255) Rabbi Elazar i Rabbi Icchak szli drogą, i nadszedł czas recytacji Szema. Wstał Rabbi Elazar, przeczytał Szema i odmówił swoją modlitwę (rabbi Elazar we-rabbi Icchak hawu azlei be-orcha, u-mata zimna de-Keriat Szema, we-kam rabbi Elazar we-kara Szema, we-callej celotej). Potem Rabbi Icchak powiedział do niego: „A przecież uczyliśmy, że zanim człowiek wyjdzie w drogę, powinien najpierw poprosić o pozwolenie od swego Pana i odmówić swoją modlitwę” (le-watar amar lej rabbi Icchak: we-ha taninan, de-ad la jipok bar nasz le-orcha, ibba’ej lej le-natla reszu mi-Marej, u-le-callej celotej).
Sulam
255) Rabbi Elazar i Rabbi Icchak byli w drodze, i nadszedł czas ogłoszenia „Szma”. Wstał Rabbi Elazar, ogłosił „Szma” i odmówił swoją modlitwę. Powiedział mu po tym Rabbi Icchak: „Przecież uczyliśmy się, że człowiek, zanim wyruszy w drogę, powinien uzyskać pozwolenie od swego Pana i odmówić modlitwę?!”
256) Powiedział mu: „Ponieważ gdy wychodziłem, nie był to jeszcze czas modlitwy ani czas Szema. Teraz, gdy słońce już świeci, pomodliłem się. Ale zanim wyszedłem w drogę, poprosiłem Go o pozwolenie i rozważyłem to z Nim, jednak tej modlitwy jeszcze nie odmówiłem” (amar lej: begin de-kad nafikna, la hawa zman celota, we-la mata zimna de-Keriat Szema; haszta de-szimsza nahir – callejna. Awal ad la nafakna le-orcha, ba’ina ba’uta minej, we-imlachna bej; awal celota da, la callejna).
Sulam
256) Odpowiedział mu: „Ponieważ, gdy wychodziłem, jeszcze nie nadszedł czas modlitwy i czas ogłoszenia „Szma”. Teraz zaś, gdy słońce wzeszło, pomodliłem się. Lecz jeszcze zanim wyruszyłem w drogę, prosiłem Go o miłosierdzie i zasięgnąłem Jego rady, ale nie odmówiłem tej modlitwy” – porannej.
257) Bo ja zajmowałem się Torą od połowy nocy, a gdy nadeszło świtanie, aż dotąd, nie był to czas na odmawianie modlitwy, ponieważ w tej godzinie porannego przyciemnienia, kiedy znajduje się, kobieta rozmawia ze swoim mężem, i są wtedy złączeni w jednej tajemnicy, bo ona pragnie pójść do mieszkania dziewic, które są z nią, i dlatego człowiek nie powinien wtedy przerywać ich słów, które się łączą razem, i wnosić innej mowy pomiędzy nich (de-ha ana isztadalna be-Orajta mi-palgu lejlja, we-kad ata c afra, ad ke’an, la hava idna le-callej celota, begin de-hahi sza’ata de-kadruta de-c afra isztakkach, itta miszta’aja be-ba’la, we-inun be-raza ke-chada, de-ba’ja ihi le-mehak le-miszkna be-ulmeta de-jatwei ba-hada, u-vegin kach la ba’ej lej le-bar nasz le-mifsak milajhu de-mitchabran ke-chada, u-le-a’ala mila achra bejneijhu).
Sulam
257) „Bo zajmuję się Torą od północy, i nawet gdy nadszedł poranek jeszcze nie nadszedł czas modlitwy. Ponieważ w tej godzinie, gdy trwa przedświtowa ciemność, żona obcuje ze swoim mężem i trwają oni w jedności, jak jedna całość. Lecz musi ona udać się na miejsce swego przebywania wśród służących, które z nią tam mieszkają. Dlatego człowiek nie powinien przerywać tego, dzięki czemu oni łączą się w jedno, i nie powinien wprowadzać czegoś innego między nimi”.
258) A teraz, gdy świeci słońce, to jest czas modlitwy, by się modlić, jak już to wyjaśniono, jak jest napisane: „Będą Cię bać razem ze słońcem” (we-haszta de-naheir szimsza, hu idan celota le-calla’a, ke-ma de-okemuha, di-ketiv: jira’ucha im szamesz). Co znaczy „razem ze słońcem”? By strzec światła słońca wraz z nimi, by im świecić, bo bojaźń jest potrzebna razem ze słońcem, a nie aby ich rozdzielać (mahu im szamesz? le-natra nehora de-szimsza ba-hadan, le-anhara lah, de-ha jira’a ba-hadej szimsza itztarich, we-la le-afrasza lon). A gdy nie świeci dzień, wtedy nie ma bojaźni razem ze słońcem i trzeba je połączyć razem – i to jest „razem ze słońcem” (u-kad la naheir jemama, la hu jira’a ba-hadej szimsza, u-cericha le-chabbra lon ke-chada. U-da hu im szamesz).
Sulam
258) „A teraz, gdy zaświeciło słońce, nadszedł czas, by wznosić modlitwę. Jak powiedziano: «Będą drżeć przed Tobą razem ze słońcem»[1]. Co oznacza: «Razem ze słońcem»? W celu zachowania w nas światła słońca, aby świeciło jej, Nukwie, która nazywa się „bojaźń”, ponieważ bojaźń, Nukwa, powinna trwać w zjednoczeniu ze słońcem, Zeir Anpinem, i nie wolno ich rozdzielać. A dopóki nie wzejdzie dzień, nie ma bojaźni „razem ze słońcem”. I dlatego, gdy świeci słońce, należy ich zjednoczyć razem. I to oznacza: „Razem ze słońcem”.
Wyjaśnienie powiedzianego. Są dwa ziwugim:
- Dla dopełnienia kelim Nukwy – i to jest nocny ziwug;
- Dla dopełnienia jej mohin – dzienny ziwug.
I co do swojej istoty są one skrajnie odległe jeden od drugiego do tego stopnia, że działanie połączenia w ziwugu nocnym prowadzi do rozdzielenia, jeśli będzie kontynuowane w ziwugu dziennym. I odwrotnie, działanie połączenia w ziwugu dziennym prowadzi do rozdzielenia, jeśli będzie kontynuowane w ziwugu nocnym.
Chodzi o to, że Nukwa ma dwa stany:
- Gdy znajduje się w doskonałości, przed zmniejszeniem luny, i jej poziom jest równy poziomowi Zeir Anpina, i nazywani są „dwa wielkie światła”;
- Teraz, po jej zmniejszeniu, gdy zmniejszyła się do kropki i nie ma nic poza tym, co daje jej Zeir Anpin.
I jest zaleta w pierwszym stanie, ponieważ dopełnia się w Hochmie i znajduje się na tym samym poziomie co Zeir Anpin, ale jest w niej odpowiednio także brak, ponieważ z powodu braku światła hasadim Hochma również w niej nie świeci i jest ona ciemnością. I ten stan wywoływany jest w niej przez modlitwę wieczorną (arawit) i zajmowanie się Torą od północy i dalej. I to jest nocny ziwug, jak powiedziano: „Wstaje ona jeszcze w nocy, daje pokarm domowi swemu i wyznacza pracę służebnicom swoim”[2].
A jest zaleta w drugim stanie, ponieważ wtedy otrzymuje hasadim od Zeir Anpina, i Hochma w niej obłacza się w hasadim. I mohin świecą w niej w pełnej doskonałości. Ale ma ona w tym samym czasie też brak, ponieważ jej poziom został zmniejszony i stała się mało znacząca w porównaniu do Zeir Anpina, i nie ma nic swojego, tylko to, co daje jej Zeir Anpin[3]. I ten stan wywoływany jest w niej poprzez ogłoszenie „Szma” i modlitwę poranną, w dziennym ziwugu.
I to oznacza powiedziane przez Rabbi Elazara[4]: „Bo zajmuję się Torą od północy, i nawet gdy nadeszło rano, jeszcze nie nadszedł czas modlitwy. Ponieważ w tej godzinie, gdy trwa ciemność przed świtem, żona obcuje ze swoim mężem” – to jest nocny ziwug dla dopełnienia kelim, gdy wywoływany jest w niej pierwszy stan, „i trwają oni w jedności, jak jedna całość” – to znaczy, że oboje znajdują się na równym poziomie.
„Lecz musi ona udać się na miejsce swego przebywania (miszkan)” – to znaczy, musi zacząć dopełniać się w świeceniu kelim, i to nazywa się Przybytkiem (miszkan) i jego przyrządami (kelim), „wśród służących, które z nią tam mieszkają” – aby przekazać to świecenie tym służącym, które mieszkają razem z nią, jak powiedziano: „Wstaje ona jeszcze w nocy, daje pokarm domowi swemu i wyznacza pracę służebnicom swoim”.
„Dlatego człowiek nie powinien przerywać tego, dzięki czemu oni łączą się w jedno” – to znaczy, nie wolno przerywać niczego, co prowadzi ich do pełnego zjednoczenia na równym poziomie, to znaczy anulować świecenia Hochmy, otrzymywanego w pierwszym stanie, „i nie wolno wnosić czegoś innego między nimi” – to znaczy, że w tym czasie nie wolno ogłaszać „Szma” ani odmawiać modlitwy porannej, ponieważ przez to obniża się jej poziom poniżej poziomu Zeir Anpina, aby przyciągnąć do niej światło hasadim, a to jest drugi stan, przeciwny pierwszemu i anulujący go.
Dlatego mówi: „A teraz, gdy zaświeciło słońce, nadszedł czas, by wznosić modlitwę”. „Gdy zaświeciło słońce” – to znaczy, gdy nastał czas dziennego ziwugu i przyciągnięcia drugiego stanu dla dopełnienia mohin, wtedy jest czas modlitwy. Innymi słowy, przyciąga się to do niej poprzez modlitwę. „W celu zachowania w nas światła słońca” – to znaczy, aby przyciągnąć światło Zeir Anpina, który nazywa się słońcem, i to jest światło hasadim, „aby świeciło jej” – świeciło Nukwie, aby Hochma w niej obłóczyła się w świetle hasadim Zeir Anpina.
„Ponieważ bojaźń powinna być z słońcem” – to znaczy, Nukwa powinna wtedy być z słońcem, Zeir Anpinem, i sama nie ma w tym czasie żadnego światła, lecz powinna otrzymywać od słońca, „i nie wolno ich rozdzielać” – a jeśli się ją oddzieli od Zeir Anpina, zostaje całkowicie anulowana. „A dopóki nie wzejdzie dzień, nie ma bojaźni razem ze słońcem” – nocą nie przebywa bojaźń, Nukwa, z słońcem, to znaczy nie otrzymuje od niego światła hasadim, lecz otrzymuje tylko światło Hochmy od Biny[5]. „I trzeba ich połączyć razem” – lecz gdy nastaje czas dziennego ziwugu, trzeba ich połączyć razem, ponieważ wtedy staje się mało znacząca w porównaniu z nim i musi otrzymywać wszystko od niego, jak już powiedzieliśmy. „I to oznacza: «Razem ze słońcem»” – to znaczy, staje się wtedy połączona z słońcem i mało znacząca w porównaniu z nim.
259) Szli dalej, aż doszli do pewnego ogrodu i usiedli. Podnieśli swoje oczy i zobaczyli górę, na której wznosiły się dziwne istoty. Rabbi Icchak przestraszył się. Rabbi Elazar zapytał go: „Dlaczego się przestraszyłeś?” (azalej, kad mato chad bei chakal, jatwu. zakfu ejnejhu, we-chama lej le-tura, de-hawu salku be-rumej, brijajn meszanin. dachil rabbi Icchak. amar lej rabbi Elazar: ammaj dchejlat?). Odpowiedział mu: „Widzę, że ta góra jest potężna i widzę te istoty, które są inne, i obawiam się, że nie będą oskarżać” (amar lej: chamejna de-hai tura ihu takkif, we-chamejna ilein brijajn de-inun meszanin. we-dachilna de-la jekatrgu lon). Powiedział mu: „Ten, kto się boi – niech się boi z powodu swoich własnych grzechów. Chodź i zobacz – czyż to nie są te potężne istoty, które znajdowały się w górach?” (amar lo: man de-dachil – me-chet’o de-bidejhu it lej le-midchal. ta chaze, law ilein me-inun brijajn takkifin de-hawu misztakkchin be-turaja?).
Sulam
259) Poszli Rabbi Elazar i Rabbi Icchak. Gdy doszli do pewnego pola, usiedli. Podnieśli oczy i zobaczyli górę, na której szczyt wspinały się dziwne stworzenia. Rabbi Icchak przestraszył się. Zapytał go Rabbi Elazar: „Dlaczego się boisz?” Odpowiedział mu: „Widzę, jak strome jest to wzgórze, i widzę, jak niezwykłe są te stworzenia na nim. I boję się, że wyrządzą nam krzywdę”. Powiedział mu: „Każdy, kto się boi, powinien bać się za grzechy, które popełnił. Spójrz sam – to przecież nie są te potężne stworzenia, które spotyka się w górach”.
260) Otworzył i powiedział: „A oto synowie Cywona: Aja i Ana” itd., „To jest ten Ana, który znalazł jemim” itd. – ten werset już został wyjaśniony. Ale chodź i zobacz: czyż nie są to ci, o których jest napisane: „Emici mieszkali w niej wcześniej” itd., „a synowie Esawa zajęli ich miejsce” itd.? (patach we-amar: we-ele bnej Ciwon: wa-Aja wa-Ana we-go’, hu Ana aszer maca et ha-jemim we-go’ – hai kra okemuha. Awal ta chaze: law ilein inun, di-ketiw behu: ha-Ejmim le-fanim jaszewu vah we-go’, u-vnej Esaw jiraszum we-go’?).
Sulam
260) Powiedział, ogłaszając: „A oto synowie Ciwona: Aja i Ana, ten Ana, który znalazł jemim na pustkowiu, gdy pasł osły Ciwona, ojca swego”[6]. Ale to nie są ci, o których powiedziano: „Emim wcześniej mieszkali tam, lud wielki, liczny i wysoki jak olbrzymy… lecz synowie Esawa wypędzili ich, i wytępili ich, i osiedlili się na ich miejscu”[7].
Wyjaśnienie powiedzianego. Wiadomo, że na skutek przyciągnięcia lewej linii ujawniają się sądy. I tutaj istnieje różnica między światłem zachar a światłem nekewa, ponieważ gdy przyciąga się lewą linię jako światło zachar, czyli z góry w dół, ujawniają się bardzo surowe sądy. Lecz jeśli przyciąga się świecenie lewej jako światło nekewa, z dołu do góry, ujawniają się tylko łagodne sądy, a nie surowe[8]. I powiedziano tam: „Ponieważ ten głos nie jest skierowany do Icchaka, jak wcześniej” – to znaczy do świecenia lewej linii, która nazywa się Icchak, „gdzie przebywa wielka siła” – i tam zawarte są surowe sądy, „lecz do sali sądu, znajdującej się na dole” – to znaczy do świecenia lewej jako światła nekewa, które nazywa się dolną salą sądu, „gdzie sądy są łagodniejsze” – to znaczy są to łagodne sądy, a nie surowe.
I to oznacza powiedziane tutaj: „Poszli Rabbi Elazar i Rabbi Icchak” – to znaczy, poszli naprawić Nukwę. „Gdy doszli do pewnego pola, usiedli” – gdy dotarli do tej Nukwy, która nazywa się polem jabłek, „usiedli” – ponieważ mohin Nukwy przyciąga się poprzez siedzenie, a nie stanie. Wyjaśnienie. Przez stanie rozumie się działanie przyciągnięcia mohin de-GaR, podobnie jak ten, kto stoi wyprostowany w całej swojej postaci. A przez siedzenie rozumie się działanie przyciągnięcia mohin de-WaK, podobnie jak ten, kto siedzi, stając się niższym w postaci. I ponieważ przyszli, aby przyciągnąć mohin do Nukwy, której świecenie skierowane jest z dołu do góry, co jest cechą mohin de-WaK, powiedziano: „usiedli” – to znaczy, że jest to działanie dokonywane przez „siedzenie”.
„Podnieśli oczy swoje” – to znaczy zaczęli przyciągać mohin, które nazywają się „einaim (oczy)” i „widzenie”, „i ujrzeli górę”. I zobaczył Rabbi Icchak górę, to znaczy przyciągnął świecenie lewej linii, nazywanej górą, „na której szczyt wspinały się dziwne stworzenia” – ujawnienie sądów, które przychodzą wraz z przyciągnięciem świecenia lewej linii wskutek ujawnienia jej GaR, które nazywają się szczytem góry. I chociaż przyciągnął tylko WaK, światło nekewa, to jednak nie można przyciągnąć WaK, jeśli najpierw nie przyciągnie się całego poziomu, a potem nie zostawi GaR, biorąc tylko WaK. I dlatego zobaczył te sądy, które ujawniają się z GaR lewej linii podczas przyciągania jej WaK[9].
I to oznacza: „Widzę, jak stroma jest ta góra” – to znaczy zobaczył, że ta góra, świecenie lewej linii, jest stroma, „i widzę, jak niezwykłe są te stworzenia na niej” – i zobaczył, że stworzenia na niej, to znaczy wykonujący sąd, są niezwykłe, innymi słowy, wzbudzają strach i grozę.
I powiedział mu Rabbi Elazar: „Każdy, kto się boi, powinien się bać za grzechy, które popełnił” – że bać się należy tylko wtedy, gdy przyciągane jest światło zachar, to znaczy z góry w dół, i to jest grzech (naruszenie zakazu) Drzewa Poznania. Ale jeśli przyciągane jest światło nekewa, to nie ma w tym żadnego grzechu, i nie ma się czego bać. „Spójrz sam – to przecież nie są te potężne stworzenia, które spotyka się w górach”. Innymi słowy, to nie są te surowe sądy, które zwykle ujawniają się przy przyciągnięciu światła zachar lewej linii, ponieważ sądy, które ujawniają się ze światłem nekewa, które widzisz – one nie są surowe, lecz łagodne. I dlatego powiedział, ogłaszając: „A oto synowie Ciwona: Aja i Ana, ten Ana, który znalazł jemim (duchy) na pustkowiu, gdy pasł osły Ciwona, ojca swego”. Ale to nie są ci, o których powiedziano: „Emim wcześniej mieszkali tam, lud wielki, liczny i wysoki jak olbrzymy… lecz synowie Esawa wypędzili ich, i wytępili ich, i osiedlili się na ich miejscu”.
Bo ci, których nazywa się „emim (straszni)”, to wykonujący sąd, którzy ujawniają się w wyniku przyciągnięcia światła zachar w świeceniu lewej linii, i nazywani są strasznymi dlatego, że to surowe sądy, wywołujące wielką grozę. A ci, którzy nazywani są „jemim (duchy)”, to wykonujący sąd, którzy ujawniają się z przyciągnięciem światła nekewa lewej linii, to znaczy tylko łagodne sądy, i dlatego nazywani są „jemim (ימים – ulotne, duchowe)”, a nie „emim (אימים – przerażający)”.
[1] Pisma, Psalmy, 72:5. „Będą Cię się bać, dopóki istnieje słońce i przedłużają się dni – przez pokolenia.”
[2] Pisma, Miszlej, 31:15. „Wstaje, gdy jeszcze noc, daje pokarm domowi swemu i przydział pracy służącym swoim.”
[3] Zob. Zohar, rozdział Bereszit, część 1, p. 113, od słów: „W stanie «dwa wielkie światła»…”
[4] Zob. wyżej, p. 257.
[5] Zob. wyżej, p. 134.
[6] Tora, Bereszit, 36:24. „A oto synowie Ciwona: Aja i Ana – ten Ana, który znalazł jemim na pustyni, gdy pasł osły Ciwona, swego ojca.”
[7] Tora, Bereszit, 2:10–12. „Emim wcześniej mieszkali tam – lud wielki, liczny i wysoki jak olbrzymi. Rfa’im również uważani byli za olbrzymów, a Moawici nazywają ich Emim. A na Seirze mieszkali wcześniej Choryci, lecz synowie Esawa ich wypędzili, wyniszczyli ich i osiedlili się na ich miejscu – tak jak uczynił Israel z ziemią swojego dziedzictwa, którą dał mu Stwórca.”
[8] Zob. Zohar, rozdział Emor, p. 199.
[9] Zob. Zohar, rozdział Wajera, p. 21.