Usłyszałem

„Nie wchodź do Króla odziany w drelich”. Kiedy człowiek budzi siebie, żeby zobaczyć, jak jest on daleki od Stwórcy i pełny występków, grzechów i przewinień, w tym czasie nie może on zlać się ze Stwórcą i przyjąć od Niego ratunku. Przecież on ubrany jest w drelich, a nie wypada pojawiać się tak wyglądając przed Pałacem Króla. Dlatego zobowiązany człowiek widzieć swój prawdziwy stan takim, jakim on jest, i nie chować go za wszelkimi zasłonami. Wówczas jak cały sens klipot, odwrotnie, w tym, żeby ukrywać siebie. Jeżeli zaś człowiek otrzymuje godność z góry, wtedy on może otworzyć i zobaczyć swój prawdziwy stan. Jednak on powinien rozumieć, że to nie doskonałość, lecz potrzeba. I ten gorzki okres nosi nazwę „dalet” (litera), a w połączeniu z drelichem (szin-kuf) zdobywa znaczenie „orzech” (szin-kuf-dalet) i przyśpiesza wyzwolenie.

Ale jeżeli człowiek sam tworzy gorycz w pracy, czyli może uczynić bilans i jest zadowolony, chociaż widzi prawdę, wtedy uważa się, że czyni to na poziomie „rosz”, czyli uważa ten stan za ważny. I wówczas litera rejsz w połączeniu z drelichem (szin-kuf) zmienia się w „kłamstwo” (szin-kuf-rejsz). Ale zrozumiawszy, że jego stan jest fałszywy, i znalazł się człowiek we władzy nieczystych życzeń, powinien natychmiast umocnić się w pełnej wierze przyszłej naprawy.