Imię na wieczność, i to jest pamiątka o Mnie dla wszystkich pokoleń” – mówi święty Zohar, że „Moje Imię” z jud-hej w gematrii wynosi 365, co wskazuje na trzysta sześćdziesiąt pięć przykazań „nie czyń”. „Pamiątka” z waw-hej w gematrii wynosi 248, co wskazuje na przykazania „czyń”.
Baal Sulam wyjaśnił, dlaczego „jud-hej”, które wskazują na Hochmę i Binę, oznaczają przykazania zakazujące. A przykazania „czyń”, które oczywiście są rzeczami, którymi służy się Stwórcy, znajdują się na niższym stopniu, bo wskazuje się na nie tylko poprzez waw-hej. I powiedział, że w Świecie Naprawy, aby nie było ponownie rozbicia kli, ponieważ przyczyną rozbicia było to, że światła były wielkie, a kli małe, dokonano naprawy, by świeciły tylko małe światła, zwane „światła WaK”. I dlatego zabronione jest przyciąganie świateł GaR, a GaR nazywają się Imieniem „jud-hej”, ponieważ to Hochma i Bina. Ale światła de-WaK trzeba przyciągać. Dlatego na światła WaK wskazuje się nazwą „waw-hej”. Dlatego przykazania „czyń” oznacza się „waw-hej” i to jest WaK. Natomiast światła GaR, których nie wolno przyciągać, nazywają się „nie czyń” – zatem jest zakaz ich przyciągania.
I z powiedzianego możemy wyjaśnić zagadnienie AWAJa, która obejmuje bojaźń i miłość, które są stopniem jud-hej, oraz Torę i przykazania, które są stopniem waw-hej. I wyjaśnimy to po kolei:
1. Bojaźń. Chodzi o to, że człowiek powinien bać się, by nie umniejszyć w tworzeniu radości dla Stwórcy, jak napisano w Zohar Hakdama (s. 191, i w komentarzu Sulam, p. 203): „Jednak ta pierwsza bojaźń i druga bojaźń w żadnym wypadku nie są dla własnej korzyści, lecz tylko z bojaźni, by nie umniejszyć w tworzeniu radości dla Stwórcy”.
I bojaźń to pierwsze przykazanie, ponieważ nie można naprawdę mieć pewności, że w żadnym wypadku nie pójdzie się drogą niewiary, zanim nie zasłuży się na stan „bojaźń”. Jak napisano w Zohar Hakdama (s. 138 i komentarz Sulam, p. 38): „Ponieważ prawo jest takie, że stworzenie w żadnym wypadku nie może jawnie otrzymać zła od Stwórcy, bo to byłoby ujmą dla chwały Stwórcy, którego stworzenia postrzegałyby jako działającego na zło. I dlatego w czasie, gdy człowiek odczuwa zło, w tym samym stopniu zamieszkuje w nim niewiara w Jego sterowanie, i znika z niego Błogosławiony, który daje obfitość”.
Wynika z powiedzianego, że w czasie, gdy człowiek wykonuje wszystkie działania w celu oddawania, kli stają się zdolne do przyjęcia dobra i nasłodzenia. Wtedy osiedla się w nim wiara, ponieważ w tym stanie osiąga Stwórcę w właściwości Dobry i czyniący dobro. Jak napisano w komentarzu Sulam: „I dlatego nie ma nic dziwnego w tym, że nie jesteśmy jeszcze godni otrzymać Jego doskonałego dobra, i dlatego celowo ustanowiono dla nas wyższe sterowanie w właściwości «dobro i zło». Wynika z tego, że to jest korzeń wiary, dzięki któremu możemy zasłużyć na stałą wiarę, jak wskazano wyżej”.
2. Miłość. Ponieważ dzięki bojaźni człowiek zasługuje na dobro i nasłodzenie, to objawia się w nim właściwość „miłość”. I także w miłości, jak napisano w Przedmowie do Talmudu dziesięciu sfirot, należy rozróżnić miłość zależną od czegoś i miłość, która nie zależy od niczego.
3. Tora. Ta wywodzi się z właściwości „bojaźń”, ponieważ właśnie dzięki Torze możliwe jest dojście do pragnienia oddawania, jak mówili mędrcy: „Światło, które jest w niej, sprowadza z powrotem do źródła”. Dlatego właśnie dzięki Torze możemy dojść do lęku i bojaźni: „Czy może nie jestem w stanie sprawić radości Stwórcy?”. I dlatego Tora to objawienie w bojaźni. Zatem jeśli rzeczywiście uczy się Tory tak, by było to w prawdzie, a nie dla wiedzy, jeśli jego zamiarem w Torze jest osiągnięcie bojaźni, to porządek pracy powinien być od dołu do góry. Dlatego najpierw – Tora, która jest stopniem „waw” Imienia AWAJa, a z jej pomocą człowiek dochodzi później do właściwości „bojaźń”.
Ale ten, kto uczy się Tory z innym zamiarem, nie po to, by dojść do bojaźni przed Niebiosami – to nie nazywa się właściwością „Tora”, a nazywa się właściwością „hochma” (mądrość). I to jest to, co powiedzieli mędrcy: „Jeśli powie ci ktoś: «U narodów jest mądrość» – wierz; «U narodów jest Tora» – nie wierz”. Ponieważ Tora należy do tego, kto uczy się jej po to, by dojść do bojaźni przed Niebiosami.
4. Przykazanie. Stopień „hej” Imienia AWAJa. I ono pochodzi z właściwości „miłość”, będącej pierwszą „hej” z AWAJa. Dlatego działanie przykazań powinno być w miłości i w radości. Wykonywać przykazania Króla także uczymy się od dołu do góry. I właśnie dzięki temu, że człowiek stara się wykonywać przykazania Króla z miłością, poprzez pobudzenie od dołu wywołuje pobudzenie z góry, gdy Stwórca objawia swoją miłość do Israel, jak napisano: „Umiłował nas i zapragnął nas”.
Wynika z tego, że poprzez Torę objawia się bojaźń, a poprzez przykazanie objawia się miłość. A zatem człowiek powinien rozpocząć porządek pracy od dołu do góry:
- Najpierw przykazanie, będące ostatnią „hej” Imienia AWAJa.
- Następnie Tora, będąca „waw” Imienia AWAJa.
- Następnie miłość, będąca pierwszą „hej” Imienia AWAJa.
- Następnie bojaźń, będąca „jud” Imienia AWAJa.
Ale porządek oddawania, który pochodzi z góry, objawia się najpierw właściwość „bojaźń”, potem „miłość”, potem człowiek osiąga „Torę”, a potem – „przykazanie”.
Jednak wzajemne włączenie dusz w Imieniu AWAJa znajduje się właśnie w ostatnią „hej”. Jak mówi Ari, dusza Adam Riszon pochodzi z wewnętrznej części BEA, a BEA wyszły z Malchut Acilut, nazywanej ostatnią „hej” całości Acilut. Dlatego Malchut nazywa się „Zgromadzenie Israela”, które zawiera w sobie wspólnotę dusz. I dlatego praca człowieka odnosi się do Malchut. Właśnie dzięki temu, że wykonują Torę i przykazania, powodują tym zjednoczenie Stwórcy i Szchiny. Ponieważ Malchut nazywa się „kli otrzymywania wyższego światła”, a Stwórca nazywa się Dającym, to nie ma tu zjednoczenia, zwanego „podobieństwo właściwości”. Natomiast jeśli na dole zajmują się czynami oddawania, każdy rodzi w korzeniu swojej duszy podobieństwo właściwości, zwane „zjednoczeniem”, na wzór Stwórcy, który jest oddającym.
I oto, co napisano w Księdze Zohar (rozdz. Naso, s. 8 i komentarz Sulam, p. 29): „Litera «hej» – to modlitwa powrotu (teszuwy). O tym powiedziano: «Weźcie ze sobą słowa i powróćcie do Stwórcy». Ponieważ kiedy człowiek grzeszy, powoduje oddalenie litery «hej» od «waw», ponieważ syn «jud-hej», czyli «waw», który zawiera «jud-hej-waw», oddzielił się od litery «hej». Dlatego został zburzony Świątynia, i Israel oddalił się stamtąd i znalazł się na wygnaniu wśród narodów. I dlatego każdy, kto dokonuje powrotu, przywraca literę «hej» do litery «waw». A od tego zależy zbawienie”.